Alfabet słów:

Słowo reflektor w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery r: rekrutować, rozziewać, reproduktor, racuch, rad

Kto w Polsce śpiewa o reflektor ? To między innymi Acheront, After Seven, Alicja Janosz. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Wiedziałem, kim chce w życiu być...

Ani na chwile we mnie to nie zgasło.

Nie chciałem o przyszłości śnić...!!!

W realu tylko na mnie światło.

Moc reflektorów, scena, show...

To wymarzyłem sobie dawno.

Trzy limuzyny, basen, dom...!!!

Ja wiem, że oto walczyć warto...

Ref: Teraz w mym ręku złoty Gibson drży!

Pierwszy na mecie po walce ostrej.

Trzynastka na plecach - dla Niego szczęśliwa!

Wiecie kto właśnie w tym biegu wygrywa!

Dwa byki na kasku,

W reflektorów blasku,

Więcej dla mistrza krzyków i oklasków!

Ref.

Hampel! Najlepszy z najlepszych!

Mały! Wielki trzynasty Byk!

Wielcy ludzie, wielki świat

Reflektorów ciągły blask

Tego pragniesz, na to liczysz...

Duża scena, dziki tłum

Wokół ciebie zawsze szum

Miejsce tam dla siebie widzisz...

Tę jedną noc x4

Tak niewiele trzeba nam

Żeby bawić się do łez.

Kolorowe oczy ścian,

Reflektorów deszcz.

Daj mi tę noc,

Tę jedną noc x4

Zapomnimy jeszcze raz

O tym, że nam było źle.

W świetle ostrych reflektorów,

Wygadany i przystojny,

W fotelu z cielęcej skóry

Siedzi państwowy dostojnik.

Nogę założył na nogę,

Wykrzywione i kanciaste miasto swe zębiska szczerzy

Białe ozy reflektorów patrzą tak, że włos się jeży

A ty biegniesz żołnierzyku w kolorowym pancerzyku

Nie łudź się ucieczki nie ma, nie ma, nie ma, nie ma!!!

Biomechaniczny stwór, system sięga szpiku kości,

Robot zaprogramowany też ci powie o wolności

Najsilniejszy z nich okazuje się za słaby

Co to za krasomówca który milczy gdy społeczeństwu zaszywa się usta

Wargi bolą, gdy możemy powiedzieć coś mądrego

Pod kontrolą kolejna sekunda, dzień, miesiąc

Dzieciaki nie wiedzą jak stanąć w świetle reflektorów

Rozcinają nadgarstki po wyjściu ojca z domu

Chciałyby zwierzyć się komuś z kłopotów

Ale cała reszta jest zajęta gonieniem pokus

Otóż ja nie boję się mówić i słuchać

"

Kiedy oczy zamykam,

W sercu wielka panika

I za gardło tarmosi mnie strach!

Reflektorów strumienie

A ja stoję na scenie

I języka znów w gębie mi brak!...

Sala gwiżdże i tupie

A ja stoję jak głupiec,

Tę jedną noc!

Tak niewiele trzeba nam,

Żeby bawić się do łez

Kolorowe oczy ścian,

Reflektorów deszcz

Zapomnijmy jeszcze raz

O tym, że nam było źle

Na to przecież przyjdzie czas,

Kiedy wstanie dzień

Trójkolorowa armia 2007

KSG

Na Śląsku szał

Stadion pęka w szwach

Trybuny oświetla reflektorów blask

Wspaniały doping Zabrzańska Torcida

Wszyscy na stadion, dziś Górnik mecz rozgrywa

A jedno jest pewne [?] zapewnione

Zabrze Roosevelta to miejsce drugim domem

Tę jedną noc.

Tak niewiele trzeba nam

Żeby bawić się do łez.

Kolorowe oczy ścian,

Reflektorów deszcz.

Ref.: (4x)

Daj mi tę noc,

Tę jedną noc.

Zapomnimy jeszcze raz

A tu w dłoni druga dłoń i nadzieja w szkle

Daj mi tę noc tę jedną noc

Daj mi tę noc tę jedną noc

Tak niewiele trzeba nam żeby bawić się do łez

Kolorowe oczy ścian, reflektorów deszcz

Zapomnimy jeszcze raz o tym, że nam było źle

Na to przecież przyjdzie czas kiedy wstanie dzień

Daj mi tę noc tę jedną noc

Daj mi tę noc tę jedną noc

Jutro powrócisz tu by spróbować znowu

I wszystko od nowa

Gdy Twój wzrok wyjdzie z cienia

Choć nic nie powiesz, usłyszę Cię

Czujne śledzą mnie oczy reflektorów

Ich blask poraża Cię i zbija

Wiem, nie podejdziesz

Swój żal utopisz w innej

Ona będzie dziś z Tobą, chociaż wiesz

Odnajdzie drogę w życia mgle

A ja dla was śpiewam, dla was gram (3 x)

A ja dla was gram

Przyszły barwne dni

Koncerty w tęczy reflektorów

Kilka dużych scen

Sukcesów smak, nadziei blask

I wiara, że mój sen

Rzeczywistością stanie się

Czas nam ucieka cały czas...

Lepiej się orientuj, bo rzeczywistość jest taka...

Pokój z wami, na zawsze pokój z wami...

Nie uciekniesz przed nimi jak przed wskazówką zegara

Jak zastygły w ciasnym świetle reflektorów się spalasz

Odrzuają dawne szczęscie, pustoszą wspomnienia,

Rozzarowują bo w parze idzie nadzieja

Widzisz nowe granice, myślisz, że możesz wszystko,

A porażka i smutek czychają gdzieś blisko...

Kiedy udział wzięła

nagle w telewizyjnym programie

Bo ona chciała być modelką

Lub seksowną gwiazda kina

Chciała w blasku reflektorów

wchodzić na czerwony dywan

odnalezioną

po trzydziestu latach

przed skokiem

w nieznane

w światłach reflektorów

umyka twój wzrok

dłoń kuli się

„Mamo a jak skoczymy

to wrócimy do Wiednia?”

Tę jedną noc.

Tak niewiele trzeba nam

Żeby bawić się do łez.

Kolorowe oczy ścian,

Reflektorów deszcz.

Ref.: (4x)

Daj mi tę noc,

Tę jedną noc.

Zapomnimy jeszcze raz

Już zabawy czas, reflektorów blask

Na parkiecie dziś króluje dance

W blasku gwiezdny pył, w górze unosi dym

Znajdziesz w rytmie tym życia sens

Ref.:

Za firanką sporów, smutków, paru szczęść

Zaczęło się banalnie tak

Był taki koncert, taki wiersz

Byłaś Ty, byłem ja

I reflektorów ostry flesz

Ref.

A kiedy zgasł ostatni dźwięk

Dojrzałem, jak wychodzisz z kimś

Zwykle są racje dwie

Wybiega poza modę pazerną

Wyimaginowany splendor

Brzydzę się tym, to jest tragikomedią

Uwalniam bucha na zewnątrz

I czuję to ciepło od reflektorów

Kiedy kręcisz mnie tu w naszym domu

Jest już wieczór my mamy podwód

By nie gasić świateł i patrzeć znowu

Tylko na siebie

Ona chce zostać miss (zostać miss)

Choćby nawet nie dziś

Ona chce zostać miss

Choćby nawet nie dziś.

Kiedy stoję w blasku reflektorów

To wiruje mój świat.

Wiem, że wtedy mogę zrobić wszystko,

Niech ta chwila trwa

Mówią na mnie Misia, Misialina

Reflektorów mocny blask

Makijaż znów poprawić czas

Tu o życiu będzie show

Burza uczuć, znacie to

Wiele słów

W ciepłych domach troski śpią utrudzone szarym dniem

A tu w dłoni druga dłoń i nadzieja w szkle

Daj mi tę noc tę jedną noc

Tak niewiele trzeba nam żeby bawić się do łez

Kolorowe oczy ścian, reflektorów deszcz

Zapomnimy jeszcze raz o tym, że nam było źle

Na to przecież przyjdzie czas kiedy wstanie dzień

Daj mi tę noc tę jedną noc (2x)

Grałem - trzeźwy nie bywając sam,

By slowfoxem lub fokstrotem

Uprzyjemnić im robotę

Gdy ostatnia z męskich pęka tam.

Poza reflektorów okiem

Do publiki lepszym bokiem

Za skromną opłatą

Rządzę z cienia nastrojami,

Harmoniami, gwiazdorami

Mur, milcząca straż

przed obcym światem chronią.

Może przed czymś więcej, kto wie?

My na pewno nie.

Nocami reflektorów flesz

rysuje ostre szczyty wież.

Pytanie rodzi się:

czy zachowało tamten blask

Prowansji niebo pełne łask

Teraz stąd ani rusz, bo jak uciekniesz będziesz tchórz,

Sięgniesz w końcu po nóż, dziurawiąc się strzałami kusz,

4. Niegdyś wystarczył ptaków śpiew, a teraz oddech maszyn,

Nie Mamy już prawdziwych drzew, na ziemi ojców naszych,

Rażą światła reflektorów, które świecą na budowie,

Razi słońce i co powie, że to co wie jest w niemowie,

Próbowałem złapać oddech, gdy topiłem się w morzu snów,

Patrzyłem jak woda płonie, patrzyłem na to od spodu,

Jeden wybrał wejście w górę, drogi błąka się po ziemi,

bo pracujesz chcesz czy nie do 67 lat.

Wszędzie straszą słowem złym,kryzys w Unii ,w Grecji dym,

zapomnij o tym , zapomnij o tym chociaż dziś .

Toooooooooooo właśnie dziś , je recykling

skończony amfiteatr w blasku reflektorów pięknie lśni .

Dobry humor zechcesz wziąć , z nami usiądź , z nami bądź,

nie szczędząc braw właśnie dziś się z nami baw.

ref. Patrz dla ciebie się artysta stara ,

aż okazji będzie co nie miara.

"

Na pustą scenę reflektorów snop

Znów usłyszysz wielki koncert rock

Na żer podrzucą ci kolejny zrobiony hit

Ogłuszy rytm, lecz nie wierz im

Zza kulis ktoś obserwuje tłum

I został wzięty na przesłuchanie

Prześliczne śpiewy w dole i w górze

Dreptak w koszuli po różach kroczy

Już go sadzają anioły stróże

I mu puszczają reflektor w oczy

Przyznaj się mówią lepiej od razu

Gdzieś coś nagrzeszył z kim i za ile

A nie to damy ciebie do gazu

Albo każemy zjeżdżać na pile

W cieniu fale reflektorów

Nie ujawnią czynów

Mieszkam pod showbiznesu mostem

Wiem już mimo protektorów

Obrałem daleki azymut

Pozwolić by szalony tłum,

Opuścił to dramatyczne show.

Liber:

Zakontraktowani na 12 rund,

W błysku reflektorów i gorących braw,

Tak nokautujemy się od braku słów.

Po niecenzuralnej, złej wymiany zdań,

Gdy codziennie rano wciąż pijemy gorycz,

Po kolejnych ciosach trzeba wyjść na ring

Wiele scen dobrze pamiętam,

Ten moment kurtyna idzie w górę.

Zapominam o wszystkich lękach,

Uśmiech na twarzy, spektakl musi trwać!

Znikam w blasku reflektorów,

Zmieniam teatr w idealny świat.

Nie chcę śmiać się, kiedy serce umiera,

Nie chcę płakać... spektakl musi trwać!

Ref.:

Lunapark, lunapark, tu się bawić chcę

Lunapark, lunapark, całe noce no i dnie (2 x)

Spędzone wspólnie chwile

Wśród pędzących małych aut

Blask świateł z reflektorów

Dochodzący z dali ludzi gwar

Lunapark, lunapark, tu się bawić chcę

Lunapark, lunapark, całe noce no i dnie (2 x)

Zabawy kres się zbliża

Różne myśli w głowie panoszą się

Jesteś zagadką, masz coś tak intrygującego w głosie

Poziom adrenaliny narasta

Tu i teraz chcę żyć tą chwilą

W świetle reflektorów

Piękno rozbrzmiewa blaskiem

Ta siła i moc przeważa nad wątpliwościami

Światło reflektorów w naszych sercach trwa

Rozejrzyj się dookoła

Wpatrując się w puste miejsca

Masz czas na to by poukładać sobie wiele spraw

Odnaleźć jakiś sens

W ciemności

Gdy gasną światła reflektorów

Wraz z teatrem

Zasypia cały świat

Po to by znów obudzić się

Byłem jednym z tych,

co nie czują strachu,

kiedy zabrzmi gong

i oślepi cię

reflektorów blask....

Garnitur ten trzydzieści lat już noszę

i szukam wciąż, nieważne, jak i gdzie,

okazji, by zarobić parę groszy,

nikt z moich ról nie śmieje się – prócz mnie.

Przyjdź na tę, obojętną na pokój czy wojnę,

zakrzepłą wersję albo-albo, tak spokojnie

przecinającą dzielnicę, gdzie w pustce

pustka odbita, jak w pękniętym lustrze.

Dzień tu smutny. Po nocach reflektorów światło

przecina duszne powietrze i łatwo

wykazuje, że jeśli ktoś tu krzyknął znów,

to nie z przyczyny złych snów.

Bowiem sny nie są tutaj takie złe: najwyżej mokre

Przeraźliwa ciemność słychać tylko szum

Nagle wielki huk uderzenie strun

Biały gęsty dym reflektorów blask

Już wyłania się monstrualny kształt

Potwora pięść uderza niczym młot

Rozgniata serce ciszy w drobny proch

Głośniej coraz szybciej atmosfera wrze

Pachnie krwią klepisko

Miły widok patrzcie

Pada raz za razem

Uśmiechnięte twarze

W świetle reflektorów

Wiele brutalności

Wszystko dla maluchów

Wszystko dla pieniędzy

Małe, wąskie klatki

żywi na zawsze, pajace w piramidkach,

z przodu łysy Elvis, z tyłu zabójcza kitka.

Kurwa to film na złotego Vav Gan

na lepszy Va Bank, piwo, wódka czy skank.

W blasku reflektorów, parkietu,Super Star,

w tangu błyszczą włosy a'la Jaro Miriam

i ten spaw na schodach, nos od smrodu boli

i tak jak znam życie ktoś się znów wpierdoli w ten staw.

Proszę stolik, najlepiej przy ścianie

I został wzięty na przesłuchanie.

Prześliczne śpiewy w dole i w górze,

Dreptak w koszuli po różach kroczy,

Już go sadzają anioły stróże

I mu puszczają reflektor w oczy.

- Przyznaj się - mówią - lepiej od razu

Gdzieś coś nagrzeszył; z kim i za ile,

A nie - to damy ciebie do gazu,

Albo każemy zjeżdżać po pile!

I został wzięty na przesłuchanie.

Prześliczne śpiewy w dole i w górze,

Dreptak w koszuli po różach kroczy,

Już go sadzają anioły stróże

I mu puszczają reflektor w oczy.

- Przyznaj się - mówią - lepiej od razu

Gdzieś coś nagrzeszył; z kim i za ile,

A nie - to damy ciebie do gazu,

Albo każemy zjeżdżać po pile!

Ref.

Chvaściu

Pomyśl chociaż przez chwilę, przecież rozum swój masz,

Zastanów się co wciska nam telewizja każdego dnia.

Nie w blaskach reflektorów szukasz wzorców mi,

Lecz w prostych ludziach, których łączy chwała, ten sam styl.

Fu

Tym utworem chcę porównać autorytety,

Jakie były kiedyś, jakie są teraz niestety.

Gdy codzienność w twarz nam wieje

I dokucza ziarnem piachu pod powieką

Wiem jak ciężko nam jest grać

Nie swe role na niepewnej życia scenie

W świetle reflektorów stać

Nie mieć czasu na najmniejsze zamyślenie

Dobrze wiem jak bolą skronie

Jak potrafi dzień udręczyć

A tu jeszcze trzeba chronić )

Wychylam się gdy warto w obronie staje twardo

Twardość jest tu rzeczą ważną, żeby przetrwać walkę własną

W centrum zainteresowań na językach durnych gapiów

Stało się no trudno ja tu zyję i wiem jedno

W świetle reflektorów pewno powiem niejedno

Na przekór gówniarskim tekstom supahardcore'owym mc'om

Co flowują gadkę błędną, bo gówno o życiu wiedzą

Ja widziałem już wiele, jeszcze dużo przede mną

Gibą białoręki bierz to, bierz to, bierz to

Dobrze pamiętam miłość, jak na szklanym ekranie.

Pytał wtedy jak grechuta, czy to przyjaźń czy kochanie??

Kiedy ruszał się, zwykły chłopak z osiedla.

Dla niego była wszystkim, w swojej klasie była jedna.

Słodka jak od wedla, jej błysk wśród reflektorów,

on nigdy nie udawał kompozytor własnych torów.

Kochał dźwięki hardcoru, myślał każdego wieczoru

jak to zrobić, by ją zdobyć i nie stracić honoru.

Nie zwracał uwagi na wszystkie pułapki losu,

drudzy z otwartymi ustami z których sączyła się jeszcze ojczyzna

inni z pięścią przyciśniętą do oczu

skurczeni emfatycznie patetycznie wyprężeni

w rękach mieliśmy kawałki blachy i kości

(światło reflektorów przemieniało je w symbole)

ale teraz to były tylko kości i blacha

Nie mieliśmy dokąd odejść zostaliśmy na śmietniku

zrobiliśmy porządek kości i blachę oddaliśmy do archiwum

Słuchaliśmy szczebiotania tramwajów jaskółczego głosu fabryk

Na myśl o tym sajgonie, od razu idę zapalić

na balkon. Widzę budynki biurowców, gdzieś w oddali

Mieszkam przy ciasnej uliczce obsypanej kamykami

Ledwo widoczne chmury unoszą się nad dachami

Widać plamy reflektorów, pędzących ulicami

Pijane towarzystwo wciąż stoi pod sklepami

Możesz spojrzeć na ich twarze pod światłem latarni

Chłodny wiatr, wysuszając nawierzchnię asfaltu

wskazuje Ci drogę, tak więc podążaj nią, brachu!

Wychylam się gdy warto w obronie staje twardo

Twardość jest tu rzeczą ważną, żeby przetrwać walkę własną

W centrum zainteresowań na językach durnych gapiów

Stało się no trudno ja tu zyję i wiem jedno

W świetle reflektorów pewno powiem niejedno

Na przekór gówniarskim tekstom supahardcore'owym mc'om

Co flowują gadkę błędną, bo gówno o życiu wiedzą

Ja widziałem już wiele, jeszcze dużo przede mną

Gibą białoręki bierz to, bierz to, bierz to


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga