Alfabet słów:

Słowo sadło w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery s: Simon, siedemnastka, Sara, scherzo, schizoid

Kto w Polsce śpiewa o sadło ? To między innymi Bracia Figo Fagot, Carrantuohill, Centrum Uśmiechu. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Dawaj mała, starczy już gadania,

lufa, węgorz na parkiecie i kończymy w toalecie,

Dawaj mała, ściągaj te ubrania,

to nie one zdobią cie tylko to jak prujesz sie

Do stołu się przysiadło, Chryste Boże samo sadło!

wyprosiła, potem w domu mnie zgwałciła,

Dlaczego z taką brzydką grubą, łatwiej niż z dziwką?

Już tłumacze sadło dają dopalacze (sadło dają dopalacze)

Tak go błagała i tak wódą spiła,

Spokój będzie zabrany.

Panowie, kto pragnie usunąć swój tłuszcz,

Za tysiąc złotych odchudzi go nóż!

Wyjdzie jak szkielet, może jak duch,

Sadło ma już wychlastane.

Ale spokojnie jest także tu:

Miłość głęboka jak słodycz snu,

Na skórze wieczny zostawia ślad.

Tak, spokój będzie zabrany.

poważnie chorego

i dziwy mu prawi

zanadto się jadło

co gorsza nie myszki

lecz szynki i sadło

źle bardzo gorączka

źle bardzo koteczku

oj długo ty długo

poleżysz w łóżeczku

Chuj z tym, mój styl urwie Ci łeb jak huragan

Weź powiedz sam, Twoj król przy nas jest nago

Żaden z niego Figo-Fago, patrz porwało go tornado

Brawo, może włoże mu łeb w imadło

Pysk, zaszalej wytnij mu sadło, przerób to na smalec

Ale on ma tłuste wersy, chyba od zawsze na diecie

Chciałby grać pierwsze skrzypce, raczej niech zacznie na flecie

Coś cie zgniecie , przygotuj się na ten ciężar

Ero i Pysk przecież są tu po to by by zwyciężać

Jestem Al Bundy, e, takie mam nazwisko

Pierdolę przyszłość, teraz chcę zrobić wszystko

Hardkor Disko dziwko, słońce zbladło

Radio padło, gruba kurwo targaj sadło

Abecadło z pieca spadło

Czuję się jak młody bóg, jak młody jung

622 razy upadł Bung

Statek jest mój, idź powiedz wybuchł na Bounty bunt

Na grzbiet wylałam wiaderko wody

A ono - mimo, że wychłodniało

Znów czegoś chciało

No, może za dużo coś wczoraj zjadło

Może uwiera go w boku sadło

Może by chciało pójść do lekarza

Nie, nie - powtarza, nie, nie - powtarza

Na nic sposobów różnych próbuję

Ciałku wyraźnie czegoś brakuje

Wpierdalałaś jakieś gówna by se życie osłodzić, chodziłaś po FB zamiast na Aerobick.

A teraz przytyło Ci się z deczka, na mieście pytają Cię o płeć dziecka.

Gdy przechodzimy dla nas to standard, wpierdolić granatowi grana to mandat.

Masz ksywę ""Panda""? Zrzuć trochę brzucha nie dziw się teraz że nikt Cię nie rucha!

Zamiast na siłę coś wkładać w gardło, przejdź się przebiegnij i zrzuć to sadło!

[Ref:]Zrzuć to sadło, jesteś gruba, Zrzuć to sadło, będziesz kuta.Zrzuć to sadło, jesteś gruba, Zrzuć to sadło, będziesz kuta.Zrzuć to sadło, jesteś gruba, Zrzuć to sadło, będziesz kuta.Zrzuć to sadło, Zrzuć to sadło, (dawać grubasy!)

pączek baton, pączek baton

Twój brzuch (ła ła)Twój brzuch (ła ła)Twój brzuch (ła ła)Twój brzuch, brzuch, brzu,brzu,brzuch Twój brzuch brzu brzu brzuch

Fastfood,Fastfood,Fastfood.

Obrywam, za każdym razem kiedy w dobrej wierze,

Popuszczam skurwielowi, a on dobrze wie że

Łatwo się załamuje brachu światło,

Choć mówię mu, że nie chcę, Dawid Podsiadło.

""Gruba kurwo, targaj sadło?"" Nigdy więcej!

Jak onanista biorę sprawy we własne ręce.

Niejednego już twardziela doprowadził do krachu,

Nie chce byś się opierał, gra za pomocą strachu.

Lecz nie możesz się poddawać poślij śmiecia do piachu,

wyprowadzić nie ma komu

brudy płyną ulicami

a my tu jesteśmy sami

światło na dzielnicy padło

świeca topi swoje sadło

słychać krzyki u sąsiada

a ty jesteś jakaś blada

wino burzy bicie serca

wzrok twój mnie na wskroś przewierca

Piwko serwują

Kłaniają się w pas

Uśmiech na sprzedaż

Kiedyś był...

Pielęgnuj swoje sadło

Żonie kupuj futra

Dbaj o swe miejsce w hierarchii

Tych co się boją jutra

Płatny redaktor

gdy zza szyby samochodu patrzysz na krainę wschodu,

nie pytaj mnie daktylu, skąd tylu tu aż tylu - biedaków i żebraków

jak nad brzegami Nilu.

Bo nie każdy był przy stole gdy dzielili wspólne jadło,

bo nie każdy bił się o to, by rosło własne sadło.

W dodatku ktoś na nowo przerabia chory dom,

na górze malinowo, a na dole stary swąd.

Uczciwa bieda, uczciwa bieda, nie ukradnie nic, nie sprzeda,

Uczciwa bieda, uczciwa bieda, powiedz ilu sam takich znasz?

Na łeb wylałem wiaderko wody,

A ono, mimo że ""wychłódniało"",

Znów czegoś chciało.

No może za dużo coś wczoraj zjadło,

Może uwiera go w boku sadło,

Może by chciało iść do lekarza...?

""Nie, nie!"" - powtarza. ""Nie, nie!"" - powtarza.

Na dziób poszedłem z dala od ludzi,

Pytam to cielsko: No, czemu się nudzi?

robią to,po to żeby omotać głowę wyborcy

nasi dziadkowie walczyli, żeby była wolna ziemia

nie po to, żebyś godłem chamie dupe se wycierał

każdy grzeszy, ty grzeszysz wobec całego narodu

masz napchane sadło? ciesz się, bo wielu umiera z głodu.

XXI wiek świata bliskie zakończenie

grzesz braciszku grzesz, po co ci jest rozgrzeszenie?

XXI wiek korzystaj z wszystkich uciech

gwałć, zabijaj, kradnij... wszystko miej w dupie

Gdy spadnie deszcz pocieknie trupi sok,

Bo z martwych ciał brud z tłuszczem zawsze spływa.

Ten, kto miał chciwy, pożądliwy wzrok,

Poczuje jak mu oko kruk wyrywa,

Tym okiem na wiszące spojrzy sadło

I swego ścierwa będzie brzydził się,

Lecz wkrótce ptaki też rozdziobią je

Jak końskie łajno, co na drogę spadło.

Ach, bracia, czemu każdy z przestróg kpi?

można ją było obaczyć. O siedem wiorst ode wsi, w kurnej chacie

na przyzbie, z krukiem na ramieniu, z basiorem i lagą u boku,

w kir odziana, pod kadzią iskrę nieci, o miesiącu napar warzy.

To - blekot, szalej, jemioła, piołun, szkarłatne ropuchy,

lubczyk, mlecz, zaskrońce, sadło niedźwiedzie, własną ślinę.

Wszystko to strawione ziołem rozmaitem… obłokiem pary chatę wypełnia.

Gdy przy barci kto z kmieciów ją czasem obaczył, ano - Sława Bohu -

rzekł, po czem pluł, pluł po trzykroć przez ramię i krzyż w powietrzu

znaczył, jako powtarza, a, stwórca mu wszelaki, by w gacka, czy w inne monstrum rozmaite

"

Mówią do mnie ""zmień się, zmień""

W sercu nosisz ostry cierń

W mózgu sadło siadło już

W myślach pustka, ściek i gruz

Dzięki pracy twoich rąk

Ziemia stacza się na dno

W kroku dumnie nosisz lęk

Wręcz przeciwnie, chamie

Ktoś na tym zarobi

Z szarej mordy cieknie ślina

Czy to człowiek jest czy świnia?

Sadło wisi spod gajera

500 zł na fryzjera

Lecz pamiętaj o tym

Że życie tylko chwilą jest

Może lepiej świni nie ubliżać

"

Żywym nie dane spotkać Boga

Bo patrząc w niebo widzą życie

Żywi jedynie umrzeć mogą

Nad wszystko mgła i sad o świcie

Sąsiada romans, płacz sąsiadki

Kiecki, paltoty, kapelusze

Kmiotek kłamiący : ""Bóg mi świadkiem!""

Nad wszystko smak dojrzałych gruszek

Bo każdy na wasz los kładzie tu swe prącie

Na swym koncie musisz mieć kilka rzeczy

Łeb na karku w tym folwarku i plecy

Nie zaprzeczysz, że żyć tu nie łatwo

Tu każdy wieprz dba o swoje sadło

Jak imadło coś od środka Cię ściska

Ten towar krąży po blokach jak ecstasy po dyskach

W pyskach tutejszych stworów lśnią ostre kły

To Uliczny Folwark, wita was RY!

No dobra dziewczyny odkładamy piłeczki

W dwuszeregu zbiórka i jedziemy jeszcze na sam koniec dwadzieścia pajacyków

Raz, dwa, raz, dwa, raz, ej no co jest z wami tam z tyłu?

No jedziemy, jedziemy, co wy myślicie, że to samo przyjdzie?

Ale trenerze! Trzeba pracować, żeby zrzucić w końcu to sadło, no

2.Mi nie przeszkadza, że dupiwo masz jak kredens

Ledwo trafiasz na sedes, no a w wannie Archimedes

Mówię szczerze, kiedy leżę obok ciebie mnie to rusza

Siedem dych tonażu pomarszczonego podbrzusza

Miałaś wtedy cudowne kolana

Majteczki w kropeczki nosiłaś

I mnie samego zostawiłaś

A teraz, kiedy pogrubiałaś

Swoje sadło w moje życie wpakowałaś

I masz ubranie nowe

Pracujesz na budowie

Ref.:

Majtochy w grochy teraz musisz nosić

Puchną oczy, boli głowa!

Głośnik skrzeczy

Coraz głośniej,

Włosy rzedną,

Sadło rośnie!

Świat się kurczy, w brzuchu burczy,

Budzę się ze snu -

- Dosyć bzdur!

Błagam, proszę, liczę grosze,

Kiedy szczerzę kły, szydząc będąc zły

Jak Dębiecki 52, realia tego świata znam

W pojedynkę jak WOS nic nie zdziałam, zrozumiałem

Już dawno tak na dno wiele idei padło

Ty zdychasz, ja żrę jadło, grubasom przybywa sadło

Chuda baba w metrze żebrze, rzucam jej choćby pięć centów

Nie mogę na nią patrzeć, ona mówi - God Bless you

Ile takich osób jest? w chuj, wuchta czyli

Wkurwiony w jednej chwili Peja się nie pomylił

a chłopaki jak zahipnotyzowani sie w nie wpatrują

Ludzie to czują, chcą, tego pragną

Będa pić, sie bawić i palić dopóki nie padna

Zostawiając w tyle nienawiśc, rzucając na dno

Problemy codzienne, aby to sadło z nich spadło

napinają mieśnie, my wytęrzamy gardło

Rano ból głowy, kac ale wiem że było warto

Hit który miażdzy czaszke zrobić jest nie łatwo

Jeżeli nie wierzysz to sprawdz to!

który w waszym życiu nie jest dziełem przypadkiem

Skąd to wiem, podpisałem z bogiem taki mały deal

zawsze chciałem jego moc choćby na kilka chwil

by zrobić z siebie diabła, tak jak Ewa upadła

pod ciężarem grzechu wy padniecie pod ciężarem sadła

Poznajcie diabła mieszkańca waszych zgniłych żył

skoro mieszkam w zgniłym miejscu jasne że będę gnił

i po duszach was bił, gryzł i upokarzał

nie pocieszaj się że koszmar dwa razy się nie zdarza

Na początku miało być inaczej -

świetliste kręgi chóry i stopnie abstrakcji

ale nie udało się oddzielić dokładnie

ciała od duszy i przychodziła tutaj

z kroplą sadła nitką mięśni

trzeba było wyciągnąć wnioski

zmieszać ziarno absolutu z ziarnem gliny

jeszcze jedno odstępstwo od doktryny ostatnie odstępstwo

tylko Jan to przewidział: zmartwychwstaniecie ciałem

przed kamerami burza oklasków

Okalski, oto słynna ladacznica -

szanowana bizneswoman, jeszcze wczoraj ulicznica;

Oto kobieta naprawde upadła,

ostry makijaż zdobi głowę, góry sadła.

Widzę że pani przyniosła eksponaty,

wyglądają dosyć groźnie te kajdanki i baty.

Niech nam pani opowie, jak to się stosuje,

czy jak pani bije batem, to klient ból czuje?

Hasa po łąkach, bo pociąga ją przyroda,

tańczy wspaniale, nie przejmuje się wcale!

Że nie wypada, by taka panienka miała lekkość owada, nie!

To nie przystoi, mieć głowę w chmurach, gdzie powagi się nie wpoi, nie.

A wszystkie baby, wrzeszczą swe sadła wyśmiewając jej dziwadła, a każda jedna dawno z konia swego spadła.

A wszystkie chłopy, a gonią za nią wiedząc, że jest wielkiej cnoty, a Jagoda nie ma na żadnego ochoty.

(O nie ma nie ma)

Pląsa Jagoda, choć już nie jest taka młoda,

lubi wariować i się radować,

Krowa muczy, krowa buczy,

w brzuchu bardzo krowie burczy,

pewnie by coś zjadła,

więc dobiera się do wędlin,

więc dobiera się do sadła,

dobrze.

Krowa zżarła, krowa zżarła

wszystkie przysmaki,

został tylko torcik,

Całuj, grzesz, baw się, ciesz, tylko nie pal!

Wracaj w deszcz, proszki bierz, tylko nie pal!

Czy nosisz kimono, kufajkę czy frak,

papieros wykończy cię chłopcze, i tak, i tak, i tak, i tak...

Chciałbyś gdzieś kupić sad, kupić sad, a więc zrób to.

Chciałbyś wtem zbawić świat, zmienić świat, no to jutro.

Rad byś w mur głową bić, powodzenia!

Chciałbyś wyjść, byle wyjść, do widzenia!

Rób co chcesz, mów co chcesz, tylko nie pal!

Kura na to: ""Kud-ku-dak,

A ja - owszem! A ja - tak!""

""No, co też paniusia powiada!

A taka, na przykład, rolada?

Toż nie ma w niej nic oprócz sadła,

Już ja bym rolady nie jadła!""

Kura na to: „Kud-ku-dak,

A ja - owszem! A ja - tak!""

Kura na to: ""Kud-ku-dak,

z miłą - nuda, z krewką trudno wytrzymać

‘naście lat marynowałem biały atrament

bo „one nie lubią być ponaglane”, a potem same=

naglą byś hablał jak je kochasz, u diabła

a dla ..czego masz mieć przez to ból sadła?

kobieta, nic tylko przed nią paść

nacieka, jak złośliwy rak lub kojąca maść

_wybór twój, niektórzy-gustują w jędzach

ja w każdym razie nie daję się popędzać

Na początku miało być inaczej

świetliste kręgi chóry i stopnie abstrakcji

ale nie udało się oddzielić dokładnie

ciała od duszy i przychodziła tutaj

z kroplą sadła nitką mięśni

trzeba było wyciągnąć wnioski

zmieszać ziarno absolutu z ziarnem gliny

jeszcze jedno odstępstwo od doktryny ostatnie odstępstwo

tylko Jan to przewidział: zmartwychwstaniecie ciałem

tak więc się odbyło wreszcie to wesele

był to najpiękniejszy dzień w życiu Kamele

Przyszło dużo gości, nawet anakonda

ze szczerego serca uścisła Wielbłonda

biedak padnoł martwy, choć mioł dużo sadła,

a biedno Kamela, koło niego padła.

Tak wienc pamientejcie wszyskie fajne frele

żeby nie podzielić losu tej Kamele.

Nie czekejcie dugo, nie czekejcie trocha

Co znajome nosi imię

(łohoho)

Zwisające bimbadełko

(łohoho)

Duży brzuszek i sadełko

(łohoho)

Gdy w lusterko swe spoglądam

(łohoho)

widzę, że tak dziś wyglądam

Zemsty as, zemsty as,

Zemsty as, zemsty as.

Rozwesela serca bicza ostry smak,

Smakiem swym podnieca krew z otwartych ran.

Wielki mistrz cierpienia, sam Markiz de Sade,

Widział w krwi i bólu pożądania smak.

Teatr Terpsychory ciągle bawi nas,

Scena wyuzdania, rozkosz, ziemski raj.

Rozwesela serca bicza ostry smak,

Miały wyjść z tego nici, ale oszukałem mojrę

Zmieniam kategorię, masz mnie brać na serio

Przejdę z ""mieć potencjał"" do ""siać rozpierdol""

Facebook, każdy wrzuca swój rap

Leci gówno na ścianę jak Markiz de Sade

Dinozaury giną, ich gatunki, ich DNA

To bling, bling (bling, bling) z bursztynowych inkluzji

Połowa ma mnie za geniusza, połowa za idiotę

Tej drugiej to nie rusza, ta pierwsza stawia totem

Męczę się meczę się

A w Paryżu Crazy Horse

Saint Denis i Platini

Francuska miłość francuska glina

Markiz de'Sade i gilotyna

Żaby ślimaki i Tom Eifele

Jean Paul Sartre na Montmartre

L'Humanite Louis de Funes

Fernandel Coco Chanel

Stół do ziemi się ugina

Znikają torty i łakocie

Tata, wujek, babcia, ciocia

Na kanapie i krzesełkach

Obrastają w sadełko!

Jeśli zdrowym chcesz być

A nie tyć, tyć, tyć

Trenuj ze mną - ćwicz!

Na lody - dobry jogging

płacz, nie wstydź się łez, powstań [x4]

może powiem Ci jak ja sobie radzę

parzę herbatę, kładę podkładkę na blacie

zrzucam ubranie, pluskam się w wannie jak malec

słucham Sade, puszczam chandrę w niepamięć

gorzej w pogodę, poznaj meteoropatę

sny na jawie, zdycham centralnie na kanapie

bierze sen, gadam wspak, wpadam w trans

leje deszcz, pada grad, padam ja

Miłość ala Marvin Gaye, ty nie możesz się dziś smucić

To jak złoty kop co powala na kolana

Gdy już dojdziesz możesz wrócić, ten numer nuć kochana

kilka chwil do rana wykorzystaj swoją szansę

słodkie tabu jak Sade, takie z podwójnym orgazmem

Milczę, chcę krzyczeć

Serce słyszę, oddech, krótka chwila

Nie pozwól jej przemijać, weź mnie, co chcesz

Samotność mnie zabija

ten widok wcale cię nie odpręża,

rzeka jakby spływa krwią, miasto zło,

zepsucie, jabłko zdarte, przez biblijnego węża,

tu ulica gwałtu wychodzi na skwer awantur,

za nim rozpusty park, plac Markiza de Sade,

stoją przy ulicy bezzębne stare,

zagłębie popsutych, zużytych lalek,

te twarze gwarantują więcej wrażeń,

wyniesiona na ołtarze agonia idzie z tym w parze,

Kiedyś to była jeszcze muzyka

To nie to, co w naszych czasach

Byli goście w butach na półmetrowych obcasach

Suzi Quattro, Sade i Sweet

To był ostatni mody krzyk

I żółty grzebień w kieszeni także musiał być

Refren:

Glam rock, glam rock, glam rock!

[x2]

Oto liryczny kat, stylistyka bezlitosna

Mój mikrofon jest jak bat, wszystkich słabych czeka chłosta

Dumnie idziemy przez świat z armią nocnych kreatur

Jestem jak Markiz de Sade poznańskiego rapu

Jak biblijny wąż wciąż będę namawiać do złego

Bo mam ten czarny charakter jak jebany Belphegor

Więc powiedz swoim kolegom, że wyszedł nowy materiał

Oto chore melodie, w mieście wybucha histeria

Dam ci rap, który negatywnie nakręca

Jak Markiz de Sade mam sadystyczny potencjał

Nad słabymi się znęcam, styl zawsze ten sam

Trzęsiemy całą sceną jak jebana turbulencja

To cię wkręca jak wirowiec, chłopiec trzymaj się z dala

Jak Atmosphere próbuje znaleźć własny balans

[x2]

Oto liryczny kat, stylistyka bezlitosna

Mój mikrofon jest jak bat, wszystkich słabych czeka chłosta

Dumnie idziemy przez świat z armią nocnych kreatur

Jestem jak Markiz de Sade poznańskiego rapu

Jak biblijny wąż wciąż będę namawiać do złego

Bo mam ten czarny charakter jak jebany Belphegor

Więc powiedz swoim kolegom, że wyszedł nowy materiał

Oto chore melodie, w mieście wybucha histeria

Edmund Dantes i Cervantes

Operetka i opera

I „Quo Vadis” – nie otwarte...

Sancho Pansa i Don Kichot

Pan de Sade – zresztą markiz

Zaraz obok Sacher-Masoch

To pokusy nieodparte

Co za ból

[Alfred:]

Wszystko, rzecz jasna, skatalogował:

Ręce, wątrobę, nerki i kiszki

Wpisał, jak trzeba, w oddzielne fiszki.

Amelię Szpagat, żonę sąsiada,

Zatłukł , zboczeniec, tomem de Sade

Nowym wydaniem dzieł Tetmajera

Zmiażdżył przedziałek Cześka-fryzjera,

Zaś pana Kafla. Który był zdunem,

Zgładził zdzieliwszy Knutem... Hamsunem...

Wszystko, rzecz jasna, skatalogował:

Ręce, wątrobę, nerki i kiszki

Wpisał, jak trzeba, w oddzielne fiszki.

Amelię Szpagat, żonę sąsiada,

Zatłukł , zboczeniec, tomem de Sade

Nowym wydaniem dzieł Tetmajera

Zmiażdżył przedziałek Cześka-fryzjera,

Zaś pana Kafla. Który był zdunem,

Zgładził zdzieliwszy Knutem... Hamsunem...

Pazurkami drap jak kotka kota

Podaj w ekstazie usta i ciało

Żeby kochało ach jak kochało

Przy pani jestem jak kruszynka

Choć mam sadełko - c'est la vie

Pragnę zanurzyć się w muśliny

Które skrywają raju drzwi

Ref.

No popieszczochaj mnie ach popieszczochaj...


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga