Alfabet słów:

Słowo van Gogh w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery v: vibrato, Valentine, vivat, Viper, Vogel

Kto w Polsce śpiewa o van Gogh ? To między innymi Agnieszka Osiecka, Arkadiusz Brykalski, Cybuch. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

herbaciane bulgocąc nonsensy.

Choć się łasi jak gapi, pewnie znowu się upił

Może śni mu się dziś dobry sen,

A bohomaz na ścianie, jakiś pani i dwie panie,

Dziś wygląda jak stary Van Gogh

Lecz poszedłeś o dziesiątej,

Nagle zbrzydły wszystkie kąty,

A ten czajnik z herbatą ma po prostu krzywy garb,

Kot jest głupi jak ciele i dziurawe fotele,

Tym bardziej jest odlotowy

Deszcz mnie moczy

w pysku sucho

Robota mnie nudzi

Van Gogh też miał jedno ucho

A wyszedł na ludzi!

Bo miłość niejedno ma imię

Więc żadne tam ochy i trele

A jak się solidnie pokocha swą Hinię

czasem wysyłają trotyl, zamiast wysyłać endorfiny,

czasem nie mówią nic, milczą, tak bez przyczyny,

rzadko miewają kolor, więc możesz tylko szkicować,

na próżno szukać waloru, bo to raczej szary obraz,

to na pewno nie Goya, raczej smutny Van Gogh,

bo moje oczy to nie ogród barw, to raczej szarość,

kolorowo na świat patrzą i widzą monochromatyzm,

ludzie jakoś bledną i powoli tracą swoje barwy,

i szarość zabija nas, usta nam zamykając,

Chcemy popchnąć to poziom wyżej,

kto ma coś do nas niech podejdzie bliżej.

[Majkel]

Słabi MC's odpadną, bo chcą imponować pannom.

Ich yo jest sztuczne jak fantom, nasze jest sztuką jak van Gogh.

Chcą teledysków jak Mambo nr 5, a my z bandą

mamy chęć usnąć łatwo raperów, co sławy pragną.

[Dizkret]

Powtarzasz ciągle ten sam wers, przestań więc.

moje flow to moja jedyna zaleta, brat,

średnio idzie, bo na przerwę już nie stać nas,

i możesz nie znać nas, poznasz za pięć lat,

weterani jak wisielce wieszają się na pętlach,

nie chcę słuchać ich - mów mi Van Gogh,

bo bardziej niż oni przemawia do mnie punk rock,

pokój wszystkim prawdziwym artystom,

prawdziwym pod Kutnem, prawdziwym za Wisłą,

i wszystkim słuchaczom, dziękujcie za uszy,

Refundacja in-vitro teraz sprawą najważniejszą, jedna tak się ucieszyła z wrażenia puściła dziecko.

Śledztwo w toku, Rutkowski wyrywa włosy w furii,

to przez tajwajski śliski kocyk bez atestu unii.

Nie chce mi się tego słuchać, wolę pooglądać sport,

Muhammed Van Gogh odbiera paszport z prezydenta rąk.

Euro za pasem, nie ma piłkarzy, a są stadiony

Prezes Lato w wywiadzie gada językiem migowym.

Lepiej sprawdzę na iPhonie, co tam słychać na fejsie, nie mam iPhone'a, może wygram w konkursie na fejsie.

Kurwa za dużo fejsa, ale co tu począć, może zacznę żyć normalnie, ale kurwa powiedz po co?

Kazimierz w słońcu Mon Amour

Van Gogh pozdrawia go zza chmur

Ryneczek, Fer, kocie łby

Malowałby go gdyby żył.

Tu w każdy weekend dziki tłum

Przy piwie chłodzi wiejski dziób

Im bardziej biedaczek to jedno ma ucho

Tym bardziej jest odlotowy

Deszcz mnie moczy w pysku sucho

Robota mnie nudzi

Van Gogh też miał jedno ucho

A wyszedł na ludzi

Deszcz mnie moczy w pysku sucho

Robota mnie nudzi

Van Gogh też miał jedno ucho

i wszystko jest git, potem detox... imprezki kox, extazy, LSD - wierz mi

ci co zależni sa od tych kwestii do obsesji to z depresja borykają się w istocie

jak neptyk chodzi młodzieniec na głodzie, co dzień efekty

tu, kiedy w dol leci narkoman, przez balkon tam, jest żal go nam?

jak Van Gogh, w głowie ma obłęd i szal, fobie,

schiz jak down, wizja, na psychotropie jest...

a byli nie jedni, ci co poćpali parę dni, łebki, stuff odpierdolił w łeb im

drug lekki jak speed, tabletki - matki łzy, syn na sygnale karetki

są tego setki, sam znasz to w pełni

Pomysłów błysk dobry tylko z serducha,

początki są banalne. Na mym oknie znów mucha.

Burza za oknem, a ja mam myśli natłok.

I powiem szczerze, że w tych chwilach

chciałbym oszaleć jak Van Gogh.

Nie robić pod dyktando standardów i

szybciej od innych dostrzec pastelowe światło.

Uuu, sztuka rodzi się w bólach.

Czasem w głowie nie mam nic w ogóle, nic na (?).

herbaciane bulgocąc nonsensy.

Choć się łasi jak gapi, pewnie znowu się upił

Może śni mu się dziś dobry sen,

A bohomaz na ścianie, jakiś pani i dwie panie,

Dziś wygląda jak stary Van Gogh

Lecz poszedłeś o dziesiątej,

Nagle zbrzydły wszystkie kąty,

A ten czajnik z herbatą ma po prostu krzywy garb,

Kot jest głupi jak ciele i dziurawe fotele,

na wysokości trzeciej miejsce na bazowanie

dalej zacisze kącik dla przyruchanek

przygodne znajomości pozapominane ranem

na drugim hermetycznie jarane non stop

zwykle nie wietrze ale nie chcę psuć Van Goghów

trzecie plackarnia, kręcone na bieżąco

redefiniuje znaczenie, dostawę do domu

Notoryczny brak pieniędzy ale dzisiaj czas płynąć

jutro nas powita rzeczywistość znowu

Poznając własną osobę, nie oddałem duszy ""mat""

Szachownica - człowiek ślepo wchodzi na nią,

Widząc pozłacane szachy, od razu ma w głowie siano,

Jeden pionek walczy słabo, watahą odstawiasz na bok,

Skrajnie patrze, patrząc na mnie, w lustrze widzę twarze #Van Gogh,

Doszedłem do końca drogi zobaczyłem wielki raj,

Szachownicy już nie było , własne zdanie każdy miał,

Uwolnić od tego umysł, stworzyć osobisty szlak,

Wystarczy otworzyć oczy, widzieć dookoła świat - brat,

(You) Liryka pisana w ukryciu, i pojawił się ktoś w moim życiu... to jest ta liryka pisana w ukryciu pojawił się ktoś, ktoś w moim życiu. 2x

1. To są moja marzenia, to są moje przemyślenia,

Wiem że w tej sprawie mam coś do powiedzenia.

Zamyślony jak Sokrates, zapatrzony jak Van Gogh.

Pamiętam doskonale 2002 rok.

To wtedy, to wtedy twoja jasna postać wbrew nadziei wierzę nie mogę temu sprostać.

Chciałbym wiele dostać, ale wiem że nie dostanę. Tylko marzenia zostały i w nich pozostanę.

Ktoś w moim życiu, tym kimś jesteś Ty.

Tym bardziej jest odlotowy

Deszcz mnie moczy

w pysku sucho

Robota mnie nudzi

Van Gogh też miał jedno ucho

A wyszedł na ludzi

Bo miłość niejedno ma imię

Więc żadne tam ochy i trele

A jak się solidnie pokocha swą Hinię

Tym bardziej jest odlotowy

Deszcz mnie moczy

w pysku sucho

Robota mnie nudzi

Van Gogh też miał jedno ucho

A wyszedł na ludzi!

Bo miłość niejedno ma imię

Więc żadne tam ochy i trele

A jak się solidnie pokocha swą Hinię

Co my ty mamy? Ramki damy złote, oceń, tombak,

dostałem go od gościa co trzyma wielbłąda,

Dobra trzymaj obraz, biegnę odpalić rakietę

choć jeszcze nie wiem Cię nią wystrzelę, refren!

Napijemy się z Picasso? Może nie usłyszy Van Gogh,

Michał Anioł pewnie śpi, A Da Vinci?

Leczy lud, cóż, napijemy się we dwóch,

OdDALImy się z El Greco? Dali nam nie pełną wieczność,

Mam pomysł gdzie Cię zabrać, stoimy w skafandrach

hip-hop zmienił mnie, zmienił mnie

W podstawówce miałem plan na pierwszy biznes,

jakbym wtedy zaczął handel pewnie dobrze bym nie wyszedł,

a dzisiaj jestem Młody M sprawdź to daj trochę tytoniu z szałwią

nie poznali się na tym więc chlamy absynt jak Van Gogh, żyję rapem tu nie liczy się komercja,

ja nie idę na współpracę ze mnie nie wyciągniesz zeznań raczej,

my gramy w to od zawsze jak farmazony Massey,

masz czas dawaj na ławkę choć czasu ciągle mniej niż dawniej,

chuj w to zawsze wstawaj jak upadniesz, profesorku nie zgadniesz jaką kto ma motywację,

Hip-hop zmienił mnie, zmienił mnie

W podstawówce miałem plan na pierwszy biznes

Jakbym wtedy zaczął handel pewnie dobrze bym nie wyszedł

A dzisiaj jestem Młody M sprawdź to daj trochę tytoniu z szałwią

Nie poznali się na tym więc chlamy absynt jak Van Gogh

Żyję rapem tu nie liczy się komercja

Ja nie idę na współpracę ze mnie nie wyciągniesz zeznań raczej

My gramy w to od zawsze jak farmazony Massey

Masz czas dawaj na ławkę choć czasu ciągle mniej niż dawniej

Tak, jak drzewo na jesień oczyszcza swe ramiona z liści

Czasami myślę, czemu to wszystko robi się tylko dla korzyści

Czemu żyć tak trudno i z których skał wypływa szczęścia źródło

Czasami siadam i słowami pokrywam białe płótno

Maluję obraz jak Van Gogh i nie wiem, co będzie jutro

Po prostu biorę w dłoń długopis

I tworzę rękopis opis, serce, popis i rysopis w jednej chwili

A wydarzenia moimi muzami lirycznymi

Nie mającymi ceny wytycznymi

Muzyka to Jazz

Styl to Tabasko

Dzielnica - Bałuty

ŁDZ - miasto

Talent - nie Van Gogh

Choć wiem, po co jestem

2004 czas na Jazzurekcję

Słyszysz to otacza szum nas, dźwięków dżungla

Piętru równa, stestuj skunda

Ja mowie co chce a ty co ci każe niania

chłopie wiesz że to kopie i że znają to na globie

RY23 z PDG logiem

to jak wejść w ogień to jak spotkanie z byka rogiem

jak pędzel z Van Gogh'iem, robić to mogę

i chce i mam na to patent RY23 trzymam na pulsie łapę

Ref.

Myślisz że się znasz na tej grze?

Błąd ziom.

wali potem w miejskim dyliżańsie

może ode mnie bo żech dzisiaj nie kompał się

ktoś na swym transie nocą zebrał manto

gość co się chwali że morda nie jest szklanką

nie malował Van Gogh tego ni Matejko

nie ma to jak z bandą przegonić gówienko

Silesia nie Bangkok aura nie sprzyja feriom

idę zrobić banknot z kosmiczną cyferką

HK Rufijok:

Od rodziców dostałem nie rybę, a wędkę i spoko, ziomek

I dziś żyłka do interesów już mi się nie mieści na kołowrotek

I kręcę tym i kręcę tym, choć nie wiem czego szukam

To ręce palą do roboty się; Liu Kang

I wiem, że jeszcze niejedno zmaluję tu; Van Gogh

Masz problem łajzo, to uderz w stół, nożyce wpierdolę ci w gardło

"

Barman podaje kawior, kalmar, papaje z kawą

Tatar daje amstafom, karma była łaskawa

Mam pełna szafę: Gucci, Armani, Pucci nawet

I mam raj, jeżdżę Maybachem, czasem Porsche Cayman’a

Sącze szampana Da Vinci, van Gogh, Monet na ścianach

Pachnie Dolce Gabbana, kończę kalmara

Wierze jak Mojżesz w Pana

I nim to pryśnie, czekaj włączę aparat

Ref.: x2

Na ścianie złote słoneczniki,

Dzień nam maluje jak van Gogh.

Nie było mi tak dobrze z nikim,

Już teraz wiem, że to jest to.

Radosny w sercu czuję płomień,

Za oknem kolorowy wiatr.

jak ostatni płomień który trwa, na wzór wspomnień.

W Nas, skrzyżowane gwiazd trajektorie,

które mija czas, karze zapomnieć jakby o mnie.

I tez się boje, cokolwiek powiem marność,

jakbym tworzył swój koniec ‪#‎Van‬ Gogh.

[Ref. Szula WL]

Mamy czas, musimy kraść ogień,

i kłaść dłonie na wiatr, nawet wbrew sobie

mamy czas choćby wyznaczał Nasz koniec,

2. Booryz

Gdy kręcę banknot, ja mam lot na bity one shot,

Bo to Fandango na bank, 19 znasz go.

Ty znów masz mango, boisz przeciwstawić się porankom,

Ja nadal bym to robił, nawet gdybym był jak Van Gogh.

Upadasz sam, ja tu gram, mam tego loop’a,

Mówią, że chłam, od tego pewnie już Wam ram upadł.

Jak Twoja dupa skuta na koncertach zbiła utarg,

Rozdupi uda za te parę piw tutaj.

Mój świecie zamień duszę mą w cząsteczkę słońca

Niech świeci w mroku, niech rozjaśnia dni parszywe

Chcę mieć gorączkę! Give me fever!

Rozpal mnie

Słonecznikowa kresko krzywa, złota Van Gogha perspektywo

Rozpal, rozpal mnie.

Ogrzej mnie

Miłości, której nie znam jeszcze z wiosennych bzów liliowym deszczem

Przyjdź i ogrzej mnie!

Sztuka kształtuje nam dusze

Nie ma chwili wspanialszej nad koncert gdy brzmi

Polonezem Chopina, gdy wirtuoz gra

Lub gdy w słońcu porannym obraz złotem lśni

Magią kreski van Gogha, która obraz tka

Cóż wypełnia samotność tak pięknie jak ta

Mała książka z wierszami wieszcza Adama

Cóż tak przestrzeń ogarnia, tak pięknie z nią gra

Jak Michała Anioła do niebios brama

niech świeci w mroku, niech rozjaśnia dni parszywe

chcę mieć gorączkę! Give me fever!

Rozpal mnie,

słonecznikowa kresko krzywa,

złota Van Gogha perspektywo

rozpal, rozpal mnie.

Ogrzej mnie

miłości, której nie znam jeszcze

z wiosennych bzów liliowych deszczem

Niech świeci w mroku, niech rozjaśnia dni parszywe

Chcę mieć gorączkę! Give me fever!

Rozpal mnie,

Słonecznikowa kresko krzywa,

Złota Van Gogha perspektywo

Rozpal, rozpal mnie.

Ogrzej mnie

miłości, której nie znam jeszcze

z wiosennych bzów liliowych deszczem przyjdź

Oto jest legowisko lwa:

Zamaskowana dywanem podłoga,

Klubowe fotele dwa,

Na ścianie reprodukcja Van Gogha;

Pod Van Goghiem ciężarki i hantle,

Których widok drze się wielkim głosem,

Że ten lew, czyli że pan ten,

Jest sportsmenem, kulturystą i herosem.

W sukienkach malowanych

Jak słodycz cukierka

Oddam najlepsze swoje dni

Za momenty tych chwil z kosmetykami jej

Kosmetyki jej jak van Gogha ""Słoneczniki""

Rozkwitają dzień w dzień

Kosmetyki jej jak klimat na Tahiti

Lubił je też Gauguin

[2x:]

I wolę szerzyć własne poglądy, a nie wciskać pastisz

Słuchaj uważnie, bo to coś jak komunikat

Chcesz pisać? zacznij na początku czytać

Zacznij słuchać, usłysz, stań na chwile, zobacz

Ej nie słyszysz? no to możesz iść śladami Van Gogha

[x4]

A ty stój, patrz, słuchaj

I wolę szerzyć własne poglądy, a nie wciskać pastisz

Słuchaj uważnie, bo to coś jak komunikat

Chcesz pisać? zacznij na początku czytać

Zacznij słuchać, usłysz, stań na chwile, zobacz

Nie słyszysz? no to możesz iść śladami Van Gogha

[x4]

A ty stój, patrz, słuchaj

Jak Twoja niunia (fuuuj!) - dama z łasiczką.

Robię zamach na hip-hop, a to dużo pracy.

Ty nie będziesz artystą, nawet gdybyś ucho stracił!

Jesteś nikim. My to wiemy, Ty sam zobacz,

A koszula w słoneczniki nie zrobi z Ciebie van Gogha!

Wpadła mu fajna w oko lub ma ją schowaną po kieszeniach,

Dla mnie ważna ta, która nie ma spójnego określenia.

W życiu wieczny taniec i teatr,

Stoję, nagi jak Dawid i też używam kamienia.

niech świeci w mroku, niech rozjaśnia dni parszywe

chcę mieć gorączkę! Give me fever!

Rozpal mnie,

słonecznikowa kresko krzywa,

złota Van Gogha perspektywo

rozpal, rozpal mnie

Ogrzej mnie

miłości, której nie znam jeszcze

z wiosennych bzów liliowym deszczem


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga