Alfabet słów:

Słowo tabletka w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery t: transportować, tenis, traperski, tlen, tchórzowski

Kto w Polsce śpiewa o tabletka ? To między innymi Ascetoholix, Balthazar (pl), Bartosz Porczyk. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Patrzę jak siedzisz, twój wzrok mocno zamglony

Twój umysł uwięziony w deszczach chemii wyniszczony

Robisz to by być zauważonym, za swojego postrzeganym

Masz coś z tego, że jesteś rozjebany jak atomu cząsteczka

Połknięta tabletka tak wyciągnięta zawleczka od granatu

Silna wola to atut najmocniejszy

Na dzień dzisiejszy i na świat teraźniejszy

Wątpię czy problem na haju lżejszy

Ale mózg mniejszy o kilka komórek

Mój początek aż do teraz tu opiszę zapiszę w milionie liter kim byłem i jak się bałem czas kiedy byłem nikim kiedy kopali mnie gdy leżałem kiedy każda suka śmiała się gdy płakałem kiedy oddałbym za ich szacunek wszystko bo teraz nic a ty ? ty byłeś tylko widz ! nic ci nie jestem winny teraz jestem inny zwinny kopnij mnie gdy leże to połamię ci nogi wykrwawisz się na sztabkach złota z mojej podłogi nałogi ? wyszedłem z nich ! już nie piję, nie palę nie ćpam leć tam gdzie chcesz, ktoś cię potrzebuję ja wiarę w siebie tylko znajduję ci którzy się śmiali kopali dziś chcą mą płytę z podpisami te szmaty chcą się rżnąć przychodzą ze zdjętymi majtkami a ja z satysfakcją pluję im w ryj mówię to od tego zioma co śmiałaś się suko chcesz mnie ośmieszyć tym że byłem katowany kurwa nie mam słów śmieciu jebany zostałeś już nie raz zbesztany zostaniesz pokonany boże zostaniesz zapomniany przeze mnie biednie żyłem nie miałem nic teraz popatrz niczego nie brakuję mi przyjaciele pieniądze płyta koncert widzisz zmieniły mnie czyny Ey skurwysyny za późno na przeprosiny spałem skulony zapłakany na twarzy siny teraz jestem silny wiem że nigdy się nie poddam walki nie oddam mam przestać rapować ? WYPIERDALAJ zrobię swoje a ty liż mi jaja POW ey mówię poważnie na przeprosiny za późno teraz mówię o tym luźno, przeszłość opowiedzenie tego ? konieczność wiesz byłem w piekle i z niego wróciłem nie mam biletów

Ref) pełno bólu nienawiści każdy pyta o korzyści bezinteresownej pomocy nie ma brat brata sprzeda ludzie to zwierzęta

Teraz pierdolę przegraną masz złość na płonącej tacy podaną zwaną destrukcją zadaję rany tnę jak żyletka nie zdąży karetka połknięta tabletka rosyjska ruletka z pełnym magazynkiem pożegnaj się z synkiem nadchodzi demon upadły anioł z chorą ambicją z wizją chaosu węże się wiją ludzie umierają przegrywają spadają na dół i tam zostają przerastają cię problemy nie ukryjesz tego witam w szeregach wojska nowego złego niosącego śmierć nie wierć się będzie bardzo bolało poczujesz mój ból król niebios tak naprawdę ma cię w dupie siedzi przed tv i ludzkie grzechy chrupie pierdolenie nikt ci nie pomoże wszyscy się odwrócą bliscy się nie smucą oni się radują pokazują że lepiej będzie bez ciebie więc odejdź podejdź do okna skocz odciąż ich nie szukaj winnych sam jesteś winny wiesz czym zawiniłeś ? tym że byłeś inny winną uznania jeszcze to że zawsze ale to zawsze płoną we mnie ogień i kurwa nikt nigdy go nie zgasi Ey kurwy jeszcze jedno kolejny rok trzymam ster szmato Be A eL Te Ha A Zet A eR podpala sprzęt z mic’a się dymi nie porównuj mnie z innymi jakimiś raperami dziwnymi nic nie wiedzą o uczuciach o zatruciach sercowych a nadają o nich ciągle mi powtarzają porażka, porażka, porażka jeszcze nie to nie koniec nie skończona walka to jest pierwsza runda, gong WALCZ

Tabletki nie budźcie mnie PODNIETY

Tabletki obudźcie mnie NIESTETY

Sprzedaję wam swoją nowość

Pigułkę odtrutkową

Tabletkę na czułą ludzkość

Dzierganą puchatą włóczką

Pigułkę, w niej antidotum

Nie od codziennych kłopotów

W ucieczkę w człowieka przed człowieczkiem

A tu człowiek miłością pijany,

A ty milczysz, nie mówisz nic a nic.

A więc śnię o dziewczynie jak anioł,

Do piersi jej tulę głowę swą

I budzę się z tabletką relanium

I nad głową twój słyszę śpiący głos!

Dziwne sny ma człowiek, kiedy ty

Mówisz mi - ""śpij już, śpij!""

Dziwne sny - przerwane nad ranem,

jest tylko życie i jakoś inaczej

bez Ciebie.x2

2.Byłaś mi jak dom, przy

Tobie czułem się dobrze,

byłaś tabletką na każdy ból.

Kochaliśmy się, to było widać,

a naszą miłość rwaliśmy jak wiśnie,

teraz mam Cię tylko we śnie,

bez Ciebie czuje się na samym dnie.

1.

Tabletkę mi daj

pomocy wołam znów, pomocy

ciągle mi brak

chcę wystrzelić tak jak z procy

sił mi brak

a na koniec dla wszystkich piosenka

Jeszcze raz to powiem.

Gdy dopada Cię depresja i nie wiesz co robić masz

aż z oczu łezka spływa zalewa Ci twarz

to potrzebna jest tabletka połknij ją albo weź kwas

hera w bletkach koi wszystkie rany w nas

połóż się na torach chyba na to pora

odjaraj towar i nie pytaj konduktora

lub otwierając browar wetknij głowę w sedes

Tak jak to miało miejsce, zresztą jebać silną wolę

Pewnie dzisiejszej nocy znowu się napierdolę

Podchodzi do mnie koleś znowu mówi coś o życiu

Byciu na dnie, na dole, na spodzie tego syfu

Usiadł przy moim stoliku, łyknął jakąś tabletkę

Chcę Cię słuchać, usiądź i polej mi kurwa jeszcze setkę

I znowu skręcam bletkę wykrzywiając postrzeganie

Plastikową torebkę chowam i na pożegnanie

mówię amen, niech się stanie, chociaż już dawno nie wierzę

Tutaj nocą targają emocje

Wiedze śnieg – znowu pada za oknem

Obok mnie leży tabletka – nie połknę

Kolejny tekst, chociaż miałem z tym skończyć

W sumie, to było niechcący

Sen znowu mija, nie mam go ze mną

Alkohol by pomógł na pewno

Znowu patrze zasypiasz koło mnie

Mną tutaj nocą targają emocje

Widze śnieg – znowu pada za oknem

Obok mnie leży tabletka – nie połknę

Kolejny tekst, chociaż miałem z tym skończyć

W sumie, to było niechcący

Sen znowu mija, nie mam go ze mną

Alkohol by pomógł na pewno

Serca! wypchane pieniędzmi,

oddalają się każdego dnia,

nie rozumiejąc już nic.

Krzyk! melodią do snu.

Smutek! powodem by połknąć kolejną tabletkę...

Oddychać nie znaczy żyć,

oddychać nie znaczy...

Szczęście! upijane materialnie

nigdy nie zostaje na dłużej

Tak wiadomo jak jest dobrze to i pięknie, kolorowo gorzej gdy źle trudno zacząć na nowo

Walczyłem, ciągle się starałem nad sobą pracowałem lecz ani jednego słowa pochwały nie usłyszałem

Każdą wolną chwilę chciałem Tobie poświęcać lecz swój czas wolałaś z innymi osobami spędzać

Jednak nie będę oglądał się w tył lecz do przodu mimo bólu, chłodu odszukam miłości kodu

Kochałem Cię prawdziwie to wiem na setkę na spokojny sen łykam kolejną tabletkę

Może jutro obudzi mnie nowy wymarzony dzień i spotkam tą która uczucia w końcu doceni

Oddałem Tobie moje serce, całego siebie wczoraj czuliśmy się tak jak w siódmym niebie

Dzisiaj spotykamy się na naszej miłości pogrzebie koniec, koniec z nami na własne życzenie

Prawda o co tutaj biega słuchasz bo kolega Ci powiedział,

Nie znasz a połykasz trenda jak marionetka

Jak kukiełka kopiujesz styl by wśród nich być git,

A nic nie wiesz, idź się przebierz łap za grzebień idź na dyskotekę,

Weź tabletkę, odstaw hip hop dziwko,

Pozostań sobą i nie zmieniaj się to wszystko

Przekaz podprogowy, zamknij oczy, udawaj że śpisz

już ich nie otworzysz, rano znajdą Cię w kałuży krwi

Masz sześć milionów sposóbów by mieć to życie z głowy

i ja każdą zwrotką dokładam Ci tu szesnaście nowych

Życie boli? Nie pomoże Ci żadna tabletka

jestem wirtuozem w tym pierdolonym graniu na nerwach

I to pierdolony pewniak, że w tym pierdolonym świecie

prędzej pierdolniesz na glebę, niż uda Ci się wzlecieć

Tutaj nikt nie lata, chociaż wielu skacze z okien

Przez założyciela, przez brak słońca, nikt nie słucha

Nie mówię, co masz robić to splecione sensem słowa

Krok do przodu to nieodwracalny krok wstecz

Jawa czy sen, nikt tego nie wie

Którą weźmiesz tabletkę

Który raz się zastanawiasz

Powiedz który, który raz szukasz przeciwwskazania

Nie przestawaj

To ciężka praca zatrzymaj w ustach kłamstwa

Akcja,cięcie,akcja,cięcie,akcja,cięcie,akcja,

Non toper,od lat włączony stoper,magiczna akcja jak David Copperfield,

Masakryczna jak Kill Bill,klimatyczna jak Silent Hill,

Stylowe jak Impresill,a czasami denny jak Rosyjska Ruletka,

Nie pomoże nawet tabletka,wzywa nawletka,

Jadka,masakra,sacre blee nie zapomniane są akcje te,

Tata za tatą,w konsekwencji zapłatą,akcja do siebie ma to,

Że łączy się z drugą klatą i co ty na to?

I tak to gra bo to ziom,jest jeden joint i takie reweleacyjne akcje są(pom pom)!

Diox, Hades:

1.Otwieram oczy, widzę mój Wszechświat

On rozszerza źrenice jak przełknięta tabletka

Różni nas stan, tempo, rytm, bicie serca

To od wewnątrz całe Nasze życie napędza

Widzę ból, który spala w ludziach resztki nadziei

Czuję ból co pozwala mi z Nimi dotykać Ziemi

Matki mina jak jej kurwa z domu zawija syna

Jeden właśnie wyszedł drugi odsiadke zaczyna

-Iskra

Tu nie ważne jaki kruk każdy parzy ci po metkach

Wszędzie browar, fifka, bletka, lub feta i tabletka

Nie jednej bani przydała by się mała korekta

OSW podziemna sekta tu gdzie płynie soła rzeka

Jak wyjdziesz na ulice pies obcina cie z daleka

Lecz czym jest leka a na każdym rogu jest apteka

Ale ten świat jest po to, by się mną bawić,

A my wszyscy nakręcani jesteśmy marionetkami losu,

I tego ciosu, że kocha kogoś innego nie mogłem przeżyć

Miałem naiwność małego dziecka,

Żadna tabletka nie pomoże na pęknięcie serca,

Nie zwróci szczęścia, kiedy nadzieja odeszła całkiem

A teraz dalej ciężko jest mi na nią patrzeć,

Bo nie boli nic tak, jak uczucie niechciane.

Reff.

Mam tabletkę, weź ją połknij.

Mam tabletkę, weź ją pogryź, potem popij wódką.

I chwyć ręką moją rękę.

Jeśli zechcesz, porozmawiasz z moją Tulpą.

Weź tabletkę, a zobaczysz jej kontury.

Wpiszę cię na listę naiwniaków oczywiście.'

Jej lista nie jest krótka wylewam cię do jutra.

Trafiasz na listę jako 31, ja piszę te wersy nie będąc najlepszy, bo wkurwia mnie gadanie , jak tak chcesz to powiedz mamie .

Jeden sięga po linę , drugi w kącie wraz z żyletką.

Jedzie se po kablach chociaż myślał nad tabletką.

Choć nie jest tak lekko nie możesz się poddawać (nie). Sięgasz po alkohol dopóki inny nie zacznie spawać.

I po co to wszystko? Ona jest materialistką.

Pokaż jej fakersa, powiedz 'kurwa' i to wszystko.

Spotkasz tą drugą, która serce twe pokocha, a nie pierdolisz 'nie mam szczęścia' i zajebiesz fochem.

ostatnie dwa miesiące

meczące i nudne

Każda noc jest taka sama

Cisza i niespokojny sen

Księżyc jak tabletka od bólu głowy

Każda noc ma gorzki smak

Za dużo pytań i żadnej odpowiedzi

kiedy otwieram drzwi

Zardzewiałą windą wjeżdżam

bo go nie stać, by dzisiaj godnie zalać robaka.

A ten drugi staruszek, co wygląda jak staruch

piękną (?) hutę budował z człowiekiem z marmuru.

Nie podleczy korzonków, nie ma miejsca w szpitalu.

Podaj laskę dziadkowi, daj tabletkę od bólu.

Z dziada, pradziada…

A ten trzeci staruszek od sklerozy łamaga

poparł Edka górnika i, jak przyrzekł, pomagał.

Nie zawieźli mu węgla, drewno skradli złodzieje.

nie byłem nigdy w stanach, to stany były u mnie

w braw szumie biegałem po ulicach żmudnie,

stuff lubię,jechałem na ryczałt - po płótnie,

na stałe fifa cudnie koi mnie, brat dłubię

w tych tekstach, lekka woń, tabletka, bron,

karetka zgon, i potrzebuje więcej tego co jest w bletkach ziom

a ja tu mieszkam człowieku,

otwieram leszka, co? i we mnie pęka zło

ej, tyskie się leje, cycki w dupę jebane

Będę zwlekał, trochę za długo

Ale ten czas, bardziej postarzy Ciebie

Jak dalej żyć?!

Jak dalej żyć?!

Chcesz być jak tabletka na samotność

Chcesz być połknięty i popity wodą

Chcesz być tabletką na samotność

połknięty i popity wodą

Nabierz nadzieji w ręce

Strach! Wszystkiego się boję!

Nic! Nic zrobić nie mogę!

Sen! O sen się modlę!

Nic! To coś, co mam w głowie!

Mała tabletka i wszystko się zmienia.

Czas i twarze nie mają znaczenia.

Świat dokoła do góry nogami.

Czołgam się po schodach, a świt za oknami.

Wiara bawi się, ale ja już chyba nie.

1.

Jeśli lubisz punchline’y, to dam Ci low kick’a/

Dam Ci grad rymów, co nie ogarnie ich psychika/

Bo to jest mój styl PEWU zawodnika/

Jeśli chcesz no to weź to jak tabletkę łykaj/

Ja ugaszę tu pragnienie tym big łykiem/

Zgaszę też i tego co spode łba łypie/

Razem z tym typem i z tym typem/

Nasi epidemiolodzy wyczaili to jak grypę/

1. Kolejny świt ,a noc przepłakana, oczy pieką od łez,

ręce drżą i w głowie szum, sto myśli złych nęka mnie.

Spaliłam dziś wszystkie Twe listy, plik z Tobą zdjęć,

nie pomaga już tabletka na sen.

REF. Tak nie musiało być, nie musiało być,

zaplątałeś życie mi.

Tak nie musiało być, nie musiało być,

że oszalał cały świat.

trzeba robić dużo szybko i wydajnie

zorganizowany i zaplanowany

taki mam być jutro taki mam być dziś..

mówił mi tak facet, gdy stałem na rozdrożu

podawał tabletkę rozpuszczoną w wodzie

wypij mój chłopczyku buszujący w zbożu, jesteś drapieżnikiem, znasz prawa w przyrodzie..

znamy znamy przestrzegamy

szanujemy młode mamy

się pod szyję zapinamy

Weź tabletkę kolorową, co zabierze Cię do nieba.

Myślisz właśnie teraz tego Ci potrzeba.

Więcej widzisz, więcej czujesz, serce co raz mocniej bije.

Jeszcze nie wiesz, że to gówno kiedyś Cie zabije, zabije.

ref

Kupują towar, co daje duży zysk,

W tygodniu ich dużo się plącze w miescie,

Proszą o działkę, chcą więcej jeszcze,

Amfa to dla nich do raju bliska meta,

Mała tabletka, a duża podnieta.

Wciągają proszek jak odkurzacz

śmieci,

Głupie dzieci? Kurwa, z każdym obleci.

Płacą kase, więc koleś jest dla nich miły,

Wszystko co było kiedyś dla nas tak pesymistyczne,

Teraz tutaj jest piękne, choć to złudzenie optyczne.

Bo to tylko zwykły film, który szybko się skończy,

A narkotyk sprawi, że człowiek siebie wykończy.

Ref. Toczyła się tabletka po nierównym podłożu,

Nad wielką przepaścią, wśród płonącego kanionu,

Gdy miała już spaść, złapał ją jakiś człowiek,

Ona została, a on przez nią wpadł w ogien.

Okrągły, pełny kosz z narkotykami,

strzelaja slepakami myslac, ze to prawdziwe naboje.

Krytyki sie nie boje, udzwigne kazdy ciezar, chcesz mnie zniszczyc?

wez sie sprezaj.

Szybko nie odpuszcze, predzej sie udusze niz rap w kacik rzuce.

Rap to tlen, tabletka na bol, nie jestem Tupac rymow krol.

Nie uwazam sie slabiaka ani hardkore madafaka,

nie udaje kogos kim nie jestem.

Moze jestem na koncu rap hierarchi, lecz nie jestem sluga tej monarchii,

chcesz mna rzadzic? predzej chuj cie trafii.

Dziś jestem sam, sam na sam z kartką,

piszę nawet w nocy, kiedy światła gasną.

Ja spadam na dno z każdym wersem, ziom,

i oddam serce by to robić częściej, joł.

Powracam by wziąć tabletkę na sen,

obudzić się rano, bo rano wstaje nowy dzień.

Dziś wiem, mogę być kimś innym,

ale czy to sprawi, że będę naprawdę silny?

Sięgam po kolejną kartkę, bo tą zalałem łzami,

może powinienem spotkać się z lekarzem?

powinienem przestać pić, się skupić nad albumem,

ale patrzeć na ten syf na trzeźwo już nie umiem,

a ludzie mówią, że życie jest piękne,

ta, jeśli wezmę tabletkę,

to chore, znowu łapie paranoje,

i nawet kiedy chcę to otrząsnąć się nie mogę,

kurwa mać wiesz jak ciężko się poskładać,

kiedy nic Ci nie wychodzi i przeszłość Cię dopada?

Został tylko alkohol i narkotyków przemyt

Posłuchaj tego ziomek opadnie Ci kopara

Mam tutaj coś dla ciebie co bardziej Cię podjara

Mam tutaj dla Ciebie buteleczkę szczęścia

Tabletkę sukcesu i skręta zwycięstwa

Zdejmij tę piżamę i bądź naprawdę sobą

Beton wylej na beton bądź świata ozdobą

Słabszych podkową, idź prostą drogą,

Wybieraj dobro, zacznij na nowo!

Jak ksiądz co podejrzanie lubił dzieci

Prawda jest chora, nie chcesz jej znać

Jak szpetny jest człowiek, ma kłamliwą twarz

Stajesz przed wyborem i ten wybór masz

Jak boli to zjedz tabletkę i przestanie… na jakiś czas

[Ref.]

Każdy ruch to skrzyżowanie dróg

Każdy wybór to decyzja krytyczna

I nawet jak istnieje jakiś Bóg

miasto mizdrzy się zielenią drzew

O czym śpiewać gdy wszystko już było

co powiedzieć gdy wyć mi się chce

jak uwierzyć że wszystko to tylko

było gorzką tabletką na sen

Stare blizny szram zimy na ustach

pustych ulic klekotem gra wiatr

w przemoczonych kłapiących swych butach

człapię nocą w południe za dnia

Tak jak Ty mi, w życiu na zakręcie, proste podejście

Trzymaj lejce, dźwigniesz każdy ciężar

Działań jak pewniak życzę Ci dziś, nigdy nie przestań

Wiesz co pamiętać, a co pożegnać

Do rana musisz przetrwać, głęboki sen, jedna tabletka

Nadzieja matką głupich, przy życiu trzyma ludzi

Poranek nowy dzień powoli wszystko budzi

Ta, już chyba świta, poranek wita, z uśmiechem

Ziomek zawsze mówił ""Będzie lepiej""

Oliwnym rajem nie nazywaj piekła

Tu ojciec rucha córkę, kościołem rządzi sekta

Selekta, spektakl byś stanął na rękach

Scena to nie teatr, a rap nie marionetka

Dławią nas matrixem, wybór jak tabletka

Dziękuję Morfeuszu, zostaję gdzie moja Mekka

[Ref]

Chaos, Anno Domini na ulicach czołgi

Pomnik wolności zbudował niewolnik

Jest zwykłą szmatą, suczką

Ona jest kurwą

Co z tego że ładniutką

Kocha ciebie, kocha jego, kocha krótko

Tabletkę jebła w kufel i jebnie chuj w dupę

Dyskotekowy syf na jajach

Na zewnątrz jest królem

Na zewnątrz niejedną niekumatą jebnął

Maczo

fanów spełniania marzeń po garści tabletek w łóżku,

tyyych, co w modnych klubach ciągną proch przez stu eurówki,

dziś poczują żar życia lub śmiertelny chłód lodówki

ta impreza na pewno nie była lekka

przyda mi się teraz niebieska tabletka

ja jej nie mam, ale ona ją ma

i całe szczęscie rozpoczyna się gra

jestem gotowy, ruszam do akcji,

chcę szybciej, więcej, mocniej, czuję jak podniecenie we mnie rośnie

nadal stoję, w sumie cieszę się z oddechu,

ale wkurwia gdy żaden z dni nie przynosi uśmiechu

Znów wiążę pętle na gardle, chciałbym kopnąć w krzesło

lub podciąć żyletką czekać aż ucichnie tętno

Do wanny pełnej wody wskoczyć, otruć się tabletką

Chciałem zamknąć swe oczy teraz nie wiem już na pewno

czy chcę, ale zrobię to na bank, jeśli nic się nie zmieni, jeśli znów zostanę sam

Diabeł na ramieniu szepta bym odwiedził jego piekło

Pomyślę jutro dzisiaj szczęścia szukam w snach

Może mam go już niewiele. Kto wie ?

3. Mam pretensje. Tak, mam ich mnóstwo.

Tak często mnie zostawiasz, gdy jest trudno, krucho.

Gdy jutro jest nie pewne.

Daj mi tabletkę, zaufaj mi - nie jestem Adam.

Pozwól mi trzymać się z dala od agresji,

pretensji do Ciebie Boże, mogę, a nawet powinienem

być w Kościele w niedzielę i jestem. Bo wierzę.

ale to już nie to co wcześniej.

Ale to tylko otwarte okno i bawełniany ręcznik.

Wciskam play i jest jakbym był w studiu z Dr. DRE,

A to moja wieża technicsa, co ma 14 lat lecz nie gra źle.

I nagle jakbym połknął piorun kulisty i

I popił lawą choć to tabletka z witamin

Przepłukana niesmaczną kawą.To nic.

Jestem tak świeży, że zawstydzam w wc kaczkę (?)

A kiedy biorę do ręki starą monetę,

Ta po chwili błyszczy jak w mennicy.

Trzeba być tak silnym by walczyć ze słońcem

Patrząc na nie wzrokiem spokojnym, milczącym

Tak daleko od ulic które znał i kochał

Kolejny kieliszek i kolejna rozpacz

Kolejna tabletka kolejne westchnienie

Aż wreszcie spokój pokonał zmęczenie

Wolał myśleć o końcu niż o przyszłości

Wolał odejść w ciszy, obcy i samotny

Przyglądał się szklankom pełnym alkoholu

Używki, na baletach krechy

Długie ściechy z lustra preferujesz?

Myślisz, że wszystko kontrolujesz?

Sam siebie oszukujesz, życie swe rujnujesz

Prowokujesz los, co tydzień torba, tabletka, drops

Ładny klops, nie zaprzeczysz

Przyznasz, lubisz zajebać w nos

Aż się włos na głowie jeży

To jest właśnie zaułek ślepy

"

1) Przyszedł w końcu czas człowieku, by się pożegnać,

Bo nie ma po co płakać i nie ma po co klękać,

Nadszedł w końcu czas, by zakończyć życia etap,

Rozpadł się nasz skład, nie pomorze ci tabletka,

Biorę w rękę majka, i znów zaczynam nawijać,

Co się wydarzyło, opowie ci ta lekcja,

Prosto z życia wzięta, która żyłami płynie,

Do zakamarków serca, dużo czasu tu minie,

dla niego wciąganych i zajaranych.

Nowi kumple go często odwiedzali,

zasypywali go gratisami.

Liczyła się tylko dobra kreska,

Kreska, bletka, tabletka, niebieska.

Ref.:

Nie daj się wciągnąć bo zmarnujesz sobie życie,

Zamiast worka speeda, sam się wysypiesz.

Odważni byli tacy, którzy próbowali,

Który ma alergię,

Ale ciągle wpierdala

Dokładnie wszystko to

Co mu lekarz zabrania.

Rzuca tabletkę na ciśnienie,

Popija Red Bullem.

Nie wiem dlaczego

Do takich ludzi

Sympatie w ogóle czuję.


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga