Alfabet słów:

Słowo ubezpieczyć w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery u: urżnąć, urania, urzędniczyć, uklepać, urodzenie

Kto w Polsce śpiewa o ubezpieczyć ? To między innymi Akurat, Borixon, Zenek Balanga. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Wczoraj z sąsiadką w PZU byłem

Małego fiata ubezpieczyłem

Sąsiadka opla ubezpieczała

Ale maluchem ze mną wracała

Ref.:

Ja lubię mężatki i ich barwne ich szmatki

Oni mówią mi wciąż, oni mówią mi,

żebym ubezpieczył kolej rzeczy

Oni byli tu już, jutro wrócą znów

będą proponować, by zadecydować

Oni wiedzą już gdzie zwykłem chować się

dzwonią godzinami telefonami

I nie być winnym, zacząć śnic o czymś innym

A na wszystkie porażki i wrogów splunąć

Tak mógłbym to ująć i przejść do rzeczy

Wiem, wiem, że masz wszystkie te rzeczy

I niech Bóg ubezpieczy nasze plany na przyszłość

Mój rap, moja rzeczywistość i twoja bliskość

To jest rap, wszystko

Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę

Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę

A po bokach rosną drzewa.

Nie chcąc bać się na wirażu,

Możesz śpiewać dla kurażu,

Bo od wszelkich przykrych rzeczy,

Ta piosenka ubezpieczy.

Zawsze gdy mam ubezpieczyć się to problem jest ten sam

mam latać tu i tam

tutaj podróż a tu dom AC OC

Co ty stary jest w Link4 pełen ubezpieczeń kram

mogą ubezpieczyć dom

- Żarty ciebie się trzymają -

Powiedziała umierając

Ojciec trapił się, frasował

Długo nie mógł odżałować

Że nie zdążył ubezpieczyć

Ani żony, ani dzieci

CODA: Pomysł całkiem niesłychany

zwłaszcza w czasach pańszczyźnianych.

zawsze gdy mam

ubezpieczyć się

to problem jest ten sam

mam latać tu i tam

tutaj podróż

a tu dom

Choć mimo wszystko czasem brak mi ich

Nie płaczę za jedną z drugą, to już czyjeś narzeczone

Choć jedną powinienem przeprosić, a drugą zbić

Faktycznie, jednej powinienem wypłacić w bagażnik takiego klapsa

Żeby pomyślała - mogłam kurde ubezpieczyć go w AXA

To idź do nich dziś i powiedz, że piecze cię dupsko

Daj mi ten hajs, zmykaj na przystanek choćby Woodstock

Brakuje mi twoich nóg i tego co pomiędzy nimi

Lecz jak masz u mnie dług nie ma happy end'u

Jedna sprawa jakoś trzyma nas przy życiu:

Z obłoków nie spadliśmy tu

Udawać los człowieczy,

Poglądów naszych PZU

I tak nie ubezpieczy,

Za nami parę trudnych dni

I haseł, a przed nami

Nowe wizjonerskie sny

I życie jak aksamit!

Ty i ja, atrakcja, przyjemność zdarzeń

We śnie jesteś królową moich marzeń

Cenna każda chwila, mam debila na twoim punkcie

Gdy widzę znów cię, objął bym cię

Ubezpieczył twoją dupcie tu i ówdzie

Piękne kształty wszędzie, czekam aż ten dzień nadejdzie

Gdy zabiorę cię do krainy miłości

Czy ty masz pojęcie, chyba tak, nie jesteś w błędzie

Bo stan moich uczuć staje się wyższy

wiem, że razem damy radę, tylko wiesz

mierz na zamiary siłę, bo głową muru nie przebijesz

Czas goni siłą rzeczy, żyj chwilą

chwila ciekawość wyleczy

ubezpieczy skazanych na straty

lepiej być nie kumatym co do jutrzejszego dnia

widzisz może płoniesz jak pochodnia

kto to wie, głową muru nie przebijesz mnie

więc po chuj zagłębiasz się tam

Jak człowiek na linie chodzę w tą i z powrotem

Psy tylko czekają żebym spadł na morde

To byłby szczyt wszystkiego jak dzwon z meteorytem

Wierze, że zły los zawsze minie mnie o centymetr

Esz Esz chcesz tu wejść? Ubezpiecz się w PZU

Nie wierzysz? Spójrz tysiąc stóp w dół

(Mogę szerzyć życie będąc na jego szczycie

To już kolejnych kilka lat jak tu wypruwam sobie żyły

Wciąż prawdziwy, wciąż prawdziwy

Energia bez fety, no właśnie niestety

Jak nie podoba ci się dym to odbij ty

Tym zakazem nic nie zdziałasz ziomboj odpala

Osobno czy razem, melanż w efekcie

Dzisiaj dobrze radzę weź się koniecznie ubezpiecz

Koniecznie, bo nie wiadomo co to będzie kiedy słońce wzejdzie

No to co, no to jak, po browarku jak najbardziej

Jak w zegarku ajajaj te melanże

Czyli dwie godziny tyły spóźnieni z podziemi

Tylko ty jako jedyny

Nie dostałeś dziś orgazmu

Już niedługo nadejdzie taki czas

Gdy za brak orgazmu będą karać nas

Więc czym prędzej ubezpiecz się

Dwa litry mleka w siebie wlej

ref. Taki moment, taka chwila

Chronią pracę od marazmu

Tylko ty jako jedyny

Półtora miliarda, dajmy knurom w ryj pstryczek.

Wsadzić świnie za kratki, ich miejsce w chlewiku,

Minister zapewniałby wśród trzody kwiku.

- Obywatele! Dziś, wbrew finansjery poleceń,

Naprawdę zreformuję polski system ubezpieczeń.

Reforma będzie najlepszą z możliwych,

Zlikwiduję ZUS w cholerę, bo to system szkodliwy.

Wtedy nasz Janek wraz ze swoją Babcią,

Zbieraliby sami, Janek przecież nie jest ciapcią.

Połowa bez rokowań! Na dachach zabudowań,

Chcą coś zaplanować, chcę coś wyprostować!

Zobacz z rusztowań szczytu, nie widać drogi do profitu!

Bez sprytu! Nie widać rent, nie widać emerytów!

Na tym rysunku, zero szacunku, zero ubezpieczeń!

Wypłaty cięte jak skretche, a głowy ścięte mieczem!

Anorektyczna kieszeń, stos wyrzeczeń,

Bez urlopów i wycieczek!

Ospali! Ich praca nie pozwala pospać!

Wciąż zjadając własny ogon

Więc nim zdążysz coś zrobić

By znaleźć się na tym podium

Spale cię moim lirycznym krematorium

Wersów opium ubezpiecz się

To ostatnia chwila żebyś pomyślał

Potem będziesz tylko krzyczał

Możesz wciągać na raz

Nawet sto koksu kilo

Połowa bez rokowań! Na dachach zabudowań,

Chcą coś zaplanować, chcę coś wyprostować!

Zobacz, z rusztowań szczytu nie widać drogi do profitu!

Bez sprytu! Nie widać rent, nie widać emerytur!

Na tym rysunku zero szacunku, zero ubezpieczeń!

Wypłaty cięte jak skretche, jak głowy ścięte mieczem!

Anorektyczna kieszeń, stos wyrzeczeń,

Bez urlopów i wycieczek!

Ospali! Ich praca nie pozwala pospać!

KAŻDY MA PUNKTY PAYBACK

Listen bejbe

Więc łączy nas jedna rzecz

Paybackiem płacisz tu, tu i tu

W LINK4 ubezpiecz swą chatę

A Payback Sam pomnoży Ci się

Nieważne, czy masz mieszkanie w mieście czy domek pod lasem. pamiętaj -- Kupując w LINK4 ubezpieczenie domu dostaniesz pięć razy więcej punktów PAYBACK.

KAŻDY MA PUNKTY PAYBACK

Listen bejbe

Więc łączy nas jedna rzecz

Paybackiem płacisz tu, tu i tu

Ubezpiecz więc wakacje swe

A PaybackSam pomnoży Ci się

Nieważne, czy z plecakiem w nieznane czy do hotelu All Inclusive -- pamiętaj -- Kupując w LINK4 ubezpieczenie podróżne dostaniesz pięć razy więcej punktów payback

tu na osiedlu taka fama krąży że Kaśka to podobno nie z Jackiem jest w ciąży

ten ją pogonił, ta chodzi i rozpacza

ten na pocieszenie kupił se ścigacza

a Mareczek ledwo kupił juz miał dzwona

do kasacji czarna vectra(wektra) nie ubezpieczona tu koło nas na krzyżówce

z jego winy

wkurwił sie bo pożyczył od rodziny

małolatów fascynuje południowa Ameryka

rzadko spotykam bo większość na odwykach

Jak człowiek na linie chodzę w tą i z powrotem

Psy tylko czekają żebym spadł na morde

To byłby szczyt wszystkiego jak dzwon z meteorytem

Wierze, że zły los zawsze minie mnie o centymetr

Esz Esz chcesz tu wejść? Ubezpiecz się w PZU

Nie wierzysz? Spójrz tysiąc stóp w dół

(Mogę szerzyć życie będąc na jego szczycie

To już kolejnych kilka lat jak tu wypruwam sobie żyły

Wciąż prawdziwy, wciąż prawdziwy

Kopną was w posady, podatkami zgniotą męstwo

Też zabiorą spokój, też zabiorą bezpieczeństwo

Cichy spokój, co na wieki

Trzeba tylko ignorować tych, co krzyczą za oknami

Mamy przecież towarzystwa ubezpieczeń

Więc nie grożą żadne zmiany

- Czy widziałeś wczoraj film o napadzie na człowieka spokojnego jak ty?

- Wyłączyłem telewizor.

- Film cię znudził?

Po orbicie krąży głaz

Trafi w końcu kogoś z nas

Biega z bombą jakiś gość

Świra ma i ludzi dość

Na życie ubezpiecz się

Bo nie wiesz gdzie i jak

Coś spadnie na twój kark

Jeśli cię stać

Na miejsce w raju od razu płać

[Ras]

Znasz ten wers?

Jestem sam, sam siedzę tu, dasz wiarę, Rychu, że co?

Reprezentuję biedę znów!

Znowu szukam ubezpieczeń jak PZU,

nie pytam nawet już,gdzie jest Bóg, nie wierzę mu.

Biznes? Może mieć nas za nic, bo trzymam się blisko ulic

chociaż nie mieszkam na nich.

Bracie, ile jeszcze upokorzeń, co?

Słuchają tego rapu tutaj wszyscy- po równo

Podoba się złodziejom to, podoba prostytutkom

Coś nie w paski? No to chuj, morda krótko

Zapraszam Cię serdecznie na moje podwórko

Weź tylko się ubezpiecz bo tu kurwa jest niegrzecznie

Przerazisz się konkretnie

Patrz jak pije wódę!

Jak rozpierdalam z nimi opuszczoną chałupę!

Kminisz?

dziwko, zdziwko? tej to, kurwa, nie dotyczy

to koniec, 5-2 Deep, Hans w MP3

dwa wilki, nie trzy, bez krzty litości dla wieprzy

o matko, ja wchodzę gładko, skończy się jatką

ubezpiecz się już dziś przeciw nieszczęśliwym wypadkom

bo dla kurażu czasem zamieszkuję na cmentarzu

łebków bez stylu odwodzę od rapu w swym garażu

z portek do kolan robię sobie trofea, gówniarzu

dziesięć lat stażu mam więc zaoszczędź sobie blamażu

Staję się pomału wrogiem numer jeden,

Wsłuchaj się w mój głos, a rozpierdolę ci twój Eden,

Czar ułożonego świata, wartości o których nie wiem,

I których nie znam, z resztą wartości nie zna bestia,

Nie pomoże wiesz tu Hestia i inne ubezpieczenia,

Napierdalam ci po mózgu bez żadnego ostrzeżenia,

Stop, powietrze odpada, regułom mówię ""do widzenia"",

Zarzucasz mi spowiedź z mojego własnego cierpienia,

Pewnie lepiej grać chuja, co to co miesiąc zmienia dupę,

paraliżująca awaria, regionalny koniec świata

mikrofala, robor kuchenny, zmywarka, okap, kino domowe,

telewizor LCD, wanna z hydromasażem, auto bezpieczne,

tanie, komfortowe, mieszkanie na kredyt, raz na rok wakacje za granicą,

ubezpieczenia, składki, odsetki, koszty utraconych możliwości,

partnerka - duży biust, raz w tygodniu zakupy w centrum handlowym,

weekendowe wycieczki za miasto,

wyjazdy służbowe, szkolenia, darmowa rekreacja, darmowy alkohol,

kochanka na boku, gazeta wyborcza, rmf - fm, gwiazdy tańczą na lodzie,

600 złotych kopie doły

pewnie mogło być inaczej

moi starzy nie mieli na szkołę

robota jest na czarno

żadnych świadczeń, ubezpieczenia

pracuję co dzień po dziesięć godzin

byleby mieć coś do jedzenia

wreszcie najemy się z żoną do syta

i kupię dziecku ubranie

Ten język krwiożerczy nas ukatrupi,

A potem ktoś nasze zwłoki wykupi!

STOPA:

Przecież Język ma wyższe wykształcenie

I na pewno drogie ubezpieczenie,

Jeśli będziesz mieć jakieś uszkodzenie

Po prostu Ci z nim włosy podmienię.

KCIUK:

Ach, ten Język na pewno nas wyleczy!

i długo nie widziałem cię

wiadomo jak człowieka los gdzieś rzuci

pamiętasz jak nam było źle

w słuchawce głos obijał się

ubezpieczenie tego nam nie zwróci

Ale powracałem jak bumerang

choćbym nie wiem jak się poniewierał

bo do ciebie zawsze jakoś trafię

choć znam bardzo słabo geografię

Ubezpieczony od nowego

Umieram na znam

Ubezpieczony od teraz

Umieram na wczoraj

Uwieziony w chwili

w pocie czoła tyle lat. G

Boli mnie teraz serce, G

płuca, mózg i zgięty kark. G

Co z tego mam? Bo zdrowia nie mam, C

ale ubezpieczenie zdrowotne mam. Oh Yeah! G

Czy opłacało się? Odpowiadam: Samo się nie opłacało? D

Bo pracowałem przecież ciężko na to tyle lat. G

Poszedłem zatem do lekarza

by przebadać serce płuca, mózg i zgięty kark.

Chyba, że sam sobie życie odbiorę nim mnie dopadnie

Ale gdyby to byłoby uzasadnione - bo wiadomo, że tak najłatwiej

Śmierć jest bolesną i trudną prawdą między nami

A Bogiem musi być przyjaciółką by zabierać jednym wrogiem

Trzysta tysięcy złoty z ubezpieczenia

Będzie to cena która wypełnia to, że mnie już z wami nie ma

Z pewnością o nie ukryj swe lęki o mnie

Ja wiem, że będziesz tęsknić i o tobie nie zapomnę

Radosna wiosna, lato błogostan, jesień dorosła, niester zima mroźna

Nie mów, że cię głodzę

Czego pragniesz jeszcze,

byś z ZUS-u przestał drwić

Tak mało odłożyłeś dla dzieci i dla żony

Ty nienasycony choć ubezpieczony

Pazerna pijawko, ty ZUS-u zakało

Znów przyjdziesz za miesiąc z tym swoim

""za mało""...

"

Wyjechał do Niemiec, mieszkał tam cztery lata

Na czarno pracował gdzieś w rejonach Darmstadt

Kiedyś zdążyć nie zdołał

Zagapił się, bolec dwa palce mu urwał

A że na czarno pracował, nie był ubezpieczony

Wyrzucono go z pracy bez dania przyczyny

Ze wściekłości wtedy puściły mu nerwy

Złamał nos majstrowi, Ślązakowi spod Katowic

Trzeci z nich wyglądał najmniej zdrowo

Ref.:

Wychowani w ulicznym syfie, gdzie wychowani? W betonowych płytach yo sprawdź to z nami. Ta walka trwa tutaj każdego dnia, dlaczego? By przetrwać i nie sięgnąć dna. Wychowani w betonowych płytach, gdzie wychowani? W ulicznym syfie, yo sprawdź to z nami. Ta walka trwa tu każdego dnia, dlaczego? By przetrwać i nie sięgnąć dna.

W ulicznym syfie wychowani, to gówno wciąż ciągnie się za nami, ulice przepełnione menelami, na co dzień oglądamy jak marnują sobie życie procentami a wokół kurwy handlujące dupami, czego nie zrobimy byśmy byli podziwiani, taak życie jak walka między pięściarzami, z nieczystymi zagrywkami i brudnymi chwytami, trzeba umieć, mocno rozpychać się łokciami, do konfliktów podjudzani przez kurwy prowokowani, patrzymy na życie z betonowej otchłani, szach i mat, jak partia między szachistami, ostatni będą pierwszymi, oni będą zwycięzcami, Ci przegrani zapomniani wraz ze swymi problemami, a my nadal sterowani, niewidzialnymi rękami, kto pociąga sznurkami, teatr stworzyliśmy sami, przewagę ma ten, kto w rękawie z asami, kto lepszymi pionkami, dysponuje atutami, to bardziej skomplikowane jest niż origami, przez wielu potępiani zajmujemy się rzeczami, nazywanymi grzechami , czynami z których będziemy rozliczani, i osądzani a przecież nie rodzimy się wszyscy z tymi samymi szansami, Boże przebacz samobójcom, którzy już pochowani, przebacz samobójcom, którzy już pochowani,

Ref....

To Poznań nocą tutaj zdobywam szlify, dla mnie proste knyfy, dla szkieł hieroglify, jak stare apokryfy, moloch wciąż nieodkryty, nawijam dla prawdziwych bez ulgowej taryfy, na wyrplach zaszyty znam miejsca znam chwyty znajome ekipy dymem spowitych z nimi trzymam garde dla sprzedajnych mam pogarde spojrzenie mam harde a pięści mam twarde pamiętam fart fartem system nie jest żartem mam oczy szeroko otwarte jestem bardem tymbardziej że reprezentuje prawde wiem co jak i którędy kuzyn ściśle tajne bądź ubezpieczony bądź uświadomiony bądź powiadomiony nie odbieram poleconych grunwaldzkie barytony i znimi zbijam piony to młody apel ciężkich lokałtów szkoły taa dalej jade bo to ciemne strony ulicznej samoobrony węszyszkieł pierdolony znienawidzony tu znienawidzony tam co kurwa zdziwiony? znam sposoby ochrony gramofony i mikrofony strzał spalony browarem zakropiony jestem już zadowolony jak rolnik co ma plony jak z okolicy szczony łeb na łyso mam zgolony

Ref:...

4.Gdzie sie nie obejrzysz jebana patologia tak by to określiła fachowa terminologia sprawa może niezbyt modna do pokazywania w mediach a z dnia na dzień rozgrywa się tragedia żyjesz tu człowieku widzisz to każdego dnia jak na ulicy toczy się ta pierdolona gra życie trwa życie przemija a my chcemy tylko przetrwać dla nas ważna każda chwila i idziemy tak przed siebie nikt tu sie z gównem nie jebie masz problem frajerze więc pozwól że udeże i niech zabrzmi w eterze moje pierdolonie imię radykalny kaczor na zawsze w rodzinie na zawsze... na zawsze...

Warszawski hotel, jodełka na ścianie

Podnoszę banie, w zatokach tyle ropy

Że zaraz przez okno wpadną tu Amerykanie

Co się kurwa ze mną dzieje sypię się jak wdowa w karawanie

Nie w planie mi chorowanie, artysta, ubezpieczenia

Nie ma, jak powstanie?

Walczę jak zaborcy, biję się z powstaniem z łóżka a sny jeszcze wołają

Hotel który ceratki porastają,

Seks delegatów partii pamiętają

Błąd który wciąż niewyjaśniony

I cyfry które dodajemy

Jakby zdążały w nieskończoność

Jakby nas jaki wiózł przewoźnik

Ubezpieczonych od wszelkich zdarzeń

Dół w którym kiedyś nas porzucą

Był przechowalnią jakby bagażu

Za biedę co zmusza do wyjścia na ulicę

Za ulice pełne nędzy, frajerstwa i syfu

Alkoholików, kurestwa, twardych narkotyków

Za prawo co obdarza nas wysokim podatkiem

Za ubezpieczenia co kulą u nogi nie wsparciem

Za system co chce z nas wydusić jak najwięcej

Od mego dziadka co tyrał w niewoli niemieckiej

Każdy marzy by wyrwać się stąd czym prędzej

Zostaję tu gdzie moi bliscy, tu moje miejsce

Miłość zawsze coś za coś

(nie mów że ja błądzę) x2

Coś za coś w tych czasach

To chyba klasyka na zdrowie utykasz

Lekarska praktyka nie masz ubezpieczenia

Nie masz leczenia

Nie zatamujesz krwawienia bez wynagrodzenia

Na co była przysięga o etyce zawodu

Gdy ktoś umiera na hospicjum kroku

oziębła namiętność jak przestarzałe znicze,

pokryte pajęczyną istotne decyzje,

więzi są zawsze słabsze niż intratny biznes.

Kredyt na miłość, czy tragedia na raty?

Uczucie w hipotece z ubezpieczeniem na zdrady,

oddaj z powrotem moje pierdolone serce,

nim przyjdę po nie sam

zmieniony w mordercę.

Troje to już tłum,

Nie złamią mnie , Rap trafia prosto w serce

Co płonie jak (?) , Ja na mikrofonie ziomek opowiadam

Swoją wersje , Wpierdalam się na bit a ty nabij

Cannabis , Bo ja lubię zapalić no i lubię się pobawić

Dalej ruszam w wyprawę swego życia ubezpieczony w rap

Idąc po miastach ulicach , zarabiać bez podejrzeń

Zawsze mieć co szamać , wiedz gdzie się przekimać i siano

Rozpierdalać , być kowalem swego losu dla psów

Nieuchwytnym celem , zawsze mieć jedno oblicze

Skuter w dieslu bez przeglądu, silnik 1.3

Pod kurek zalany olejem rzepakowym.

Za sterami na siodełku bez litery A

W prawo jazdy wbitej i wypity.

Nie muszę chyba dodawać, że nie ma ubezpieczenia,

ale to oczywiste i nie mówię tu o AC.

Światło stopu ciągle świeci się, a linkę gazu

zębami szarpie, bo w chuj mu się spieszy.

Z piramidy król podbił galaktykę Kurwix,

Gorzej aniołem w piekle, metrów setkę pod ziemią,

Już nie ma fair-play, ani gdzie uciec,

Nadają mayday w głuszę, ludzie za bezsens sprzedali duszę (x2)

[Pork]

Jeden pracuje w ubezpieczeniach, a tam liczy się przedział,

Dla niego liczy się premia, więc niczym hiena przekopie podziemia,

Byleby tylko znaleźć się tam gdzie klientela,

Nie tyle że nie wie co ma w portfelach, ale nie wie jak pachnie ściema,

Choć popłynął z jego ust słowotok, wizja, Wielkiego Szu,

Był zwykły szary dzień zwykłych szarych (podwórek)

Jeden z drugim na ubezpieczenie zdzwonowali (furę)

Turystki dwie, (które) robiły razem (wszystko w ogóle)

Nie gadają, jedna jest (celebrytką)

Druga zazdrości, bo pozostała (dziwką)

Wylała na Pudelku swoją żółć razy (milion w komentarzach)

co pobazgrał Ci ścianę stęchłego warzywniaka.

Będę Ci szeptał co dzień ""jesteś jebnięty"",

bo Ci sami chłopacy malowali transparenty.

Dla Twojej grupy, stowarzyszenia,

a ktoś tam Cię zasłaniał kwestią ubezpieczenia.

Mogłeś po cichu bez psów i pismaków,

wiesz co Ty odjebałeś tym z pod Twojego znaku?

Ja z Tobą będę, pozostawiłeś syfa,

a tam gdzie byłeś nigdy nie ma miejsca dla szeryfa.

bo za kilka chwil będziesz bliska niebu

ale problem jest, bo nie mam zabezpieczenia

otwierasz torebkę, chyba mam urojenia

taki wybór kolorów, że nie mogę wyjść z wrażenia

powinnaś w PZU sprzedawać ubezpieczenia

REF. W domu wszyscy mówią ""Jaka ona jest grzeczna""

nie mają pojęcia, jak ta rola jest ciężka

ciężko ją odrzucić, bo dla niej jest ścieżka

gdzie każdy kto ją zna, mówi na nią ""Grzesznaaa...""

żeby czuł chrust z przeżarcia, a nie z głodu.

Rodzic alkoholik,

ciężko w domu stawiać kroki.

Aby zdążyć się uchronić i uniknąć patologii.

Przezorny to ubezpieczony,

patrz komu ufasz.

Co dziesiąty człowiek to kolejny judasz.

Drugą osobę odstaw ją na potem,

mówiąc dobrze.


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga