Alfabet słów:

Słowo visa w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery v: Vista, viola da gamba, Vasco da Gama, VHS, Voyager

Kto w Polsce śpiewa o visa ? To między innymi Abel, Alina Janowska i Jerzy Bieleni, Borixon. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

outro

Wolny człowiek może wszystko

Zafascynowany hasłem ""bezgraniczność""

Nikt nie powie nawet słowa szeptem

Po co? Jak mam żyć vis-à-vis z elektrycznym krzesłem?

Myśli, krucha porcelana

Przy stole ja, ojciec, mama

Kawa czarna, oczy, łzy, wracam do siebie

Nikt nic nie jest w stanie mi powiedzieć

Nikt nie wzdycha dziś na widok pięknej płci,

Jak to czynił Romeo we śnie.

Kiedy chłopiec dziewczę widzi vis à vis,

Śmieje się i prosto z mostu rżnie:

[2x:]

Spotkamy się na Nowym Świecie,

Dla ciebie tam

Borixon:

Wkręcam się w nowa muzykę, która dla mnie jest jak narkotyk. Czuję kolejny, miły bodziec kiedy podsyłasz mi nowe jointy. Hipnotyzuję ludzi tematem, rozkminiają kolejną wkrętkę. Puszczają wodze swojej fantazji, ja trzymam ją w ręku jak marionetke. I tak właśnie wracam do gry, dla niektórych to nie do wiary. I znowu ten pierdolony fejm i troche hardcoru do samary. Zapraszam kumpli, robimy rap tu, mamy kilka prawdziwych historii, wiesz gdzie mieszkam? tutaj vis-à-vis (czyt.wizawi) , możesz wpaść jak coś zaboli. Ogarniam sobie życie powoli, nie interesują mnie tanie skandale. Mam wyjebane na hejterów, ich internetowe portale. Łapię w żagle świeży powiew polskiej sceny, niezłego syfu. Nie szukam zaczepki ale jestem gotów do kolejnego, kozackiego beefu. Niszcze wrogów, wracam do gry to jest kurwa nie do wiary. Produkują mi tu niezłą muzyczkę która łakom wymierza kary. Nie ma tabeli z ocenami jeśli chodzi o nasz hip hop, i teraz właśnie kminisz jak to karty odwróciły się szybko.

Popek:

Psujecie mi wizerunek, robicie ze mnie bandytę, dziękuje wam za reklamę i odbieram złotą płytę. Reprezentuję ulicę, reprezentuję podziemie, reprezentujemy hardcore na ulicy i na scenie. Aferzyści i hejterzy, śmieje się wam prosto w mordę. Ten co się najbardziej pruje, zapierdala w bluzie JP. Tą szesnastkę dedykuję wszystkim tym jebanym szujom co się prują siedząc w domu bo innego nic nie umią.

Ref.

Chcieliście wydymać freda? Teraz fred wydymał was. Trochę kurwa nie do wiary ale w końcu przyszedł na to czas. (4X)

A barmanka w taki dzień zza bufetu wdzięczy się,

Lśni jak gwiazda w swojej nowej krynolinie.

Żeglarz Jack ma dzisiaj gest, póki kiesa pełna jest,

Forsa pójdzie dziś na szkło i na dziewczyny.

Ta panienka vis- -vis, co za włosy, usta, brwi!

I po schodach idą razem już do góry.

Dzisiaj w nocy będzie wielki sztorm, kilka żagli trzeba zdjąć,

Jeszcze jeden! I już za chwilę można wreszcie oddać cumy.

Jack wyznaczył nowy kurs. W górę żagle! Wybrać luz!

Plus larwy, które nie wiem co chcą

Ale na bank nie tego, bym był sobą

Dzięki Bogu - nie widzę nic

Płyta w toku - nie widzę nic

Ja vis-à-vis, wy - popatrz

Kto jest gdzie i zamknij ryj

Nie mów co warto - chuja wiesz

Nie masz pojęcia co to lęk

Mówią, że padają mi tryby

Zacięła się płyta, adapter się biedzi,

Stukają w podłogę złośliwi sąsiedzi,

Wiec idź już, nie wracaj, nie przeszkadzaj mi.

Nie było cię długo, przestałam liczyć dni,

Wolałeś tę drugą kwiaciarkę z vis à vis.

Zapomniał korytarz, jak brzmią twoje kroki,

Nie poznał cię nawet twój fotel głęboki,

Więc po co tu siedzisz i dziwisz nocne ćmy?

Posłuchaj, latarnie wołają cię zza mgły,

A puste słowa co dnia nagradzane są brawami

Co się stało z tym światem, nie mam już do tego siły

Jeśli chodzi o hajs każdy jest dla Ciebie miły

Puste, plastikowe głosy też Ciebie dotyczą

Za plecami krzyczą głośno a Vis-à-vis milczą

[x2]

Yolo

Mam swój lot ponad wszystkim, chodząc po naszej ziemi

Czuję świat, nie wszystko widzę, pragnąłbym co nieco zmienić

Bejbe, naruchałem fejmu jak Łysy z Brazzers

Inni MC's gasną; screensaver

Rapery pełną gębą, bo co drugi z nich by spił spermę

Za legal taśmę jak Gina Lynn

Dlatego właśnie nie stoje z nimi w linii tylko vis-à-vis

Johnny Sins, włożyłem w to sporo pracy

Chory styl, odsłaniam ten syf jak na tomografii

Ta branża ma na końcu języka mnie

Przypomnę się jej, dawaj mi tych chłopców do bicia, wiesz

To doprowadzę siebie do względnego porządku

Zacznijmy od początku, znów te same podchody

Wymyślę sobie przeszłość tak jak Dan Cody

Zasnę kurwa z łatwością, bo parasomnię dzisiaj

Są codziennością,a Ciebie nie ma vis-à-vis, w głośnikach leci I see fire

Rok temu o tej porze podjąłem decyzję

365 dni sobie udowadniałem

że mam na tyle jaj i że mi z rapem wyjdzie

Bo mówią: raz w życiu jest taki dzień

Gdy szczęście uśmiech składa ci

W tym jednym dniu może już spełnić się

To, czego pragniesz z wszystkich sił

W kawiarni siedzisz vis-à-vis

Już wiem na pewno, że to ty

Bo to był uśmiech taki jak

Ten, co wciąż widzę w snach

Ten, którego tak mi brak

Mija zima, jak nam kolejne lata tu, niby radośnie

A myślę czasem: mogłem ryj wydzierać głośniej

Pokazać im, że coś jest nie tak, że nie jest dobrze

Zamiast tylko jarać kolejnego kiepa w oknie

Swobodnie idą widzę ci niby vis-à-vis nas

Tu tak beton moknie, komuś kapie z dachu fałsz na płaszcz

Zdechnę samotnie, kiedy zostawi mnie świat

Bo stoję i czekam, zamiast ruszyć dupę, wziąć się w garść.

Możesz poczekać ze mną, nie wiem tak naprawdę na co

Na Rynku wrocławskim, gdzie domki się gnieżdżą

Jak barwne słoiki konfitur,

Od kilku lat siedzi kamienny pan Fredro,

Ubrany w solidny garnitur.

Naprzeciw zaś wieszcza, to znaczy vis-à-vis,

Miast Reja, Zapolskiej lub Prusa,

Ktoś beczkę położył, a na niej usadził

Brzydkiego, gołego Bakchusa.

Tra lom, tra li, tra la,

La la la, la la la la la

La la la, la la laj

Pan Ignacy to mój sąsiad z vis-à-vis

On jest jakby z całkiem innych dni

Pan Ignacy, ach, ta muszka, ach, ten szyk

Tak się już nie nosi dzisiaj nikt

Pan Ignacy znalazł kiedyś w kopie lat

Po kieliszku piątym szósty nęci,

A po szóstym siódmy kusi cię...

Po kieliszku siódmym świat się kręci

I dopiero wtedy bawisz się!

Dziewczynka śliczna vis-à-vis

Usiadła bez partnera.

Ponieważ w oko wpadła ci,

Więc wzrokiem ją pożerasz.

I do stolika prosisz ją,

Gdy stary zasypia - budzi się dziecina?

Dlaczego - malutki, najzłociej - złociutki.

Najczulej - kochany duży chłopiec śpi?

Kto zimnem - zimniutkim, kto mrokiem - ciemniutkim.

Sypnął w oczy śniegiem, pusto w Vis - á - Vis?

Ale trudno cofnąć czas gdy

marzyłaś raz po raz nie o mnie .

Zimne ciche dni zapomnę

Gdy walczyłaś tak nie złomnie

Ale nie wymarze nikt tej minuty vis-à-vis nie skromnej

Szybkie spojrzenie czy zgadłem

że nie dla mnie był ruch twoich ust

Wstać nie chcieć nic byle dotrzeć do drzwi zapomnieć

Zapomnieć

Nikt nie wzdycha dziś na widok pięknej płci.

Jak to czynił Romeo we śnie,

Kiedy chłopiec dziewczę widzi vis à vis,

Śmieje się i prosto z mostu rżnie:

[2x:]

Spotkamy się na Nowym Świecie,

Dla ciebie tam

W czerwcu, gdy kończy się szkoła

Na boisku wielka fiesta, moc atrakcji,

Tłukliśmy wszystkie szyby w oknach

I tak świętowaliśmy rozpoczęcie wakacji.

Kochaliśmy teatr, z dachu vis-à-vis

Podglądaliśmy w garderobie nagie aktorki.

W tamtych czasach dziewczyny jeszcze nie goliły cip,

Mówiliśmy wtedy, że idziemy na trójkąty.

[Refren] x4

Migają w krąg anglezy grzyw

I lambrekiny siodeł,

I gorejące wzory bryk

Kwiecisto-laurkowe.

A w każdej bryce vis á vis

Madonna i madonna

W nieodmienionej pozie tkwi

Od dziecka odchylona

- białe konie

Duży chłopiec śpi?

Kto zimnem - zimniutkim.

Kto mrokiem - ciemniutkim.

Sypnął w oczy śniegiem.

Pusto w Vis - á - Vis?

głos Ci się łamie, znamy się na pamięć,

wciąż o Tobie myślę, przecież dziś pisałem,

sms-y to za mało? Zadzwonię w trasie,

wchodzę do klubu, kończę, chyba tracę zasięg.

vis-à-vis z bramką, wpuszczają mnie za darmo

Ty możesz nie znać mnie, ja znam swoją wartość

witamy chamstwo, żegnamy stres na grubo

i wcale mnie nie kręci że dupa kręci dupą,

płynę pod bar, paradoksy płoną,

[Ref.]

Pompuj, pompuj, pompuj czlowieniu, trenuj.

Ujrzysz progres w oka mgnieniu.

Nawet gdy ktoś rzuci Ci wyzwanie,

jak spartanie vis-à-vis wygranej staniesz.

Pompuj, pompuj, pompuj czlowieniu, trenuj.

Ujrzysz progres w oka mgnieniu.

Nawet gdy ktoś rzuci Ci wyzwanie,

jak spartanie vis-à-vis wygranej staniesz.

A on chojrak jak ten biblijny Dawid

Łagodnie groźnego typa pobłogosławił

A tamten zadrwił z mina szyderczą i pewną

Podszedł i spuścił ancymonowi wpierdol.

Ref.[x4] Tam gdzie Dawid tam vis-à-vis Goliat

Jeden z nich krzyknie dziś victoria.

Każdy napotyka swego Goliata

Jak chopy co walczą z nim pod sklepem przez lata

W przeróżnych szatach zaraza się buja

WSP, właśnie tak, Damian,

Vis-à-vis dziesiątki, stoję, piję browar, obserwuję, naród zapierdala jak mrówki, praca, szkoła, chęć zarobku, stoję z boku, nie prowokuj, co dzień w bramach przekręty, nie wiedzą co robić zamulone studenty, kebaby, hambursgy, browar i faja, rozpoczyna się eskapada, na klatkę do Kwacha, tam fifa idzie w ruch, kończy się (?), jeszcze jeden buch, piętro wyżej obserwator, po cichutku drzwi zamyka, znika i dzwoni po psy, CHWDP, to dla was kurwy, jebać was trzeba, za upierdalanie życia, za to że jest bieda, wśród śródmiejskiej młodzieży, nie muszę na nich czekać, by uwierzyć, że przyjadą, najarają się oparami i pojadą, ja tam złego w to nie unikam, i znikam, z kopa wypierdalam drzwi, dwaj dzieciowe się budzą, na pierwszym piętrze Krawczyki disco-polo młócą, psy przyjadą, to ściszą, na (?) nic miłego, tak zapierdala, że wszyscy w górę patrzą, wokół rusztowania ptaki srają, dalej delektuje się fają, najarany, nie ważne jakie stany, na zaufanych liczyć mogę, ulica życiem tętni i wyznacza mi drogę, jak Elvis, mam to pomogę, się podzielę, mistrzowskie ziele, WSP, dziękówka przyjaciele, dziękówka przyjaciele,

Posługuję się zawodowską gadką polską, wychodzę z domu, na ulicę Marszałkowską, tu ludzie jak mrówki, w poszukiwaniu gotówki, jestem między nimi, ale nie łapię ich w szlufki, cóż, wkoło kurz, hałas, to wszystko, idę na boisko, bo mam blisko, zgredy robią ruchy, małolaty grają w kosza, łapiduchy niosą do karetki kogoś na noszach, idę dalej, młody złodziej na przypale, z okien wszystkie drą, konfidenty stare, przemierzam kamienice, ulice, pełne liryki, naglę drogę przecinają mi świetliki, znowu te pomioty systemu wyszły na łowy, chłopak z ulicy, zawszę zwarty i gotowy, skrótem, przez podwórze, w tłum się zanurzę, kolejna wygrana, z kurwą w niebieskim mundurze, chwila odpoczynku, w cieniu, jednego z budynków, naglę odgłos spadających (?), czas na koło ratunkowe, numer jeden, telefon do przyjaciela, tak, jestem pewien, dzwonię do Radara, elo ziomek, idziesz na browara? Gra gitara, dobra będę zaraz, no to nara, nara, ustawka jest pod (?), przybijam grabę i już znika rzeczywistość szara, wieczorowa pora, melanż na hardkora, i ulica tętni życiem bardziej coraz, mówił Juras, warszawskie centrum miasta, tu ulica życiem tętni, no i basta,

Ulica zawsze będzie miała swój własny byt, to nie tani chwyt, to skomplikowany zbyt, byś mógł to rozumieć, prasowy typ, ty bękarcie w nic nie wnikaj, zostaw to i znikaj,

Wybijam się przed bramę i widzę nowe rzeczy, ekipa wiarusów (?), w bramie obok, ktoś dostał nóż na plecy, nie dla hecy, dla hajsu, dlaczego? Dla kwitu, nie ważne czy dla szamy, czy dla bitu, to po prostu jest kapitalizm u rozkwitu, a ulica życiem tętni, ludzie obojętni, na złotego padołu, Zator opisuję z wspólnikami, (?) bieda i chłód, ludzie z dnia na dzień żyją, czekają na cud, to nie miód, tylko bagno, a znieczulica rośnie i uczucia słabną, zaczęło się już dawno, inny z tej samej ulicy, wybił się, dobrze mu poszło, teraz hajsy liczy, jeszcze inny, o pomoc do boga krzyczy, lecz czy go wysłucha, teraz z innej beczki prawda sucha, starszych chłopaczyn co i raz, zabiera kostucha, furą i wypadek, na przypale, strzały (?), bo wielu się ukrywa przed kumplami, wszyscy wy, co pierdolicie psy, wiedzcie że, WSP, zawsze jest z wami,

Warszawska ochota, ulica życiem tętni, syf zapierdala, widok codzienny, znajome gęby, dilerzy i złodzieje, ćwoki i przekręty, uliczne sępy, miasto życiem tętni, z ręki do ręki, dominowana flota, witamy w (?), warszawska ochota, dzielnica bogactw, dzieciaki na robotach, setki tajemnic, ukrytych w blokach, (?), dobra odpal, raz, dwa, trzy, no i dobra, dalej muszę biec, wiesz jak jest, trzeba coś jeść, pozdrawiam moich ludzi, elo, cześć,

Puchy, setka, bletka jazda po tabletkach,pamiętam Sajgon jak w 'good morning Wietnam'. Wracamy na dzielnicę ,słyszysz wracamy tu ja i moje crew przerywamy requiem dla snu.

Nadchodziła noc ,wołała mnie ulica słyszałem jej głos jak w cripsach the game of bloods.

Choć dostaniesz prawdziwy hip hop ,wygramy kolejną bitwę i zatańczymy crip walk .

Gdzie te czasy kiedy nagrywałem demo ,dziś freak'i jak 'Marilyn Manson' i dzieci emo.

Wende stan visa vis jak deja view wracam do gry all eyes on me.

Ref:

Pytam gdzie te czasy kiedy ulica dawała dumę i liczył się tylko ten hardkorowy numer. Gdy każdy dobrze znał fabułę czipsów* i czół więzy które nas łączyły na boisku x2

3.

Dawniej akcje na ławce ,dziś kluby i neony .

A twój mąż pocztówki zbiera albo znaczki,

Czasem przyśni ci się knajpa czy kabaret,

Z jakimś tangiem argentyńskim po kolacji,

Gdy na mały konik z kawą

Chcesz się wyrwać vis a vis,

Mąż, którego łamie w stawach,

Znad gazety powie ci:

Ech, mała nie szalej,

Bo masz 50 lat,

Ogromna ruda małpoluda pośród lian

Z inteligentnie niebezpieczną iskrą w oku

W swój narkotycznie-neurotyczny wchodzą tan

Zdolny zakłócić tej planety święty spokój

Rudego Piasta protoplasta vis a vis

To być musieli przecież nasi antenaci

Myślę przed lustrem, goląc znany sobie pysk

Rudawy, krępy, z błyskiem w oku i bez gaci

Ten widok gnębi mnie i wręcz odrzuca w tył

Może potajemnie kochasz i po nocach tęsknisz, szlochasz.

Tę piosenkę, tę jedyną, śpiewam dla ciebie, dziewczyno.

Nie szumcie wierzby nam z żalu, co serce rwie,

Nie płacz, dziewczyno ma, bo na wojence nie jest źle.

Do tańca grają nam armaty, visów szczęk,

Śmierć kosi niby łan, lecz my nie wiemy, co to lęk.

Biało-czerwona znów płynie nad nami,

Biało-czerwona, a my wciąż tacy sami.

Biało-czerwona, kolor jeszcze pamiętasz,

Tego bluesa samby,

Widzę, że i z wanny

Wyszłaś ty, dla mnie ty,

Więc zatańczmy sambę bluesa

Vis a vis.

Budzę się nad ranem w chłodnej wodzie,

Garnitur mokry, krawat mokry już.

W nieprzyjemnym tataraku chłodzie

Szarpie się ze mną nocny stróż.

Panna Wanda i jej rudy kot,

Pan co z drewna robił hula-hop.

Czy ten dom tam jeszcze cały stoi,

Może widział kto?

Naprzeciwko pod ósemką, vis a vis

mieszkał Francuz co atletą w cyrku był,

był jak beczka gruby, sapał wciąż,

po francusku mówił do nas coś,

mówię wam raz konia w górę podniósł

Pierwsza Zwrotka:

Ponoć, z naszych oczu mówi prawda,

na pewno płyną z nich łzy czasem,

bez wątpienia są też odbiornikiem światła,

kształtów, barw - to vis-a-vis ze światem,

Ponoć, możemy mieć złote usta,

ja wiem, że robię nimi wdech,

mówię „tak"" lub „nie"" mogę naprawić błąd,

dzięki nim poznasz mój zasób słów i głos.

Pasja? Jak będzie trzeba, będziesz zdychał za nią

Na zawsze wierny tej jednej sztuce, Michał Anioł

Artysta, wielki alkoholik, nieudacznik

Chcesz zmienić świat na lepsze? Może od siebie zacznij

I znów stoimy na przeciwko siebie vis 'a' vis

Znów zostaliśmy sami, tylko ja i ty.

Ref.

Kiedy patrzę w lustro, często nie widzę nic

na pewno nie bóstwo, tylko setki blizn

Piękna jest droga do Rio, daleka jest droga do Rio

Przez lasy i góry, dziękuję za kury, adios, adios, adios

Przez lasy i góry, dziękuję za kury, adios, adios, adios

Manuela jedzie z mężem, który mocno śpi

A przystojny Don Paolo siedzi vis-a-vis

Cóż za oczy ma to bydlę, jak latarnie dwie

A Pedro na lokomotywie trzecią kurę je

Ref.:

Piękna jest droga do Rio, daleka jest droga do Rio

Wiesz jak jest brat, na to liczę

Na to liczę brat, brat na to liczę

Nikomu źle nie życzę, nie ćwiczę dla potyczek

Pojawiam się i znikam z okrzykiem nie ze skowytem

Twym kaprysem vis-a-visem, nadstawiaj policzek

Znów strajk, niechaj mój rap stanowi pożytek

O świcie, zwała lub siły nie spożyte

Szósty zmysł działa dla umysłu, ciała

Mikrofon nie bronią, choć nie ironią byłby kałach

I o ile sie nie myle to będzie ze siedem zyle

Tyle, tyle co ma za godzine prawie każdy klient w Chile.

Patrzę przesz szybę, tam baba dobrze znana mi

Stara baba-jaga nieokrzesana jak sklepu drzwi

Vis a vi mnie już ta kurwa

Otwierając je czułem że znowu przybywa chujnia

- LM'y light'y poproszę.

- Nie ma kurwa!

- Jak to nie ma co za ściema toć widzę je tutaj o!

Na dziewiątą z rana z buta zakurwiam aż braknie tchu

To minuta przed mate daj mi tutaj earl grey

Jestem Buka OK masz tu curriculum vitae

I posłuchaj nawet nie mów mi że nie mam tych papierów

I nawet się nie łudź że mnie nie ma Vis a vis systemu

Weź mnie nie poniżaj najlepiej to nic nie mów Ryszard

Czy tam jak ci ubliża twoja piąta stara

Kryj się umiem czytać umiem pisać nawet

Daję radę w kiblach się wysrać w PKP

Skradając między słowami, dopytując o prawdę

Noc i między nami nie jest taka zwykła

Patrząc oczami na nich nie wiesz czy jest przykra

Gonitwa między myślami gubię kroki w peletonie

Vis a Vis me zmiany, które są nieuniknione

Noc i może spłonę dziś po raz ostatni

A przyszłość mi zatonie, dawno odpłynęły statki

Koniec jest martwy i ulepiony ślepą pustką

Skreślam wyrazy ale nie wiem czy nie jest za późno

Że rozkurwię w kurwę. Prę jak kurwa bulterier

Albo nie i tak rozkurwię cię

Witam nie pytam, cel-płyta, nie pytaj

Otruję cię! Czujesz? Nie! Podróże me to nie schiza

To wizja! Topi zabitych! Brama vis-a-vis i bydła

Bram pentagram ikra ma! Przykra dla pcheł

Nie skorzystasz z niej, przyznaj się

Wgryzam się w przestrzeń, w rdzeń kręgosłupa

Jak bestię siekam poezję po trupach

Marzyło serce me, bym zakochał wreszcie się

Więc chodziłem, szukałem, próbowałem

Zadrżało serce mi, gdy stanęłaś vis-a-vis

I z zachwytu aż cały oniemiałem

Ref.:

Oczy figlarne i włosy czarne

Usta gorące jak letnie słońce

Nową drogą, do nowych dni

Trochę przed wieczorem

Poszłaś w swoją stronę

Z nowym jutrem

Być Vis-a-vis

Czytam spod poduszki

Twoje krótkie wiersze

Słów tańczących cienie

Nie wybrzmiałe jeszcze

nie zmienia faktu to, że plotka goni plotkę, pamiętaj,

nikt nie wymyślałby plotki tutaj na płotkę, stoi przede mną znak,

zachowaj odstęp, tak właśnie ma stać, miałaś swoje 5 sekund,

teraz stąd mi jazda, kłamiesz, diss za dissem na mnie

vis a vis mijasz mnie uśmiechnięta w bramie,

miss osiedla zakochana kiedyś tak na amen,

teraz na blogu jakieś chamskie komentarze, pół miasta słyszy,

że gorszy ze mnie cham, niż ten menel w barze,

pierdolę te pół miasta, które nie zna mnie, ale myśli,

Wszyscy grają o fame i cash, być independent and unlimited

Party harder, nie party dance, na plecach garby, barbie girl

Chcę Quattro Audi RS6 za wersy quantum na HDD

Nie columbiana, Bogota, Quito, kruszę, palę; lemon haze

Visa golden potrzebna na cito, Need for speed, nie need for cash

Więcej niż Apex z Casino Royale, Cristal sound, Yves Saint Laurent

Unoszę głowę i czuję wolność, Ty podejdź bliżej, jak też tak chcesz

[Zwrtoka 2: Miuosh]

Nie liczy się nic, co znam, pokaż co z tego mam i co będe mieć

Kręci jakbyś sypał kokę, Gural i kokiet

Rymy od PDG drani, Wonder & Mechanic

Ciągle zajarani prądem co razi w bani

Wątek przed nami, otwieram kolejne drzwi

Z prawdą vis-a-vis, PDG i DV

[refren angielski]

[zwrotka angielska]

[refren angielski]

[zwrotka angielska]

Sanitariuszko ""Małgorzatko"",

Jakże twe serce zdobyć mam,

Choć sprawa wcale nie jest gładka,

Już jeden sposób dobry znam:

Od ""Wróbla"" dziś pożyczę visa

I gdy zapadnie ciemny mrok,

Pójdę na szosę po ""tygrysa"" -

W ręce Małgosi oddam go!

"

kochany i pod każdym względem szczerze doceniany,

Ha i Pe Ha O Pe w tej muzyce utonąłem, nie chcę

wiedzieć co będzie zaczarowałaś idiotę niczym staje

się problem, gdy jesteś obok mnie ja w zamian przy

Tobie vis a vis oczy moje, spojrzeniem ukoję Twoje,

naprawdę się nie boję, wyraź uczucia swoje wiesz, że

nie mam hajsu choć nieważne pieniądze bywa cud, gdy

rządzę, niedostępny abonent zachowuje się jak gnojek,

dopiero rano jest connect, Ty spróbuj dostrzec sytuacji

3 2 1 dla nas czas już nastał(x2)

3 2 1 kiedyś był tu eden

kiedyś tylko dla siebie mieliśmy tu seven heaven

kiedyś spokój był 100% pewien

teraz vis a vis w tym sztucznym niebie

Autoplay delay niech wzrasta

3 2 1 dla nas czas już nastał(x2)

3 2 1 kiedyś był tu eden

kiedyś tylko dla siebie mieliśmy tu seven heaven

Teraz w modzie sponsoring,

Gotowa wszystko zrobić,

Zna się też na anatomii,

Zrobi dobrze laskę oraz wskoczy na konika,

Ale najpierw musisz przedstawić kartę VISA.

Loris :

To tylko, pierdolenie przez net mała,

Dla mnie jesteś taka sama, jak ta z Ukrainy Nadia,

Bez różnicy tania pospolita dziwka,

na mecie będę pierwsi chodź tak idą nie udolnie.

Wyobrażenie buntownika u boku ze świtą,

w dążeniu do celu by mieć to myto na żyto,

dziś biorę wolnę, ruchy stają się powolne,

starego visa biorę w dłoń, wymierzam go, idę na wojnę.

Powstanie młodych, skwery, schody, klatki, parki,

waleczne serca a nad ranem płacz matki,

każdy na swoje idzie i mimo przeciwnośći losu,

całe życie w bidzie, trzeba postawić się do sztosu.

od sufitu, od dębu, od marchwi.

Drgnęły madonny i orszak stukonny ruszył z kopyta.

Migają w krąg anglezy siwych grzyw i lambrekiny siodeł,

I gorejące wzory bryk kwiecisto-laurkowe.

A w każdej bryce vis a vis madonna i madonna,

W nieodmiennej pozie tkwi od dziecka odchylona...

Białe konie, bryka, czarne konie, bryka, rude konie, bryka,

Magnifikat!

A one w Leonardach smutnych min, w obrotach Rafaela,

Uciekam z życia w śmierci cień

Gdzie słowa nie dosięgną

Nie zranią mnie

In umbra mortis

Vis mea omnis

Et umbra mortis

Vis mea est


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga