Alfabet słów:

Słowo wariat w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery w: wykaz, Wielkopolska, wiązar, wrąb, Węglarz

Kto w Polsce śpiewa o wariat ? To między innymi A.J.K.S, WYP3, Wzgórze Ya-Pa 3. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Nagrywając ciągle, stojąc po kostki w tekstach

Nie chce mi się przestać, nie chce mi się stać w miejscu

W tym roku udzielam się jeszcze w projektach pięciu

Nie licząc udziału w polskich rap składankach

To jest dla moich wariatów i o moich wariatach

Tak, słyszysz człowieku mój rap w słuchawkach

Czujesz człowieku jak pali się trawka

Widzisz człowieku mnie na ustawkach

To jest coś większego niż tylko zajawka

Nagrywając ciągle, stojąc po kostki w tekstach

Nie chce mi się przestać, nie chce mi się stać w miejscu

W tym roku udzielam się jeszcze w projektach pięciu

Nie licząc udziału w polskich rap składankach

To jest dla moich wariatów i o moich wariatach

Tak, słyszysz człowieku mój rap w słuchawkach

Czujesz człowieku jak pali się trawka

Widzisz człowieku mnie na ustawkach

To jest coś większego niż tylko zajawka

na życiu w społeczeństwie pozostawiono gruba krechę

nie zbywaj mnie śmiechem, jeśli mnie nie rozumiesz

,jeśli jesteś zbyt głupi i dogrzebać się nie umiesz

do korzeni dramatu, na pohybel temu światu

wśród tłumu wariatów, sterowanych automatów

odgórnie, chemia chce wypierdolić chujnię,

bo cały świat we mnie umrze, jeśli ja umrę

[OdyN]

otoczenie wykreowało dzisiejszego mnie

Jeden trzy trzy sześć - i nigdy nie będziemy sami,

Pazurami rozszarpani społeczni samobójcy - to dla nich.

Połknąłeś bestię z ostatnim oddechem, na życiu w społeczeństwie postawiono grubą krechę,

Nie zbywaj mnie śmiechem jeśli mnie nie rozumiesz, jeśli jesteś zbyt głupi i dogrzebać się nie umiesz,

Do korzeni dramatu na pohybel temu światu, wśród tłumu wariatów, sterowanych automatów,

Odgórnie chemią chcę wypierdolić chujnię, bo świat we mnie umrze, jeśli ja umrę.

[Odyn]

Otoczenie wykreowało dzisiejszego mnie,

Jestem jaki jestem, nie zawsze taki jak być chcę,

Pozbawionego kurew, oczyszczonego z durni.

A tymczasem noc Walpurgii nastaje z zachodem słońca,

Złe duchy i strzygi możesz liczyć w tysiącach.

Unieruchomiony w pnączach zdechłego kwiatu,

Rozstawiany po kątach w domu wariatów,

Materiał dla katów, oponent schematów

i twórca tematów. No słyszysz, tępaku?

Eksponat wśród wraków, straszę wściekłą korozją,

Karmiony jak katolik, co mu ryj zapycha hostią

Po co mówić o szatanie kiedy diabeł jest już tu

I chowa się w mózgach przeżartych wredną próżnią

Ci co zwykli walczyć jawnie w waszych oczach tylko bluźnią

Proszę pozwól, że zgadnę, największy atut

To przerobić klub geniuszy na zwyczajny dom wariatów

Stworzyliśmy siebie, robaki, ucztujące w chlewie

Nasze słowa pachną gównem, z wygody sramy pod siebie

Nowoczesne społeczeństwo się nie będzie kalać ruchem

Lepiej włączyć YouPorn i przed ekranem zwalić gruchę

Automatyka, rozwój zapewnia zniewolenie

Mówią nie dotykaj stary lepiej tego tematu

Nieoficjalne rządy rzuciły wyzwanie światu

Jeszcze więcej ingerencji, piewcy twórców dramatu

Myślą, że jestem w kolejce pierwszy do domu wariatów

Katów widzę wielu Smarzowski mi się przypomina

Normalność się kończy kiedy zaczyna się łysina

Przeraża, że pewnie sam jestem tym przeżarty

Coś tam bylem warty, a przegrałem z losem w karty

Pustak, wiem, że to niemiłe, kiedy w końcu zamkniesz usta?

Ma monopol na prawdę i licencję na ocenę

To nie jest zabawne, że stanę się Twoim cieniem

Wkurwienie, smutek już się poszedł jebać

Tego nie przewidziałeś, wariatów rozgryźć się nie da

Smak powszedniego chleba to żółć co ją trzymam w słowach

Jak się nie ma co się lubi to się trzeba dostosować

Zobacz, że te pociski tylko dają mi powera

Albo ktoś jest bardzo bliski, albo kurwą się podcieram

Z rana zawiśniesz na zardzewiałym haku,

To nie jankeski film, tu nie mamy cadillaców,

Explozja frustracji pod blokiem przy trzepaku,

Jebany tępaku, nie dostrzegałeś znaków,

Teraz poznasz wkurwioną bandę wariatów,

W dobie patriarchatu boli odgryzienia chuja,

Czekaj jak tylko się, kurwa, pizdo rozbujam,

Obiecuję, że zanim zdechnie ta szuja,

Do żołądka mu wlezie w kawałkach jego córa,

dlatego jeszcze umiem myśleć , codziennie rano

Oszukani, pijani informacją

spokojnie wstaną i bez trudu zasną

wgraj plik zdaj test siedź i dla nich pracuj

oblepiona w biel i czerwień banda wariatów

media ciągną pałę rządom, by połykać ich kłamstwa

stręczyciele umysłow, ""dla kurew hajs mam""

jeśli będą tym kim są, świadome niewolnictwo

wolę śmierć niż układy to chyba wszystko

Naucz się lepiej przyjmować krytykę tu

Nienawiść jest niejednemu w oku solą

Zamiast się bawić rapem, pierdolić wolą

Machnęło ręką wielu, wielu odpadło,

A kilku wariatów chętnie odda za to gardło

To nie są Stany, to nie Bronx czy Brooklyn

Tutaj do kłótni nie wyciągamy spluw i

Nie mamy niewolników wśród swoich przodków, lecz

Robimy rap tak jak oni od początku, wiesz

cóż naucz się lepiej przyjmować krytykę tu

nienawiść jest niejednemu w oku solą

zamiast się bawić rapem pierdolić wolą

machnęło ręką wielu, wielu odpadło

a kilku wariatów chętnie odda za to gardło

to nie są Stany to nie Bronx czy Brooklyn

tutaj do kłótni nie wyciągamy spluw i

tu nie mamy niewolników wśród swoich przodków

lecz robimy rap tak jak oni od początku

Wciąż uczę się na błędach zaprzedając swą duszę

Wyjeżdżam, biorę hajs z bankomatu

Do życia podchodzę spontanicznie jak do rapu

Charakter to mój atut

Chociaż jak tak dalej pójdzie to odwiedzę dom wariatów

Dobrze znam to uczucie

Wyjazd, płyn, klub, koncert, ale z hajsem jestem na minusie

Nie potrafię już uciec

Więc pozostało mi traktować życie na pełnym luzie

Polska to mój dom, ale to też dom wariatów

w tysiącach szarych miast, wśród alejek i deptaków

między betonowym miastem a zacofaną wioską

cała masa skurwysynów którzy ciągle w siłę rosną

Pokaż mi tą radośc

tu ciągle trwa czas zamyślenia...

ref.

Matko Boska Krakowska

od gołębi na Rynku

od wariatów i szynków

od ulic aureoli

i od serca co boli x2

od zaułków,piwnic i lochów

przytul ten świat x2

ekolodzy w plastikowych spodniach

pacyfiści na wojennych frontach

kochający swoje żony w burdelach

punkrokowcy w dyskotekach

myślący w domach wariatów idioci na rządowych stołkach

ref:

a ty wybuduj swój dom

i nie wpuszczaj tam nikogo

otocz się murem

[Peja]

Będąc pewny swoich racji na bank żyje się łatwiej

Lecz uważaj bo przez zbytnią pewność wylądujesz na dnie

Byłem pewien nie kradłeś, nie zdradziłeś (żenisz kity)

Coraz mniej jest tych wariatów jak JOSE Loyality

Byłem pewien, że sukces w zasięgu ręki

Że bez interesu funkcjonuje pomoc za podzięki

Że nie dla sum na kontach ten bitmaker łączy dźwięki

Że nie po to rap nagrywam by piszczały panienki

Zaśpiewam wtedy coś takiego

Ani do tańca, ani do słuchu

Jedni mieć będą wodę z mózgu

A drudzy za to kolkę w brzuchu

Będzie to istny dom wariatów

Psychofizyczna kołomyja

Już widzę radość mych przyjaciół

I uśmiech na ich świńskich ryjach

Miewam czasami takie myśli

Znów po bandzie szukaj mnie nie znajdziesz ,

Ta sama ręka robi rzeźnię jak w Ruandzie ,

Panik dajemy znów będzie na ostro,

Żegnaj bracie peace peace, a witaj siostro ,

Trzech wariatów, każdy ma swą misję ,

Od paru lat ten biznes, życia nie liźniesz ,

To nie poczujesz nigdy o czym tu mówię ,

Się trujesz, wyłącz radio, ej ja nie neguję ,

Gdy zaczynałem było inaczej ,

Jestem Liber, właśnie czujesz mój wokal

Jego fala jest szeroka i wypełnia klub

(od góry po spód) od głowy aż do stóp, Kris

[Kris]

Setki watów robią z klubu dom wariatów

Znika już powaga twojego majestatu

Dalej, dalej chodź zaszalej

Zalej, już więcej nie debatuj

Śmiało zaatakuj, gardło swe skatuj

Pewien osobnik z plemienia Bantu

Próbował mnie namówić do buntu

Cóż, w Internecie spodziewaj się kantu

Na sto pięćdziesiąt milionów funtów

W świecie wariatów czuję się wciąż tak samo

Jak Guantanamo, baza Guantanamo

Pewien polityk o miłej twarzy

Chciał do Pekinu prosić na pokera

Taka okazja już się nie zdarzy

Męskie oko otwarte szeroko,

Gdy jego barwy stroją piękną kobietę jak mogą.

To polskie logo, Polska charakterna,

Wśród dobrych wariatów stoi wariatka niejedna.

Stadionowy spektakl, one na pierwszym planie,

Widzisz je pikniku, ultrasie, chuliganie.

Nic się nie stanie, Panie w boju zaprawione,

To one - fanatyczki spod herbu orła w koronie.

Słuchaj teraz tego, Bez Cenzury

Wszystko dla rap kultury

Warszawa, elo

Elo, elo Południowa Praga

Kurwa pozdrówka dla wszystkich dobrych wariatów

Dla Bez Cenzury

THS Klika, Liryka Chodnika, G.O.Cła.W

Elo, elo Fu bez opierdalania

Rap, Bez Cenzury, hip-hop maniak

Ja to wiem , Ty to wiesz My to wiemy teraz wam dajemy rap bez ściemy

Bytom miasto nasze same znajome twarze uznane za najgorsze a naprawdę jest inaczej

Mamy stadiony , osiedla i boiska a na Kneifeldzie nie brakuje lodowiska

Nalewam do kieliszka, pierdole popeliny i dym robimy przy tym się dobrze bawimy

Dres i kaptur bez graniaka i krawatu POZDRO dla wariatów oraz dla ludzi z klimatu

Nieraz gdzieś wyjeżdżam w dalekie podróże to BYTOM jestem stąd ja i tak tutaj wrócę

I zanucę i zanucę

Tu nie nazwiesz syfem okolic śmietnika ,

wina tu nie Nasza - cóż taka polityka

Litość to zbrodnia świadczą tego co dnia policyjne kurwy

Strużów nowa parodia puśccie następny list gończy

Słyszycie to uwieżcie na tym rebel się nie kończy

Za mną cała armia waleczna jak husaria

Wariatów fabryka w składzie Bombatyka

Bez przymusu nikt nie znika(????????????)

To mam wyuczone co moje to odbieram i co moje chronie

To płynie z serca na tym temat koniec

Odniesiemy zwycięstwo jak ententa

Kogo z nich obudzić?

Jest ich tak niewielu,

Mało ich w kościele.

Tyle jest pomysłów, ile jest pomyłek,

Tyle jest wariatów, ilu polityków.

Tyle jest agresji, ile jest niewiedzy.

Tyle masz niewiedzy, ile masz niechęci.

Przyszło tylu ludzi,

Kogo z nich obudzić?

Jeden jak na bieżni niby stoi i niby biegnie

A drugi ma pod górę, pod wiatr i przez śnieg

I tak w kółko gówno kręci się jak ciało niebieskie

Hip-Hop! synku tu nie znajdziesz przyjaciół

Wszyscy albo są na kacu albo z domu wariatów

I uczuć nie pokazuj tych na pewno nie od razu by

Mogli wykorzystać twoją słabość napluć ci nią w ryj

Po prostu prawda boli, każdy się jej boi

Wiem jedno jeden z nas stąd musi wypierdolić

Taki rap, takie podejście, takie podejście. Pierdole disco-dance'owe hity pop'owe, puszczam w obieg rap co Ci

rozpierdala głowę. Lubie wolno stylowe rapowe jazdy, mam swoje zasady-nie nagrywam z każdym. Nie robię z siebie

gwiazdy. Jak co niektórzy mój rap kłuje w uszy leszczy jak kolce w uszy . Zawsze, najważniejsze to by, przekazać prawdę,

prawdziwą barwę, nie farmazony barwne. Jestem z ulicy, to środowisko, które zrobi z Ciebie dobrego chłopaka albo

rurę. I szanuj to lub nie słuchaj w ogóle. Dla wariatów miasta rap ty spierdalaj na wichurę tak. Wiem co mówię,

składam analizę, robię swoje brat, dupy nikomu nie liżę. Osiągnąłem stan gdzie rozwijam swoją flagę, razem ponad

kilogram rzucaj na wagę.

Taki rap, takie podejście, dostajesz głos, taki styl, w lamusów teraz wyprowadzam cios, kto ma wiedzieć wie, kto nie

- pierdolę to. Nie chodzi o sławę, nie chodzi o sos. 2x

wiesz kto umarł, nie wiesz gdzie jest zguba.

Sprawa druga, ten rap to nie podróba,

co w głowie mi siedzi do majka wypluwam,

ty się nie dziw że Ciemna Strefa cię pożera,

Silesia rebela, dobrych wariatów wspiera.

Pełno dobrych chłopaków na ulicach złych,

MDM, RPK, Dix, razem przez ten syf,

zawsze warto być człowiekiem chodź tak łatwo zejść na psy,

my wiemy kto jest kim, ale czy wiesz ty?

a żaden z nich na Hip-Hopie nie zna się 4x

Zimno kurwa deszcz , śnieg pada.

Telefon sprawdź jak w temacie rada.

Dzwoni! - Wyświetla się, że to anonim.

-Halo! - dwóch wariatów nową furą goni.

Szczypie w oczy... Co? Zmęczone oczy?

Wpadajcie do mnie, bo już druga w nocy.

Oblężenie, trwa telewizyjny obłęd.

Transmisję przerywa sen...

To ciemne piwnice a w nich moja kanciapa

Właśnie tam powstają nielegale Brahu Brata

Ziomki wpadają na bata, nie wpadasz? twoja strata

Właśnie tu freestyle'uje całe lata

Pozdro dla wariatów na wszystkich grubych koncertach

To wy to nakręcacie, niech każdy z was zapamięta

Jebać lamusów, gwiazdy hip-hopolo

I wszystkich tych, którzy ten klimat nam pierdolą

To dla moich ludzi, którzy nocą za rogiem

Bo być może tylko gorzej

Ten co tak się perliście śmiał

Że chciało śmiać się światu

Gwiazdy z nieba dawać mi chciał

Nim trafił do wariatów

Oj tak, to z nieba znak

Zawsze być może przecież gorzej

Ten chustkę zawsze miał

i pachniał konwaliami

Już od dekady (tak) mam taką jazdę (tak) x2

Zwrotka 1:

Kolejny rok (rok), kolejna dziara (tak),

Kolejna płyta (płyta), jadę jak taran (taran)

To ja ten wariat (wariat) co rozpierdala (bo)

Dali mi bit (bit), to go poskładam

Znowu na bębnach tnę to na setach (ratatata)

Cisnę jak beta pierdolę letarg (ratatata)

To jest ten skurwiel co dumnie reprezentuję TRN (TRN)

Tutaj ziomki jak rodzina, wartości to nasza siła.

Wita ulica - tutaj widziałeś to wszystko.

Wykształciłeś charakter, poznałeś to środowisko.

Z myślą o przyszłość, tak radzić sobie trzeba.

Pozdrowienia do więzienia dla wariatów których nie ma, brat.

Taki pakt przybity za małolata.

Koleżka ma we mnie wsparcie jak u rodzonego brata.

Życzę Wam farta przyjaciele, rodzina.

To za Was idę w ogień, zasad się nie zapomina.

ale kto powiedział, że akurat z mojego hajsu #socjopaci

Jakoś nie czuje się zwykły, no co poradzić,

nie wróże sobie rychłych społecznych awansów,

logicznie może być ciężko to wytłumaczyć,

ale dobrze mi wśród wariatów, i wszelkiej maści popaprańców.

Dławi mnie lans, truje mnie hajs, i chyba nie potrafię trzymać na wodzy emocji,

nie mam szans, każdy kolejny bankiet może mnie wykończyć #king joffrey,

gdy jesteś w potrzebie, na kartkach naboje mam, majka za zbroje i pierdole fejm,

choć nikt o tym nie wiem to miasto jest moje, #bruce wayne,

Pamiętam te głupoty pierwszą tak prawdziwą miłość,

pierwszy kieliszek w gardle jak ważyłem więcej kilo,

dziś mi ubyło lecz przybyło mi przyjaciół,

a pamiętam to jak dziś ledwo sięgałem do blatu.

Dziś tych wariatów widzę raz na ruski rok,

i chodź nie mamy czasu znów się zalejemy w sztok,

rozpierdala nam sok na tym bicie oldscholowym,

i pamiętam to jak dziś znów wstał dzień nowy.

Ref.4x

Jebać tych śmieci co koleżków udają

A za plecami tylko pierdolą i gadają

Mam wyjebane na te fałszywe kurwy

Razem ze mną Grochów prawilnych ludzi równych

Razem ze mną Grochów pełen wariatów i kotów

Na starcie ziomeczku to ja zawsze jestem gotów

To mój rap co odzwierciedla życie tu

Na zawsze od zawsze operuję gamą słów

I znów poszły słowa dla ludzi

wszystko prawdziwe bez pierdolonej sciemy.

nie byłeś niemy a i potrafiłeś słuchać

To ta esencja życia by móc komuś ufać

okrąglak CS wszystkie mordeczki z rewirów

każdy jest z Tobą- od wariatów po świrów

Szczerość za szczerość, kochałem Cię jak brata

I będę kochał, kurwa już do końca świata

oddech za oddech, bo tak już jest

życie nas sprawdza jak pierdolony test

taki lans się opłaca jak melanż bez kaca

było, minęło, nikt do tego nie wraca

kto sprowadza to do rapu od przedsmaku do etapu

gdzie masz rap na trzepaku w mercach i w kaszlaku

tak przypadło latami tak mamy coś z wariatów

nie odstawiamy mazaków adapterów ani batów

po pijaku i przed to nie bzdet czy bzdur stek

to nie comeback jak klasyka gdy wchodzimy na scenę

pęka giet lub blet weŹ podgłośnij sprzęt

Jeśli wyborcy mu zaufali

A gdyby spojrzeć na to inaczej

Że władza to miejsce dla idiotów

Wtedy sytuacja wygląda normalnie

Bo wszyscy żyjemy w domu wariatów

Daliśmy coś od siebie, a wszystko jest bardzo proste

Nie poddawaj się, bo to chyba jest najgorsze.

Wiesz co chcę przekazać, że nie ma przekazu tutaj,

Dam ci coś od siebie, w słowa moje weź zaufaj,

Gdy się wsłuchasz na tym traku w dwóch wariatów - pomyleńców,

Tych, co przeżyli niejedno, a wciąż w życiu widzą piękno.

Więc nie pierdol, nie udawaj, nie załamuj, nie poddawaj,

Patrząc w swoje przypierdalaj, życie to nie jest zabawa,

Mówisz, że nie moja sprawa, masz tu rację całkowitą,

szare bloki, szare nasze ulice

Ursynów, Mokotów pakt, tak to widzę

[Michrus]

Dix37 to historia wielu

zwyczajnych chłopaków wariatów numerów

Dix37 przedmiot pożądania

jeśli mówimy o psach i najlepszych pannach

już niejedna larwa chciała popsuć szyki

HWDP mają tajne tricki

Moich braci, sióstr, kochanych rodziców.

Nie zastąpi tego hajs, wóda czy koka.

Takie rzeczy możesz lubić - rodzinę się kocha.

Nie zastąpisz - nie, nie, nie ma chuja.

Pozdróweczki dla wariatów co w więziennych murach.

Nie zastąpisz, bo nie oddasz im wolności.

Nie zastąpisz, bo nie zwrócisz im wolności.

Nie zastąpisz nie chłopak i nie oddasz.

Tego czym , by żyli teraz z nami w blokach.

Moich braci, sióstr, kochanych rodziców

Nie zastąpi tego hajs, wóda czy koka

Takie rzeczy możesz lubić, rodzinę się kocha

Nie zastąpisz nie, nie, nie ma chuja

Pozdróweczki dla wariatów co w więziennych murach

Nie zastąpisz, bo nie oddasz im wolności

Nie zastąpisz, bo nie zwrócisz im wolności

Nie zastąpisz, nie, chłopak i nie oddasz

Tego, czym by żyli teraz z nami w blokach

to co na co dzień widzę

szare bloki, szare nasze ulice

Ursynów, Mokotów pakt, tak to widzę

Dix37 to historia wielu

zwyczajnych chłopaków wariatów numerów

Dix37 przedmiot pożądania

jeśli mówimy o psach i najlepszych pannach

już niejedna larwa chciała popsuć szyki

ChWDP mają tajne tricki

Nie będzie wszystko jedno, to ma

Być ta dla której wszystko poświęcisz

To ma być ta od której się uzależnisz

Będziesz mysleć tylko o niej opętany

Jak szaleniec wariat w ręku z granatem

Bo tak działa ona podnosi mi puls

Wzdychanie jak oddychanie bo ona to

Klucz bo ona wie co ja czuję cały czas

Po głowie chodzi i gdy się cieszę i gdy

Nie będzie wszystko jedno, to ma

Być ta dla której wszystko poświęcisz

To ma być ta od której się uzależnisz

Będziesz mysleć tylko o niej opętany

Jak szaleniec wariat w ręku z granatem

Bo tak działa ona podnosi mi puls

Wzdychanie jak oddychanie bo ona to

Klucz bo ona wie co ja czuję cały czas

Po głowie chodzi i gdy się cieszę i gdy

gdy przyszli młodzi gotowi na jedno

by w rytmie hip-hopu wyznaczyć swoje tętno

dziś wielu chłopaków po fachu bez strachu

opanowuje flow i rusza do ataku

każdy z wariatów chcę trafiać w sedno

i powoli się szkoli, do woli kontrolować tempo

[x2]

Rap to świat bez granic, nic za nic

rap na zawsze będzie potępiany

Czy należycie sam nie wiem, poszedłem trochę inną drogą

Trochę bardziej zdrowo podchodzę do tematu

A sekwencje tego rapu ode mnie i od kamratów

Nie tylko dla małolatów

Dla ulicznych wariatów, tych nielicznych kozaków

Którym wiatr w oczy, to PDG synu

Tą drogą trzeba tutaj kroczyć

Za 10 lat, to samo miejsce, ta sama chwila

Leje się tequilla, a my gramy w bilard

Jebany Meksyk, jak Kaczulin cały klan

Mam niecny plan, do którego dążę

Nie rapu książe, tylko ten co powoduje ciąże rapu

Masz tu papu, które daje ci atut

Rap bez Vatu, produkcja wariatów z Emiratów

Z miasta drogowych piratów

Którzy nie płacą mandatów

Wielki jak planeta Saturn

nie mam stygmatów za to


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga