Alfabet słów:

Słowo wylądować w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery w: występek, wychlastać, Walterowy, wykpisz, wycierucha

Kto w Polsce śpiewa o wylądować ? To między innymi Exo, Mean Gene Kelton, Tatiana Okupnik. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Jestem mężczyzną i nigdy nie słucham panien

A jednak Jej słuchałem, bo potrafiła pomóc

To jedna z niewielu kobiet, które mają w głowie rozum

Była moim kompanem od pierwszej klasy studiów

Długo po tym kiedy wylądowaliśmy w łóżku

Teraz już wiem, że to zły pomysł

Było cudownie, a jednak potrzebowałem swobody

Chciałem mieć dziewczynę jednocześnie będąc wolnym

Dwa życia, których nie miałem zamiaru łączyć

Tańczyła na stołach, prowokacyjnie dla wszystkich.

Tłum zwariował, teraz każdy już pamięta.

REPEAT CHORUS

Zabrałem ją na przejażdżkę moim Harley'em, założyła skórzaną mini spódniczkę

Wbiła paznokcie w moje ramiona, aż wylądowaliśmy za zakrętem,

Wbiłem najwyższy bieg, maksymalna liczba obrotów,

Krzyczała szybciej szybciej, z obiema nogami na wietrze, bo

REPEAT CHORUS

Moje kochanie nosi pasy do pończoch, moje kochanie nosi szpiczaste wysokie obcasy

Szanowni państwo, wylądowaliśmy na lotnisku

imienia Fryderyka Chopina w Warszawie.

Temperatura wynosi aktualnie 15 stopni Celsjusza,

a czas lokalny to godzina 21:00.

Załoga kapitana Jacka Grzyba życzy państwu miłego wieczoru.

o niej. Następnego dnia do klubu

znowu wchodzi ona nie wytrzymałem

podszedłem do niej i zagadałem

zaproponowała aby iść do niej

po dwóch drinkach wylądowaliśmy

w łóżku.

Ref. Zakochałem w końcu

to stało się o to nie boje

już się.

Słowa w złości wypluwane zostawiły rany ,

Często byłem chamem, za to znacznie rzadziej przepraszałem.

Serce jak kamień , sumienie toksyczne jak azbest.

Sam nie wiem czego pragnę i kiedy w końcu się ogarnę.

Wylądowałem na dnie , nieraz z fartem wróciłem .

Nie wiem co by się działo teraz , gdyby nie chwile .

Te dobre chwile , one dały mi siłę .

Serce mocniej bije , a tych wspomnień tyle .

REF.:

Spadłem i podnoszę się

Potrzebuje iskry,która rozbudziłaby mój umysł

Bym mógł znów chwycić za kartkę i mikrofon

Nie wiem jak,czemu?ani kiedy

Wylądowałem tu,gdzie jestem zupełnie sam

Więc znów chwyciłem za długopis

Próbowałem dać z siebie wszystko

i mam nadzieje,że to uda mi się

Czułem,że musiałem coś poprawić

Jade zwolna przez miasto, skuty za ciasno !

Jade zwolna przez miasto, skuty za ciasno !

Jade zwolna przez miasto, skuty za ciasno !

Jade zwolna przez miasto, skuty za ciasno !

Koniec, w końcu wylądowałem na słońcu,

wokół mnustwo astronautów umiera w gorącu,

leże w dziwnej pościeli, hibernuje w bieli

nic jej niewybieli, oj nic jej niewybieli

To jest chyba wielka nocna baza,

naraz narastający hałas do tego mnie zmusił

bo dusił głębie muzyczną mej duszy

tym razem gorzej bo nie ominąłem burzy

a wyszło tak, że wszedłem do większej z kałuży

wylądowałem w częstochowskim centrum opadów

pełnym przemokniętych ludzi oraz spalin samochodów

gotów jestem stwierdzić, że byłem jakby mnie nie było

wokół setki osób co w swej codzienności utkwiło

ja i lustrzane odbicie, które się nie odbiło

naraz narastający hałas do tego mnie zmusił

bo dusił głębie muzyczną mej duszy

tym razem gorzej bo nie ominąłem burzy

a wyszło tak, że wszedłem do większej z kałuży

wylądowałem w częstochowskim centrum opadów

pełnym przemokniętych ludzi oraz spalin samochodów

gotów jestem stwierdzić, że byłem jakby mnie nie było

wokół setki osób co w swej codzienności utkwiło

ja i lustrzane odbicie, które się nie odbiło

W bandaż (kilometrów sześć)

Zawinięto nogi, głowę

Zabroniono pić i jeść.

W takim oto białym świecie

Nie wylądowałem sam:

Sąsiad z prawej coś tam plecie,

Z lewej - snu nie mija bram.

Pierwszy zacząć chciał rozmowę

Lecz najgorszą wybrał z dróg.

Świat opiera się na zmianach,

ale ja już nie chcę innych retrospekcji

Spacerów, kolacji chociażby...

Bo było scen więcej godnych pamięci

Teraz wylądowałaś w koszu, obok innych śmieci

Nie życzę Ci śmierci, bo śmierdzi to moją słabością

Życzę Ci wieści o tym, że straciłaś godność

Niech powtorzy Ci to każdy znajomy, każdy członek rodziny

Ale nie zostawiaj mnie, przy Tobie już tracę poczucie winy

Fajna figura, sexy natura

jednak to był mój błąd

Kochałaś kasę i szybkie bryki

i szybka byłaś też.

Wylądowałaś na tylnej kanapie,

a to był zwykły test.

Ref.:

Możesz płakać i rozpaczać

możesz dalej o mnie śnić,

wczoraj miałem taki koszmar

wyemigrowałem z Polski

i wylądowałem w stanach

a dokładnie w Kaliforni

laski miały silikony

oraz plastikowe uda

a na drzewie zamiast wrony siedziała sobie papuga

Gwiazda, spadając z twojego serca

Wylądowała przed moimi oczyma

Czy to kosmiczny los?

Spójrz w dal, gdy noc jest taka jasna

Słuchając księżyca, inne gwiazdy chcą tańczyć

Nie zostawiaj mnie samego

serce moje tak samo ciągle bije,

ciągle tak samo serce moje bije,

Nieważne gdzie jestem, nieważne gdzie żyje.

Wyjechałem, bo coś od życia chciałem,

papiery wysłałem to kartę wygrałem, zero miałem jak wylądowałem,

nie za chlebem, chleb miałem w Kielcach,

brakowało mi tylko do niego widelca,

bo lepiej dla serca gdy dzwoni w kieszeni,

i dla oka lepiej gdy sie portfel zieleni, no to stryjek wymienił kijek na motykę,

Gdy wiek już mi pozwalał, przyszedł czas na pierwszy klub

Uznali że mam talent, trafiłem do starszych grup

I tak z roku na rok, aż doszedłem do juniora

Czas już pomyśleć poważnie, zmienić otoczenie pora

Wylądowałem w Płocku, nabyć prawdziwego szlifu

Nie byłem tam przypadkiem, bo wybierali z pośród kilku

Przez kolejne 2 lata, poznałem wszystko od podszewki

Cel jeden iść do przodu, nie gasić sportowej manewki

Wkońcu debiut w seniorach, i kolejne lata grania

Wszystko nie jest tak jak wcześniej być miało

Gdy się dorastało wspólnie się buntowało

W grupie patrzy się śmiało

Wszystko się kupy trzymało

Ej chłopaki coś tu wylądowało

Z biegiem lat się zmądrzało

By z opresji wyjść cało

Trzeba się odbić od dna tak by dno się oberwało.

Każdemu z was życzę by mu się udało

Wszystko nie jest tak jak wcześniej być miało

Gdy się dorastało wspólnie się buntowało

W grupie patrzy się śmiało

Wszystko się kupy trzymało

Ej chłopaki coś tu wylądowało

Z biegiem lat się zmądrzało

By z opresji wyjść cało

Trzeba się odbić od dna tak by dno się oberwało

Każdemu z was życzę by mu się udało

Znów czarna tęcza na niebie a ja nie wiem już nic

czego mogę być pewien i czy warto tak żyć

bo bez Ciebie ten syf stał się jeszcze większy

zostały mi tylko dni w czarnym kolorze tęczy

Wylądowałem choć dalej mam te chore myśli w głowie

zakodowane stale że mogłem temu zapobiec

Jakie to uczucie gdy zawodzi człowiek – powiedz

A że wiem to, to ci powiem – jest strasznie chujowe

Jakbyś stał gdzieś sam na mrozie i prosił o ogień

dla niej miłość to abstrakcja wielki stek bzdur.

Szkołę skończyła na studiach też sobie radziła,

ślicznotką była do klubu często zachodziła,

tam odleciała dragi, seks te klimaty,

wylądowała w agencji u konkurencji taty.

Ref.

Klątwa pana spoczywa na domu bezbożnego,

lecz błogosławi on w mieszkaniu sprawiedliwego,

mądrzy dziedziczą chwałę, głupcy hańbą są okryci,

Szkołę skończyła. Na studiach, też sobie radziła.

Ślicznotką była.

Do klubu często zachodziła.

Tam odleciała, tragi sex, te klimaty.

Wylądowała w agencji, u konkurencji taty.

Ref: Klątwa Pana spoczywa na domu bezbożnego, lecz błogosławi On w mieszkaniu sprawiedliwego.

Mądrzy dziedziczą chwały, głupcy hańbą są okryci.

Wytrzeźwiejcie wy! Wszyscy kłamstwem upici

Klątwa Pana spoczywa na domu bezbożnego, lecz błogosławi On w mieszkaniu sprawiedliwego.

Ulubiona piłeczka, ulubiona piłeczka odleciała tam

Gdzie chłopczyka wzrok nie, gdzie chłopczyka wzrok nie sięgał

Z oczy chłopca popłynęły, z oczu chłopca popłynęły kryształowe łzy

Ale mama podmucha, ale mama wytrze nos

Nie wiadomo skąd, nie wiadomo dlaczego piłka wylądowała w jego rękach

Dzisiaj młodzi zobacz siedzą na tych kompach w domach

Nikt nie dowodzi, nie grozi, chyba, że pozna wroga,

Dlaczego ciebie też zabrała klątwa Boga?

Pamiętasz jak strzeliłeś z łuku strzałą prosto w szprychy

Wylądowałem wtedy na bruku cały mordą wbity.

Do dziś mam blizny, które zawsze Ciebie wspomną Iti

Otwieram okno mam nadzieję, że nas głośnio słyszysz!

Ref:

Nie zapomnimy, nikt nie zabije naszych wspomnień

MGŁA

Coś przeleciało przez wieś

To Coś zauważył Powsinoga Grześ.

Najpierw to Coś na niebie wysoko błyskało,

A potem sru i na polu wylądowało.

Wylądowało na polu przed Grzesia chałupą,

I wypięło się na niego tyłem czyli dupą

Potem białą mgłę wypuściło na całą wieś,

I tyle swą wieś Powsinoga widział Grześ.

"

Był sobie taki jeden zieleniny fan, policeman, gorliwy Jan, wścipski cham ,co artykuł 62 mial za fam, bardziej niż

sam Hasan Koran, zajebisty służbista nadgorliwy, zapalony, ostatni sprawiedliwy, zarąbiście był zajarany gdy zobaczył

obiekt niezidentyfikowany, zaraz za drzewem się schował i wszystko skrzętnie notował, a obiekt sobie kołował i na

szosie wylądował, a kiedy drzwi w końcu się otworzyły nieśmiało wyszedł pasażer miły...

Nie... ja nie wiedziałem... że nielegalny jest... kolor planety mej... kolor planety mej...

Nie... nie przypuszczałem... że nielegalny jest... kolor planety mej...

W zasadzie można powiedzieć bez obródek że był to najprawdziwszy ufoludek, mały... w dodatku zielony cały, więc

podejrzany, zatrzymany, przeszukany. No i niestety miał pecha, bo miał przy sobie coś co Janowi się nie uśmiecha i z

Jelonek... Nazywają mnie!

Jelonek... Żółty beret!

Jelonek... Nazywają mnie!

Jelonek... Żółty beret!

Wylądowałem więc pod mostem...

Kiedyś budzę się... Żółty beret!

Jak ulał wprost na moją głowę!

I odtąd nie wiem, co to pech... Co to pech!

Jelonek... Nazywają mnie!

Nigdy nie napisze tekstu o gangsterce, bo jak już kolęduje

to tylko na pasterce,

także nie zwykłem latać z ""bejzbolem""

po osiedlu,

jak już raz mocniej popiłem to wylądowałem w pierdlu,

jak dotychczas to moja największa zbrodnia i do dziś jak o tym pomyśle to mam kleksa w spodniach,

no i sam widzisz jak tu pisać gangstersie teksty,

jak ja jestem gangsterem to Kaczyńska jest sexy.

Dobra ziomek zmieńmy temat na panienki.

Kim jesteśmy dziś, co działo się wczoraj

Nie zmieniłbym nic, to historia o nas

Wracam w te wszystkie miejsca, które pamiętam od dziecka Bałtycka 1b/2 w Kamieniu co święta

Kiedyś miejska dilerka, cześć, trzymaj, dozoba, dwie klatki dalej słyszę muzykę z okna zabora

ziom sto lat i wylądowałem na ławce tej samej na której masowo goniłem trawkę, tam koło klecia zajdę

pamiętam jak teraz, pierwsze rapowe fristajle chłopaku z Kamienia . Pozmieniało się wiele bez nas

to już nie ten klimat, ale się czuje jak wtedy kiedy jak dzisiaj nawijam. Człowiek wybacz

wspomnień nie zabierze nam nikt i gdybym mógł dziś zmienić coś to nie zmieniłbym nic musze iść

Siemasz Szczecin z buta cisnę bo co warta stara hip hopu szkoła , co dobrze pamięta o nas

Bo kolejne kieliszki się przechylały

Było dobrze - zalany jak Titanic

Odpinałem swojej lasce stanik

Wtedy właśnie byłem w siódmym niebie

A chwilę po tym wylądowałem na glebie

Wiatr halny nacierał z lewej strony

Ja wobec niego byłem bez obrony

Wtedy właśnie poczułem to odczucie

Jakby takie dziwne w sercu kłucie

dopijam flaszke i ruszam w trase

z myślą, że gdzieś tam spotkam Ciebie

kolejny raz mnie uwiedziesz,

sama się na to nabierzesz,

wylądowałem na jakiejs imprezie

więcej tam pustych flaszek niż siedzeń

wychodze bo, chce już gdzieś jechać stąd i zniknąć

jest późna noc, na dworze pada i jakoś dziwne jest to wszystko

i słyszę Twój głos już, widzę Cię chodź tu

Przez ten natłok myśli muszę coś w końcu napisać,

Jeśli to wyrzucę z siebie, będzie mi lżej wyczaj,

Nie myślę o natchnieniu, nie szukam inspiracji,

Tonę w milionach słów, przelewam je na kartki,

Większość z nich dawno wylądowała gdzieś w śmieciach,

Mniejszość zgrywam na bit i w kolejny track sklejam,

Wracają do mnie wspomnienia, szkoda że nie te dobre,

Więc rozpalam iskrę i patrzę jak każde z nich płonie,

Widzę ogień który pali je na popiół,

W uni jest całkiem spoko pod tym względem

Mogę przejść po linii jeśli będzie zakrętem

ref:

Jadę z wolna przez miasto skuty za ciasno

Koniec końców wylądowałem na słońcu

Wokół mnóstwo astronautów umiera w gorącu

Leży w dziwnej pościeli, hibernuje w bieli,

Nic jej nie wybieli, oj, nic jej nie wybieli

To jest chyba wielka nocna baza, tych co dziś przegieli,

CNO2...

1.

Każdy ma swą opowieść, nawet głupiec, ignorant,

chciałeś mieć ciepły dom, a była zaniedbana nora,

nie będę wiecznie żałował, że wylądowałem w bagnie

przecież nie mogłem wybierać między normalnością a dnem.

Nie zależnie od życzenia, tak zależny od dorosłych,

którzy tak uzależnieni od tłumienia własnej troski.

To brak kasy definiował poczucie bezpieczeństwa,

Wszystkie piękne chwile już uleciały

Sonia:

Zostałeś sam, w sercu goją się rany

Elektryk:

Opowiem wam historię pewnego związku. Oni się kochali, uczucia sobie wyznawali. Mówili do siebie jak się bardzo kochają, wszystkie wolne chwile razem spędzają. Byli w sobie po uszy zakochani, nigdy nawet nie przypuszczali, że skończy się to wszystko. Ich miłość w nienawiść się przerodziła. Piękne chwile razem spędzone, one już nie wrócą, w otchłań odleciały. Ten piękny związek został zniszczony, dziewczyna, w której był tak zakochany, zrobiła to z innym, zniszczyła wszystkie plany. Teraz udaje, że nic się nie stało, dalej jest z tobą, nadal mówi, że kocha. Na jej twarzy kłamstwo widnieje. Za chwilę się przekonasz, co ci zrobiła, jak bardzo twoje serce zraniła. Wszystko, co mówiła kłamstwem się okazało i chociaż nigdy nie powiedziała, że z innym w łóżku wylądowała. Ty sam się domyśliłeś, że coś się zmieniło, że już nigdy nie będzie tak jak było. Zerwałeś z nią, po związku zliszcza zostały. Ty teraz jesteś cały skamieniały, nie ufasz już kobietom, bo cię wyrolowały. Takie przeświadczenie tobą kieruje, nic tego nie zmieni i chociaż źle się z tym czujesz nic na to nie poradzisz. Oszukany przez kobietę, z którą wiązałeś plany, chodzisz z kąta w kąt jesteś załamany. Przecież twoja przyszłość była usłana różami. Ona cię zdradziła, wyrządziła w sercu rany. Zastanawiasz się jak to się stało, dlaczego wybrała innego, przecież mówiła, że w sercu ma tylko jednego, że tylko ty jesteś jej księciem z bajki, że nigdy cię dla innego nie zostawi. A co zrobiła? Zdradziła, kłamała. Wasza miłość dalej sensu nie miała

Sonia:

Ludzie się rozstają i już do siebie nie wracają.

Elektryk:

Zdrada jest tematem tej piosenki, miłość dwóch osób się właśnie rozleciała

Rano poszła się przejść, i zrozumiała, że warto.

Kiedy była pod domem, on wyszedł na balkon,

popatrzyli na siebie, ucieszyli się bardzo.

Nie zdążyła zobaczyć, że nadjechało auto.

Wylądowała, pod kołami samochodu,

kierowca krzyczał, że wyskoczyła gdzieś zza rogu.

On zbiegł na dół, i szukał telefonu,

lecz niestety z nerwów, zostawił go w domu.

Pewien przechodzień zadzwonił po pogotowie,

A potem mówi: Dostoyevsky

Raskolnikow, rewolucja

gilotyna, szafoty krwi

Szalone sny

Wylądowała w szpitalu

A ja dalej słuchałem jej

Chciała powalczyć ze swoim życiem

Myślała - będzie lżej

Zabrała mnie na swoją plażę

Byliśmy pierwsi w mieście na bank

Gdy pod klasztorem zakiełkował punk

Włosy na cukier i w głowie bunt

Gumową pałą dostałem w dziób

Wylądowałem na cztery osiem

Od tamtej pory mundurów nie znoszę

Ref:

A ja a ja a ja

Mieszkałem na Rakowie

Wchodzi im to w serca gładko, jak nóż w masło

Ostatniej nadziei im dawno światło zgasło

Myślał, że po jednej płycie ma miano game changera

Po spotkaniu z moim kijem podzielił los Challengera

Przesłuchałem krążka - wylądowałem z rakiem w łóżku

Gówno nie do opisania; Męczarnie Mego Mózgu

Nie ma żadnych plusów, tutaj co drugi raper to błazen

Takich jak oni pierdolę #Łysy_z_Brazzers

Jestem na fazie jakbym wdupcył dziesięć koła

Na tych studiach z dobrego rapera stałem się przejebanym

takich jak ja spytałbyś o hajs, wtedy ""Nie, nie mamy""

bo ciągle nie ma kontraktu, więc idę na uniwerek

żebym jakiś tu zajebać etat mógł

i wylądowałem w banku tam, chuja tego hajsu mam

a robę moją mógł robić mógł orangutan.

W pierwszym dziale, bo później było lepiej trochę

ale skłamałbym, gdybym powiedział, że tam klepię flotę.

Na uniwerku wiedza, chłonę ją co dzień, bo

To jest WuWunio tańczący z dziwkami

Pamiętam tą imprezę, już ostro miałem w czubie

Siema ziom, piątka z Guralem w klubie

Pamiętam, wtedy kiwnąłem jednej pannie

Potem wylądowałem z nią w wannie

Nie ma się co cackać, ja jestem bardzo szybki

Krągłe cycki, dupcia, opalone łydki

Ty siedzisz w nocy i oglądasz boks

A ja w nocnych klubach napierdalam koks

krwawe waśnie, wojny tak się grało w Queka

wierz, że na turniejach też się wygrywało do zera

w końcu poczułem popęd hajsu rozumiesz ziom

spierdalam stąd, zrobić trochę szmalcu i mieć z dala dom

ale, wylądowałem za ladą w krynicy

chciałem nowy łańcuch, ale miałem deficyt

chociaż dobra jest praca za barem, nie pracowałem na pałę

po dwóch tygodniach już wracałem autokarem

i 600 złotych w spodniach, trochę pochlałem

póki nie poczułes bólu, nie będziesz wiedział co to lęk...

Niebieskie autostrady wciąż do siebie zapraszają

Ty, nie ufaj im, bo to jak mucha i pajak

A śmierć to nie zając, ,na pewno nie ucieknie

Na pewno Cię dogoni, obyś nie wylądował w piekle...

Cztery kółka poruszają ciało, a dwa

a dwa poruszają duszę raz dwa..

Nie panujesz nad mocą, to spróbuj troche niżej.

Nie popisuj się, ja nie chcę stać pod krzyżem

Sytuacja z życia wzięta i pogarda z Twojej strony

Wobec ludzi mniej bogatych, tych co gorsze mieli domy

Przeraża Cię to miejsce, lecz czy da Ci do myślenia?

Abyś zmienił swoje życie i zaczął ludzi doceniać?

Miałeś wszystko, chciałeś więcej, zobacz gdzie wylądowałeś

Wita pogranicze śmierci, nie tego się spodziewałeś

To chęć posiadania, to ona Cię zgubiła

Zapomniałeś, co w życiu istotne, więc nadeszła chwila

W której stoisz przed diabłem, to jak sąd ostateczny

Zapominają o swoim podwórku - tam byli prezydentami.

A teraz pomyślcie co się z wami stanie gdy odejdziecie od matki.

Ref. Nie chodzi do szkoły - bo mu się nie chce.

Chodzi na imprezy, jara fajki i ćpa. ołu.

I czy warto za parę lat wylądować w kiciu. ?

Wszystko możliwe po takim życiu. x2

2. Tamta poszła się skurwiła,

a ta druga była miła.

Tamten poszedł do knajpy ćpać.

To dla Ciebie moja mała...

Cybarabapaboj

Kiedy wstaje rano,

Mam ochotę Ciebie spotkać,

Ja chcę szybko wylądować u mojego Kotka,

Chodż do mnie chodż, chodż tu do mnie,

Mam ochotę dziś odwiedzić głowę pełną wspomnień.

Moja królewno, kocham Cię nad życie Ty wiesz to na pewno,

Moja królewno, staram się dla Ciebie bo Ty jestes tą piękną,

ból, chłód i krew na palcach

Ten sam bohater co w drugiej, trzeciej i czwartej zwrotce

Widziałem jak wbiegł w brame za jakimś gościem

Widziałem jak z nim wyleciał

Wylądował na plecach, a za nim pięciu typów w dresach

Słyszałem jak mu pękła czaszka pod butem

Widziałem w chuj krwi, jak próbuje wstać po wszystkim

Powinienem wezwać pomoc

wolałem skręcić w lewo i przejść drugą stroną ulicy

Panie i panowie!

Na dachu budki ratownika w Jastarni

Wylądował właśnie helikopter, z którego wysiada…

Umbaramba, mamba karamba,

Umbaramba, mamba karamba,

Umbaramba, mamba karamba,

Bamba, mamba.

Pamiętam to jak dziś gdy to się stało,

On idzie sobie sam kilku cwaniakowało,

Pomyślał sobie wtedy, że wsparcie ma,

W postaci licznych ziomków,ZIPów braci Ha!

I nagle tu go mam bo wylądował sam,

A tyle padło słów za tobą pójdę w bój (bój)!

Jeśli umiesz liczyć lepiej licz chłopie na siebie

Powiem Tobie szczerze twoje szczęście innych jebie.

Niby wszystko fajnie, elegancko, zakręcone.

Giganci tańczą, każdy w sobie zakochany jest,

Rekiny disco pływające w lunatyka śnie,

Na bramce pan bóg, za pieniądze też go możesz mieć!

Już komandosi seksu wyszli na front,

Wylądował ich desant, oliwią już broń,

Nie będą tu do rana tkwić bezczynnie.

Ruda modliszka właśnie spływa za bar,

Uśmiech jak do kamery, to gwiazda gwiazd,

Ale to sen - jutro do Kielc gościnnie.

Ciągle się rozwijam, chuja wbijam w paranoję

Rozkminię to zakręcę, co wykręcę to moje,

Od ryzyka nie stronię, za to fartem się raczę,

A niejeden mój ziomek przez pech skończył inaczej

Wylądował w pace, teraz piszę mu listy,

Pamięć o kolegach to syndrom oczywisty

Pozdrówki dla mych ludzi, co po drugiej stronie kraty

Wyczekują wolności przez jebane szmaty

~~


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga