Alfabet słów:

Słowo złościć w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery z: Żyłowo, zsynchronizowany, żytny, zarosnąć, zachwyt

Kto w Polsce śpiewa o złościć ? To między innymi Dzyogas, Kurzy, Maniek. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Raczej rzadko rozmawiamy, mimo że mieszkamy razem

Bo zawsze jestem zajęty, ale dziś Ci się odpłacę.

Świetny moment. Pisząc te słowa jestem w swym żywiole.

Ziemia, ogień, wiatr i woda. Mój to rap, który płonie.

Raz z miłości, raz ze złości. O tym drugim dziś nie gadam.

Skupiam się na pierwszej rzeczy, drugą do kosza wywalam.

Może rzadko po mnie widać, że jesteś na pierwszym miejscu.

Mimo kłótni i krzyków będziesz zawsze w moim sercu.

Mamy swoje własne zdania, z którymi się nie zgadzamy,

Darkness - darkness it's what i feel inside

Wyciągam rękę, tnę nią powietrze,

Przez chwile wiem, po co tu jestem,

Jest toksycznie, niebezpiecznie, gęste,

Nakurwiam tą złością o ściany jak mięsem,

To wszystko mija się z sensem,

Moje życie chyba mija się z sensem,

Nie przerywam, dam radę, pobiegnę,

Upadam, wstaje, nie poddam się ! nie chce,

Bóg obdarzył go nieprzyjemną atrakcją.

Skrzyżowanie, czerwone światło, 200 na godzinę,

Wszystko trwało krótką chwilę.

Auto, człowiek w ogóle nieświadomy swoich błędów,

złością oślepiony, chwila nieuwagi,

było wielkie BUM,

Nie widział, co teraz stracił.

Pięć minut karetka, szybki dojazd do szpitala,

chłopak trafił na OIOM, to była kara,

O bólu, o głodzie, o strachu, o biedzie

Gdyby ściany mogły mówić to usłyszałbyś dużo

Ale powiedz: Czy chciałbyś słuchać tego co mówią?

Gdyby ściany mogły mówić to usłyszałbyś prawde

O złości, o krzywdzie, o lęku, o walce

Gdyby ściany mogły mówić to usłyszałbyś wszystko

Ale powiedz: Czy chcesz wierzyć w taką rzeczywistość?

Te ściany kryją więcej nieszczęść niż puszka pandory

To dużo gorsze od kina życiowe horrory

granda, przegrany ćpun, sfrustrowana propaganda

Boom, no i czar prysł nawet ja się już sprzedaje

przyjdzie jeden z drugim frajer, każdy z nich ma swoje ale

Tekstem w czaszki wale, i na bakier stale

klakier skamle, skwarem złości mit przynależności spale

Kompromitacja zamknięta w butli piwa

scenowa polityka, co usta wszystkim zaszywa

Nigdy nie byłem członkiem, chociaż często bywam chujem

identyfikacja z bydłem? serdecznie dziękuję.

każdy myśli sam za siebie, swoją drogę sam wybiera

mam swoją golgotę i własnego Piłata

jednak z tym po prawicy ojca nie potrafię gadać

w sumie jest nas za dużo, dwóch kandydatów do krzyża

a twoje miłosierdzie mojej złości ubliża

sądny dzień się zbliża, pojedynek tytanów

stanę sam ze sobą w klatce jak pożywka dla baranów

dla gapiów, starców, nałożnic i ciot

szybka piłka jak spot, przewidywalna jak Bot.

Napięta sytuacja, nam to w chuj odpowiada

Będę dalej gadał, składał, za ten burdel zbierał brawa

Jest taka sprawa, nigdy nie mówiłem o jedności

Co to nowa ustawa o scenowej przynależności?

Złości, że legitymujesz z tego co gości w playerze

Chłopie nawet jak po nas jadę to, kurwa, szczerze

[REF. - 303]

Nigdy nie powiem o sobie, że stałem się zjawiskiem

Mam na tyle pokory i wiem jak bardzo śliskie

na temat tego, w co zmieniła się poczwara.

Pytanie tylko: kto ciągle na to mi pozwala?

III

A gdybym kiedyś miał zdjąć szyfr z tych moich mądrości,

Odrzucić maskę gniewu czy tam ekstremalnej złości,

to kosztowalibyście tylko łabędziego śpiewu.

Jak to jest chodzić na cmentarz, żeby spotkać kolegów,

Którzy potrafią milczeć po to, aby cię wysłuchać?

Z drugiej strony ciągle szukam, lecz nie odnajduję ducha.

Ciągnie na skraj tonie istnień to nie luksus jak Harward

Poglądy uproszczone do trzymania mord na kłódkę

Osądy przesadzone? Dość litości nad truchłem

Iluzja wolności sprzedawana co dzień w mediach

Fuzja złości i gniewu zniszczmy ten przedsionek piekła

Czuję w powietrzu, że się zbliża rewolucja

Co zatruje i rozpieprzy systemowy kawał trutnia

Kłótnia, manifestacja? Trzeba zmienić nawyki

""Słuchaj, no niby racja, ale przecież jestem nikim""

Szczery? Chyba kpisz, raczej Gabriel Fleszar

I pomóż mi Boże; ukaraj mnie; tak bardzo cię proszę; pokaż że potrafisz zniszczyć mnie

[II.]

To jakby lać na świętości i przyjąć sakrament

Przeżarty do kości złością, chyba mam talent

Do niszczenia moralności, po całości walę

Dziwne są te przedsionki, żyły w tak twardej skale

Na ogromną skalę zakrojone działania

Tu nie chodzi o frustrację, jestem zły kawał drania

I komu, wyciągniemy ścierwa z ich własnych domów,

Egzekucje na ulicach chorego babilonu,

Muszę wykurwić komuś, bo mnie wściekłość rozpierdala,

Biegnij Forest, biegnij, teraz musisz się postarać,

Strzał w ryj z zazdrości, a ty nie czułeś złości?

Sam sobie odpowiedz, ludzie są w sumie prości,

Rozbierz się do naga z tego odzienia etyki,

I pokaż im, że mylili się mówiac: ""jesteś nikim"",

Na stronach Wiki o kolejnym masowym mordzie,

Ze świńskim ryjem, marszałek zdziczałego sejmu,

Jebać waszą demokrację, królom zapierdolić berło,

Nie wiem czy mam rację, jestem głosem większości,

Tu nie znajdziesz katolików, więc dlaczego trzeba pościć,

Po złości, Pitera, to ci mogę porwać Kubę,

To nie ludzie a zera, a ścierwa jakoś, wiesz, nie lubię,

I wcale nie mam w czubie, trzeźwość duchem rewolucji,

Kultura braku śniadań, a weź mu utnij,

Całą łapę , potem trzymaj chuja bez jedzenia,

Dla ciebie jest nieważne to, co chcę ci powiedzieć

Jak okropne rzeczy potrafią w mojej głowie siedzieć

Jak przester zakłócać odbiór rzeczywistości

Grzebać mi w moralności, skórę obedrzeć do kości

Nie mówię tu o złości, więcej w sobie nie pomieszczę

Marzy mi się nowy świat i przepiękna, wielka przestrzeń

Czy będę kurwa sam, bez moich demonów

Które rosną w siłę ciągle pretendując do tronu

Słone rodziny ponawożone łzami

Zabrnąłem tak daleko, że już nie mogę zawrócić

Gdybym nie ruszył w tą podróż z nienawiści mógłbym się udusić

Trzymając w duszy masę toksycznej frustracji

Bez żadnej rewelacji spodziewaj się dominacji

Złości. Znajdę i połamię kości, ubodę

by dostarczyć sobie kupę radości

I w sumie satysfakcji, jest w tym sporo racji

Że będą o mnie mówić w pierwszej lepszej radiostacji

Nie zamierzam tu wracać bo i tak nie mam do czego

duży blok

podaj dłoń

razem uciekniemy stąd

(uciekniemy stąd)

tak bardzo kłamali, to boli i złości

dlaczego zabrali mi prawo do miłości.

"

Mam krew na rękach, ślady po mordowaniu piękna,

Mocno zaciśnięta pętla, a iluzja nie wymięka,

To męka przebrała się w szaty normalności,

Następna, wiesz, relacja z eksterminacji godności,

No i nic oprócz złości, dla tych pokurwionych zjebów,

Którzy dają dobre rady, te wymyślone na biegu,

I to wcale nie jest szczegół, no bo dzieje się i teraz,

Zapomnieliście, że wolno wam samym przecież wybierać,

Swoją drogę, człowieku powiedz, w czym ja Ci pomogę,

a dla mnie dół przeskakuje w inne ciało

nienawidzę ludzi więc ciągle mi mało

Chuj na twarz twoich największym wartości

nie potrafię Ci opisać ile mam radości

patrząc na eksplozje złości, eksplozje irytacji

choćbyś błagała nie przyznam ci racji

Tak, zawsze muszę mieć ostatnie słowo

przecież walczyć o swoje to podobno zdrowo

trzeba myśleć hardcorowo i mieć w życiu zasady

Powstrzymać się nie umiem przed destrukcją waszych trumien,

Nienawiści strumień szemrał kiedyś jak górski potok,

Teraz napierdala jak armatka wodna w ryj idiotom.

No nazwij mnie ciotą, dalej, odsłoń swoje ja,

Jebany w dupę chuju, kurwa, niech aria złości trwa,

Urodziłem się tu, ta ? No to mam bilet na spektakl,

Za każdym rogiem kurwa klika, czy inna jebana sekta,

Widzisz - mogę przywdziać maskę poety albo chama,

Uronię łezkę z rana albo skopię cię po ryju,

Tej morderczej erupcji nikt już nie przeżyje.

To, że zaczniemy od najwyższego poziomu,

Nie oznacza, że nie wejdę do twojego domu.

I pokaże jak wątłe są między wami więzy.

Już nie jestem na uprzęży, nikt mojej złości nie więzi.

A ty mi powiedz, ile palców mam ujebać,

Żebyś kurwa był gotowy swoje dzieci sprzedać.

Staniesz do walki czy będziesz skamleć jak suka

Błagać o litość, na kolanach zbawcy szukać.

Namiestnicy boga, obrońcy białej rasy

Pewnie co dzień oglądacie tę scenę, bez kitu

Już niedługo to wy położycie mordy na chodniku

Tutaj nie ma co żałować czy odczuwać litości

Na każdym polu walka wszędzie tyle samo złości

Nie mamy sprzymierzeńców zostaliśmy sami

Mimo wszystko dobrze wiemy jak rozprawić się z kurwami

Odczyty na uczelniach, weź to lepiej zostaw

Zabierz najostrzejszy nóż i zacznij pracę u podstaw

Sądy wyższej instancji zaklepały terminy

Są ważniejsze sprawy niż orzekanie winy

Widzisz dla całej ławy przyczyny nieistotne

Tempo zawrotne, pomysł mknie za pomysłem

Smutek to przyjaciel złości, wiesz, tylko uściślę

Czy to na tym polega słynny efekt cieplarniany,

Ludzie własnym mrozem walczą ze starymi lodowcami

Kiedyś *marzył* może, wszyscy są tacy sami

Trudno w parku o ciepło kiedy w czterech ścianach mróz

Rozumiem ludzi co nienawidzą trzeźwości

Kolejna dawka złości wpierdala się w twój głośnik

Nieważne jaki nośnik, treść gra pierwsze skrzypce

Traktuje się jak dziwkę, więc zmów za mnie modlitwę

Szukam wszędzie ratunku jednocześnie raniąc wszystkich

Dalekich i bliskich, po prostu zajebisty, co?

Czy to w dobrym tonie, tak nagle zmienić klimat ?

Nie zamierzam nic kończyć, ale bardzo chcę zaczynać,

Zdarzało się przeginać, biorę odpowiedzialność,

Ocieranie się o sprawę karną nie poszło na darmo,

Bo kiedy krzyk złości mknie jak pocisk przez ulicę,

A ulice odpowiadają swoim własnym krzykiem,

Musisz mieć świadomość tego, że nie wszyscy ujadają,

Niektórzy mają kasę i nitkami jak pająk,

Łączą słowa z faktem celem szczerej obserwacji,

Tak jak doktor Śmierć, jak Shipman wymazywać ludzi

A ty przestań się łudzić, że ten świat da się lubić.

Gniją zardzewiałe tryby tej społecznej maszyny

Jakakolwiek próba buntu tonie w oceanie śliny.

Pytasz mnie o przyczyny? Chcesz wyrzutu złości

Świat połamał mi kości a ja nie będę miał litości

Dla twojej wiadomości, już niczego nie czuję.

Nakręcony wkurwieniem, bezlitośnie atakuję.

Wychodzę, obserwuję, patrzę i analizuję

Egoistycznych, bezdusznych głupców

Ref: Ciężkie maszyny, gładzą swą mocą. Sieją zniszczenie dniem, oraz nocą.

Niszczą już wszystko, co na ich drodze, nie zgładzą ich najwyższe moce.

Demony wojny kuszące ludzi,

Zbierają żniwo z śmiertelnej złości.

Przewoźnik czeka, strach w duszach budzi,

Każdy chce wrócić, do życia szarości.

Żołnierze giną, odnoszą rany,

Pustynny gorąc z piekłem równany.

Gdybym mógł tak komuś mówić,

uwierz miła kocham Cię.

3. Wiem już czym jest miłość, bo spotkałem właśnie ją.

Nie chcę żyć już w samotności, wiem, że to jest błąd.

Lubię, gdy się śmieje, lubię kiedy złości się.

Kiedy czule mnie przytula, szepcząc kocham Cię.

Ref. Ja nie lubię samotności,

bo samemu trudno żyć.

Ja nie lubię samotności,

W szarości złości, niespełnione obietnice

Krajobraz tworzony przez zaniedbałe ulice

Setki życiorysów, co zgubiły swój kierunek

Chwil, z których nie jedna zburzyc co budujesz umie,

Brak czasu, niepewna praca, długi które rosną

Nawet jeśli sił wielu nie mam , tym dissem znokautuję wszystkich.

Wszyscy pójdą gładko , Nie ujdą na tym dobrze ale, hardcore.

Dla mnie twoje zdanie jest bezinteresowne.

Jesteś jakiś pojebany , wiecznie otępany.

To nie słodki tekst o miłości , tylko wbijanie noża w plecy z tej jebanej złości.

Bo właśnie tak czuje się zdradzona kobieta ,

Czekałam już za długo i mówię już nie mogę czekać.

Ty tylko w szmacie widzisz kobietę , a w kobiecie widzisz szmate.

Jebany materialisto , było ci ze mną dobrze.

jednak kiedy się sprzeciwię zrobisz ze mnie mordercę!

jesteś moim wrogiem i nikt tego nie zmieni,

jestem panem swoich myśli na niebie i na ziemi!

mówisz o pokoju, prawisz o miłości,

jednak kiedy się sprzeciwię nie powstrzymasz się od złości!

mówisz nie zabijaj, to jest zakazane,

lecz przypomnij sobie na czym Twe imperium zbudowane!

jesteś moim wrogiem i nikt tego nie zmieni,

jestem panem swoich myśli na niebie i na ziemi!

Moje serce przykrywa mrok

Jego oczy dadzą mi to czego pragnę,

Ale czy na pewno go znajdę

Nie widząc w tej ciemności,

Będąc cały ze złości

To mój brat nauczył mnie jak żyć,

A ja pragnę go zabić

Ogarnięty cały ciemnością,

Staram się go do siebie ściągnąć

Wokól las gęsty,

Pani mroku szuka zemsty x2

Jak cię dopadnie, przeżyjesz wpierdol tęgi

I długie tragiczne męki

Jej czerwone oczy, są ze złości

Na twarzy upiorny uśmiech zagościł

Wydłubie tobie oczy, i jak będziesz ślepy

Będziesz potrzebować oczu dwa przeszczepy

W twoim życiu zostanie ciemność,

Bo Ty i Ja nie pasujemy do siebie

Uwierz mi nie będzie jak w niebie.

Już na samym starcie ciągłe parcie

Ta miłość to chyba wielka pomyłka

kocham ją lecz ze złości pęka żyłka

psychika już siada,cierpię i płacze.

Ty nie wierzysz w moją decyzje

myślisz że może znowu byłem zajarany.

mówiłem poważnie kocham cie na zawsze.

Który to już błąd

Który raz zrujnowałem świat

Który to dzień rozpaczy

Która to noc złości i zazdrości

REF: Czy na to jakieś lekarstwo jest

Czy jest jakiś lek

Czy jakiś specyfik znajdzie się

Tak wiem marycha dobra rzecz

Zanim gniew ogień kłótni wznieci.

To tylko małe coś, a jednak

Z mocą pokory i szczerości

Odświeży smak, odmieni świat.

Przegna pokrętne, kalekie złości. Więc...

Przepraszam cię, przepraszam cię

Przepraszam cię, przepraszam...

Bo nie wiem, czy to dla nas jeszcze

Zakwitnie wschodem jutro dzień.

Słyszałem to nie raz mam znów wielką ochotę sie zabić

Nie daję rady pomagać dawać rad prosto z serca

Może to odpowiednia pora na zmianę mego miejsca

Przepraszam wybacz, że jestem inny żałuje wszystkiego

Nie daje już rady trzymać w sobie złości smutku tego

Kocham Was jesteście wszyscy bliscy bardzo dla mnie

Prosze nie mówcie będzie dobrze że będzie ładnie

Nie chce waszych słów pocieszenia nie chce zrozumcie

Jestem wrakiem człowieka stojąc zawsze w jednym punkcie

prawo go traktuje jak kasjerkę w tesco

nie chcąc przewidzieć gwarancji stosunku co tydzień, wiesz, do

szkoły chodził na spidzie - nauczyciele

odrzucili zaświadczenie że ma dysintelekt

po złości, trzy lata w pierwszej, szkoda

on chciał wolności szerszej niż odbyt Eltona Johna

Dziś zbiera śmieci, nie naje się pensją

bo w kulki z nim leci społeczeństwo

i toksyczni rodzice, z ich winy on płacze bo się boi

I zdziwisz się gdy cię w końcu dopadnie

Śnię, że ci mówią obudź się

Jak tu za ciosem we własną twarz pójść

Im bardziej będziesz cichym chłopcem

Tym krzyczeć ze złości będziesz chciał głośniej

Jak tu za ciosem we własną twarz pójść

Synu licz się z tym, że byś był dziewczynką wolałbym

Byś był kobietą wolałbym

Byś był córeczką wolałbym

Nie wiedziałam jak.

Oddać mogłam Ci wszystko,

Gdy tylko byłeś blisko

Zakochany Romeo zatrzymywał czas.

Zatonęłam w miłości, która równała złości.

Swych oczu nie mogłam otworzyć na świat.

Ref.:

Wrócić na start, pomyśleć że to żart

Zanim znowu wstanie słońce.

Zupełnie tajne. Ściśle poufne.

Nie do rąk własnych żadnego z nich.

Będą się miotać. Będą się wściekać,

że nic nie wiedzą, a czas ucieka.

Będą się pieklić, będą się złościć.

Będą żyć zawsze w nieświadomości.

Coś kiedyś zrobię tylko dla kobiet…

Może to będą cztery litery.

Może to będzie ocean słów.

Łażę, gwiżdżę, w dłonie chucham

I nie jestem przecież sam

Pędzą jak na karuzeli

Diabli wiedzą gdzie

Ten się złości, ten weseli

Ten znów mówi, że

Ja już panią gdzieś widziałem

Pani oczy ma wspaniałe

Idźmy przejść się choć kawałek

i z takim patosem,

jakby się było Toscą

lub Witosem.

...I nie mieć już żadnych spraw

i do nikogo złości.

I tylko błagać Boga, by choć raz,

choć jeszcze jeden raz

umrzeć z miłości

I

C d

Radosny nastał dzień, dzień wielkiej miłości

G C

Kłótnie milkną już w niepamięć idą złości

C7 F

Radośnie bije dzwon już kolęd płyną dźwięki

C a d G C

w Betlejem na sianku śpi Jezus malusieńki

mam wielką frajde gdy w bierki te gram

mape jack tramp na Twym ciele znam

wspólny plan na maksimum przyjemości

jak hip-hopem przesiąkniety tym do kości,

zamiast się złościć, że znowu wulgarny,

lepiej się spalmy w obłokach pobujajmy,

nie przemijamy, niech przemija tło

czas się zatrzymał, nie istnieje zło

i wszystko to co na codzien tworzy problem

Tyle lat na scenie

Każdy ruch jest przedsięwzięciem

Każdy ruch ich jest wydarzeniem

Ta ich pewność siebie

Trochę mnie już złości

Nieustający upór

Przyprawia mnie o mdłości bez litości

Wszysko w pewnej chwili ma swój czas i koniec

Podstarzałe gwiazdy muszą w końcu odejść

Pędzę doliną wypełnioną znieczulicą.

Idę doliną, mijam chłopaka co kobietę napadł i dwa lata wyłapał (aż dwa?)

Idę doliną zatrutą strzałą przebitą, gdzie witasz się nie dłonią, a witą.

Idę doliną, w której nie ma przyszłości, by wyrwać się stąd, z rzeczywistości.

Sięgamy po dragi ze złości i każdy sądzi, że zapomni o problemach, a nowy się rodzi; długi.

I idąc doliną napadasz, a to nie pierwszy raz, a drugi.

Z tego masz klops na torby i na szlugi, i wyrok co Cie pozbawi wolności na okres długi.

Ja wciąż idę doliną, widzę twarzy ludzi przygnębione, bo nie każda z nich do domu wróci.

Za to każda się truci by przetrwać kolejne chwile, kolejne dni w mistycznej dolinie.

Idę doliną mijam chłopaka co kobietę napadł i dwa lata wyłapał!

Idę doliną zatrutą strzałą przebitą

Gdzie witasz się z kimś nie dłonią a witą

Idę doliną w której nie ma przyszłości by wyrwać się stąd z rzeczywistości

Sięgamy po dragi ze złości i każdy sądzi że zapomni o problemach a nowy się rodzi!

Długi i idąc doliną napadasz a to nie pierwszy raz a drugi

Z tego masz props na torby i na szlugi i wyrok co Cię pozbawi wolności na okres długi

Ja wciąż idę doliną widze twarze ludzi przygnębione bo nie każda z nich do domu wróci

Za to każda się truci by przetrwać kolejne chwile

Nie ma nic wstydliwego w tym ze kogoś zraniłeś

Każdy rani, lecz w jaki sposób to zrobiłeś

Jeśli zdradziłeś to jesteś bez wartości

Nie można ci ufać bo do kurestwa masz skłonności

Pomyśl że nie jeden łzy połyka ze złości

Bo w mamrze pości a skóra mu wisi

Wystają kości i z murzynami się kisi

W jednej celi wszyscy łysi każdy myśli

Kiedy będą wolni?

Silne uczucia z których dumny byłeś

Poddałeś próbie uczucia swe i z uczuć swych zakpiłeś

AK47

Grzechy oplótł łańcuchem nieczystości i twarz mu opluł

Patrząc w lustro ze złości posypał kreskę prochu

Podał pod nos, wciągnął po trochu

Myśląc gdzieżby jego los, gdzie głos rozsądku

Dla niego to cios, nie czuje ulgi lecz strach, wszystko w porządku

To sen w snach, odczuwasz go cały czas i od początku

a w mieście melanże kończące sie awanturą (???)grasz vabank?to możesz na ten temat coś powiedzieć

a po co? wiedzieć co nie co po co to wiedzą? głowe zaśmiecać skoro i tak Ci zaśmiecą

jeśli wiedzą co nie co to na bank jeśli powiedzą słowo to się grubasy dowiedzą i ich zjedzą

gówno mnie to obchodzi gram vabank i dochodzi do tego że robie rap którego słuchają młodzi,

starsi, dorośli w złości w radości nośnik włączają i się wsłuchują dokładnie w głośnik,

vabank gram ze swoją ekipą filmową Matuszewski and Olszewski co rozpierdolą swoim talentem

z tym sprzętem następnie stworzą coś niesamowitego i dadzą wiecej jak biorą a to dzięki pro ero którzy robią co mogą

bym wydał płyte jak trzeba więc szybko z pomocą nadeszli zresztą jak pitbull i west coast weszli z redity studio ak do tych co na ścieszki piekła zeszli !

Zbiła szybę lewym rogiem.

Kwoka gniewna i surowa,

Zawołała: ""A to krowa!""

Przyszła świnia prosto z błota.

Kwoka złości się i miota:

""Co też pani tu wyczynia?

Tak nabłocić, A to świnia!""

Przyszedł baran, chciał na grzędzie

Siąść cichutko w drugim rzędzie.


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga