Alfabet słów:

Słowo zaistnieć w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery z: zatroskany, zmontować, Zefir, żądlić, Zegar

Kto w Polsce śpiewa o zaistnieć ? To między innymi Gimpson, Laxigen Overdrive, Nauka o gównie. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Ty jesteś pizdą przy nas, więc ziomuś nie fikaj

Bardziej męska jest od Ciebie Magdalena Maria Monika

Oddychaj, bo gdy moje plany wdrożę w życie

Będziesz bardziej zniszczony, niż Wapniak po crossfi'cie

Po coś wycie zaistniało, tak się dramy rodzą

By suby zapierdalały jak Wardędze, dniem i nocą

I już pocą się niegodziwi jak ksiądz przy ministrantach

Widzę ich i widzę ich uczynki jak Hanta

Blanta zajaraj sobie, poczuj, tuba jebie kałem

I nie da grudzień nam czekanach zmian

zasłona mroku bezkarnie ukrywa blask.

Nie wiele wiem,

mało rozumiem,

to zaistniało gdzieś poza mną.

Tak bardzo chce,

ale nie umiem,

wyprzedzić „jutro” stawiając krok.

Niepewność kołysze wieczory do snu,

Zaistnieliśmy w 87 roku

Jednak wszystko wskazuje na to

Że to nasza pożegnalna kaseta

Ale cokolwiek by się nie stało

Będziemy żyć, walczyć i trwać

zobaczę łzy pokory i radości znowu w moim

życiu szczęście zagości kiedyś wszystko się zmieni kiedyś nasze życie diametralnie się odmieni...

Zobacz jak wszystko się zmienia człowiek

marzenia, sny i wspomnienia zobacz jak wszystko się zmienia słowa i przekaz płynący z podziemia elementy życia dopełniające całości życiowe problemy przypominające grę w kości ból i cierpienie dające mi natchnienie... może kiedyś wykorzystam to na scenie...

2. Przychodzą takie dni kiedy jestem zagubiony jak człowiek niewidomy błądzę i szukam rozwiązania każdego dnia zadaje sobie pytania na które sam nie znam odpowiedzi wciąga nas wir pali zabójcze tempo nie mamy wpływu na zaistniały przebieg wydarzeń zmierzajmy do spełnienia marzeń cieszmy się chwilą chwytajmy każdy dzień tak jak by miał być ostatnim życie... życie się zmienia nie pozwól aby twoje życie brnęło w stronę cienia... życie...

Zobacz jak wszystko się zmienia człowiek

marzenia, sny i wspomnienia zobacz jak wszystko się zmienia słowa i przekaz płynący z podziemia elementy życia dopełniające całości życiowe problemy przypominające grę w kości ból i cierpienie dające mi natchnienie... może kiedyś wykorzystam to na scenie...

3. Muzyka... to właśnie dzięki niej się odnajduję dzięki muzyce cele w życiu odnajduje czuje że jestem kimś że mogę coś od siebie dać tylko od was zależy czy zechcecie brać... brać słowa które już dawno przygotowałem słowa które zawsze ostrożnie dobierałem bo bez was nigdy nie zaistnieje bez was tracę wszelkie nadzieje

nie pozwólcie aby czas który dokonuje zmian wymazał pragnienia i wymazał życia plan ja wiem... że jest czasem ciężko idąc po zwycięstwo wiele razy upadamy kajdany a w nich zakute aspiracje dekadencja świata i dekadencji negacje negacje...

moze to ona sprawia że nas nie graja radia

bo w sumie kto oprocz nas by na nas zarabiał

tylko pytania stawiam głośno sie zastanawiam

chcieli miec hip hop.hip hop im nawiał

za mocno zaistnieliśmy to zniknelismy z playlist

jaki to dla nich interes jak nie chcielismy sie dzielić

nie umieli nas popchnac no to musieli nas odciać

gardząc ich promocją my sie mamy bardzo mocno

robili to co mogli pisali nekrologi

* Mogę tu być jako nieśmiertelny

W krwi, której nikt już nie przeleje

Z grzechem, winą i radością śmierci

Która uderza z tyłu, która przeszła tędy

By zaistnieć, odejść i nie wrócić

Nie potrzeba wiary, spojrzenia długiego

Swoimi słowami zamiast nas, znajdzie mnie

Kogoś kogo nie ma, kto nie może tego skrócić

* Zrobiono mnie dozwolonym kłamcą, niewolnikiem prawdy

Nie musisz już mnie kontrolować, ja skontroluje siebie sam.

Jak powinienem się zachować, co mówić i jak wyglądać.

Ja w razie czego nic nie powiem, by nie zaistnieć przez faux pas.

A w głowie słyszę nową mowę-przygotuj się bo kontrola.

Ref: Przygotuj się, bo kontrola x4

Nieprzewidzianie, niespodziewanie, ja odpowiadam na jeszcze nie zadane pytanie.

Zamieszkał głowę cenzor z wąsem, potem tam przytył no i schudł.

Nie rozpycham się łokciami o miejsce

Mieć dobre wejście chciał by mieć każdy

Bo dobry start w życiu jest szalenie ważny

Możesz się śmiać, ale ciebie też to dotyczy

Chce zaistnieć tam gdzie słowo się liczy

I nieważne co mówią, nie ważne bo

Liczy się fakt, że wciąż robię to

A ty chciał byś słuchać, ale źle mówisz o tych

Co nie nagrywają jeszcze płyt złotych

Utylizuję słabe gówno- #ŁE-EKOLOG.

Pieniądze zabiły zajawkę, lecz nie moją.

Pierdolę stado, chodzę gdzie chcę i kiedy chcę.

Mam jeden moment, jeden strzał jak Eminem.

Nie po to by zaistnieć, lecz po to żeby mieć pewność,

że żyłem tak jak chcę, nim przeminę.

Ref.

Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock, Pollock.

Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock.

głęboko wierzę, że powrócą te lepsze

kiedy szczerze się cieszę i otoczenie pieprzę

pozwól, że się zawieszę i wspomnę to przez co

czasem w siebie wątpię wypomnę krzywdy

które wynikły, a nie powinny zaistnieć nigdy

jak konflikty między osiedlami w tyle

i tylko patrzeć jak ktoś wyląduje w mogile

to boli jakże debilem nazywa mnie kumplem

wczoraj lubię Cię Bubel, dziś obrabia mi dupę

to moj ruch teraz nadszedl czas rozliczen

gwozdz do trumny kazdemu co myslal ze bede milczec

szczerze rymcerze w wasze intencje nie wierze

kiedy z wami skoncze pozostana wam tylko pacierze

chcieliscie zaistnie w beefie sory cos nei wyszlo

nie mam czasu na was kurwy czas sie zajac inna dziwka

pseudo koazkiem kurwa mleko laciate

co to wogole jest za ksywa to sa chyba kpiny jakies

nikt o tobie nie slyszal ty podprowasz sie wiec won

Mam się bawić w niuanse, kiedy nagrywam to LP

E-e, zero zabawy, bo się przecież nie rozerwę

I nikt mnie nie lubi, kupi spluwę, przyjdzie mi robić krzywdę

Nie, ale klamka otwiera wszystkie drzwi, rap biznes?

Nie błysnę, jestem zbyt ciemny by zaistnieć w nim,

Może mam zbyt wiele lat na karku, coś jak Mr. T

Bo, ej, Lodi Dodi, lubimy się bawić

Nie chcemy kłopotów i nie szukamy zwady

I ja mam nadzieję, że to pojmie ktoś

stan jak ze snu

trwa tylko przez krótką chwilę

Ja dziś wspominam tamte czasy, które dały początek

rozpoczął się wątek

by zaistnieć na dobre tu

w świecie dźwięków, co dają natchnienie i porozumienie

wierzyliśmy, że to nie tylko bunt

A gdy w końcu jestem tam

perspektywa zmienia się z upływem lat

mam nadzieję że dołączysz tę płytę do swojej kolekcji.

Chcę kiedyś umrzeć z uśmiechem na twarzy,

z przekonaniem,że zrobiłem wszystko o czym mogłem marzyć .

Wiem, że od razu nie będę na topie,

ale moim marzeniem jest zaistnieć w Hip - Hopie.

To nie takie proste jak Tobie się wydaje,

chyba nie myślisz, że mi się tak po prostu udaje.

Uwierz człowiek ja się nigdy nie poddaje,

bo według mnie poddaje się tylko frajer.

który inni we mnie dostrzegają.

Niech trwa,

no bo dotąd miałam go za mało.

Ten blask,

by zaistnieć potrzebuje Ciebie

Tylko mnie kochaj

Ten blask,

...

Niech trwa,

Świat jest okrutny, jestem smutny, chuj

Won z tą komercją, wszawa gwiazdo

Dałeś dupy firmie, jeździsz chuju mazdą

Nawet w radiu cię grają w obiadowej porze

A nasza muzyka zaistnieć nie może

Bo my! jesteśmy prawdziwymi gangsterami

Syfami na ryju, w kroku wrzodami

Matkojebcami, odrzuconymi, znienawidzonymi

Odpadami, przekurwiście toksycznymi

Ta, Hukos wita,

Ta, Są ludzie dla których hobby jest chodzenie po sądach, oskarżanie innych, tak, a ja jestem raperem i moim hobby jest chodzenie do studia, więc zrobię to po swojemu ! Kaszpir na bicie, nie ja to zacząłem ale ja to skończę !

1. Jakiś debil co ma żółte papiery bredzi o sektach

Hukos nie Breivik w Norwegii, wita Was morderca

I do wybory, paranoik w mediach, chce zaistnieć

odgrzewany kotlet, argumenty są śmieszne,

Jaki Jarek ! Jarek nie był prezydentem

jak śmiesz kłamać, że to nawijam na koncercie

w kulturalnym języku nie ma słów dość obelżywych

i gdzieś to jeszcze mieć

Dla was ciągle grać być wciąż taki sam

I balować dopuki sił wystarczy nam 2x

I chociaż ciągle nowy ktoś

Zaistnieć chce osiągnąć coś

To przecież zna już każdy z was

Imprezy smak gdy impuls gra

Tych chwil nam nie odbierze nikt

Szalonych imprez aż po świt

Caban:

1.

Był raz kiedyś taki głupi kapeć

styl lowela, udawany kozaczek,

myślał ze może zaistnieć w tym świecie

taka mała pizda i dobrze o tym wiecie

mówił ze rządzi, kopiował cudze teksty

To wam opiszą, wszystkie kolejne wersy

Przyszedł raz kiedyś do mnie oraz do JERTA

I ten smród etanolu rozchodzący się w pokoju,

To jest Unikat dorosłości - to weź dorośnij,

O wszystkim i o niczym, o tym jest ten pościg,

Pierwsze bójki pod szkołą o kobietę i szacunek,

Walka o wizerunek, by zaistnieć w świecie złudzeń,

Plamy krwi na dłoniach, popękane kostki w sumie,

Mam to w dupie, bo i tak nikt tego nie rozumie,

Ja się tutaj uczę na błędach każdego dnia,

Bo tak tu jest, życie pcha do samego dna,

Widzisz tylko dzięki nam

Jesteśmy Twym ciałem, Twoimi zmysłami

Posiedliśmy Cię, choć przeciw jesteś z nami

Jesteś pewną datą, pewnym rokiem, pewnym dniem

By zaistnieć musisz zacząć i zakończyć się

My to Twoje troski i przyjemne nawyki

My to państwo - najgroźniejsze narkotyki

To jak noc, to jak mgła

Widzisz tylko dzięki nam

Patrzę - hmm, ale wspaniała dziewczyna

Absolutnie wmurowany stałem, nie wiem, dwie minuty

Aż piwo ze szklanki polało się na buty

Próbowałem sobie wszystko to jakoś wytłumaczyć

Że zaistnieć chciałbym dla niej i coś dla niej znaczyć

Pomyślałem, że podejdę i spytam się o to

Wiesz, i cała reszta coś jak to

Ja wiem, że czasem są upadki i wzloty

Dziewczyny to nic więcej, jak tylko kłopoty

Patrzę - hmm, ale wspaniała dziewczyna

Absolutnie wmurowany stałem, nie wiem, dwie minuty

Aż piwo ze szklanki wylało się na buty

Próbowałem sobie wszystko jakoś wytłumaczyć

Że zaistnieć chciałbym dla niej i coś dla niej znaczyć

Pomyślałem, że podejdę i spytam się o to

Wiesz, i cała reszta coś jak to

Ja wiem, że czasem są upadki i wzloty

Dziewczyny to nic więcej, jak tylko kłopoty

Jeśli tylko chcesz

Możesz mieć w pełni władzę

I trzymać kontrolę nad rozwojem sytuacji

Nie obawiaj się wyjść naprzód

Zaistnieć wśród tłumu

Opuść skrawek ściany

Centrum wyzwala emocje

Bądź tajemniczym czarnym koniem

Zaskoczeniem sam dla siebie

U En Te Er El

Człowiek legenda, konto premium na frajerzy pe el

Ha te em el - tylko tu możesz zaistnieć

I Uniknąć powszechnych wytknięć

Wyglądasz jak pełnoletni - chyba wypchałeś biust

Puder do twarzy, szminka do ust

I nie tylko ona - rózgi też tam często goszczą

Bez kompleksów, maraton tekstów zaczyna bieg,

nie słyszę hejtów, głuchy geniusz jak Beethoven,

tak wielu ludzi się trudzi by gdzieś zaistnieć publicznie,

w efekcie robi beke z siebie, a dziwne.

Bez owijania w bawełnę, owijam grę i odbijam piłeczkę zgotuj kolejny fest,

rozjebię bo wierze tu w siebie,

nie jeden tu jebie jaki nie jest, taki ziom w potrzebie robi pod siebie.

Mam to zakodowane, że nie dam się skurwić

Nie pójdę do wytwórni gdzie raperów mają za gromadę durni

Tak, no i tak też zrobiłem

Nic na siłę, nie jestem jedną z tych pomyłek

Co żeby zaistnieć zrobią prawie wszystko

Wydawca każe no to robią chłopcy disco

Wolałem poczekać niż chuj nie wysmażyć

Co drugi raper dziś marzy by sprzedać full egzemplarzy

Za to ja szczęśliwy, że do korzeni wracam

Odfoliowuje pudełko, sprawdzam na paczkach

Nie martwię się o koncerty, mam czas

Tyle godzin ćwiczeń

Tyle liter w bicie

Już nie muszę myśleć czy mam szansę, by zaistnieć (Nie, nie)

Usłyszę swój głos na swojej płycie

Niestety milknę, reszta to czysty biznes

Czemu rynek żyje własnym życiem?

Bo to syf

Będę bliżej was niż Jerry Springer

Poznasz mnie lepiej niż benedyktyni Biblię

Rap to biznes, którym rządzi Lucyfer

I przykre, że wielu opętało jak Emilię

Zaiste, kto chce zaistnieć - zniknie

Szybciej, daj się opętać tej płycie

...To znak opętanie

Ideały sięgną bruku

Talent w rękach

Ciężkie przypadki tylko do psychoanalizy

Podłapali slogan i szukają wroga

Słuszna droga wytyczona przez wodza

To jedyne wyjście, sami nie potrafią myśleć

Jednak przynajmniej mogą zaistnieć

Jest tego sporo, niestety tak wyszło

To wszystko, cały ten internetowy rynsztok

Rzucasz jakieś oklepane hasła: Masz coś do Jacka?

Dajesz zwykły pokaz prostactwa

Mezostan, opanuje przemysł jak Mostostal

Hiphop to skarb, to pasja, to bicie serca szybsze,

To moja branka, to złota bramka w dogrywce.

Do gry chce wejść bo jestem dobry w te klocki.

Zaiste, chce zaistnieć, zmienię system jak Lew Trocki.

3. Mez bez kompleksów wchodzę z ten biznes,

Mez - ja na scenie chce być jak bestia.

Gra orkiestra, moje teksty to nie poezja,

Raczej proza, ale bez jaj, rymów bezmiar.

Musze sprawy poukładać, bo znów w głowie mam bałagan,

Tego nie zrobie przy Tobie, wiesz mało mi pomagasz.

W dupie mam szacunek ludzi tych, którzy mało wiedzą,

W głowie zero wiedzy ale najwięcej Ci powiedzą,

Na siłe chcą zaistnieć we fałszywym towarzystwie,

Oni by tylko gadali nawet nie licząc się z życiem!

Zapiamiętam kilka rzeczy pewnie do samego końca,

W końcu kiedy przyjdzie koniec spokojnie się poddam,

Oddam się spokoju, znajdę pewnie ukojenie,

bity, wokale, tracki, podwórkowe zajawki,

słowa co trafiają w serce i nie potrzebują haki.

Zjednoczone podziemie bez fajmu, aspilacji,

dla mnie liczy się muzyka a nie pierdolony wasi,

to nie szansa by zaistnieć to moc czystej zajawki,

zarabiam by żyć a nawijam dla pasji.

Niech to do ciebie trafi do daje mi satysfakcje,

że owoc mojej pracy nie poszedł na marnę,

ja dymem się sztachnę, zakaszlę i nawinę,

lecz zamiast na salonach pić mojito

wolę być ragga banitą i gibona zjarać z ekipą!

polski show biznes to jak wyrok w Alcatraz,

to zamknięty system gdzie artystę wyznacza sława, hajs

walka gwiazd o pozycję, by zaistnieć trzeba kłamać w twarz,

oślepieni zyskiem nie widzą grama strat!

niemoralne propozycje, ambaras,

spojrzenia zawistne, dramat mas..

Pierdolę system, chore ambicje gwiazd,

Inni wyboru nie mają i przymierają głodem,

Wiem dobrze wyglądam tu w swoim samochodzie,

Ale sumienie wyrzuca mi go na co dzień, moment!

Daj mi pomyśleć menciu,

Nie chcę by szczęście tylko mogło zaistnieć na zdjęciu,

Wszyscy uśmiech, chluśniem nim nie uśniem!

Rozpoznasz, który śmiech traci oszustwem,

O tym może dowiedzieć się już wkrótce,

Masz plany? Wielu je miało

robię rap ze swobodą nawet, gdy sie nie staram

a nakręca mnie ganda

niejeden żandarm chciałby mi chociaż wkleić mandat

liryczny wandal, co woła - jebać system

muszę podołać w zgoła, winnym systemie zaistnieć

odpalam samoistnie w pysku z gwizdkiem

zapłon świrus, co zarazi ci mózg jak wirus laptop

kaszlę z przepalonym płucem

znasz mnie, pomysł na życie zawarłem w skrócie

na co stać cię, życie nałożyło sankcje

w końcu ryj zamkniesz, ja nie sięgam po klamkę

reprezentuje prawdę zawsze sto procent jak Garden

nielegalnie, tam gdzie zieleń kwitnie

nie chciałem zaistnieć, lecz teraz nie zniknę

robię swoje, chcę żyć z tym, to cię boli?

miłość dla moich ludzi od doli nie doli

[x2]

Te same mury, ci sami zmiennicy

Który stoi teraz nagi, bo narobił za duże lachy, ha

A za twojego pecha zajrzę do flachy

I rozpoczynam grubą imprę, o której możesz tylko pomarzyć

Musiałeś się zainspirować moim kawałkiem

Żeby w ogóle zaistnieć w tym beef'ie

Lecz to nie czasy RRX, wtedy miałeś grubą imprę z Krzysiem

A z Rysiem możesz tylko ze złości kwiczeć

Co do skitu z filmu odwołałem się do tego samego klasyka

Bo niestety, taki ktoś jak ty

Ile razy ktoś tu krzyczał że te nowe tracki Rysia

Są jak Fish bez Marillion lub Marillion bez Fisha

Cisza to Ryszard przestańcie pieprzyć głupoty

Stary dobry Peja jest tutaj nie stracił formy

Sezonowcy jak Feel na kilka chwil chcą zaistnieć

By poznać reguły gry przez chwilę poczuć się mistrzem

I wnet przewinąć ot tak bez żadnych szans na come back

Oto scenariusz dla gwiazd spod znaku One Hit Wonder

My zrobimy tu porządek na tym nie poprzestanę

[Pezet]

To są nasze dni, nie zatrzyma nas raczej nikt

Przy nas płaczesz i śmiejesz się zawsze

Ja nie trace sił na marne, nie powstrzyma nic mnie

Chciałem zaistnieć, dziś o tym już nie myśle

Co ty, teraz czas na nas, otwieraj szampana

Dosyć narzekania, realizacja marzeń w planach

Jest grana razem, zamiast w pojedynke

Radze na raz bo jest w tym też wiele wspólnych starań

Ile razy ktoś już tu krzyczał, że te nowe tracki Psycha,

Są jak Fish bez Marillion lub Marillion bez Fisha,

Cisza to Psycho, przstańcie pierdolić głupoty,

Stary Dobry Psycho jest tu - nie stracił formy,

Sezonowcy jak NT - na kilka chwil chcą zaistnieć,

By poznać reguły ALT gry, przez chwilę poczuć się mistrzem,

I wnet przewinąć od tak bez żadnych szans na nową grę,

Oto Klan dla Kogzów spod znaku One Hit Wonder,

My zrobimy tu porządek, na tym ekspie nie przestanie,

Ref:Byliśmy wczoraj zwykłymi chłopakami,dziś tacy sami,tylko nowe znajomości mamy,nowy styl,nowe teksty,nowy bit na lepszym sprzęcie.Dzisiaj chcemy więcej,sami pracujemy na szczęście.Byliśmy wczoraj zwykłymi dzieciakami,dziś te same młode serca,patrzą starszymi oczami,nowe myśli nowe sprawy,nowe doświadczenia,pisałem wczoraj do szuflady,dziś wychodzę z podziemia. I Ignac:Wczoraj,przeciętny szczeniak,miał nie duże ambicje,dziś po nocach tworzy teksty,żeby w końcu zaistnieć.Wczoraj niewyraźna postać,nie wyśnione plany.Kiedyś chwalony za nic,artysta mały mamy.Liryki badacz,przez palce postrzegany.Wytykany przez magisterków z teczkami,wyśmiewany.Na każdym kroku w cień bloku spychany.Nie zapomniał o celu jaki sobie postawił,dzisiaj,inny człowiek,odporny na przyjaźnie,ich miejsce zajął rap,najszczerszy mój przyjaciel.Nawet jego chcą mi zabrać!Mówia:Zagaj,za Bog zapłać.To paranoja w Polskich realiach.Najniższa stawka-dwa piwa,yo na życie nie starcza.Nie zna Cię publika,to nie znajdziesz u nich wsparcia.Dziś wiem,że cel jest bardzo blisko.Moja marzenia jutro zrealizuje przyszlosc. REF IIBaratas:Byłem wczoraj jednym z tych co ukrywają swe teksty Młody Shakespear nie wie jeszcze, że jest wielki Zapłonie w sercach tłumu, gdy zgaśnie jego ogień,

Ja nie chce czekać, radzę to przemyśleć teraz i Tobie,

Słowo po słowie, zeszyt, pióro i zamknięta szuflada,

Pytają: Piszesz co?? Nie ja tylko bity układam,

A jednak z mikrofonem dziś ujawniam własne wiersze,

Mówią czas nam to wszystko wynagrodzi

Tam gdzie go potrzeba to go nie ma zawodzi

Czy wystarczy słowo by zatrzymać zegar by móc ruszyć głową

Czy człowiek żyje po to by odrodzić się na nowo

Czy zaistnieć może z drugą połową z drugą połową z drugą połową

Idea została jak ziarno kiełkuje z ciała

Uważaj by lawa tego serca nie skamieniała

Nie skamieniała nie skamieniała nie

Nie skamieniała nie skamieniała nie

i z mojej strony to nie wszystko...

Ref. Sami się paracie swoim chudym rapem,

jesteście zerami,

żadnymi kozakami,

chcecie zaistnieć waszym pseudo rapem,

idźcie lepiej gdzież drzeć papę!

2.Ziom mi mówi Młody weź opanuj to jest pierwsza liga,

prawdziwy kurwa ziom a ty Ryl nyga, wyjebane w niego mam bez respektu wybacz,

na wasz widok głupie szmaty, aż chce się rzygać,

Który stoi teraz nagi, bo narobił za duże lachy, ha

A za twojego pecha zajrzę do flachy

I rozpoczynam grubą imprę, o której możesz tylko pomarzyć

Musiałeś się zainspirować moim kawałkiem

Żeby w ogóle zaistnieć w tym beef'ie

Lecz to nie czasy RRX, wtedy miałeś grubą imprę z Krzysiem

A z Rysiem możesz tylko ze złości kwiczeć

Co do skitu z filmu odwołałem się do tego samego klasyka

Bo niestety, taki ktoś jak ty

Ile razy ktoś tu krzyczał, że te nowe tracki Rysia

są jak Fish bez Marillion lub Marillion bez Fisha.

Cisza to Ryszard, przestańcie pieprzyć głupoty,

stary dobry Peja jest tutaj, nie stracił formy.

Sezonowcy jak Feel na kilka chwil chcą zaistnieć,

by poznać reguły gry, przez chwilę poczuć się mistrzem,

biznes przeminąc od tak bez żadnych szans na come back,

oto scenariusz dla gwiazd spod znaku one-hit wonder.

My zrobimy tu porzadek, na tym nie poprzestanę,

Dziś jak ide w bal znowu muszę coś przyćpać

A ją to jara zamiast oburzać, TO GŁUPIA PIZDA

Więc wchodzę na scenę jakbym wchodził na podium

Nie myślę, zawsze robiłem to dla siebie

A nie, żeby zaistnieć

Choć nieraz chciałem to rzucić

To trzymam pewną pozycje

Żyję od piątku do piątku

Nie znajdę pracy gdzie indziej.

Ja

Wierzę, że jest świat,

W którym nie masz szans,

By zaistnieć i

By chodzić pośród nas.

Wierzę, że jest świat,

W którym nie masz szans,

By zaistnieć i

Imię to literki na kubku ze Starbucksa

I nie wspomnę już o twoim kumplu w Vansach

Do siebie bierzesz to, to takie osobiste

Nie wiem o co chodzi z Tobą, jesteś Turbohipster

Jedyną szansą by zaistnieć to bywać

Dupy mają błyszczeć od lizania furczą chyba

Nie musisz gdybać czy cię wpuszczą

W górę szczebel, wyżej level a to już coś

I to jest piękne życie, i leje się Belvedere

życie'. Za te mity ziom, tak to idzie i ten z bitem [?] tak to idzie.

Otwarta głowa, stereo zestaw to na przetrwanie w mieście recepta. Mam

asystę, stereo osobiste, stereo system to system nad system. Notes mam,

długopis też. To wszystko mój system na szołbiznes. Ja jestem, ja nie

muszę zaistnieć, robię to w czym jestem mistrzem. Hałas !

Iść, ciągle iść w stronę końca przez życie kreślone na paradoksach. Ja,

moja muzyka, moje miasto, pozdrawiam Warszawa, Polska! [x2]

To miejska muzyka, miejski rytm, ti, odpalam śmigiełko i śmigam ti.

Miasto, inspiruję się nim, wiesz. wszędzie jest jak nie gdzie indziej. Ej!


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga