Alfabet słów:

Słowo Łoza w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery Ł: łaskotać, łebski, Łk, Łowickie, łukowy

Kto w Polsce śpiewa o Łoza ? To między innymi Aleksandra Maurer, Anna German, Irena Jarocka. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Szukaj go , szukaj go co noc

Ono jest , ono trwa.

Ciągle jest, ciągle jest o krok

Uwierz w to, wygrasz skarb

Wypełnione brzegiem Oz Oz Oz

Czeka za siódma mgłą.

Lato dzikich róż

Lato sennych burz,

Co zdarza się tylko raz.

Wygnać wypędzić za płoty,

Ale jak można zakazać

Tęsknoty?

Nie martwy księżyc tam wraca,

To cień mój wodę ozłaca,

Nie woda w młynie tam szumie,

To żal mój śpiewa jak umie

I woła gorzką pociechą,

Jak echo.

oj nie raz.

Więc gdy zaniesie się na słotę

w dzień czy też nocą,

malutkie mole takie złote

świat ci ozłocą

wygryzą dziurkę w ciemnym niebie

i mrok przemija

bo mole to są proszę ciebie

mini aniołki mego stryja.

Jakby słońcu chciał drogę przebiec.

Taki mały ptak, tak wysoko

Niesie w dziobku swym złoty kosmyk

Pewno ukradł go, czyimś lalkom

By ozłocić, mógł gniazdo wiosny.

Taki mały ptak z oczu znika

Już nie widać nic, oprócz słońca

Już nie widać nic

A muzyka jeszcze w uszach brzmi

Nim zza drzew słońce wstanie, nim znów fale ozłoci

Cicho żagle postawię, wyjdę sam na Niegocin

Z wolna mgła się rozpełznie, świat nabierze kolorów

Zaróżowi się niebo, zaniebieszczy jezioro

Płynę kursem wyobraźni z falą niemal atlantycką

Niech spektakl trwa

To lunatyczny czas

Maja słodyczy śpi

Wierny telefon brat

Ozłoci sny

Czy ktoś się kochał z was

Tak jak my dziś

Pora zimowych słońc

Pora wymarłych knajp

Jeszcze nieraz cię zachwycę, bądź przy tym

Krótko i na temat - bądź tam gdzie światło przygasa

Tam gdzie pomoc potrzebna, tak, to się opłaca

Na sam szczyt, wspinać się po nią dzieci, młodzież przez namowy

Toną skurwysyny z głową ozłoconą zarobieni

Wpływy, mody, ludzie otumanieni, baran pucuje się by coś zmienić

Z fazowane krajobrazy w podczerwieni

Czy ktoś mi obcy ciebie obdarzy

Ja stoję, widzę, jestem, obserwuję

trzeba gdzieś pracować przeciez na loterii trapi

na rapie nie zarobie chyba jestem zbytnio słabo

pocze czoła tira nie ty celebryto słaby

śpij słodko Bochnio okryj się nocą

a światła miasta twoją suknie ozłocą

przytul mnie mocno gdy jestem tu jeszcze

potem cały tydzień będę mieszkał w innym mieście

utul mnie utul zaśpiewaj mi piosenkę

bo jutro w innym miejscu już będę

Zobaczywszy małej łono

Uciekł z miną wystraszoną.

Płynie z tego morał srogi

Dla playboyów znak przestrogi

Jeśli w mowie gibki ozór -

To zachować umiej pozórrrr!

O tak baby, to fakt!

Jakoż Wos nie kochać Tatry ukochane,

Słońcem ozświetlone, w rannyj mgle skąpane...

Jakoż nie doceniać wasom moc i siłe

Moje góry miłe

I te naskie nuty, rzewne, modlitewne

Roz obfite w siłe, roz ciche, niepewne,

Chodźcie wejdźcie, lufe weźcie

Życie - szczęście, to nie senne wizje

Tutaj wszystko jest realne, unikalne japy nastukane

Nielegalnie wciąż nocą, przemoc nocą

Inny może się ozłoci to samą nocą

Ja ponad normę, spróbuj opanować korbę

Gdy za sobą hordy ziomków masz, takie akcje znasz?

Czy też w domu siedząc pękasz? Jak tak żyć przecież to męka,

Jak tak żyć przecież to męka

Mam już swoje lata,przespałem kilka nocy

Mam już swój warsztat,nikt mnie nie ozłocił

Chodź człowiek zapieprza,człowiek się poci

Nawet nie licz że udzielą ci pomocy idioci

Oddałem mej muzyce dwadzieścia lat życia

A tak naprawdę widzę tylko grymas

Z chuja ciulo smród z dupy ciulo smród klynkej bakej i niy płakej jo żech jes dohtor miód musis cipo zrozumiyć żech sie nie moił kaj umyć pił żech śtyry dni niy mioł nikt wanny.

Na nojgorszych melinach pił żech jabole i bryna nikt niy mioł wanny w doma besto jebie jak staro oma a ty ciong mi pizdo druta mojego piyłknego fiuta lizej mój spocony miech i lizej moja dupa.

Jo ci kurwo tyz wyliza jak mos umyto pita bo jak zes sie nie umyła to ino possies moja żyła a tak załoza kondoma przepucuja ci ta łona przepucuja ci żić bydzies ze rozkoszy wyć.

Potym seblyka kondoma pociongnies jesce trocha mokro ze rozkoszy bydzies miała cało brocha potym wystrzela jak z armaty az mi wygnie gnaty a ty nawet niy kwiknies ino cało mela łyknies.

Z familii om, batów milion

Dymi mikrofon - oto on

Na przekór wszystkim jak Alcapone

Uderz w joint to mój los

Boss z Krainy Oz. (2x)

(Don Gural Esko)

Czasy się zmieniają

Ludzie się zmieniają

Realia się zmieniają

Slum dank, chropowaty mam głos,

Gram va banque, odwracam głowy jak Mike Jones,

Misterny mam plan, jak kurwa Hans Kloss,

I z tego mam fun, i z tego mam sos,

Czarnoksiężnik z krainy Oz,

Boss bossów, ulepiony z hałasu i chaosu.

To kruszy beton,

Ponad tęczą, to tutaj brat,

DGE, W do E,

takim to sposobem napisał pierwsze wersy

znalazł dobry podkład połączył wszystko w jedność

ujrzał w życiu cel który musiał dosięgnąć

dziękuje za chwile w której podniosłem długopis

otworzyłem czarny zeszyt by te kartki ozłocić

to zmieniło moje życie dało mi wielka moc

teraz przez ten monolog zarywam co druga noc

dzisiaj ten sam chłopak siedzi i pisze teksty

dzień za dniem wymyśla coraz lepsze patenty

Hemoglobinę co mieli się jak ogień czerwienią ust

Tlen, tlen przenoszony z płuc

Jak z dna herbaty fus wędrujący po szklance

Z płuc do tkanek żyłą przenoszony dźwięk

Co pozostawia ślad na twej skórze jak płoza sanek

Ty jesteś mój barwnik, barwnik krwi

Erytrocyt co wali mi o szpik

Krew w żyłach jak oprawki w etui

Promieniuje w twoje pole jak fluid

Któryś chce beefu, mówią mi rzeźnik HA.

Padlinę rzucam na śmietnik, zawsze biorę co dobre.

BOR do póki nie spocznę, jesteśmy w całej Polsce.

Skazujemy na hekatombę, za każdą słabą zwrotkę.

Jak Paluch w Amstaffie, wbije Ci w ozór gwoździe nie mów mi ...

Pamiętam początki, gra nie dała mi miłości.

zjadłem na tym zęby, bo nigdy nie chciałem pościć.

Znam smak porażki i nie zgody kości.

Przez to zwiedzam siódme niebo bez lęku wysokości.

w twe mieszkanie pełne ptaków,

instrumentów, świec płonących.

Przelecimy przez pokoje

wiatrem, walcem, tłumem szumnym,

ozłocimy loki twoje

dźwiękiem gitar siedmiostrunnym...

To było wieczorem, w Europie, ...

Bardzo słodka, bardzo miła

Wszyscy chodzą na paluszkach

Bylebym się nie zbiesiła

Hej, fagasie, poleć bliżej

Bo ci ozór wyrwę z dzioba

Od dziś będziesz mym gorylem

Na ten temat ani słowa

Ref.:

Dziewczyno, dziewczyno, ach z ciebie jest pistolet

Jakie życie taki rap… O fuck!

Nie mam dzisiaj weny, brat… Jakie życie taki rap…

Budzę się rano po nocy i przecieram oczy,

Chcę coś napisać, nic nie przychodzi do głowy,

Może wena mnie ozłoci, moje czoło zrosi,

Setkę pomysłów, w mój umysł wtłoczy,

Kolego nic z tego, pustka się panoszy,

W moim umyśle wszystko, zaczyna pustoszyć,

Mówię sobie dosyć, bo rozsądku słyszę głosy,

Rozumiesz to?

Więc klęknij na kolana i zaopiekuj się moim berłem, kurwo!

Pozdrowienia dla moich ludzi!

Dla mojego człowieka Hensola,

Dla mojego człowieka Łoza

I dla mojego człowieka Barona!

A.K.A. Łysego Anioła, rozumiesz to?

Klękaj na kolana i ssij pałę!

Dobrze, dobrze, Łańcuch, bardzo dobrze,

Zawisnąć to być jedną nogą w niebie!

Zawsze miałeś głowę w chmurach!

Tylko ręce w cudzych sakiewkach!

Albo pod spódnicą Jenny!

A pod spódnicą Jenny miałem ozór!

Będzie go trudno stamtąd wyciągnąć,

jak go na was wywalę!

Prędzej wywalisz w portki!

Pewnie! Zapisałem ci je w spadku!

Najważniejsze to co w sercu, nie zatrzymuj pędu

Epicentrum, iskra powoduje pożar

Działa niczym talizman, rozświetla drogę zorza

Jak spojrzenie bazyliszka, dla wroga będzie groza

Marzenie w Tobie dojrzewa, zostawia ślad jak płoza

Ref.

Słyszysz głosy, one mówią, one mówią ""wyjmij broń""

Anioła dotyk zdejmuje uprząż, zdejmuje uprząż, ""ruszaj na front""

Słyszysz głosy, one mówią, one mówią ""wyjmij broń""

Pokazał światu jak oddech na karku porywa jak twister

Spotkajmy się w labiryncie

Jak brzmi Twoje imię? Dorota? Dziwne

i pewnie masz kota, Tota

i mieszkasz w Krainie Oz, dzisiaj tam przyjdę

Noc gorąca jak miss fitness

Wyjdę o świcie stąd jak Depeche Mode

Tora, tora, tora, przysięgam Ci,

że zobaczysz niżej drozda na drożdżach

Kumasz?

3.

Oni żyją pośród nas, od lat wodzą cie za nos

FBI, CIA, rządzi nami cichy boss

Czarodziej z krainy Oz, na ten moment nie ma pracy

Główna baza danych Facebook wszystko serwuje na tacy

W chuja robią nas na cacy, zaglądnij do swej kolacji

Ku redukcji populacji trują nas GMO

Sądzisz, że to fikcja, teoria inwigilacji?

Mam gruby kark, chory vibe, to są moje koneksje

Za sobą lata pracy, biedne życie w szarówie

Kozak debiut do kolegów, który z Was też tak umie?

Pozdrawiam gości, zapomniałem, nie miałem żadnego

Sam ozłociłem to solo, nie do działy ze sceną

Na przekór modzie, bez looku, co powinien mieć raper

Jesteście wszyscy tacy piękni, Wasze ciuchy i lakier

ref.

Wyjebane tak mocno, że mnie nie możesz nie kochać

Ważne sprawy, liczby, dzień i noc.

Czas to pieniądz, wszystko ma swój kres,

(Oni) śpieszą się, to nie dotyczy mnie.

Serca dom,

Jest ponad czasem, jak w krainie OZ.

A huragan ma za małą moc, by zniszczyć go,

Więc czego mam się bać?

Potrzebny jest już tylko On.

Niech tylko pokaże twarz.

I wbity na loop dajemy jak Luck Cluck Too Lute

I brudnym butem kopne Cię w brudną dupę .

I niby jest super, bo albumy z rapem sprzedają się coraz lepiej

Jak hot-dogi na Super Bowl

Mamy tu super flow, supeł na ozór

Chcesz chodzić w moich butach, ale na bank wrócisz boso .

(Bezczel Fabuła)

Moja muzyka mnie kocha i to jest jak miłość, na serio matczyna

Dla niektórych gwiazd kończy się czas, mi się dopiero zaczyna

Kłócimy się z własnymi lusterkami i...

Siłą grawitacji

Naszym martwym przyciąganiem i...

Gwiżdżemy i trąbimy wciąż

Na skrzydlatych ozłociaczy

I niby

Ktoś fizycznie cały czas jest z nami

Niebo pokazuje nam palcami i...

To tylko my...

Zdmuchnie uparty poranek

[2x:]

A wtedy życie rozbudzi

Niebiańska kula gorąca

I szarą ziemię ozłoci

Pyzaty śmiech pełen słońca

W głębi serca każdy,

Wie co w życiu ważne jest,

Światło wypełni nagle cię.

-Otwórzcie okna ,wpuście słońce dzieci!

(słońce ozłaca, słońce ozłaca )

Słońce ozłacać,

Będzie cię.

Powracam do źródeł zostawiam mętną wodę

To nie gra komputerowa od razu game over

To jest rzeczywistość mamy tylko jedno życie

Ostatnie ostrzeżenie czy naprawdę w to wierzycie

To iluzja kraina czarodzieja z Oz

Czy naprawdę chcesz zgotować sobie taki marny los

Myślisz ze jesteś twardy orzech nie do zgryzienia

Czy naprawdę potrzebujesz takiego doświadczenia

Ref:

Trzeba z tym żyć, iść do przodu, nie udawać

Z diabłem pakt podpisany gwiezdnym pyłem

To on się wycofał, choć go nie zwalczyłem, nie

Cały mój świat pytasz: jak się nazywam?

To nie kraina Oz, mój świat - MANIFESTIVAL

Przez chwilę robimy rap, nikt nas nie zatrzyma

Chodzimy gdzie bal, przy nas weselny klimat

Łapią to panny łapią to typy

Przy nas twój młodszy brat stoi, jak wryty

Trzeba z tym żyć, iść do przodu, nie udawać

Z diabłem pakt podpisany gwiezdnym pyłem

To on się wycofał, choć go nie zwalczyłem, nie

Cały mój świat pytasz: jak się nazywam?

To nie kraina Oz, mój świat - MANIFESTIVAL

Bez spiny robimy rap, nikt nas nie zatrzyma

Chodzimy gdzie bar, przy nas weselny klimat

Łapią to panny, łapią to typy

Przy nas twój młodszy brat stoi, jak wryty

za dobry świat, za koniec świata złego

pijcie wino, pijcie słodkie wino.

Świetliste boże oko

spoczywa na obłoku,

ozłaca każdy kamyk

płowiejących plaż.

Dogląda małych snów

naszych świętych dzieci

zapala księżyc i ucisza płacz.

każda chwila ma jej zapach smak

w sercu miłość się już budzi więc

daj się porwać magii tej, magii tej

Ty polny kwiat we włosy wpięty masz

a słońca blask ozłocił Twoją twarz

swój zostawił ślad ""zostawił ślad""

wiatr gdzieś zadrże do tańca prosi Cię

i już Twój cień w objęciach jego jest

tańczyć razem chcę ""razem chcę""

Przybądź do mnie, dam ci kwiat paproci,

Zerwany w borze o nocnej porze.

On jak słońce życie twe ozłoci,

Wyciągnij ręce po szczęścia kwiat.

Tak daleko szukasz go co noc i co dnia,

A szukając, nie wiesz wcale, kto ci go dał.

Przybądź do mnie, bo twój kwiat paproci

Zbliż do mnie się maleńka, uniosę Cię na rękach

Ja czuję się jak w niebie, gdy jestem blisko Ciebie. x2

2. Ja zerwę Tobie polne kwiaty,

Nieważne czy jestem bogaty.

Czułością moją Cię ozłocę

I podaruję cudne noce.

Nieważne, co powiedzą ludzie

Ja pragnień moich nie ostudzę.

Uwielbiam, gdy jesteś szczęśliwa

jak gdyby nic nie było

spotkalo nas to tylko raz

jak kwitnie kwiat paproci

ta jedna noc niech ma te moc

by Zycie nam ozłocić.

Ref: nie wolno mi kochac ciebie,

nie wolno mi z Toba być,

nie wolno mi przyjść do Ciebie,

nie wolno nam razem żyć. 2x

Jeszcze młodej krwi nadzieja wciąż się tli

Te wszystkie szare dni ona jest moją mocą

Wciąż daje sok zepsutym owocom

Przynosisz sen długim bezsennym nocą

Nich pozytywne myśli złe chwile ozłocą

Niech górują nad złem Będzie dobrze ja to wiem

Ref.

Niosę nowe orędzie Mikrofon to narzędzie

Człowieku dobrze będzie Choć wiatr w oczy wieje

Jeszcze młodej krwi nadzieja wciąż się tli

Te wszystkie szare dni ona jest moją mocą

Wciąż daje sok zepsutym owocom

Przynosisz sen długim bezsennym nocą

Nich pozytywne myśli złe chwile ozłocą

I górują nad złem

Będzie dobrze ja to wiem

Ref.

Niosę nowe orędzie

Laski trzymają w myślach gdy się moczą

Dajesz spoko patrz tu O.S.T.Ry

Za słaby dla samego siebie i forsy

Go gościu na postrach patrz to ja!

O+B+OZ TA

Ej niegrzeczny Tak, Tak jest na szczycie!

Gdy sunie chcą Cie mieć w odbycie.

Na płycie czin - czin - czin i blinki

Wiesz kto to O.S.T.Ry? -To sukinsyn

Zrób eksperyment Eripe, odetnij nieletnich i rozkmiń sobie,

Co Ci zostanie na fejsie - twe bzdety i zdjęcie profilowe.

Tak ginie kłamca, ciesz się chwilą, więc,

Jest o tobie jeden South Park - You have zero friends.

Myślisz, że za te kłamstwa lud Cię w dobroci ozłoci?

Jesteś jak mówiąca tarcza - sam się prosisz o pocisk.

Nawet twoi małoletni fani jak dorosną,

Będą się wypierać, że słuchali Miłosza, ja będę śmiał się głośno.

Dzieci będą pytać wtedy:

byle czym leczym estetycznego kaca

a niektórych praca to syfem gitarę zawracać

macać mózg jednodniową gwiazdą

robalem wytrwale ugniatać mózgu ciasto

wspaniale, wywalę na to wszystko ozór

gdy tylko mi pokażesz czegoś fajnego pozór

dozór emocji na to wszystko położę

czekam na to coś tak jak młyn na zboże

boże, założę się o tysiąc godzin pustych

Wszystkie mam w sobie, żadnej w pamiętniku

Zaś w notatniku bądź w kalendarzyku

Notuję zadania i termin wykonania

Zgroza

Gandzia zostawia ślady jak sanek płoza

Ma pamięć zawodna jak prognoza - to skleroza

Poza tym istnieje sprawnych komórek doza

Chwile przychodzą tam, jak koza do woza

Raz łapię chwile te słodziutkie, choć krótkie

Pewien tego rapu, słowo się rzekło

JWP, INS, DLS exequo

Retrospekcje, kreślącym respekt

Całą resztę tworzy przyjaźń, siła tego gremia

Co ozłaca wyraz jak alchemia

Prosto z podziemia gleby macierzystej

Nadwiślański sound system, typy bystre

Najczystsze wartości tej kultury na szlaku

Północ- centrum- południe pozdrawia wschód, zachód

Jak tatuaż już na wieczność

Chcę wszystko albo nic, tak jak Sandra chcę tak żyć

Wcielonym diabłem być i tak nim jestem

Ja nie muszę być z kimś, kto ma milion euro w złocie

Pokaż ruchy kocie, a ja ciebie wnet ozłocę

Z wrażenia się spocę i te nieprzespane noce

Zapewniam nie przeoczę tego co jest oczywiste

Jesteś zjawiskowa, ten numer jest na liście

Jest mi zajebiście, gdy tak na mnie patrzysz, milczę

Nie jeden w kryminale, nie jeden brał na sankach,

Dla nich ten kawałek jak matczyna kołysanka,

Historia jest kobietą – kurestwo powtarza,

Przyjaciół policzysz na palcach, ręki stolarza,

Ci co rozpuszczają ozór mam dewizę – zostaw,

Niech kurwy z leszczami, kopią się po kostkach,

Życiowa prawda – jak w pysk strzelił,

Starego wróbla nie nabierzesz nigdy na plewy,

Ref:

w twe mieszkanie pełne ptaków,

instrumentów, świec płonących.

Przelecimy przez pokoje

wiatrem, walcem, tłumem szumnym,

ozłocimy loki twoje

dźwiękiem gitar siedmiostrunnym...

To było wieczorem, w Europie, ...


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga