Alfabet słów:

Słowo łaźnia w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery ł: łapówka, łękowy, Łomianki, łup, łyżkować

Kto w Polsce śpiewa o łaźnia ? To między innymi Bażant, Dizkret/Praktik, Edward Stachura. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Bądź biegunem mojego pomylonego serca

Rakiem, który mózg jedząc pozwoli poczuć mózg

Bądź wodą tlenu dla spalonych płuc

Bądź mi stanikiem, majtkami, podwiązką

Bądź kołyską dla ciała, niańką co kołysze

Jedz mi brud zza paznokci, pij miesięczną krew

Bądź żądzą i spełnieniem, rozkoszą, znowu głodem

Przeszłością i przyszłością, sekunda i wiecznością

Bądź chłopcem, bądź dziewczyną, bądź nocą i dniem

[Dizkret]

Bo nasz soundsystem się pogłaśnia dla Was,

ring the alarm Dizkret-Mustafarai

Ty nastaw na max, nasz bas sprawia,

że od Jah płynie łaska, zwłaszcza dla mas,

zwłaszcza dla miast, gdzie Jah ślad pozostawia.

Błogosławiona bądź łaźnia-boginia

kąpiel ty jesteś śródziemna malina

a wodotryski twoje promieniste

są jak pieszczoty wdzięku pełne czyste

Błogosławiona bądź łaźnia-boginia

Bądź wodą tlenu dla spalonych płuc

Bądź mi, bądź mi, bądź

Bądź mi, bądź mi, bądź

Bądź mi stanikiem, majtkami i podwiązką

Bądź kołyską dla ciała, niańką co kołysze

Jedz mi brud zza paznokci, pij miesięczną krew

Bądź mi żądzą i spełnieniem, rozkoszą, znowu głodem

Przeszłością i przyszłością, sekundą i wiecznością

Bądź chłopcem, dziewczyną, bądź nocą i dniem

2. Gdy jestem na szczycie mówią – weź kurwa zamilcz.

To właśnie mój moment i nie będę milczał za nic.

Pozostanę skromny, niebios o wsparcie nie proszę,

Bo wiem, że są ludzie, którzy dziś mi życzą dobrze.

Po szlaku, który nagłaśnia ten bit właśnie idę,

Czuję jak pompuje w żyłach adrenalinę.

A obok zawsze oni, podkładają swoje nogi,

Lecz ja unikam zemsty, która może mi zaszkodzić.

Nie zwalniam obrotów, koncentracja sto procent.

Za to że mamy jedzenie, za to że mamy picie,

Nie wić tych co życie powierzyli swojej wyobraźnie,

I pamiętaj, że innych wszakże co innego drażni,

[ref.] Prowadzi mnie wyobraźnia, rozdwojona moja jaźnia,

Dzielę się na dwie połówki, płonie żarem pary łaźnia, (x2)

2. Wkładasz wyrwane z zeszytu kartki do notatnika,

Dobrze dzieje się gdy rośnie, gorzej gdy już z wolna znika,

Liczba ludzi tych prawdziwych, tych szczerych nie tych fałszywych,

Tych co się ciebie trzymają, tych co ci nie spierdalają,

Dla majątku kiwam swego

Jakaż we wsi trwa robota

W dzień się nie zalewasz potem

I wieczorem wolny ptak

Kino, łaźnia czy kabak

Ref.: A ja jadę na kombajnie

Na kombajnie jechać fajnie

Droga całkiem nie daleka

W polu już robota czeka

Ale chuj. A do tego wszystkiego

Słychać łeb żony sąsiada tłuczony przez niego

Równo w ściany sąsiadujące

Dzielnicowy ma to w dupie, trwa to miesiące

Radio ciszej mówi, więc babka podgłaśnia

Radio ryczy, ojciec Rydzyk wyjaśnia

On wyjaśnia życie, radio gra głośniej

Jęczy siostra, płacze dziecko donośnie

Nie słychać, co mówią w telewizji

Nie mieszaj Piha z wódką, jak nie jesteś silny

Uważaj! Bo wyhuśtasz się na pięciolinii

Ja nazywam to plastyką, ty tylko rapem

Oko w oko z chorą psychiką, nożem do cięcia tapet

Krwawa łaźnia, kat instrumenty stroi

Luka Rocco Magnotta obsługuje nasz stolik

Szpikulec do lodu w dłoni, chirurga talent

Magiera po prawicy, bit skrojony jest na miarę

Optyka na życie, pieprzony efekt halo

Płynę nabierając prędkość, tempo nieprzeciętne biję

Rekordy z resztą jestem to wam wszystkim winien

Gie nawinie rap, który wyzwoli wszystkie miasta

Ty pod blokiem będziesz stał patrząc w niebo na błysk światła

potem pojawię się ja na sprzęcie, który zacznie zgłaśniać

to niezniszczalny track - Magiczne pióro - sprawdź nas

Ref. x2

Choćby świat się walił, los byłby marny,

Jestem niezniszczalny

to mnie chce mieć każda wylaszczona foka

One są jak Silvio Berlussconi ciągle tylko Bunga Bunga

wszystkim im nie podołam jak hymnowi Edyta Górniak

Moja podkręcona luzacka gadka

sprawia że to pogłaśnia nawet twoja matka

Refren :

Ja mogę mieć wszystko

w dupie w dupie w dupie

Bo jestem

Na stolikach dębowy blat, pamięta dobrze co kto pił.

Okrągły jak te na ścianach kilka płyt, tych starych które są spoko dziś,

Jego płyta to jedna z tych, codziennie pieści ją dym

Z papierosa, złota, zakurzona, ale ciągle lśni.

Barman podgłaśnia w telewizji klip, swojego idola,

Zachwyca się nim, bo od dziecka ciągnie go do rock’n’rolla.

To stara rocka szkoła jest nikt wtedy nie wiedział co to rock [?]

Plątał się po blokach i chciał nowe wiosła mieć, ale nevermind, ale nevermind

[Ref.]

I do dziś nie wiem kurwa co ściemnić Świętemu

Mniejsza o niego, on ma dobre Carbio

Powiem wam jeszcze co rozumiem przez audio

Gdy młoda dama ma powyższe dobre

Pogłaśnia się dopiero jak trafi pod kołdrę

Będąc przy tym, co jest kurde poprawne

Zgłośnij, podgłośnij, daj głośniej, czy żadne?

Opinie prześlij na adres alkopoligamia.com

Ja idę zamówić audio

Ułożyć jakiś plan, no chyba w końcu musi mi sie udać,

Jestem realistą, nie wierzę w cuda,

No to po co to wszystko? Szczęście i obłuda,

Zamieńcie się ze mną, skoro mowa o przyjaźni,

Odrażający zapach chwili gdzie się człowiek błaźni,

I potrafi żebrać, żałośnie prosić o atencje,

Że podpala konkurencję,

Zamieńcie się ze mną, chociaż czego tu zazdrościć?

Z całym bagażem doświadczeń jesteśmy tacy prości,

ateista na usługach kurew z radia maryja.

plująca jadem żmija, powinieneś być skończony

nieoficjalny guru ""Polskiej Ligi Obrony""

to ci co budują schrony ze strachu przed inwazja

w sumie lepiej ich odjebać , zanim się do końca zbłaźnią.

Prewencyjnie dla ich dobra, debilizm nie zna granic

Francja widzę jest podobna, z purchawki robią dynamit

trzy dni męczenia bani, stronnicze opinie

przeżyje ten co z nami a ten co przeciwko zginie

Zadłużone domy, rozwalone stacje,

Straszą, swoja zgnilizną, co zaraża zarazki,

Na chorą głowę nie pomogą święte obrazki.

Jeśli masz coś do powiedzenia, od razu wrzaśnij,

Trzaśnij się sam jednak w mordę, jak planujesz się zbłaźnić.

[II - 303]:

Wyzwolone jednostki sterowane marną farsą,

Tak jak mocno się świecą, tak szybko zgasną.

Znów bluzgi poleca (wypierdalaj) nie mogę zasnąć,

Wszyscy mają gdzieś, a upomniała się ziemia

To tak banalne prosić bez pokrycia

Nic nie dając w zamian, może nie nauczyli życia

To chyba nie ma sensu, teraz widzę to wyraźnie

Że czego nie zrobię, to na pewno się zbłaźnię

31 lat, rachityczny strach na wróble

Wbili mnie w tą lepką ziemię, więc nigdzie stąd nie pójdę

Traktuj jak bujdę, szkoda twojego wzroku

Będziesz mieć spokój jak zniknę ci z widoku

nim własne oczy zdumieniem przetrę

kanalizacji nie mylę z metrem

ma definicję honor paskudną

Messerschmittami w bezbronną ludność

pycha nas błaźni wiodąc do kaźni

nie ma honoru bez wyobraźni

bez wyniosłości pychy ze straty

głupi przewidziałby każdy Katyń

Monte Cassino śmierć niepotrzebną

Do zieleni, do wiosny, do Słońca

Nam, dziewczynom o gorzkich ustach

Nam, dziewczynom o ramionach tęskniących

Wiemy przecież, że wrócą kiedyś nasi

Właśni, najdrożsi chłopcy

Wrócą kiedyś... nie wiemy kiedy

Skądś z tej swojej wędrówki obcej

My musimy być mocne i jasne

Nam nie wolno płakać i nie wierzyć

Co jest kwiaty? Czy nie wystarcza wam wyobraźni?

Czy lege razem z potem zostawiliście w łaźni?

No pokażcie te kwiaty odważne co swój honor liczą w unikatach,

Za pieniądze klanowiczów obijają dupsko na e2,

Jego kurwa matka noobska obietnica na ławkach,

Nie pierdol mi o ALTach najpierw naucz się ich życia,

Wolę żyć własnym marzeniem, własnym życiem, w własnym świecie.

Nie chcę prosić was o pomoc, wolę radzić sobie sama,

bo gdy raz prosiłam o coś usłyszałam: weź spierdalaj.

Teraz trzymam fason jakoś, choć nie łatwo żyć samemu,

Ale po co mam się błaźnić skoro przeszkadzam każdemu.

Moją jedyną miłością jest muzyka zawsze będzie

tylko ona mnie nie zrani, ciągle jest zawsze i wszędzie.

[TAŁI]

Do przodu nawet jeśli byś miał przecież wciąż iść sam,

Lecz gdyby plotek nie było

Byłażby Warszawa?

Zawsze jak w cenzurowanym

Ktoś siedzi na ławie,

Wyjdzie jak z łaźni skąpanym

I... cicho w Warszawie.

Choć zabawka ta dla śmiechu

Smakuje gorzkawie,

Ale w świecie któż bez grzechu?

Kręć się, kręć wrzeciono, wić się tobie, wić!

Ta pamięta lepiej, czyja dłuższa nić!

Inny się młodzieniec podsuwa z ubocza

I innemu rada dziewczyna ochocza.

Kręć się, kręć wrzeciono, pękła wątła nić!

Wstydem dziewczę płonie, wstydź się, dziewczę, wstydź!

Pękła nić, wstydź się, wstydź

Pękła nić, wstydź się, wstydź

Pękła nić, a może nie pękła?

pod wiatr i pod czas

Napiszą strony dwie

dalej ma samo toczyć się

Ja nie pozwolę by

rutyny ostra zawiła nić

plątała nam dni

I uda nam się to bo siłę mamy,

bo siłę mamy....

Dokąd się śpieszysz? Nie zdążysz i tak.

Wczoraj i jutro, nie znaczą nic.

Przestań się śpieszyć i naucz się być.

To TAO Cię prowadzi najprostszą z dróg.

Nie szukaj zła, ni dobra, a znajdziesz więcej,

Niż znaleźć byś mógł.

Płyń z nurtem rzeki, a nie walcz z nim.

Poddaj się wodzie, weź oddech ? i płyń.

Bądź niczym trawa, gdy wieje wiatr.

weź ten track, weź go wrzuć, jea!

Nieskromny, ale cóż, innej opcji nie ma,

ot tak wjeżdżam se na bit i rozpierdalam temat,

bo wychodzę z założenia, że lepiej zamknąć pizdę

niż błaźnić się, zanim się zabłyśnie, co nie?

"

weź ten track, weź go wrzuć, jea!

Nie skromny, ale cóż, innej opcji nie ma,

ot tak wjeżdżam se na bit i rozpierdalam temat,

bo wychodzę z założenia, że lepiej zamknąć pizdę

niż błaźnić się, zanim się zabłyśnie, co nie?

weź ten track, weź go wrzuć, jea!

nie skromny, ale cóż, innej opcji nie ma,

ot tak wjeżdżam se na bit i rozpierdalam temat,

bo wychodzę z założenia, że lepiej zamknąć pizdę

niż błaźnić się, zanim się zabłyśnie, co nie?

Gdzie oni są może kurwa zabłądzili

tak to tutaj ziomuś tamto siamto coś tam gdzieś tam

teraz to szkoda gadać weź daj spokój kurwa weź tam

co drugi to lepszy coś tam pieprzy o przyjaźni

a jednym zwykłym słowem przed samym sobą zbłaźni

kurwy pala frana czają się i pija wódę

kolega koledze wykręca łódzki numer

zabawia się w najlepsze wiedząc co cie z nią łączyło

fik mik frajer znikł i wszystko się skończyło

1.

Kiedy weszłam do łaźni, miejsca analnej kaźni

Robot ruchnął mnie w dupę i zrobiłam kupę

Super, super, super

Niestety wypadł mi odbyt, choć był to prototyp

Kał prysnął na ściany a także do wanny

Oczy powoli zasypiają, jawa snem się staje,

W mojej głowie, zaczyna się kolejny balet.

Wspomnienia tańczą, widzę całą piękną przeszłość.

Nie mogę uwierzyć, że to wszystko już pękło.

Jak burza, szybciej poszła niż przyszła.

Miłość jak kałuża, która już niestety wyschła.

Wyobraźnia pokazuje mi wszystko to co było.

Co miało być do końca, lecz wcześniej się skończyło.

2.

i nadaje tempa. Nie wpychaj się na sępa nie idzie ci w rapie, jest jeszcze

orkiestra dęta lub .... na bitach. Weźmie ciebie Verba, wtedy moja morda wredna

tobie powie, że rap moja potęga co sięga nie pękaj nie pęka, ty klękaj, nie stękaj

jak ku**a w łazienkach. Ej ty paneinka ty jesteś za cienka do tej branży. Ja powiem

bu, a ty masz trzy orgazmy. I jesteś pełen fantazji szukając okazji by się zbłaźnić.

Ref.:

Patrz, do ciebie strzelam ja.

Masz, przejebane tutaj. x2

3.Przed oczami mam tutaj, twoje pieprzone wypociny z twojej to winy, że już pale

lecz zmieniają słowa szybkie jak bastareise.

Retrospekcje są spoko lecz do czasu,

chodź gdyby nie one nie byłoby tego tracku,

diabeł w szczegółach szczególnie w zaufaniu,

nie ma gorszego piekła niż myśli typu ratuj.

Nie ma waut które zasąpią przyjaciół,

prawdziwych nie tektur co nie wytrzymują gradu,

każdy atut to kolejny problem,

bo zawsze ich mało i nigdy nie jest dobrze.

1.O tobie miła śniłem tyle lat

u twoich stóp dziś składam cały świat

oczy pełne od łez z miłości nie przytomne

uśmiech twój sprawił że zakochałem się

jak to się stało już nie wiem nie wiem sam

Dzięki Bogu, że Ciebie mam

Katarzyno ten księżyc to ja

Ucz się pilnie dopóki się da

Może kiedyś pokażę Ci świat

Abyś silniej świeciła niż ja

Widzisz w lustrze jak piękną masz twarz

W Twym pokoju nie cofa się czas

Między niebem a ciepłem Twych ust

Jestem po to by strzec Twgo snu

Lecz inny typ przy tobie śpi

Otyły bokser co na manowce

Sprowadza owce takie jak ty

Przy tobie śpi i chrapiąc drwi

A śni o blondi z warzywniaka

Co dupy daje za byle buraka

Zauroczona nowym domem,

Skórzaną kurtką i iPhonem

Za takie dobra lekko kładzie

2. Czujny bądź, czujny bądź, tu o życie chodzi Twe, kiedy Ty zasypiasz, nagle wybudza się złe.

Czujny bądź, wokół stada wilków, ruszają na łów, nieciekawy los jest zagapionych głów.

Czujny bądź i kontroluj to, oczy wokół głowy miej, by znów jakąś porutą wszystko nie skończyło się.

Bo klucz to zrozumieć to, stań dwa kroki w przód, kiedy lud klęczy i czeka na cud.

To postawa niebezpieczna, choć przez system wpajana od dziecka, między mną a nią gruba kreska.

Trzeba w końcu przestać lewitować, łapać się powietrza, gdy rozpieszczasz życie, życie Ciebie nie rozpieszcza, aj.

Świata nie zatrzymasz, zrozum to. Zawsze miej świadomość, żeby zwalczać zło.

Pilnuj swoich spraw, pilnuj dobrze, ziom, bo życie to front, eej!

3. Weź nóż i naucz się spać z nim, bo przyjdą po Ciebie, kiedy zaśniesz, a przyjdą do Ciebie na pewno, przyjdą do Ciebie po krew Twą.

spijasz słodki nektar

z mych spragnionych ust

moje ręce gładzą twoje boskie ramiona

mój ukochany

wiem jak wątła nić

tka nasze istnienia

jak niemożliwa miłość

właśnie się wypełnia

i choć ciebie kocham

Jeszcze bije serce ale czy to najważniejsze?

Gdzie jesteś? Odpowiedz sam sobie dzisiaj

Nie bój się spytać od siebie nie dostaniesz z liścia

Człowiek to clown w nieocenzurowanej wersji

Błaźniąc siebie rozśmiesza tych wcale nie lepszych

Nie jestem alfą, omegą nie jestem bogiem

Może nie chcę być klonem, może nie jestem godzien

Powiedz jak daleko można dojść by się zamknąć w sobie

I wpatrzony w drzwi walczyć z ciałem o krwi obieg

I żadna matka nie może spać spokojna

Nie wiem jaki ten tekst odniesie skutek

Nikt tu się nie żali, Ero chce wyrazić smutek

Ubolewa, że pieniądze nie rosną na drzewach

I, że z ziemi bliżej jest do piekła niż do nieba

Łza się w oku kręci, bo widzę ludzką krzywdę

I, że kiedyś ziom, dziś chuj zamiast pomóc wbił igłę

Nie wszystkie choroby są uleczalne

I, że rządy zamiast w pokój wciąż inwestują w armię

Że z rodziną żyć najlepiej jest na dobrej fotografii

ja dołożyć pragnę swoje bo mnie leży to na zgięciach

żeby teście szanowali swego kochanego zięcia

Chcieliście mieć zięcia, to go teraz macie, lecz będziecie tańczyć jak se piernie w gacie

Daliście mi córkę - ni diabła ni jędzę, jak no cnotę miała to jo jestem księdzem

Teściu nie zaczynaj, bo to nie paradnie, jak cie huknę w trąbę, to Ci beret spadnie

Już od dawna teściu leżysz mi na duszy, gdy odwinę korbę powieszę za uszy

Pilnuj się teściowo, żeby ci nie siadło, nie drzyj pyska jak te stare prześcieradło

Nie pokazuj szczęki, podeprzyj kołkami, bo Cię krzywda spotko gdy Cię trzasnę drzwiami

i nie wiem kto miał rację patrząc na to dziś

chociaż wtedy każdy z nas wiedział w którą stronę iść miał

ja miałem swoich kumpli, Ty miałeś swoich kumpli

przez setki różnic dochodziło wciąż do kłótni

mieliśmy wspólną pasję była nią muzyka

trochę nas połączyła dzięki temu aż do dzisiaj

nigdy nie potrafiłem z Tobą nawet porozmawiać

tak szczerze wiesz od serca, pomimo wielu starań

i mimo wszystko od zawsze w Ciebie wierze

Wciąż siejesz ból i zniszczenie

Twoim prawem pięść,

Która bije w cudzą pierś

Masz w sercu lód i kamienie

Pęka wątła nić

Gdy zabijasz, a chcesz żyć

Odchodzisz w stronę ciemności

Jeszcze jeden raz

Kogoś niszczysz, czy go znasz?

Czy grzecznie siedzisz w domu czy szukasz przygód

Czy siedzisz nad książkami czy na meczu odpalasz race

Wyjazdy rzecz święta choćbym miał stracić prace

Rób co chcesz ucz się trenuj napierdalaj się z żydami

Wkrótce zalejemy Polskę z większa siła niż tsunami

Ucz się na własnych błędach i wyciągaj wnioski

Prawdziwą mądrość wyczytasz z życia a nie z książki

Jeśli walczyć w życiu to tylko honorowo

Jeśli żyć na ulicy to tylko z podniesiona głowa

"

To te miasto to ten klub, północno wschodnia strona, Białystok miasto a klub Jagiellonia, żółto-czerwoni w nas płynie taka krew na meczu słyszysz: JAGIELLONIA BKS, czy pamiętasz tamte 80 lata nie do pokonania atak to w tamtych latach nie do zapomnienia chwila pierwszy raz pierwsza liga była słoneczna ulica, kozackie przeżycia stadion cały zapełniony, kilka tysięcy osób ubranych w kolor żółto-czerwony, teraz inne lata ale tradycje te same pokolenie nowe, dzięki UJB za waszą robotę za to co robicie jak bardzo się staracie ile serca w to wkładacie my to wiemy doceniamy na zawsze razem z klubem na zawsze razem z wami

ref:To te miasto to ten klub to nasza Jagiellonia tutaj wiarę liczymy w zapracowanych dłoniach, to te miasto to ten klub trudno to przeczuć każdy z nas tutaj żyje przecież od meczu do meczu, x2

To te miasto to ten za******* klub Jagiellonia Białystok drużyno moich snów, ciągle na przód razem z chłopakami ponad podziałami jesteśmy fanatykami, ludźmi którzy drużynie serce swe oddali nic od niej nie chcieli nic nie brali, UJB najwięcej dawali i chyba dobrze o tym wiesz ale nie czas na wspomnienia nie patrz wstecz, sprawdź co zobacz jutro idź dalej ziom ziom ten zamknięty krąg na oriencie non stop, tu nie ma o ścibać tu albo atak albo strata, wiele fan clubów poza granicami miasta oni wspierają nas jak brat wspiera brata na nas nie ma bata tutaj i nie będzie nigdy, wszyscy za jednego jeden za wszystkich, na stadionie brak pedałów zrobione czystki, teraz czas na młodych nową siłę Jagiellonii, która przetrwa, której każdy się po prostu boi, Ty nie daj się zbłaźnić powiedz kto tu rządzi bez żadnej ściemy i żadnej solidarności, na cały głos: JAGIELLONIA BIAŁYSTOK, tak to drużyna która dała nam miłość tak to ta tak to ta drużyna która dała nam miłość

ref:To te miasto to ten klub to nasza Jagiellonia tutaj wiarę liczymy w zapracowanych dłoniach, to te miasto to ten klub trudno to przeczuć każdy z nas tutaj żyje przecież od meczu do meczu, x2

Odkąd pamiętam Jotkę zawsze miałem w sercu, żółto-czerwony herb zawsze na pierwszym miejscu, północny wschód Białystok duma Podlasia po 20 latach w ekstraklasę znów wkracza, znów atak na ludzi pokroju ""wyborczej"" którzy kibicują wtedy kiedy jest dobrze, prosto mówiąc nie wiedzą co jest wieczne ten dreszcz emocji podczas meczów na słonecznej, ten klub to miejsce sprawia że duma wzrasta że tutaj urodzony ze pochodzę z tego miasta bo wyruszam w trasę ile to już kilometrów choć w komórce padł nam zasięg ważne że mam Jotkę w sercu to ten klub o którym wy jeszcze nie śnicie mam 1920 pomysłów na życie, ja tak to widzę wiesz tak to wygląda naszych barw zazdrości dziś nam cala polska, jesteśmy dumni wiesz, pycha to grzech co z tego, my jesteśmy pewni swego tak zwani chłopcy z Białego wszyscy za jednego tak samo jeden za wszystkich, Jagiellonia wracamy nadszedł czas by się rozliczyć wracamy wiesz nadszedł czas by się rozliczyć

ref:To te miasto to ten klub to nasza Jagiellonia tutaj wiarę liczymy w zapracowanych dłoniach, to te miasto to ten klub trudno to przeczuć każdy z nas tutaj żyje przecież od meczu do meczu, x4

"

A, A, A, Agnieszka!

uoooouoo, uooooujee / x4

1. Gdy poznałem ją wszystko stało się takie piękne.

Jej zadarty nos, a niżej jeszcze coś, och jakież jędrne.

Miała włosy blond, tak jej dobrze z tym, o Boże drogi!

Coś mnie wzięło gdy zobaczyłem jej, jej długie nogi.

Ref. A, A, A, Agnieszka!

Zadarty ma nos.

Na skrzydłach cię poniesie

Hen za siódmy krąg

Zamykaj oczy kiedy nie wiesz dokąd iść

Czuciem się kieruj w mroku nie rozumem

Kocham cię krzycząc by nie pękła nić

Bo tutaj się nie umiera tu się traci umysł

Musisz biec musisz biec

Między piekłem a niebem

Tam gdzie jej gasnący cień drga

By coś tu także i po nas zostało

Prócz dwóch par zużytych, roboczych rękawic.

Wiersze przychodzą...

Umarła poezja, niech żyje poezja !

A błaźni niech żądzą światem,

Na który z obłoków wrócimy

I resztę życia spędzimy na rybach

I piciu wódeczki przy cieple ogniska.

Zgubieni wśród jezior i lasów

I trudno znaleźć je

Kochałem mocno Cię, jak mogłem, dobrze wiesz

Byliśmy tak szczęśliwi, serca biły nam

Lecz los nam podciął skrzydła

Pękła nić, która nas łączyła

Ref.:

Śpiewam Ci pieśń mego życia

Komu potrzebne Twe łzy

Szczęście jest przecież jak wicher

Lubię się najebać jak zły

Choć wiem, że to nie pomaga na ten syf

Pewnie mam tak samo jak ty

że czasem nie radzę sobie z czymś

Mam pozwolenie się nie zbłaźnić, rozdwojenie jaźni

i nikt nie powiedział pass mi, a ja nie wiem kiedy starczy

jeszcze chwytam za majki bo ciągle mam zadatki

nie gość bez zajawki co dupy do za datki

Nieustanny napływ alko pozwoli mi zapomnieć


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga