Alfabet słów:

Słowo śliż w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery ś: starówka, snowboarding, skeczowy, szmaciarz, sawannowy

Kto w Polsce śpiewa o śliż ? To między innymi A Minecraft Parody, A-Front, A.D.H.D.. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Wreszcie ja, zostawię ślad,

Co tam Notcha gniew...

Potęga mocy mej Minecrafta przejmie świat,

A pomysłów setki w głowie ku górze niesie wiatr.

Wszystkie złe myśli tnie jak diamentowy miecz,

Nie zrobię kroku w tył, nie spojrzę nigdy wstecz!

Mam tę moc, mam tę moc,

Mogę robić to co chcę.

Mam tę moc, mam tę moc,

Czytałem te lektury, które wykreśliłeś

Łamałem te ustawy, które wymyśliłeś

Piłem czasem wódkę w monitorowanym parku

A twoi żołnierze nie siedzą mi na karku

Mentalna katastrofa

dym zawisł nad barem w powietrzu czuć ciężki grzech,

całe życie jest balem, napędza je odwieczny zew.

Płyną monety, wino, kobiety i śpiew.

Budzą gniew i apetyt jak kasyno,

burzą krew, prują bebechy, myśli wiją.

Wiesz teoretycznie diabeł ma wiele imion,

znamy go z trzech - śpiew kobiety i wino.

1. FREON

Kobiecie zawdzięczam życie

brakuje to ciebie.

Słucham symfonii, miejskiej monotonii,

szukam harmonii, noc mi pozwoli fantazje uwolnić,

dotykam granic tajemnicy,

jeśli chcesz, zatrzymaj się, też to usłyszysz.

I chociaż odpływam

i jestem w niebie,

ciągle to czuję -

brakuje to ciebie.

we mnie ciągle siedzi clown z odwróconym uśmiechem

kilka razy w ryj mi dał, teraz bawi się oddechem

krotko i szybko ,jak z autostradowa dziwką

zabijanie sumienia na dobre mi nie wyszło

jeśli istniejesz, ścisz to, rozcięło mi bębenki

jestem taki miękki, wrzask palonych dzieci, smród udręki

nozdrza wyczuły woń pętli, gdzieś ulatnia się gaz

kuchnia jest za daleko, by spotkać kogoś w sam raz

a czas nie sprzyja na pewno żadnym interakcjom

- specjalnie dla nich

Ref.

połknąłeś bestie z ostatnim oddechem

na życiu w społeczeństwie pozostawiono gruba krechę

nie zbywaj mnie śmiechem, jeśli mnie nie rozumiesz

,jeśli jesteś zbyt głupi i dogrzebać się nie umiesz

do korzeni dramatu, na pohybel temu światu

wśród tłumu wariatów, sterowanych automatów

odgórnie, chemia chce wypierdolić chujnię,

Nie będzie mną rządził zapijaczony luj,

Wszystkie auta nietknięte, czemu spłonął właśnie twój,

Służbowy patent na przedłużenie lachy,

Kominiary i kałachy, to nie są strachy na lachy,

Rodzina niech spierdala jeśli starczy w aucie wachy,

A ty kurwa klęcz przede mną ujebany w krwi po pachy,

Tu nie ma rewelacji, to wynik zwykłej frustracji,

Miliony ludzi skazanych na władzę z degradacji,

Pierdolisz o kryzysie, pierdolisz o inflacji,

watykańskiego dziada, który łapą z okna macha

Chrześcijański muppet show, prosto w ryj moja lacha

Już jestem przegrany, oni mają tu przyczółek

Ja werbalnie święconą wodę zatrułem

Jestem na czarnej liście pierwszy do eksterminacji.

Ekskomunika bez próby mediacji

Wiesz mam to głęboko w Ampula Rectii

Jest nas coraz więcej, jesteśmy bardzo przebiegi

Umiemy sięgać tam gdzie wzrok nigdy nie sięga.

frustracji, smutku, wiesz tego typu gówna

depresjonuję to popatrzcie się na siebie

i kto jest bez winy, niechaj pierwszy przyjebie

w 2 deski słabeusza i bohatera,

każdy myśli sam za siebie, swoją drogę sam wybiera

mam swoją golgotę i własnego Piłata

jednak z tym po prawicy ojca nie potrafię gadać

w sumie jest nas za dużo, dwóch kandydatów do krzyża

a twoje miłosierdzie mojej złości ubliża

I możesz się zapytać, co w ramach nagrody

Pozornie prosta kwestia, a zaczynają się schody

Bo, wiesz, z czystej wygody, lepiej jest nic nie zmieniać

Gdy masz więcej swobody, to zwykle nie czujesz ciśnienia

I to co wcześniej było odbiciem Twoich myśli

Kiedy piekło się skończyło, już tylko błyszczy

Bez litości dla bliźnich, to jest zajebiście przykre

Gdy ten cały chory wyścig traktujesz jak rozrywkę

Kiedyś mesjasz, a dziś zwykły zaryczany przygłup

Podludzie którzy srają na swoje ideologię

Larwy bez zasad, byle wygodniej.

Napchać swoje pyski, spuszczać się na ryje

Postępowiec będzie bredził, że ten świat wcale nie gnije.

Liżesz kurdyjską dupę, srasz w kawiarni u żyda

Tapeta z głupoty. Ej zaraz się porzygam

Kretyńskie poglądy wkładają ci w łeb

Kolejne polskie ciało zakopane obok drzew.

Schowaj ten śmiech stul suczy pysk,

Wyśmiewam hedonizm ,wybierając mizantropie

jednocześnie we własnych łzach się kurwa topie

po chuj kruszyć kopie o jebaną pozę

ja szybko swoje życie do mety dowiozę.

Wybacz mi boże jeśli jednak istniejesz

choć i tak nie jesteś sędzią tylko szczęścia złodziejem

jestem coraz bliżej ,eksploruje własny kres

wszedł mi w żyły bies ,gówno wiesz jak to jest.

Test, który już zdążyłem oblać

Przez zazdrość, bo śnieg zakrywa wszystkie troski

I, gdy kurtyna opada, i do życia się budzą

Demony co jak psie gówna ulice brudzą

To chce mi się rzygać z bólu i nadziei

Ta druga kiedyś miała skrzydła, zgrabnie je podcięli

I choćbyśmy chcieli podjąć kolejną próbę

To już na początku rozmów, wiem, że się zgubię

Z ogromnym trudem przesłuchuję stare płyty

Ponad 50 minut, to prawdziwy wyczyn

Pod drzwiami, których mu już nikt nigdy nie otworzy,

Muszę cieplej się ubierać, bo znów przychodzą mrozy,

Chciałbym spokoju dożyć, tak, wiesz na każdej płaszczyźnie,

Dać ranom się goić, nie straszyć blizną na bliźnie,

Każdy kto tego liźnie zrozumie o co mi chodzi,

I to pewnie ze wstydu próbuje kurwa się odmłodzić,

Bardzo dobrze wiem, że spadam kurwa na dno,

Mieszkanie na wylocie, banki spuszczają manto,

Jebany kruk GE, telefonia komórkowa,

We mnie ciągle siedzi clown z odwróconym uśmiechem,

Kilka razy w ryj mi dał, teraz bawi się oddechem,

Krótko i szybko, jak z autostradową dziwką,

Zabijanie sumienia na dobre mi nie wyszło,

Jeśli istniejesz - ścisz to, rozcięło mi bębenki,

Jestem taki miękki, wrzask palonych dzieci, smród udręki,

Nozdrza wyczuły woń pętli, gdzieś ulatnia się gaz,

Kuchnia za daleko, by spotkać kogoś w sam raz,

A czas nie sprzyja kurwa żadnym interakcjom,

Zacieśnione relacje z komunikatorami,

Jeden trzy trzy sześć - i nigdy nie będziemy sami,

Pazurami rozszarpani społeczni samobójcy - to dla nich.

Połknąłeś bestię z ostatnim oddechem, na życiu w społeczeństwie postawiono grubą krechę,

Nie zbywaj mnie śmiechem jeśli mnie nie rozumiesz, jeśli jesteś zbyt głupi i dogrzebać się nie umiesz,

Do korzeni dramatu na pohybel temu światu, wśród tłumu wariatów, sterowanych automatów,

Odgórnie chemią chcę wypierdolić chujnię, bo świat we mnie umrze, jeśli ja umrę.

[Odyn]

Otoczenie wykreowało dzisiejszego mnie,

Że każdy jest inny, co innego go rajcuje

Nie dajcie zrobić z siebie klonów, jebanych kukiełek

Bądźcie ludźmi, a nie ułomnym, systemu dziełem

Wszyscy piękni, wszyscy ładni, wspaniali i układni

Nigdy taki nie będziesz, jeśli nie czytasz Claudii

Nigdy nie będziesz lepszy, od dworcowego brudasa

Jeśli spodnie masz z bazaru, a nie sklepu adidasa

Sklepy nie dla idiotów, a idioci w nich kupują

Bo choć obok jest taniej, reklama się sugerują

Pokażę wam szkołę, naprawdę zajebiście

Sprawdzę, ile warte raj, piekło i czyściec.

Śmierć za nasze grzechy i wieczna pokuta,

Zgubiłem sumienie na kolczastych drutach,

No i teraz, słuchaj, jeśli dam radę

To wrócę na ziemię i mamy przewagę.

Już jeden taki był, słyszałem, męczył się podobnie

tak jak ja, no i Ty. Banałem to, że życie podłe,

Że swoboda rezygnuje z kolejnego spektaklu,

Pędzi i goni ofiary, kąsa, nic tu po nich

Przestań się dąsać zamknięty w czterech ścianach

Wiem, że jesteś bliski końca, ej, nie możesz się poddawać

I przestawać stawiać opór, to naprawdę ważna sprawa

Zabawa się skończyła gdy zaczęli łamać prawa

No bo ile możesz znosić ingerencję w Twoje życie?

Wraz z tysiącem innych gardeł zdołasz gnojów zakrzyczeć

Trzeba działać skrycie i szybko czyny przekłuć w słowa

Jak wyjdziemy na ulice - nasz bunt im się nie spodoba

"

To w sumie wyróżnienie być pierwszym na liście do odstrzału,

Staję się pomału wrogiem numer jeden,

Wsłuchaj się w mój głos, a rozpierdolę ci twój Eden,

Czar ułożonego świata, wartości o których nie wiem,

I których nie znam, z resztą wartości nie zna bestia,

Zero skrupułów, sumienia, rozwagi czy zrozumienia,

Bliżej niż do człowieczeństwa, jest tu do odczłowieczenia,

Bandy małoletnich gnoi, jebać to, że nie przystoi,

Rozpierdolą bez celu wszystko, co na drodze stoi,

Kiedy, kurwa, na to patrzę, głowa dziwne myśli roi,

To wszystko prowadzi do społecznej paranoi,

Nakurwiasz dzieciaka, bo pobrudził ubranie,

Może kupiłbyś pralkę, gdybyś chuju rzucił chlanie,

Chujowe wychowanie, pusty talerz na śniadanie,

Nie oczekuj pomocy, to inna planeta,

Oni mają swój świat, Twoje istnienie to nietakt

Mężczyzna czy kobieta, wal to, odpierdol *peta*

Radykalny jak PETA w obrazowaniu okrucieństwa

Sraj na wszelkie weta, znaleźli w Tobie szaleńca

Zadaj sobie pytanie, komu w ryj się śmieje klęska?

A kto teraz górą, tony kurwa armatniego mięsa

Spuchnięte jak ścierwo z jebanego Burger Kinga

Napchali ryje wiesz, do błędu ciężko się przyznać

I tak ciągle się męczę ze strachu boli głowa

Orzeł dziobie swoim dziobem bo obce są mu słowa

Poligon doświadczalny pisarzy futurystów

Czarno-białych purystów z armią własnych robotów

Nie wychodź lepiej z domu jeśli boisz się kłopotów

W sumie same Cię znajdą natrętne jak atak spam-botów

Otóż, żyjesz na świecie gdzie wolność się zamiecie

Pod najtańszy dywan, tak wiem zapomniałem przecież

Że będą w kółko mówić, ""to ludzie nas wybrali""

Banalnie tłumaczysz stosowność swoich sądów

Banda głąbów przyklaśnie niesiona siłą prądów

Zniewolona iluzja, trąd wdarł się do narządów

Odpowiedzialnych za procesy, zmysł obserwacji

Idioto, chcesz kreślić wykresy, swojej dominacji

Nie będzie rewelacji kiedy splunę w twoja stronę

Bo plany supremacji, są z góry przekreślone

Pokój śmierdzi zgonem, rzeczywistość to poligon

Mięśnie pokrzywione, boli kość, haloperidol

Truizm? Przecież te gówna niosą to samo ze sobą

Jebaną, skurwiałą odpowiedzialność zbiorową

Jak możesz winić ludzi za to, że się urodzili

Grzech pradziadów mnie też brudzi od lat tego was uczyli

Że jeśli pod presją nikt z rodziny, wiesz, nie pęknie

To przez suchy łeb mnie skażą na wieczną udrękę

Upierdolę Ci rękę, którą sięgasz po sumienie

Armię niewolników tworzysz przez odczłowieczenie

A zrozumienie? Nawet kurwa się nie starasz

Czołgam się w gównie żebrając o zmiany

Wściekły brud

I nie mów mi, że to przejściowe stany

Zabierz mnie

Tam gdzie z myśli zawsze możesz tworzyć postacie

Tak mocno chcę

Ukryć przed sobą prawdę, którą wy już dobrze znacie

Ten sam smród

Czołgam się w gównie żebrając o zmiany

podła władza i gniew stwórcy , dno - obrany azymut

skup skurwysynów, napędzanych przez ten system

co Cię niszczy oszukuje i wpierdala na mielizne

mówisz bez ciśnień, inaczej to się nie da

tematu liźniesz jak Ci, wiesz, zabraknie chleba

w oczy zagląda bieda, weź ideały sprzedaj

chłopczyk po sądach biega, a lepszy kolega

nie spieprzył sobie życia,bo miał w dupie własny honor

z kim trzeba było sypiał i nie obcy mu był donos

Z każdej nocy zrobię piekielne męki!

-A kiedyś świat zdawał się naprawdę taki piękny.

Dopóki ktoś nie wkręcił Cię w moją podświadomość!

-A tak Ci ze mna źle? Nie wiem, weź idz złóż donos.

Tylko kto Ci uwierzy, że Twój mózg nie myśli solo ponoć?

-Skoro tak stawiasz sprawę i nie bierzesz jeńców,

To czas przerwać tę zabawę, ja mam dużo argumentów.

Urządzimy rozprawę jak prawnicy klientów,

Mnie reprezentuje strach, a Ciebie?

Ale złoszczę się gdy chcesz oceniać kurwa czyjś upadek

Człowiek tylko do pewnego momentu daje radę

A nie każdy by skoczyć z dachu bloku ma odwagę

Chuj na was kładę wyznawcy czerni i bieli

Gdy wszystko wzięli chociaż życiem nie chcesz się dzielić

Przypadek szósty - w oczach mediów brzydki, kurwa, tłusty

I sprzedają stereotyp bo co drugi łeb jest pusty

Można go ustawić kurwa według własnej woli

Już od podstawowej szkoły czeka by przypierdolić

Sfrustrowani rezydenci ludzi sukcesu nie lubią

Narobili Ci stresu, do jednego wora wrzucasz

Zwykłego alkusa i tego co ból chce zagłuszać

[II.]

Powodzenia jeśli w szambie szukasz alternatywy

Lizanie dupy lub patriotyczne zrywy

Narodowe trupy albo sucz Kidawa-Błońska

Rewolucja na ulicach od Pomorza aż do Śląska

Brakuje iskry co rozpierdoli beczkę z prochem

Gdzie jest Twój Bóg?

Gdzie jest Twój Bóg, gdzie?

No popatrz na ich twarze, bezmyślne, puste kukły,

Zerowy bagaż wrażeń, zawistne stare kurwy,

A jeśli śmierć istnieje, to i tak będziesz mieć spokój,

Gdyby jej nie było, to efektem amoku,

Jest piekło, to chyba jakieś bajki dla obsranych,

Bachorów wychowanych w majestacie kultu krzyża,

I siekło, bo mózg raczej lubi takie stany,

Co ty chcesz mnie wychować? To za daleko zaszło

Uzbrojony ładunek i wklepane hasło

Na świecie jest za ciasno, więc potrzeba nam przestrzeni

Płonące dworce, auta, wiele się tu zmieni

Bo upokorzeni zaczęli podnosić głowy

Twój argument kontra nasz materiał wybuchowy

Rewolucja to czas, który wymaga ofiar

No, a schronieniem las i nikt nie będzie szlochał

Kiedy zginie jeden z nas, trzeba wiedzieć co się robi

Zastąpiona chipem co dzieci śledzi wieczorem

A rodzice są ślepi pakują odblask na tornister

Egoistyczny kretyn, banka złudzeń w końcu pryśnie

Obiecuje, ze się przyśnie i pogrożę Ci palcem

Może wtedy w myślach błyśnie pomysł, jeśli coś warte

Jeszcze są twoje neurony, człowieku, wiesz, opieka

Nie składa się z gerbera, mleka, długo będziesz czekał ?

Nowe pokolenie zaprogramują dzięki Tobie

Bo debilu, pustą tablice ciągle puszczasz w obieg

"

A z ciszy wypełzają sny,

I gryzą myśli, dają mi,

Zobaczyć własny chory pysk,

A mogłem nie otwierać drzwi,

I nie pozwolić im wejść,

Oczy są bardziej mdłe niż śmierć,

[I.]

Tak trudną misją jest człowieku, konsumpcja lustra(?)

I nie chodzi tu bynajmniej o to jaki ze mnie pustak

Głowa faktycznie pusta, myśli przeżarte wstydem

Sam się sobą brzydzę, nawet kiedy jestem widzem

Projekcja produkcji na własnych patentach

Jak omamieni głupcy, przed własną słabością klęka

Pusta morda nadęta, zasłużona męka

I tony wściekłości

I patrzeć jak płoną

Napełniając gównem ryje

Pojebanych pasożytów

Bo jeśli już żyje

To chce się pozbyć wnyków

I pełen furii wchodzę między hordy

Tych co są z siebie tak dumni, a piękni tylko z mordy

A kiedy rozszerzają wargi jak ruchana szmata

"

Wynurzam się z najgłębszych zakamarków koszmaru,

Zdobywam pozycję, obserwuję pomału,

Wpełzam w świadomość ludzi bliskich tobie,

Czołgam się w spirali myśli, pół-diabeł, pół-człowiek,

Mówiłem ci, że nie warto jest mieć we mnie wroga,

Taka mała przestroga przed panem w rogach,

Kajdany na nogach i powiązane ręce,

Skaryfikacje i będzie tego więcej,

W jebanej głowie panuje spory mętlik. Jestem taką pizdą, że nie umiem sam zawiązać pętli.

Jeden z drugim nieugięty, rogaty i skrzydlaty.

Kupi stary ??? co do dzisiaj wierzy w skrzaty. Należą mi się baty, należy mi się chłosta, za to, że manipulacją próbowałem się wydostać z piekła, o którym nie masz pojęcia. Nie śmiej bredzić o radości i do życia chęciach.

Wyśpiewam hedonizm, wybierając mizantropię. Jednocześnie we własnych łzach się kurwa topię. Po chuj kruszyć kopię o jebaną pozę. Ja szybko swoje życie do mety dowiozę.

Wybacz mi Boże jeśli jednak istniejesz, choć i tak nie jesteś sędzią, tylko szczęścia złodziejem.

Jestem coraz bliżej, eksploruję własy kres.

??? ???, gówno wiesz jak to jest.

Kres, który już zdążyłem oblać

Sensem ???

i pełen chęci pierwszy spuszczę się na flagę

bo ten wasz patriotyzm ma jedna wielka wadę

kiedy cały kościół modli się do zbawcy z Nazaretu

to wy z mega podnietą czcicie bogów z portretów

i jeśli biel to rasa a czerwień to krew zdrajców

to wieszam godło w kiblu i się nie pierdole w tańcu

rzeczowa dyskusja ,zawsze jestem otwarty

dyskretna aluzja ? kurwa, no wolne żarty

15 do jednego to naprawdę honorowo

Że wiją się jak glizdy, te głupie pizdy

Manifest napiszemy krwią strażników więżeń

Systemu upodlenia, co prawie wszędzie

Wpierdolił swoje kły i zżera niezależność

Jeśli wejdziesz do gry to zwyciężymy na pewno

[Ref.]

Nadejdzie czas gdy spłonie cywilizacja

Zbudowana na cierpieniu, pozorna demokracja

Gdzie masz niby wolny wybór, wytrzymać się nie da

Śmieć, który tu nie pasuje

za przeszłość i wygląd

Ja, naprawde jeszcze czuje,

pierdolone straszydło

I Brakuje mi słów, żeby określić jak bardzo brzydzę się Wami

Miliony głów wyznawcy syna cieśli, na codzień jebane chamy

Mój własny dramat, prywatny upadek, taniec wśród wyobrażeń

o tym kim mogłem być i fakt kim się stałem, nie wytrzynan tego tym razem

że jestem

Wiecznie spięta dupa nowoczesnego trupa

W kinie 3D max kupa reklamą się nastukał

Przy boku pusta suka, telefon z Androidem

Żenada przepijana wiochą, zagryzana wstydem

Jebać taką gnidę, co lubi jak się liżą lesby

Ale brzydzi się pedałów, a sam myśli, że jest niezły

Wychodzę stąd, idę, bo drażnią mnie debile

Co dokładnie i pomału zatruwają każdą chwilę

Żałuj, że się urodziłeś, chociaż Ci to odpowiada

Wtedy jestem niebezpieczny, bo dostrzegam głupotę,

Zero siedem, a zabawkę dla bachora kupi potem,

Głupia kurwa!

[REF.]

I jeśli chcesz możemy uciec stąd,

Zostawiając po sobie tylko zgliszcza,

Nie ma powrotu, bo już spłonął nasz dom,

I tak było mi wstyd, wiesz, do niego się przyznać.

[BRDG. II]

Zajebane kurwa pyski, z marszałkowską laską

Markowe El Dorado, słuchaj, to może sprawdź to

Media zawsze służą radą, tyle szans mi państwo daje

Nie wiedziałem, że tak ciasno ma w ryju jebany frajer

Jeśli będziesz strzelał w gardło, to wjeb sobie korki w uszy

Chyba, że wolisz dusić, popatrz znowu śnieg prószy

I kolejne święta, a dzieci topią się w prezentach

Mali byliśmy, pamiętasz? Pierwsza gwiazdka taka piękna

Przed przebranym Mikołajem schowałem się do szafy

Oddycha, wpierdala, rucha i żre

To nie jest mój świat, nie moje zasady

I choćbym miał stanąć zupełnie sam

Do póki mam siłę, nie dadzą mi rady

I jeśli jest moc to będę w tym trwał

I chuj

Pokłady cierpliwości możesz przestać być miły

Kopcie mogiły zbiorcze tak będzie prościej

Radośnie przyjmujemy to, że będzie o nas głośniej

Eksplozja zabiera ze sobą wielkie domy

Zanim zaczęli, to tlił kurwa się tylko płomyk

Powiedz będzie Ci smutno, kiedy uda się strzelić?

Poniżyć tych skurwieli, by mogli docenić

Twoją wielką wartość, może to nie jest sposób

Ale trudno już znaleźć wyjście z tego chaosu

odpływasz daleko, pewnie chcesz znać przyczyny,

To zasłużona kara, za wszystkie Twoje winy.

Cały czas pamiętam te ulice

wśród głuchych mas, bez celu krzyczę

mam już dość, jeśli to nazywasz życiem

wiem, że boga głos, przemówi przez stryczek .

Myślałem, że znam Ciebie i mnie, w istocie ciągle bardzo mało wiem.

Nikt nikogo nie nauczył jak należy wybaczać

chłopak krzyczał, potem bił, a na końcu tylko płakał

I to jest wasze współczucie

I płoną drzwi

Nie zdążę uciec

Gonitwa chwil

I wojna myśli

Ostatni raz

Niech mi się przyśni ,że

Znów jesteśmy tam

Gdzie nie ma mostów

egocentryzm, kłamcy, szmaty, fałszywi święci

sam zobacz że wszyscy jesteśmy przeklęci

nie chce już więcej słuchać waszych kazań

naprawde nie będzie mi nikt nic doradzał

a jeśli jesteś dobry, tak bardzo chcesz mi pomóc

to weź sie ze mną zamień dam Ci klucze od domu

Mówią, bądź pewny siebie, wtedy się spodobasz

propaganda sukcesu, na wiatr rzucone słowa

bo w głowach dawno żyje już ideał człowieka

wgraj plik zdaj test siedź i dla nich pracuj

oblepiona w biel i czerwień banda wariatów

media ciągną pałę rządom, by połykać ich kłamstwa

stręczyciele umysłow, ""dla kurew hajs mam""

jeśli będą tym kim są, świadome niewolnictwo

wolę śmierć niż układy to chyba wszystko

Nie wmawiaj mi, że żyje we mnie dziecko

a najlepiej to stul ryj, bo świadomi słuchać nie chcą

tych bredni, dzień powszedni, czas polowań na przetrwanie


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga