Alfabet słów:

Słowo śliznąć w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery ś: sześćdziesiątka, spalać, smyczka, samochwalca, szczyr

Kto w Polsce śpiewa o śliznąć ? To między innymi Hukos, Nullizmatyk, Strachy na Lachy. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

8. Sprawdź sadystę, panczenistę, wjazd na taflę,

9. Biznes z arcymistrzem, krajobraz po bitwie, krwawą masz homilię

10. Poznają nas po brzytwie, to zamach stanu na łaków, których nazajutrz wytnie

11. Trzech samurajów z kraju, gdzie kwitną toksyczne wiśnie

12. Ponoć flow liznęliście - Wow! - w końcu logiczne wyjście

13. 3W flow klika robi, Rozpiździel po dziś dzień na scenie

14. Cioty drą pizdę, ich występ to fitness na arenie

15. Ich voice po lifcie, masz śliczne, powabne zabarwienie

16. Cipom odcinam wtyczkę, ostatnie namaszczenie!

Głową w dół oczami na twarz

Spadnę tam gdzie stałeś

Gdzie ostatni raz cię widziałam

Nasz podstawowy kurs języka

Słodko liznęliśmy ciut

Akcent, idiom, gramatyka

Zwykły traf to z fartem w cud

Czekam kiedy dla mnie się rozbierzesz

I co po drugiej stronie masz

Ja spotykam ich dwa razy w roku pracują w Warszawie

Pseudo-ziomy ze szkoły, farciarze z pierwszych ławek

Spotykam ich w klubach, sakramentalne pytanie

'Hukos czym się zajmujesz?' - Zajmuję się rapem

Liznęli w dupę stolicę, patrzą z politowaniem,

Jeszcze zmyję ten uśmiech na ich zarobionej japie

Sukces to hemoroidy od stołków w korporacjach

I gdy przez 12 godzin w jaja uwiera Cię garniak

Kiedyś młodzi gniewni, niedługo starzy wkurwieni

Jak mój człowiek co zwolnił gdy pochłonęła go chwila.

Bo tu nie liczy się bilans, Ty typie ile nawijasz,

Prestiż nie czyni Cię wielkim, co drugi chce się wybijać.

W tych kolorowych chuj wbijam i nielegalnych jak pirat,

Liznęli fame'u na blokach, szerokie dresy - white nygga.

No chwila, co to ma być? Skąd się bierze to coś,

Odbijam stary, mam dość to moje życie i los.

Nie chcę już mówić o tym jak tu jest ciężko,

Przecież żyjesz tu gdzie ja i doskonale wiesz to.

zaliczam kolejny progres ty kolejne łóżko dupą

siedzą po barach hejty, chleją wódę na potęgę

kiedy ja na barach nie przelewam wody tnę okrutny bangier

anonimowy pręgierz ślą znawcy rapu

kurwa kim oni są nawet nie liznęli tematu

blatuj, mówisz do weterana złoty kałamarz

zatkaj twarz póki ją masz szczeniaku bon voyage !

Kali wyciskał łzy

Kali twardszy od kamieni

I wiem, że ty chcesz mnie widzieć w grobie,

To moja Golgota - nie po to niosłem krzyż, by stąd odejść.

Pieprzę ich łopaty gotowe do pracy, to proste.

Wiedz, że jak jesteś kumaty zgarniesz hajs za postęp.

Oni - nie liznęli go od dawna niektórzy,

to prawda, że progres jest jak księga w ""Imieniu Róży"".

I wiem, że te młode koty chcą mi drapać oczy,

ale każdy taki sam, jak na jeden chów starczy

Słyszę głosy co domagają się forsy,

Kurwa, chodzi tu o hajs, czy o prawdę co?

To wszystko chuja warte, jeśli fundamenty gniją

Za własne błędy nie obarczaj innych winą

Do księżyca psy wyją, a pajacom puchnie ego

Choć ledwo liznęli w tej grze pierwszy sezon

Pieprzyć niemoc, marazm i cały ten syf

Skurwysynu ślepo uprawiającym hejting

Weź się rozejrzyj, ilu wchodzi do tej gry sercem

Może połowa, człowieku, nie więcej

Mam ręce, dokręcę i nęcę i

jeszcze chce więcej i mocniej dokręcę!

Mam ręce, dokręcę i nęcę,

bo ciebie chcę więcej, rozpalam twe serce.

I niedużo trzeba, byś liznęła nieba,

bo wpadłaś w me ręce i czego chcieć więcej.

I znowu od nowa czy jesteś gotowa

od zmierzchu do świtu odlecisz z zachwytu!

Ref.x2

Pod drzwiami, których mu już nikt nigdy nie otworzy,

Muszę cieplej się ubierać, bo znów przychodzą mrozy,

Chciałbym spokoju dożyć, tak, wiesz na każdej płaszczyźnie,

Dać ranom się goić, nie straszyć blizną na bliźnie,

Każdy kto tego liźnie zrozumie o co mi chodzi,

I to pewnie ze wstydu próbuje kurwa się odmłodzić,

Bardzo dobrze wiem, że spadam kurwa na dno,

Mieszkanie na wylocie, banki spuszczają manto,

Jebany kruk GE, telefonia komórkowa,

Że każdy jest inny, co innego go rajcuje

Nie dajcie zrobić z siebie klonów, jebanych kukiełek

Bądźcie ludźmi, a nie ułomnym, systemu dziełem

Wszyscy piękni, wszyscy ładni, wspaniali i układni

Nigdy taki nie będziesz, jeśli nie czytasz Claudii

Nigdy nie będziesz lepszy, od dworcowego brudasa

Jeśli spodnie masz z bazaru, a nie sklepu adidasa

Sklepy nie dla idiotów, a idioci w nich kupują

Bo choć obok jest taniej, reklama się sugerują

podła władza i gniew stwórcy , dno - obrany azymut

skup skurwysynów, napędzanych przez ten system

co Cię niszczy oszukuje i wpierdala na mielizne

mówisz bez ciśnień, inaczej to się nie da

tematu liźniesz jak Ci, wiesz, zabraknie chleba

w oczy zagląda bieda, weź ideały sprzedaj

chłopczyk po sądach biega, a lepszy kolega

nie spieprzył sobie życia,bo miał w dupie własny honor

z kim trzeba było sypiał i nie obcy mu był donos

Że, z tych rewelacji matex na magisterską prace

Przez swoje zachowanie w twych oczach jestem pajacem

Bardzo chciałem mieć swój azyl a teraz za to płace

Blok na użytkowniku juz nawet nie znam powodu

Gdy czytam swoje myśli nie mogę pozbyć się sie smrodu

Pamiętasz, za młodu każdy wszystko brał na „lajta”

Bo czym różni sie Mózg 16 latka i bajtla

Dla innych była bajka, na mnie wymuszano kłamstwa

Ciągle gotów by stanąć z kostuchą do tańca

"

Paranoje wpełzają w myśli, nie chce się nawet przyśnić

spokój, niezawisli sędziowie siędzą w głowie wyścig

powiedz, ile korzyści ma antychryst, a ile czasu bliscy

mają smutne pyski, kupno, sprzedaż, zyski

kłamstwa, do tańca zaprasza szarańca

Podług której słabi tworzą siłę, bo chcą być groźni

Nie pozostaję w tyle na niwie ich partytury

Odbijam zakładników chorej nomenklatury

Poddaństwo i pasterz w czystości nie zaśniesz

Jeśli nie staniesz en face z tym co dla Ciebie takie straszne

A pierdolę was! Dalej będę nauczał

To co chore uzdrawiał, to co stałe poruszał

Nie wiem czy istnieje dusza, za dużo samokrytyki

No, a ból najlepiej koją alkohol i zastrzyki

Możesz tak po prostu poddać się,

Ale ja temu mówię głośne NIE

Niech mówią o Tobie przegrany,

Ale każdy kto w życiu walczy jest wygrany

Jeśli nie masz natchnienia

Walcz do znudzenia

(ref.) Walcz zawsze o swoje

Nigdy niczego za darmo nie dostaniesz

Możesz tak po prostu poddać się,

I nie porównuj do niej twego (prrr),

Bo to krzyki, podam ci drugie, bądź na luzie.

A słowa krytyki przecedzę prze bata, wycedzę ci.

Tak, tak dziękuję. Pomyślę sp........ lub czulej.

Bicie nie kulej. Głowo myśli nie odpędzaj,

Bo masz tą wiedzę, więc nie bój się jej i nie zniechęcaj!

A w uszach masz sitko, więc cedź przez nie wszystko.

Zostanie treść, najważniejsze jest by trafiała cię...

Ref. Bezpośrednio, co mnie dotyczy o tym mówię.

Ten kogo interesuje Twoja postać

I by mógł jeszcze postawić Ci jakiś wymóg, żądanie,dać Ci radę lub zadać pytanie

Potem pochwalić, albo potępić,

Przecież nie żyjesz

Jeśli nie istniejesz w necie

Ty, ja, inne życie, inny świat

Przyjaźń, miłość, rozstania, tęsknota

Zdrada, ból, gniew łzy i nienawiść

I to, co może sprawić, żeby mogły się pojawić

do podkładu co od razu nim się jaram pal go

Nie mam jadu i układów a mam własny żargon

i robię szum jak stado kun dla mnie to minimum

Idę na żywioł na oślep niekoniecznie

nie zapłacę szyją jeśli nie działam skutecznie

ci co nie żyją nie pomylą się obecnie

używać strun gdy słucha tłum dla mnie to minimum

Jestem szybki jakbym rybki łowił ręką

Lepiej bym coś zrobił niż głowił się nad przynętą

Myślę,że widzi to każdy,bo z każdym dniem

Oddalamy coraz bardziej się od prawdy

Nieraz są sytuacje,które karzą ci wybierać

bo nieważne co robiłeś, ważne to co robisz teraz

Uwierz jeśli nie możesz już zrozumieć

Pokaż co umiesz na co stać cię musisz wykazać się

Nikt nie poczuwa się do winy

Tak beztrosko dajemy myśleć za nas innym

Idąc prosto nie chcemy znać tego przyczyny

Nie chodzi o nic co nie widać jak na dłoni ani oni ani my nie osiągniemy hegemonii

Tuche! Kiedy ja poruszę hardkor skruszę animuszem twoją kopię wartko

Zmuszę byś dłużej ślęczał nad swą kartką buszek Baku Baku reprezentuj hardo

A jak! Picu picu chlastu chlastu mam nastrój ale nie mam płuc jedenastu

Więc zbastuj jeśli nie dostrzegasz kto wlazł tu głuptasku mam to napisane na pasku

D.A.B czy jakoś takoś jak go zwą

Bo to jest on

Dobra jadę z tym tematem własnym rapem od lat podpisany mam na to cyrograf

Szatyn zobacz jak ja wchodzę na tym biorę co najlepsze i skręcone w baty

Jeśli złym jestem przykładem kładę

Spawa na ladę, mam to za przywilej

Nie smakuje mix to go wylej

Podpisuję się pod nim moim stylem

Znasz go? jeśli nie, to już nie poznasz

Ważność tracisz dla mnie jako postać

Kiedy ty wychodzisz wtedy lepiej żeby zostać

Baku Baku to jest skład - łatwo poznać

To smakuje jak buch z czystej lufy

i zagrał ten show nawet gdybym się zgiął

Więc pizgam,

patrz bo jestem rapu wokalistą

iskra sypie się z mojego paleniska

pryskaj, jeśli nie chcesz tego

widzieć z bliska

wyspa - tutaj ja wynurzam mój batyskaf

I pływam zapamiętaj jak się nazywam

Abra D.A.B córki rodzicom porywam

Młodym człowiekiem, zakochanym w Tobie

Pojawiłaś się tak nagle , tak niespodziewanie

Musiałaś być jakaś wyjątkowa

Skoro się w Tobie od razu zakochałem

Myśli nie zawiodły , tak właśnie było

Tak było , jesteśmy razem

Dziękuje, za wszystko Moje Kochanie

Za łzy, za uśmiech , za sny

Dziękuje kwiatuszku za wszystkie dni

A myśl spadnie daleko, do głębi zapomnienia;

(gdzie) Tęsknota zamknięta powieką czas w nieśmiertelność

zmienia

Jak wichru szum przewodni, gra rogów wołanie dzielne;

Z dźwiękiem tej melodii, powrócą myśli nieśmiertelne;

I odrodzą się cienie przy bladym świetle miesiąca,

Rozbłyśnie dawne wspomnienie, z nim zemsta jak krew gorąca.

Milknie przyszłość w świętym Borze,

Ciszę - głuszy tylko szept;

Siedzę w sufit patrzę się

wszystko w koło ze mnie drwi

usta moczę w pustym szkle

wszystko wyschło, nawet drink

Ludzie mówią tak to jest- jeśli nie wiesz czego chcesz

Inni wznoszą wielki lament- co sie teraz ze mną stanie

No no co No no co No no co No no powiedz co

Już nie mogę dłużej tak

ściany puste, radia brak

Siedzę, w sufit patrzę się,

wszystko wkoło ze mnie drwi,

usta moczę w pustym szkle,

wszystko wyschło, nawet drink.

Ludzie mówią, tak to jest, jeśli nie wiesz czego chcesz,

inni wznoszą wielki lament, co się teraz ze mną stanie?

No no co? No no co? No no co? No no powiedz co?

Już nie mogę dłużej tak,

ściany puste, radia brak,

Nikt nie mówił, że myśli o tym co ja

Tak jak i wiele innych trudnych spraw

Z dnia na dzień, idę sam

* Kropla rzeki nie stworzy

Liść nie sprowadzi jesieni

Uśmiech miłości nie uczyni

Lecz świt dzień rozpocznie

Tak jak i wiele innych trudnych spraw

Z dnia na dzień, idę sam

Nie mów mi żadnych słów na wyrost, żyj chwilą,

Nie mów mi nigdy,

że chcesz kochać mnie zawsze, skąd wiesz?

Nie mów mi żadnych słów na wyrost, żyj chwilą,

Zrozumiemy się bez słowa, a jeśli nie to, nie,

Gdy rozejdzie nam się droga to boleć będzie mniej,

Nie mów mi nigdy,

że chcesz zawsze być za mną, skąd wiesz?

Nie mów mi żadnych słów na wyrost, żyj chwilą,

Jesteśmy tak nadzy w tym, co czujemy.

Świat skreśli, tę miłość nim jej dotkniemy.

W przestrzeniach dni, nad wymiarami chwil

jest więcej w nas, niż mogą zabrać nam.

Nawet jeśli nie tu, znajdziemy się znów

w tysiącach miejsc,

Między nocą, a dniem

na dnie naszych serc, tysiące miejsc.

Nawet jeśli nie tu, znajdziemy się znów

Jesteśmy tak nadzy w tym, co czujemy

Świat skreśli tę miłość nim jej dotkniemy

W przestrzeniach, w nich, nad wymiarami film

Jest więcej w nas niż mogą zabrać nam

Nawet jeśli nie tu

Znajdziemy się znów w tysiącach miejsc

Między nocą a dniem

Na dnie naszych serc

Tysiące miejsc

Mam w dupie wasze sugestie na temat mojego wyglądu.

Ja tu diss nagrywam , a nie prowadzę posądu.

3. To prawie koniec , za długo nawijam.

Pewnie jeden z tych kolesi z bólu się zwija.

A nawet jeśli nie , i tak nie jest mi źle.

Na pożegnanie wam , mówię cześć. !!

"

Co się dzieje i co by było jakbyś była ze mną.

Czy byś kochała szczerze?

Boże jednak wierze że uda mi się poderwać ją i zdobyć jej serce...

Lecz nadzieja matką głupich lecz ja dalej myślę o niej.

Do myśli nie dopuszczam już żadnej innej.

Chyba kurwa się zakochałem zbyt wcześniej zagadałem...

Nawet dobrze cie nie poznałem.

Życie trudne jest dobrze o tym wiem

Układa scenariusze zaskakuje mnie

Ciebie mocno pragnę potrzebuję wiec

Jesteś mym marzeniem więc postaraj się

Jeśli nie zrobisz kroku oddalimy się

Proszę daj nam szansę chwyć za rękę mnie

Razem możemy wszystko dobrze o tym wiem

Dlatego staram się

Kochaj po prostu kochaj i nie zostawiaj nigdy mnie

Nie wiem co to jest

Może zatrułem się jabłkiem

Nie wyspałem

Może siedzi we mnie wczorajszy sen

Ale jeśli nie to czy ktoś zapewni mnie

Że ty wciąż kochasz mnie

Że mimo tych cierpkich słów

W głębi duszy pragniesz oddać się mi

Że chcesz w miłości utopić smutki

I wysłuchajcie go.

Bez tylu kłamstw, bez łez można żyć.

Nie kierujcie się żalem.

Przecież to my. Każdy z nas jest zagrożeniem.

Jeśli nie zrobimy czegoś.

To przegramy tą walkę.

Ref: Więc pozbądźmy się tego co w nas tkwi.

Nie pozwólmy mu nami zawładnąć.

Uwierzmy w naszą moc.

A rany biedni ludzie zadają,

Bo z pracą się nie witają.

Tutaj ludzie są w potrzebie,

Więc czekają na pomoc od ciebie,

Jeśli nie dasz im ważnej pomocy,

To nie prześpią wiele zimnych nocy,

Nie przebiją nienawiści muru,

Którego postawił głupi guru,

A guru to bardzo ciemna masa,

aby mieć gros dokonań.

To lepsza rapu strona.

Tak, wiem. skromność jest mi obca.

Robisz coś. Rób do końca.

Jeśli nie, zeżryj dropsa.

Jak bombside.

Pielęgnuję mój styl, mój akcent, dykcję.

Koncentracje ćwiczę zawsze.

Czytam o sprzęcie.

To było czwarte, po piąte: nie zgub się nigdy w tłumie

On umie wyzwolić w tobie zwierze, nie daj się

Po szóste: bądź rycerzem swojej damy, nie mów o niej źle

Siódme: zawsze bądź pewien swoich przyjacół

jeśli nie, to ich zmień, niestety, bo na cóż tacy

Ósme: przykładaj się do pracy, gdy chcesz coś znaczyć

Dziewiąte i dziesiąte to podwójnie dla mnie ważne

Cokolwiek robisz, najpierw uruchom wyobraźnię

Tak to już jest,

"

Nie wystarczą myśli, nie wystarczą słowa

Nie wystarczy gotowość

Świat woła: ""Na pomoc!, zimne serce mnie zżera""

Zacznijmy żyć teraz!

Wojownik umiera na polu walki

Słowo daję że, odmienię swój los

Nie powstrzyma mnie twój ponury głos, twój głos

Najwyższy czas pokazać twarz,

Czy zaufasz takiej mnie

A jeśli nie to co zrobić mam, byś uwierzył że to ja

Opuścił mnie strach, przespałam zły czas,

Chcę znów kochać, chcę się śmiać

Ostatnia łza, to ostatnia łza.

Może zmieniam się nie tak jakbyś chciał,

miał być raj, miał być cud

i ćwiartka na popicie,

a to wszystko nie tak, nie tak,

nie to,

a jeżeli, a jeśli - nie to,

no to o co, u diabła, nam szło?

Możesz iść, dokąd chcesz,

wiesz, gdzie drzwi,

w byle ziąb, w byle deszcz,

miał być raj, miał być cud

i ćwiartka na popicie,

a to wszystko nie tak, nie tak,

nie to,

a jeżeli, a jeśli - nie to,

no to o co, u diabła, nam szło?

Możesz iść, dokąd chcesz,

wiesz, gdzie drzwi,

w byle ziąb, w byle deszcz,

Kto to wie?

Może wszystko zmieni ten, jeden raz.

Teraz, gdy tuż obok jest,

Skąd ma wiedzieć, czego chcesz.

Nawet jeśli nie wiesz dziś,

W którą strone macie iść,

Jak daleko stąd,

Nawet kiedy mówią, że

Nie potrzebnie łudzisz się

Nie poddawać się, przysięgać na Honor

krew za krew

Historii duch, teraz z popiołów odradza się,

Może nie powstać

jeśli nie masz serca w wierze Swej,

Musimy walczyć

do kresu życia Tą drogą iść,

Ref. x3

Tak to właśnie My - Narodowi Socjaliści

to nie ses i queen bo one tam nie dotrą

na szczyty gdzie większość z nas się wybiera

lecz to nie przebyty szlak stworzy z ciebie rapera

mnie jara wiara z początkiem od podstaw

jeśli nie wiesz co to znaczy lepiej na bok to odstaw

bo to co nas dzieli powinno nas łączyć

każdy szarpie się na wzajem czuje ciągły niedosyt

i dosyć tych pomówień przecież nikt nie jest gorszy

lecz co drugi alla raper sprzeda cię za parę groszy .

wolno nam w telewizji

robić ciałem różne cuda

może uda się coś wygrać

może wygrać się coś uda

a jeśli nie

to nie jest źle

bo na ulicy poznają mnie

mamy wolną rękę

ale ona nas uwiera

Szwedzki stół, bierz co chcesz, masz tu wszystko,

każdy rodzaj prochu, czujesz szczura, jest już blisko.

Kilka gatunków wódy, na co masz ochotę?

jebnij se kielicha, no i jebnij węża potem.

Jeśli nie chcesz, spoko, nikt nikogo nie namawia,

usiądź pizdo z boku, zobacz jak to robi Mafia.

Tego nie zobaczysz nawet w nowej części Bonda,

tego nie zobaczysz nigdzie, #STIFŁONDA.

Refren:

Syf ,bratobójcze wojny kto pisał ten scenariusz przez te mury tego teatru rozpadają się jak babki z piasku nie słychać wrzasku ulic spalonych ambicji ,głodujących dzieci, a najważniejsze strony Biblii zostały wyrzucone już na śmieci nadzieja na jutro jest już chyba nic nie warta puls zwalnia na bicie zdarzeń kolejną materię goni skandal scenariusz życia pewnie stracone życiorysy na pogubionych kartkach świecie , gdzie miłość to już fikcja literacka ja wciąż mam nadzieję, choć sam świata nie dam rady uleczyć nadzieja matka głupich dla dzieci tej planety cóż może jestem głupi i sory historia osądzi moje tętno, bo ja nigdy nie przestanę wierzyć w człowieczeństwo możesz mi zabrać pieniądze, mieszkanie wszystkiego mnie pozbawić ale masz w sobie miłość i nie dasz rady jej zabić mój scenariusz życia to oddanie dla sprawy jaką jest wiara w miłość, przyjaźń , wiara w ludzkość, bo jeśli nie ma w nas wiary to nie ma szansy na jutro

To nie mój scenariusz ale dopisuję didaskalia tutaj łzy to powódź niż tylko mała mżawka każdy z nas skończy tu w tunelu światła i nie ważne jaka jest tu ścieżka fabularna

To nie mój scenariusz ale dopisuję didaskalia tutaj łzy to powódź niż tylko mała mżawka każdy z nas skończy tu w tunelu światła i nie ważne jaka jest tu ścieżka fabularna

Dostojewski mówił ‘Świat rozliczy nas za zbrodnie ‘ a Eldo odtwarza jak spalone życia ogniem to ludzie ludziom zgotowali ten los pisała Markowska kiedy zapłonęło piekło niewidzialny atrament na czystych kartkach pożółkły ze starości a czas nie zwalnia brak perspektyw jak nawinął kiedyś Venal ludzi bez wartości walczących o emblemat w świecie gdzie nie widzialne granice mówią stop obieram własną drogę stawiam kolejny krok świat jest obojętny może jedna gra w społecznym parę zeszytów kartki wersy szanuję wartości nie widzę upadłych zasad kiedy pióro w scenariuszu zbyt szybko robi falstart z losem nie wygram jestem na to zbyt mały ale w moim scenariuszu nie brakuje w siebie wiary

To nie mój scenariusz ale dopisuję didaskalia tutaj łzy to powódź niż tylko mała mżawka każdy z nas skończy tu w tunelu światła i nie ważne jaka jest tu ścieżka fabularna

A ty dobra gwiazdo pozwól mi spać

Na pewno ty bez pamięci

Na pewno ja - na uwięzi ptak

Rododendrony z Breslau - nasz aksamitny znak

Jeśli nie wszystko jest prawdą i tak muszę ci uwierzyć

I chwili błysków w twoich oczach nikt nie jest w stanie zmierzyć

Bo gdy na obiad jadam bluesa

A na kolację resztki z obiadu

Jest już w porządku, możesz zasnąć

Żyjesz w swoim świecie

Żyj w swoim świecie

I niech tak już będzie

Nie wyrywaj włosów nie wykłuwaj oczu

Nawet jeśli nie rozumiesz mnie wcale

Szkoda tego jedynego życia

Na sprawy jak najbardziej absurdalne

Ja piję lekko schłodzone wino

Oddycham tym samym powietrzem


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga