Alfabet słów:

Słowo śmieszyć w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery ś: Świątkowo, sklepić, szkodliwość, samogonka, smakowity

Kto w Polsce śpiewa o śmieszyć ? To między innymi Allegro Dance, Ascetoholix, Kazan. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

1.

Tak mocno się upiła ,że jest mi wstyd,

znów się wygłupiła i tak mnie ośmieszyła,

chcę z nią zostać ,lecz sił mi brak

i co ja mam z tym zrobić ,myślę sobie tak ..

Ref.

Ta mała piła dziś i jest wstawiona,

ja nie boję się o stratę,to nie jest moim światem x2

Kamera - start

błysk flesza do okoła ścisk

Chcą zobaczyć znany pysk

on Cie śmieszy a obok miss

która poczuła ten zysk

On się wgryzł już nie puści

Sam się tu przez nich puści

Czy to Kris?

sto procent bądz pewny zjemy na tym zęby

nie jak typ co stęka że klasyką będzie rzygał

nie bądz taki kurwa nazbyt nowoczesny dzisiaj

nie odcinaj korzeni nawet jeśli chcesz coś zmienić

już nie jeden typ się ośmieszył a stronił od fleszy

autentyzm to sens jeśli chodzi o rap gre

a jeśli tego nie wiesz to ta gra nie jest dla ciebie

ref

To sens znajdziesz go jeśli tylko chcesz

"

Czemu, gdy kochał, gnali jak psa?

Czemu, gdy szlochał, śmieszyła łza?

Krasną czapkę z dzwoneczkami

Kładli mu miast korony

Choć za stołem i w kompani

Lecz nie gość, a bard proszony

Musisz być uśmiechnięta, żeby mnie pobudzić

O siebie dbać i nie bać się ludzi

Od życia brać co każdy musi

Umieć dać, dzielić się to nie wada

śmiać się, bo coś śmieszy a nie dlatego, że wypada

Nie zamykać się w czterech ścianach z pilotem w ręku

Nie możesz nie być lojalna, choćbyś była miss wdzięku

Bez lęku, mów i weź się nie krępuj

Raz się żyje mówią, więc Bogu podziękuj

drzeć w złości nie winne kartki papieru,

wybaczyć, zapomnieć to wszystko więcej nie mów.

Zbyt dużo szans na naprawę tego, co zepsute w gniewie,

by brnąć dalej w złość i żyć w żalu bez ciebie.

Choć męska łza śmieszy, a kobieca uchodzi płazem

to obie nie zmienią nic za żadnym razem.

Zbyt dużo już płaczu zmytego z podłogi,

za wiele ciętych słów rzucanych po to, by dobić,

w ataku, w ripoście, by trafić w zimną pościel.

A tak mi jest najłatwiej określić to co czuje

Wyrazić to co chce i czego mi brakuje

Przepraszam że zabrałam ci twój cenny czas

Że wogóle wspomniałam że spowrotem chciałam nas

Ośmieszyłam sie wiem ale taka kolej rzeczy

Zapytałam i co i dostałam cios w plecy

Teraz te ostatnie wersy bo narusze twe mienie

Nie chciałes zapomniec zapomnij spełniam twe życzenie

Najbardziej bolało gdy unikałeś spojrzenia

Błagałeś o te bity pod moim domofonem, gg do Emerela kolejna akcja z nikąd,

Widzę ze wszystkie rozmowy sa dziurawe jak sito,

Więc pytam sie tak do mojej informacji,

Czy te Dissy to akt waszej desperacji?

Maciek, ośmieszyłeś się, znów spadły Ci spodnie,

Bo schudłeś na pewno z 5kg z tych nerwów,

Zbierałeś informacje, bo już w to nie wierze,

Ale masz te zdolności przecież byłeś harcerzem,

Dosyć wyjaśnień minęło już parę lat,

Aż raz w porcie wieczorem będzie krzyk

Spytacie - co to za krzyk w porcie?

Czy to jakiś znak?

I ktoś widząc jak z uśmiechem zmywam kufle

Spyta - co ją rozśmieszyło tak?

A tu okręt o siedmiu żaglach i czterdziestu armatach podpłynął pod brzeg.

Ktoś powie, idź wycieraj kufle, moje dziecko.

I może mi pensa da.

I wezmę tego pensa i pójdę wam łóżka słać.

Zapasem...

Z tarczą godności

I coraz młodsi.

Tak jest zawsze, bez wyjątku, było tak i będzie tak,

Choćby wszystkich to gniewało czy śmieszyło.

My bez końca na początku, z dwojga złego lepiej wszak

Mieć przed sobą wszystko - co by to nie było!

Bo my - ludzie, zwykli ludzie - chcemy przecież tylko żyć

Po wybranej dobrowolnie - przez nas - stronie!

Ze szczęśliwym błyskiem łzy, a gdy trzeba nawet z krwi

Zapasem.

Z tarczą godności, i coraz młodsi.

Tak jest zawsze, bez wyjątku, było tak i będzie tak,

Choćby wszystkich to gniewało czy śmieszyło,

My bez końca na początku - z dwojga złego lepiej wszak

Mieć przed sobą wszystko - co by to nie było.

Bo my ludzie, zwykli ludzie, chcemy przecież tylko żyć

Po wybranej dobrowolnie przez nas stronie,

Czyli świat skrzywionych luster,

Gdzie widok gęby to ma być dla ciebie feta,

Chociaż to wcale nic pewnego,

Nawet gdy grzeszysz nędznym gustem,

Bo nieraz bardziej cię śmieszyły

Gęby nie w takich gabinetach!

W lunaparku sobota to najlepszy jest finał,

Tydzień zaciera się w pamięci w plamę mglistą,

I czas ci płynie na wesoło,

bo akceptujesz moje zalety i wady kim jestem.

One jak noce i dnie odeszły w zapomnienie łamiąc moje serce i wiem, że więcej nie pomylę się nigdy już.

Bo ja więcej nie szukam, do trzech razy sztuka.

To było jakieś after party, backstage po WWO kręciłem blanta,

nie śmieszyły mnie żarty, widzę tylko ją niebieskooka w białych nike'ach.

Gdy nasze oczy spotkały się na kwiatach, bez wątpliwości, bez wahania cienia,

świat zatrzymał się w miejscu, gdy wzięłaś macha. Zauroczenie od pierwszego wejrzenia.

Nieuchwytna jak woda w oczach głębia oceanu, znałaś klasykę rapu nie słuchałaś go dla szpanu i tak od pierwszego razu

Ganja znała nasze łóżko co dzień wręczałem Ci kwiaty by zainicjować trójkąt i tak kółko i w kółko co dzień testując granice spętliło się martwe kółko ruszyliśmy za granicę. Na nic nie liczę byle w twych ramionach, szukać szczęścia na wyspie go nie było, zrujnowała nas ta trzecia. Sto powodów do odejścia czas wszystko wypalił sto dziur w okolicach serca, już ich nie pozapychamy. Już Cię to nie bawi, trzykrotne NARA. Ona ze mną po dziś dzień, do dziś nią się jaram.

I małżonka swego majestat monarszy,

Zwłaszcza kiedy koszulę włoży i szlafmycę,

I to że o dwadzieścia lat jest od niej starszy,

I jak sapie i stęka, nim nareszcie uśnie,

I tak ją rozśmieszyło to wszystko okrutnie,

Że na jej twarz wypłynął tajemniczy uśmiech...

...i ten uśmiech na wieki pozostał na płótnie!!!

Ja obiecuję, będzie super, zobaczysz

Dowiesz się, co tak naprawdę miłość znaczy

Jestem mało romantyczny, ale się nauczę

Może zgarnę kosza, lecz nie nazwiesz mnie lamusem

Sorry, jeśli Ciebie rozśmieszyłem

Co poradzić, po prostu się zauroczyłem

Ref. x2

Raczej ta nuta będzie mało romantyczna

Ale nasza miłość byłaby zajebista

Dręczy mnie przypadłość taka, że wyglądam niczym Ken.

Chodźcie sprawdźcie sami, bo to nie na wodę pic.

Że pomiędzy nogami nie mam zupełnie nic.

Każdy wokół się cieszy, śmieje, a niech spojrzy w lustro.

Bo to wcale mnie nie śmieszy że mam głos jak Whitney Houston.

Możesz mi nie przyznać racji, śpiewam wyżej przez brak jąder.

No a ty od masturbacji możesz być jak Stevie Wonder.

W czwartej klasie była lekcja, później oblałem z niej test.

Padło słowo - erekcja, do dziś nie wiem, co to jest.

Mam wrażenie, że to teraz wyobraźni pozbawia

Ten brzuch od urodzenia? Nie masz na co liczyć

Nie zapomnę od ojca bagażnika słodyczy

Jak był w Niemczech to zostawiał zawsze marek stówę

I śmieszyły mnie nagrody typu Poldek pełen gówien

Ref. 2x

Baltony, Pewexy - byłem tam razy setki

Przychodziłem po Matchboxy nie po Rolexy

Przychodziłem zazwyczaj tylko na to popatrzeć

[II - 303]:

Wyzwolone jednostki sterowane marną farsą,

Tak jak mocno się świecą, tak szybko zgasną.

Znów bluzgi poleca (wypierdalaj) nie mogę zasnąć,

Bo mnie śmieszy to, co bredzą - maślane masło.

Kretyński pleonazm, a debila nie przekonasz.

Prędzej skona płacząc w swojej wolności ramionach,

Nie przyjmie do wiadomości, że go robią w konia.

Na zewnątrz kwiat młodzieży, w głowie mózg jamochłona.

"

Wypisuje się dziś hasła ""tolerancji nastał czas""

""nienawiści basta"" w nas ignorancji bastard

spasł się jak basza

Hulaj dusza! Śmieszy tumani przestrasza

Kiedyś bawiła mnie ta cała błazenada

Teraz przeraża mnie a i tak zdarza się nadal

Ja nijak nie potrafię tego objąć rozumem

Co to porusza tłumem

Czy to nie imponujący akt?

Dla mnie to raczej żenujący fakt,

Jak to, że w koszulce 'Zjadaj bogatych'

Jedziesz na manifestację mercem taty,

Poza tym trochę mnie śmieszy, kiedy na murze

Piszesz '100% wegan' w skórze.

Tudzież to, że twój rastafarianizm

To dredy wykonane na zniżkę mamy

Przez rozchwytywanych stylistów Provosta.

Rafael (x2)

Czy Ty masz w życiu cel?

No powiedz…

Rafael

Gdzieś na tym świecie jest dziewczyna, której nie śmieszy to,

To Twoje imię znaczy dla niej srebrna noc, złoty dzień, śniegów biel

Rafael (x2)

Czy Ty masz (x2) w życiu cel?

Rafael

Widocznie musiał być nieśmiały

Podchodził, znowu wracał

Rozumem widać nie grzeszył

Taki był śmieszny i stary

A co was do reszty rozśmieszy, kalosze miał nie do pary

Urzędnik, nie wiem już który

Wklejona w krzesło ropucha

Powiedział: „W sprawie emerytury numerek szósty was wysłucha

Jeśli zaś idzie o zapomogę nic wam doprawdy pomóc nie mogę”

Jesteś taka dziś poważna

Jak mam Cię rozśmieszyć?

Może buty masz za ciasne

Buty łatwo zdjąć

Przecież miał to być nasz wieczór

Sama tego chciałaś

"

Dzisiaj mam małego pecha,

Gama płynie z ""grodu Lecha"",

Trudno będzie śmieszyć tak,

Na pełną parę.

Konkurenci już gotowi,

Jaślar, Smoleń i Laskowik, aha...

I z Wrocławia dowieziony Jan Kaczmarek,

Okowitki kilka szkieł

Wszystko dobrze szło mi lecz

Zawaliła drobna rzecz

Juz szeptała: ""Miły mój""

Lecz rozśmieszył ją mój strój

Policyjna pała znowu mi zagrała

Gdy jakiegoś chłystka ostro masowała

Policyjna pała zwisa przy mundurze

Kiedy będzie trzeba to się nią posłużę

Na własnej skórze chcesz to odczuć? Twe piramidy

Rozetrę w palcach tak, jak ogród Semiramidy

Na co mi twa wiara, tylko tobie mojej trzeba

A ja przestaję w ciebie wierzyć widząc twoje dzieła

Gdy przestanie mnie już śmieszyć ta nieludzka farsa

Oceanem rodzicielskich łez popłynie pusta arka

Moich! (moich)

[Hook] x2

I nie będę tu gadał, o nawijkach ""eunucha""

Jeśli kurwa go nagrasz - nawet go nie przesłucham

Bo mam sprawy ważniejsze, będziesz tak zawiedziony?

To ostatnia odpowiedź na was tu z mojej strony!

Uuuu! No siemanko, siemanko, słuchaj, naprawdę kurwa gruby diss minuta dwadzieścia, tak chciałeś mnie kurwa pocisnąć, ośmieszyć? Ja ci pokaże jak się, kurwa, napierdala rap, miałeś kurwa 3 minuty czystej zwrotki, ale to nie jest koniec, kurwa, zmieniamy bit, lecimy z tym dalej człowieku, a teraz mam dla ciebie czystą brudną prawdę cześć druga, nie wiem czy to wytrzymasz (wiesz) Joł!

Po pierwsze, kurwa, mnie nie znasz!

Nie masz pojęcia kim jestem, i jaki drzemie we mnie potencjał

Powiesz o hejtach?

(to, to)To zapamiętaj - że ten, kto ich nie ma,

Pokażę Ci ze będzie Ci

Bez krępacji sto procent racji

I dowiesz się no jak jest

Jest cool i to wyzwala we mnie lwa

Jest cool gdy wszystko śmieszy mnie

Jest cool bo znikam z beznadziei tła

Jest cool wypijam setki dwie

Jest cool i to wyzwala we mnie lwa

Jest cool gdy wszystko śmieszy mnie

Mój początek aż do teraz tu opiszę zapiszę w milionie liter kim byłem i jak się bałem czas kiedy byłem nikim kiedy kopali mnie gdy leżałem kiedy każda suka śmiała się gdy płakałem kiedy oddałbym za ich szacunek wszystko bo teraz nic a ty ? ty byłeś tylko widz ! nic ci nie jestem winny teraz jestem inny zwinny kopnij mnie gdy leże to połamię ci nogi wykrwawisz się na sztabkach złota z mojej podłogi nałogi ? wyszedłem z nich ! już nie piję, nie palę nie ćpam leć tam gdzie chcesz, ktoś cię potrzebuję ja wiarę w siebie tylko znajduję ci którzy się śmiali kopali dziś chcą mą płytę z podpisami te szmaty chcą się rżnąć przychodzą ze zdjętymi majtkami a ja z satysfakcją pluję im w ryj mówię to od tego zioma co śmiałaś się suko chcesz mnie ośmieszyć tym że byłem katowany kurwa nie mam słów śmieciu jebany zostałeś już nie raz zbesztany zostaniesz pokonany boże zostaniesz zapomniany przeze mnie biednie żyłem nie miałem nic teraz popatrz niczego nie brakuję mi przyjaciele pieniądze płyta koncert widzisz zmieniły mnie czyny Ey skurwysyny za późno na przeprosiny spałem skulony zapłakany na twarzy siny teraz jestem silny wiem że nigdy się nie poddam walki nie oddam mam przestać rapować ? WYPIERDALAJ zrobię swoje a ty liż mi jaja POW ey mówię poważnie na przeprosiny za późno teraz mówię o tym luźno, przeszłość opowiedzenie tego ? konieczność wiesz byłem w piekle i z niego wróciłem nie mam biletów

Ref) pełno bólu nienawiści każdy pyta o korzyści bezinteresownej pomocy nie ma brat brata sprzeda ludzie to zwierzęta

Teraz pierdolę przegraną masz złość na płonącej tacy podaną zwaną destrukcją zadaję rany tnę jak żyletka nie zdąży karetka połknięta tabletka rosyjska ruletka z pełnym magazynkiem pożegnaj się z synkiem nadchodzi demon upadły anioł z chorą ambicją z wizją chaosu węże się wiją ludzie umierają przegrywają spadają na dół i tam zostają przerastają cię problemy nie ukryjesz tego witam w szeregach wojska nowego złego niosącego śmierć nie wierć się będzie bardzo bolało poczujesz mój ból król niebios tak naprawdę ma cię w dupie siedzi przed tv i ludzkie grzechy chrupie pierdolenie nikt ci nie pomoże wszyscy się odwrócą bliscy się nie smucą oni się radują pokazują że lepiej będzie bez ciebie więc odejdź podejdź do okna skocz odciąż ich nie szukaj winnych sam jesteś winny wiesz czym zawiniłeś ? tym że byłeś inny winną uznania jeszcze to że zawsze ale to zawsze płoną we mnie ogień i kurwa nikt nigdy go nie zgasi Ey kurwy jeszcze jedno kolejny rok trzymam ster szmato Be A eL Te Ha A Zet A eR podpala sprzęt z mic’a się dymi nie porównuj mnie z innymi jakimiś raperami dziwnymi nic nie wiedzą o uczuciach o zatruciach sercowych a nadają o nich ciągle mi powtarzają porażka, porażka, porażka jeszcze nie to nie koniec nie skończona walka to jest pierwsza runda, gong WALCZ

Witam panie i panowie, zaszczyt wielki, marzeń szczyt.

Magia cud, czapki z głów. Witam w cyrku. Nie pomieści

to wam się w głowie, spektakl was zachwyci w mig.

Słonie, konie i to nie żaden trik.

Tu akrobaci na linach zmrożą krew, a treser zebr tak rozśmieszy Cię. Będą skoki z trapezu, z metrów stu, z samej góry głową w dół. Małpy będą podnosić wielki krzyk i w konia słonia też zrobią co tu kryć. Ktoś połknie ogień i przyjdą groźne lwy, już za chwilę raz, dwa, Trzy !!

Witam panie i panowie, zaszczyt wielki, marzeń szczyt.

Magia cud, czapki z głów. Witam w cyrku. Nie pomieści

to wam się w głowie, spektakl was zachwyci w mig.

Słonie, konie i to nie żaden trik.

Śmieszy mnie twój żel na głowie,

wdupcza mnie twój sweter w serek

karnet na solarium najlepszym przyjacielem

i powiedz mi człowieku no kto tu jest kserem

i powiedz mi człowieku no kto tu jest zerem

To będzie wracać, chmury mogą się wypadać, nie deszcz.

Raperzy mogą się wypalać, ich sprawa, ja nie.

Tylko szczery rap, jak ziarno, wraca do mnie plonem.

Może komuś nie podchodzę, ale hejty nie w moją stronę.

Niektórych śmieszy moja droga i krzyż z wiarą,

Niech pokażą czym jest ich droga, ich droga – krzyż na nią.

Jeśli twoja mowa to trawa

To nie dziw się, że tylko bydło ją wpierdala, tu słowa to podstawa.

Wiem, że nic nie znajdę, wiem, że muszę szukać.

Idzie wariat ulicą, wytykany palcami

Śmieją się ludzie, nie wiadomo z czego

Dziwne ma spodnie, dziwne ma włosy

Śmieszy to tylko szare roboty

Wszędzie słychać idiotyczne śmiechy

Nietolerancja jest cechą głupców

Głupota jest mądrością czy mądrość jest głupotą?

Idzie wariat ulicą, wytykany palcami

Zapisałem w kratkę zeszyt, bom miał chęć po paru piwach

Spisać wszystko co mnie śmieszy, gdy se palcem w bucie kiwam

Gdy se w bucie kiwam palcem, to śmiesznostki w oczy kłują

We śnie (?) na wersalce szwagier leży, ostro protestując...

Szwagier mój w gadaniu niczym ułan w siodle

Gotów w jednej chwili wroga brać na lance

Ziomek wjeżdżaj na treningi wiedz że morda nie szklanka, siła, szybkość, sparingi to hardcor a nie sielanka, zaciśnięte już pięści tutaj nikt Cię nie pieści, TWM leci numer Ty posłuchaj tej treści, nigdy nie stawaj w miejscu przecież jedno masz życie, słowa mocne jak ciosy masz wyryte na bicie, w gotowości bądź zawsze, zawsze bądź na oriencie, trening wyrobi mistrza jeśli coś robić będziesz, jeden śmiga na desce ten drugi mury maluje, a trzeci nagrywa rapy i skille mocno trenuje, każdy robi co czuje, każdy robi co kocha, nigdy nie jest za późno aby się w sporcie spróbować, RSC, nokauty ciężkie walki wygrane, krople potu wyniki nowe cele obrane, a Ciebie porwał melanż, pochłonięty na amen, lepiej obudź się szybciutko lub zapierdol głową w ścianę bo nie warto.

SAFUL DIX37

Tak żyć od najebki do najebki, i liczyć na hajs za drobne przekręty nie bądź wymięty jak pod sklepem menty, poczuj zajawkę i odstaw procenty, twardo sportowa Warszawa zaciska pięści, tu liczy się charakter, liczą się chęci, ile potu na treningu poświęcisz, tyle stali pójdzie do Twoich mięśni, każdego z nas jakiś sport kręci, SAFUL DIX37 - boks od zawsze we krwi, nie spuszczaj oka z mojej długiej ręki bo będzie chciała Ci się dobrać do szczęki, na łapach bandaże i 12 everlasta, wcześniej na rozgrzewkę stalowa skakanka, tak od poranka bez opierdalanka, lepiej trenować niż zaglądać do dzbanka.

LEWY NM

Zobacz jak stolica chowa pokolenia nowe sportowców, nie kurwy chujowe co zaśmiecają głowę, opiszę słowem jak to robię, piłeczka lobem, i zaczynamy trening się nie zmieni,podejście w tej materii, ktoś to doceni a inny to zbezcześci, trzeba jebać leszczy, czas wreszcie ich ośmieszyć, nie da się tu przeżyć, jak będziesz gówno szerzyć, szajs, kit jak i zwątpienie. Samoocenie podaj własne umiejętności, rozprostuj kości, jak robią ludzie prości, bez głupiej naiwności, to nie czas jest na słabości, trza rozpocząć pościg, całej tej bandy gości, co Ci spierdolili nie byli zamuleni, w tym czasie coś ćwiczyli wypruwali sobie żyły, by ich marzenia się spełniły, a Ty oglądasz tyły, teraz trzeba to skończyć, musisz w mig dołączyć.

NARCZYK MS

7 rano wstaje biorę prysznic jem śniadanie, buziakami żegnam moje piękne panie, wbijam się do fury i odpalam nagranie BGU dobry człowiek z dobrym przesłaniem tak podróżuje sobie przez miasto kochane, podjeżdżam pod siłkę ziomek czeka już na mnie, szybko się przebieram i zaczynam rozgrzewkę, nie przyjechałem tu na głupią pogawędkę, jak mówi przysłowie ""zdrowy duch w zdrowym ciele"", bez opierdalania robimy to dla siebie, robimy ostry trening aby lepiej czuć się, aby każdy frajer miał obitą mocniej mordę, pozdrawiam cała hordę, po południu wszyscy widzimy się na boksie, a wieczorem jeszcze skoczę na basen Warszawa sportowa, Miejski Sort tymczasem...

KARAT NM

Mówią wiele o mieście w którym mieszkam, na które patrzyłem oczami dziecka, a dzisiaj mężczyzny w mieście które ma swoje blizny i swoje krzywdy, którego nie pozwolę obrażać nigdy, mówią o mojej Stolicy że tu sami alkoholicy, że melanże i balety grube, że tylko to się liczy, ale to nie prawda uwierz, tu sportu fanatycy, na dworzu czy w sportowym klubie, amatorka czy wyczyn wielu coś tam ćwiczy nie jeden, zapierdala ostro na treningu non-stop, zawsze w sercu z Warszawą i Polską, jak Polska Walcząca tak samo w ringu, czy też na treningu do końca, nigdy się nie poddawać - żelazna zasada którą wyznaję sportowa Warszawa, dla tych ludzi brawa, szacunek ogromny, Karat pozdrawia, sportowe mordy.

Czy znów odpływam w mrok

Powiedzieć chcę, lecz nie wiem jak

Być może to jest błąd

Że kocham Cię, Ty już to wiesz

I chyba śmieszy Cię to

To był właśnie mój błąd

Gdy pytam się, czy tego chcesz

Ty kiwasz głową, że nie

Poznałem Cię, wiedziałem że

Uśmiech ma na twarzy, nóż w rękawie trzyma

Trzeba umieć kłamać, żeby żyć

Naucz się być podłym, gdy chcesz żyć

Sprawiedliwych mija czas

Dzisiaj prawy człowiek śmieszy, śmieszy nas

Dzisiaj przyjaźń ma gorzałki moc

Dzisiaj miłość ma gorzałki moc

Kiedy szczerość ci się śni

Zdrada obok ciebie w łóżku śpi

Nie pamiętać o stratach zwodzić je przez długich latach w samym sobą i wieloma innymi

Moimi kuzynami szkoła życia uczniami pilnymi. Rozmyślam nocami nad sprawami co nie dają zasnąć.

Niejednego należało by w lachę trzasnąć. Skurwiel się śmieje czuje się wygrany,

A ja mam tylko nadzieje ze On będzie ukarany niebawem i tak na dobrą sprawę wcale nie czuję się lepszy,

Kiedy morały prawię. Nie myślę o sławie, te kluczykach i szampanie. Pragnę by każde nagranie było dobrze odbierane. Na nic gdybanie pesymizm mnie śmieszy, jak ten niby mądrzejszy co głupoty pieprzy. Chyba zgłupiał do reszty, myśląc że jest najlepszy. Ten, jestem szczery nie tylko po kilku głębszych jak ten oraz w Polsce MC połowa. Interesuje mnie tylko rywalizacja słowa. Będę tak rapował by frajerom opadała szczęka.

Nie wymiękam przyszłość jest w moich rękach !

Nikt nie jest wstanie zagrozić naszej pozycji.

Na nic odwaga. Nic nie pomaga, powaga.

Patrz mi się w oczy synu, a nie na ręce.

Niebawem, i tak na dobrą sprawę,

Wcale nie czuję się lepszy, kiedy morały prawie.

Nie myśle o sławie, te kluczykach i szampanie.

Pragnę by każde nagranie było dobrze odbierane.

Na nic gdybanie, pesymizm mnie śmieszy,

Jak ten niby mądrzejszy, co głupoty pieprzy.

Chyba zgłupiał do reszty myślac ze jest najlepszy.

Tej! Jestem szczery nie tylko po kilku głębszych.

Jak ten oraz w Polsce MC połowa,

Gdzie większość brzmi niczym z bluzga Tora

A reszta to sado-maso, anal i oral

To chora jazda, kto mi zaprzeczy

Cóż jeżeli się ma kompleks trzeba go leczyć

To śmieszy dlatego czas powiedzieć [?]

Bo hip-hop może na tym jedynie stracić, tak

Mez wie gdzie nakłuć, ja wiem gdzie żądlić

Duże Pe działam na bydło jak wąglik !

Ref.x2

CO ? Chujem w serce, nożem w plecy

chyba nie można się bardziej ośmieszyć,

moje rymy w jeden dzień to zżarły,

dziś twoje święto - święto zmarłych

CO ? Guru kretynów i durnych dziaciaków,

me szanty były by lepsze od twego rapu,

Do tej pory ćwiczę, bo mam taką fazę:

Być gotowym jak przyjdą obedrzeć z marzeń

Ci, którym podpadłem, którzy są na dnie

I kolejny wyrok: ""ręce w dyby"" wpiszą na mnie.

Kapiszi? Mnie to wcale nie śmieszy.

Omijaj zło, bo Cię zło rozbebeszy,

Zabierze ciepły świat domowych pieleszy,

Zawlecze w zupełnie inne części bytu.

Dalej chcesz być gangster? Nie truj mi tu.

A kościół pełny ludzi,

Kto zasnął na kazaniu

Z zazdrości się obudzi.

Boimy się, bo sąsiad

Ośmieszyć nas się stara,

A teraz jest przy kasie

I kupił jaguara.

Jedziemy do kościoła

Na kacu leczyć doła

Ta najjaśniejsza świeci mi

Dajesz mi

Nową nadzieję co świt

Sprawiasz, żem wesół jak nikt

I, że mnie śmieszy głupków śmiech

Gdy siebie sam unikam zły

Słoneczny blask wśród chmurnych dni

Ty jedna zapalasz mi.

Tyko ty, każesz mi wierzyć w mój czas,

A dokładnie światu, panie, tak się przyjrzeć

To aha ha ha ha

A ze śmiechu, panie, można nieraz umrzeć

Bo aha ha ha ha

Czy doprawdy państwa nigdy nic nie śmieszy

Bo aha ha ha ha

Mówią, że kto śmieje się nie grzeszy

Jest zdrowszy i lepszy

Mówią że kto patrzy a nie widzi

ludzkim lasom,

nie grzeszącym kasą.

Społeczeństwo rozbite jak na stole bile

widać to na mile, niemożliwe jest możliwe, pytanie za ile.

Nic nie poradzę, że nie śmieszy mnie Kiler

ani co Monika robi z Billem.

Jestem Emirem.

W telewizji znowu Miller, kup do dobrobytu bilet,

czasem są takie chwile, że czuje się debilem.

I pierdoli reguły, bo nigdy nie był w wojsku

Po prostu polski trueschool, polski oldschool

Polski newschool, polska burza mózgów

Gural wrócił, jednych to cieszy, innych to smuci

Mnie to śmieszy, zapisuję kolejny zeszyt

A treść tej depeszy brzmi:

Jestem MC, co ma bit, rym, git styl

Jak zwą tak zwą, będę z płuc miecha dął

I nieubłaganie klął i nieubłaganie mówił yo

Kiedy dygot serca budzi mnie o świcie

Kiedy marzeń sieć na strzępy życie rwie

Kiedy, mimo jasnych prognoz, czarno widzę

Bądź jak światło w tym tunelu - prowadź mnie.

Jak cię pocieszyć, czym cię rozśmieszyć

Skąd brać odwagę na dalszy ciąg

Gdy tak się gmatwa to, co najprostsze

Gdy tak się wszystko wymyka z rąk

Jeśli życie jest czekaniem - będę czekać

Wysłuchajcie opowieści o jednym gościu co

Zakładał na noc spodnie a w kieszeń wkładał broń

Historia nie jest śmieszna jak śmieszy nie był ten

Z bronią ki koleżka co w nocy miewał dzień

Wypuszczał się do parku do miasta czasem też

Tam przy śpiewie kanarków ludzkie mięso lubił zjeść

Najlepsza była panna lub w poborowym wieku pan

Hej, drodzy Państwo, już za chwilę

Jednych to śmieszy, innych wzrusza

Róże, anioły i motyle

Magik wyciągnie z kapelusza

Oto nadchodzi, orkiestra tuż

Zachwyt widowni - jak nosi frak


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga