Alfabet słów:

Słowo żabi w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery ż: zmianowy, zabawa, zaślepka, zająknąć, zaręczony

Kto w Polsce śpiewa o żabi ? To między innymi A.J.K.S., Abi, ABI (Fellow). Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Nie chcę nikim sterować lecz jak przystało na proroka

Połamane ramiona stanowią podstawowy pokarm

[II.]

Symfonia pękającej kości i ostrych gwoździ

Podług której słabi tworzą siłę, bo chcą być groźni

Nie pozostaję w tyle na niwie ich partytury

Odbijam zakładników chorej nomenklatury

Poddaństwo i pasterz w czystości nie zaśniesz

Jeśli nie staniesz en face z tym co dla Ciebie takie straszne

"

A.B.I x 6

Szał, szał na mieście . Abi płyta wreszcie. Co ? Co ? Co ? Co ?

Szał, szał na mieście . Abi płyta wreszcie . Co ? Ha. ! Tak .!

1.To jest Abi rap, ja pytam się czy go znasz . Ty odpowiadasz tak, bardzo znany on jest nam. Ba. ! Nie ma opcji takiej by spierdolić przed rapem. Na każdej klatce z bratem, malolat za małolatem. Każdy słucha. Patrz. ! Co ma jego komóra, drugim tego przykładem spójrz co ludzie mają w furach. Ra pa pa pam. I już tego nie zmienisz. Jakbyś w głowie miał milion, a jednak pusto w kieszeni.

Nowa płyta wreszcie.! Ziomki nareszcie. Gram jak najlepiej to widać na podeście. Bierzcie ją bierzcie. Słuchajcie z tego wszyscy to jest bowiem wkład z naszej z długpisu iskry.

Dla wszystkich Abi ziomków, z jednorodzinnych domków, dla wszystkich ziomków z klatek, tych bloków i wieżowców. Ta płyta jest dla wszystkich ! Lechistów czy Arkowców. Posłuchajcie tego brzmienia, które wyszło wkońcu .!

Rozumiesz ziomuś o co chodzi?

Słuchajcie, wychodzimy na takiej kurwie, że ich zmiatamy z powierzchni Ziemi...

Zmiatamy, że to jest pierwsze pierdolnięcie i oni kurwa nie żyją.

ABI...

Ta! To twój koniec dziwko,

Jak kowboj staję naprzeciwko,

Wypuszczam swoje rymy abyś teraz kurwo zniknął!

Pakuje w czarną folię małe ciało, tak się stało,

użyj personifikacji, antytezy, szczerej racji

bo kochasz, zatracisz(?), stojąc we mgle z nią tańczysz

to kiedyś wyjdzie, że nie jesteś tym kim chciałbyś

Zostań sobą, choćbyś słabszy był niż inni

masz też zalety od nich słabi są silni, wiesz?

I kiedy spadniesz znajdź ta siłę, żeby powstać

kurwa nie daj się zdeptać, staraj się problemom sprostać

Gdy zgadnie światło każdy Cie wtedy pozna

bo nie jesteś tym kimś, którego nikt nie mógł poznać

Robię tutaj hip hop, wiesz.

Znasz moją ksywkę.

Jestem Janek

Od dziś słabi MC płacą grzywnę.

Ty wnet weź to podkręć,

bo oto mój portret.

Zaraz zmiękniesz jak cornflake.

Usłyszysz moja formę.

gadają po kościele:

Ale sobie, ale sobie,

ale sobie, ale sobie

dobrą żonę wziął!

Gdy żabi chór nam śpiewa

i świerszcz zaczyna grać,

jak dobrze obok swej dziewczyny

do rana słodko spać.

I wszyscy przyjaciele

Nadeszła era platkowych głosów

które robią coś jedynie dla taniego rozgłosu

błyszczy w nich kicz, niczym tania tandeta

to ich etat w disco ale to nie nasz etap

tacy słabi ludzie walczą z naszym systemem

bo ambitny tekst nie jest tu na zamówienie

chyba na takich ludzi mam już alergię

czasem czuję ze to flow zamienia się w strzelbę

amerykański styl i dziewczynki z getta

Nie żyją ci co nie mają swego zdania

a może zrobimy ten krok

Mamy właśnie to

czegoś my chcieli

czy jesteśmy tacy słabi

czy tacy zagubieni?

Gdy odwracam swoją twarz

marnuję swój czas

nie pozwól by zrobili to inni

Prawie pod szczytem przyjaciele i ty super grupa

Daleko od źródła nie skażeni tematem

Poza całym tym syfem na tym kończy się jego zasięg

Ponad miastem panuje smog

Słabi ludzie oraz ich cale zło

Widzimy to jego obecność w naszym życiu i walka z nimi to szczyt

Nie spadniemy w żadnym przypadku, nie poddamy się im.

VNM

Aha Fałenem

Ta opowieść na Altowie mieszka, nasz eden jest tam

Nowy level jeden i ten sam Chelsji

Kolejny level jestem pewien miejsca wśród legend

Liryka lepsza, z błotem kiepskich besztam

Słabi MC's chcesz artefaktów, zmieść ich w tekstach

Miejski eksp co dzień zalicza młodzież

ALTowych dziewczyn setki, które noszą w sobie ogień

Robię swoje z tą kliką, nie wiesz ilu jest ich

Kasuję w pamięci tych, którzy wymiękli

"

Na dużym żółtym liściu w czasie dżdżu Siedziała żaba, czemu właśnie tu? Nie wiedział nikt I żaba chyba też nie wiedziała. Siedząc żuła perz Kontemplowała deszcz... przeżuwając perz.

A nieopodal żaby kucnął jeż Dla towarzystwa żabie żuł coś też W jeżynach żaba nagle rzekła mu: ""Ja cię żetem Mój żużu Naprawdę żetem Chcę Cię teraz tu""

I w żabie wzięła ramiona Kochanka-żaba, żaba-żona Spod żabich rzęs kapały żabie szczęścia łzy I tuli żabią twarz do jeża Jak hełm się tuli do żołnierza I tłumiąc łzy rzecze mu... only Ty.

Czy w szczęściu nie przeszkodzi różna płeć? Zażenowany jeż chciał żabie rzec Nie zdążył, bo go żaba znów żetem I pieści dłoń, mami snem, Pasjanse stawia mu Z samych żabich serc

I szepcze mu: ""Mój mały książę Jeżeli kiedyś zajdę w ciążę (Potomstwo mieć - to w życiu najważniejsza rzecz) Urodzę Tobie jeżożabki Tak trochę z ojca, trochę z matki Tak, jedno w tę, drugie w tę - Pół na pół

Tak w życiu bywa - żabę kocha jeż Więc pomyśl ile szczęścia mógłbyś też Przy żabie znaleźć, gdybyś jeżem był Więc proszę Cię... z całych sił... Mój drogi Jerzy, kochaj żabkę swą, Byś i ty, ronić mógł szczęścia łzy.

"

Idziemy do ciebie my biedni i słabi

Ty mieszkasz w niebie gdzie nikt nie pragnie

Pragniemy tylko miłości, wolności

Bo w naszych sercach jest grzech i brud /x2

Jest nadzieja dla ciebie, jest miłość, jest odrośl

Że to wszystko na tym świecie może szybko skończyć się

Bo fortuna się kołem toczy

Raz się jest na wozie, a raz pod

Kto tej barierki w życiu nie przeskoczy

Raczej trochę osłabi się

Towar tego skurwysyna

Przeżeniona kokaina

Towar tego skurwysyna

Przeżeniona amfetamina

Zwłoki w moich tekstach nieraz służą za przecinek

Chce szacunku od teraz, w głowie myśli miliard

Nie jak prezydent kochany po śmierci nekrofilia

Rymy ciężkie jak pulsar, rozdupia mosty

Nie ma za mocnych tekstów, są słabi psychicznie odbiorcy

Idole pod tym i ich honorowa loża

Nie wyrażają siebie, sztucznie szczęśliwi #prozak

Mówią, ale gdzieś znikła ich wolność słowa

Mają skreślić swoje teksty i zacząć pisać od nowa

Możesz odnaleźć się w dźwiękach, tak jak ja sprzed lat

Bo każdy trzyma swoj los we własnych rękach, brat

Więc pomyśl, w czym jesteś niezły i szlifuj ten styl

By być kimś - na starcie popraw fundamenty

A słabi MC wypadną z tej gry bo są tu zbędni

Rób to co kochasz, nie dla pieniędzy

Więc lepiej weź to zostaw, bo bez żadnych podstaw

Nic tu nie osiągniesz, jedna zasada a tak prosta

Wszystko zdobyć można nie oglądając się wstecz

Zabrali wszystko, co można było zabrać

Ukradli, złupili, naiwni i słabi

Za wszystko zapłacą najwyższą cenę

Skazani na wieczne potępienie

Unosząc pięści w zapowiedzi zemsty

Krzyk bólu lekiem dla naszych dusz

Jestesmy mali, jesteśmy słabi

Ale jesteśmy niepokonani.

Jesteśmy z Bogiem i Bóg jest z nami.

Ty jesteś Panem, jesteś nad nami.

Będziemy zawsze Twoimi sługami.

Co mam ci powiedzieć? Kaliber tych nagrań

Mówi za nas ratata ta ratatatata ta nara!

B.O.K

Nie czekamy, jeśli tylko chcesz możesz z nami iść w stronę zmiany

Dróg jest sporo lecz najlepsi wybierają tych, których słabi się boją

B.O.K

Nie czekamy, jeśli tylko chcesz możesz z nami iść w stronę zmiany

Porzuć kajdany wiążące cię przy tym do czego byłeś przyzwyczajany

Kto może teraz powiedzieć ci, że rap nie jest wtórny,

Niesiony wręcz, weź pomyśl więc, wiesz

Ziomy biec gdzieś muszę

Lecz nie strony wieczne, plony mieć je, to my, więc chcę,

Tego czego inni tu nie mieli chyba nigdy wcześniej; escape

Twoje ulubione danie to słabi MC?

Moje ulubione danie to cały mainstream!

Robię rap bez pretensji,

To najlepszy czas mego życia jak Dirty Dancing.

Kto kręci wersy jak obroną Messi, a koroną, wierz mi,

A w zawiści pseudo MC, tkwili w necie, gdzie ich miejsce.

Czaper:

Dobra energia plus styl i przekaz, czyli znowu to ja

Z połączenia trzech mocy, bez pozy na bad boy'a.

Ci słabi polegli, wierz mi lub czują lęk,

Gdy dziś lecę na pętli wyżej od Flying Steps, eej.

To nie sen czy wysoki lot po dragach,

To Collegium Elemente - jedna z dobrych propagand.

Nadal trwa nasz dzień, zapisujemy zeszyty,

Bass tutaj wali od ściany do ściany,

dlatego wiem, że wygramy ziom / x2

To jest czas na progres, więc robię krok do przodu.

To co dobre rzucam, na Twój blog tu znowu.

To mój rock, słabi MC idą do grobu,

bo nikogo nie zjedli więc umierają z głodu.

Wchodzę do samochodu, potem wrzucam płytę.

Daję mocny bas, trzęsą się ulice, lewy pas – redukcja.

Potem gaz – takie życie,

to co chcą od nas to zbrodnia na forum

Bóg o nas zapomniał, to trąb o Bogu

nie sposób zrozumieć że w tłumie jesteśmy sami

zamykając się na świat który nie zna granic

twa niewiedza to ich plan aby nas osłabić

to oni, gdzieś kilka pięter ponad nami

ref.

ktoś nad nami wciąż od nas danin chce

jak damy się dymać będzie po nas

Obaj nagrywamy dużo sztywnej, dobrej, białej muzy,

Ciężko się ruszamy, mamy w chuj nadwagi,

Na scenie zdychamy, ale jesteśmy biali,

Ludzie nas pokochali,

Razem gramy, osobno jesteśmy słabi,

Dobrze się rozumiemy, kieruje nami nienawiść,

Naszym życiem kierują kompleksy,

Dlatego kreślę te faszystowskie wersy,

W spodnie typu rurki to nie wchodzą mi nogi,

Gruby styl nad style jak Snuz

Przypalam susz, zwykle sam,gdy nie patrzy świat

Znów brak kwitów, brak ćmików, brak nas

Mam czas by to przejąć jak Jason czy Payton

Słabi odejdą, zostanę ja, słowa jak wenflon

Są we mnie, były i będą

Jestem następcą tronu, jestem kolejną z władz

Nie jest mi obca rozpacz, wyrosłem z chłopca

Dawno, złapałem los za gardło po jednym z rozstań z panną

Taaa dokładnie nie inaczej.

Od nas po prostu!

Czujesz?

To my mamy skillsy!

Kiedy wejdę na bit, to słabi mają problem,

Bo jedną linijką zamykam im mordę.

To codzienna rutyna wciąż działa na mnie jak używki:

Dodaje walk, dodaje potu bit i... flow!

Wielu chciałoby je pewnie mieć,

Jestem z tych co mają formę pro, bro

I zero protekcji

Wybiłem w podziemiu od dołu dno

A teraz wchodzę z moją chęcią zemsty w mainstream

Słabi raperzy wiedzą dobrze to, że to nie ich poziom

Tonie - dosłownie bo moje flow to sztorm wbrew prognozom

Ci z ""hip-hop policji"" widzieli grzywkę jak Justin B

A dziś jestem jak Just i F.A.B. z ""Breathe"" - mów mi ""Prodigy""

[Kajman]

Mógłbym ci opowiedzieć o bólu, żalu i utracie Boga

i o tym, że wszystko można zacząć od nowa

o ludziach obłudnych aż do szpiku kości

że nie tylko słabi przejawiają gest litości

o tym, że ci najtwardsi nie płaczą

chyba nie jestem jednym z nich - łzami za porażki płacę

mógłbym opowiedzieć o słabych charakterach

o ludziach co sami czują się poniżej zera

Kąpiesz się w morzu kłamstw

Skończmy już ten nudny film

Stary dach zburzyć czas

Czemu mą zniszczyłaś dumę?

Osłabiłaś moje siły

Tego nigdy nie zrozumiem

Byłem przecież taki miły

Dlaczego jesteś tak zimna?

Twe ciało wytwarza chłód

Na ślimakach gra, w deszczu się kocha,

A on o szyby deszczowe pieśni gra.

Jest taka zwiewna, bardzo wesoła,

Taka podniebna jak lot sokoła.

Uśmiechem wabi, chłopów osłabi.

Ewa, co zjadła jabłko z drzewa.

Ewa na widok Adama ziewa.

Ewa, Ewa na węża się nie gniewa.

Ewa, Ewa – a w raju ptaszek śpiewa

faker tym wszystkim hejterom.

Rap profesja ściero!

To zawyża cały rejon.

To jest rap! To jest terror,

dla tych co są w rapie słabi.

Rymy jak strzela karabin,

trochę mocniej niż cannabis.

Jak chcesz mnie zabij,

poziom zostanie na nutach.

łamię schematy, choćbym miał mieć w oknach kraty

słowo moje będzie brzmiało, nie złamią mnie kazamaty

pokolenia głos, pokolenia cios będzie rósł

niechaj wypierdala ten co za bardzo się tu wiózł

szybko odpadają słabi, wiesz co znaczyło nabić?

chciałeś być taki jak my, a żeś matkę swą ograbił

ty jesteś jak bierny, ja jestem jak nieśmiertelny

swoim poglądom wierny, zobacz jak tu biją bębny

w każdym bicie, HDS jest na kolejnej płycie

jesteś rurą (x3) chuj ci w twarz.

Nie raz już tu próbowali wpierdalać nas w te afery,

ale wygadują bery, a żaden z nich nie jest szczery.

Tak jest na ulicy, od ścierwa wszędzie gęsto,

słabi zawodnicy kompromitują swą męskość.

Tak jest na ulicy wszędzie wokół narkotyki,

dziesięć procent jest w porządku, reszta nie godna krytyki.

Proste pliki, wszędzie strzyki, nagle stajesz się tu nikim,

bo ufałeś ludziom złym, lub za dużo ameryki.

Życie! pożyczka jaką dostałeś od Boga

Ale to tylko narzędzie gdy na ziemi twoja droga

Ej doceń ten dar, bo go masz tylko na chwilę

Kiedyś będziesz musiał zwrócić wszystko to co tu tworzyłeś

Pokusa, pokusa chce Cię złamać i osłabić

Nigdy nie jest tu za późno aby życie swe naprawić

Tylko kozak prawdziwy pokusie się nie da zdławić

Mądry człowiek darem życia nigdy nie będzie gardzić

Ref.

łamię schematy, choćbym miał mieć w oknach kraty

słowo moje będzie brzmiało, nie złamią mnie kazamaty

pokolenia głos, pokolenia cios będzie rósł

niechaj wypierdala ten co za bardzo się tu wiózł

szybko odpadają słabi, wiesz co znaczyło nabić?

chciałeś być taki jak my, a żeś matkę swą ograbił

ty jesteś jak bierny, ja jestem jak nieśmiertelny

swoim poglądom wierny, zobacz jak tu biją bębny

w każdym bicie, HDS jest na kolejnej płycie

Jeszcze wierzę, wierze w lepszy świat

Może to coś da

Za mali żeby podskoczyć

Z niemocy wyrwać się na krok

Za słabi by spojrzeć w oczy

Tym którzy nietykalni są

Żal i obojętność dobrze mają się

O nie, nie jest tak źle

Jeszcze wierzę, wierze w lepszych nas

nigdy z resztą nie chciałem przemawiać siłą

ale tą EP'ką znów zatrzęsę Piłą

a może i Polską i zdobędę mistrzostwo

te bracie, siostro znów ja i kuzynostwo

słabi to wyłączą, bo wiedzą, że będzie ostro

bo to nie rap dla tych, co to żyją beztrosko

tu gdzie za kontr pogląd chcą karać chłostą

lepiej nie mów nic tak będzie mądrzej

lepiej weź idź odwołaj pogrzeb

Ciągle biegnę, nie zatrzymuję się przed siebie biegnę,

Kurwa biegnę, póki nie padnę póki nie polegnę,

Kurwa biegnę, nie dam się złamać i karku nie zegnę,

Ciągle biegnę, nie ważne dokąd ważne, że zaciekle,

Ciągle biegnę, poddają się słabi dlatego nie ulegnę,

Biegnę, wyciągam dłonie i celu dosięgnę,

Dalej biegnę, ścigam się z własnym strachem walczę z nim bezwzględnie,

Biegnę po swoje marzenia, całą resztę ubiegnę, biegnę

Zwrotka 2:

Seli i Danek

1.

To było mi dane, wjechać na projekt,

jestem tu i robię taki gnój, tak hardcore'owy,

że słabi MC spakują mandżur i pójdą w chuj,

chcesz to się wczuj (wczuj),

nie chcesz to wypierdalaj,

my mamy swój (swój) styl, a lamusom od tego wara,

falista fala, aka.

ja będę już dalej ziom!

I nie obchodzi mnie zdanie ogółu

bo taką płacę cenę za wyróżnianie się z tłumu

to co robię jest dobre i do ludzi dociera

oni są słabi tak jak anegdoty Strasburgera

wiem co to znaczy stracić wolność, Boże uchroń od błędów

kiedy ciężar samotności doprowadza do obłędu

pseudo koledzy, pamiętam to dobrze

nie pamiętałeś o mnie kiedy miałem źle, nie pamiętaj kiedy mam dobrze

bo tu żyjemy w imię przyjaźni i braterstwa

Inni od całej reszty, wierz mi

robimy rap, którym wyrabiamy prestiż

na mikrofonach zaiskamy swoje pięści

żeby zostali mocni, a słabi odeszli [x2]

Inni niż wszyscy [kto?] oka nie winny

jest bliski dla bliskich zioom

nawijanie i pisanie na kolanie rymów

wciąż bitymi wcisne sound

Ref. x2

Żywe trupy

Żywe trupy

Żywe trupy: Ty i ja

Za słabi by zburzyć cmentarny mur

Zbyt tchórzliwi by chwycić sznur

Nie mają sił by krzyczeć ""Nie!""

Z beznadziejnością godzą się

Stracili wiarę przestali śnić

chcę osiągnąć cel i jestem krok do przodu,

kiedy przed mikrofonem udowadniam to uosobnienie Bogu,

nie szukam wrogów, bo oni sami mnie znajdą,

zabrałem im rap teraz chce ich zabić nostalgią,

są słabi więc nie bardzo powinni stać mi na drodzę,

przeskocze kłody, pokaże niedowiarkom że mogę,

osiągnąć szczyt i mieć kwit, ale nie dziś,

mieć styl, ogarniać syf, dawać wokale na bit,

jak ten Kajtek sam pie sample,

temat rzeka ale czasu nie cofnę

po prostu to by było zbyt proste

tyle chciałbym zmienić choć uczyłem się na błędach

ale pewnych rzeczy nie chce już pamiętać

muszę przetrwać bo poddaj się słabi

przecież mogłem się poddać i pierdolnąć drzwiami

coraz ciężej się żyje bo problemów więcej

sam już nie wiem czym jest kurwa szczęście

otwieram oczy i smutek ogrania

walcz o swoje choć to nie równa walka

bądź wzorem dla siebie niepotrzebna ci kalka

i tylko ciężka praca daje efekty

pracuj nad sobą i wprowadzaj korekty

poddają się słabi silni burza mury

nie osiągniesz nic chłopaku zza klawiatury

każdy robi bzdury ale warto ruszyć dupę

i wciągnij koleżków na ta szalupę

a za jakiś czas możesz cieszyć się z medali

Ziomuś, nie wciskam kitu, nie chcę fermentu żenić,

Dziś nie tonę, lecz stoję na tej ubitej ziemi.

Możesz zmienić tu wszystko i nie taplać się w bagnie,

Możesz wszystko, jeśli naprawdę tego zapragniesz.

Na dnie kończą ci słabi, bracie daję Ci słowo,

Weź się ocknij i udowodnij swoją gotowość.

Ja na nowo tu wbijam, już 2 lata nie palę,

Pseudo-kumple, zawsze koleżko od nich krok dalej.

No i co, że siedziałem, możesz za to mnie winić,

Mówi Chada człowieku, powiedz co z Tobą synek?

Lepiej zrób nam przysługę no i opuść kabinę.

Myślisz, że jesteś mocny, no to weź i coś nawiń

I tak pewnie nie zwróci nikt na Ciebie uwagi.

Słabi giną bez śladu, bez zapału do życia,

Pozostaje im tylko krytykować z ukrycia.

Słuchaj, jestem w porządku no i wszystko na temat,

Jednym słowem - Nic nie mam sobie do zarzucenia.

Wspieram ludzi z podziemia, no i wiem, że nie przegram,

Zawsze koleżko będę popierał podziemie.

Mam sumienie, które gryzie i nie daje mi zasnąć.

Moi ludzie są ze mną, co do tego mam jasność.

Kiedy miasto zasypia, tak naprawdę to nie śpi.

Są tu słabi i silni, są też gorsi i lepsi.

Tego nie da się streścić, trzeba żyć, by to pojąć

tutaj giną bez wieści, Ci, co życia się boją.

Już niektórzy poznali co oznacza ten dotyk, miasto daje nam szansę i funduje kłopoty.

Wypisane to wszystko widzę na ludzkich dłoniach, ja nie muszę się wspinać po niczyich ramionach.

Tak bym nazwał ten mikrofon no i moje drugie solo.

Zbombarduje jak samolot podczas II Wojny Berlin,

Mam jeszcze więcej ognia, jeszcze więcej werwy.

I będę nieśmiertelny, nawet jeśli kiedyś zginę,

Słabi MC chcą rozgłosu, bo czują naszą siłę.

To flow po bicie płynie, mam własny cud nad Wisłą,

A te kurwy mi zazdroszczą tylko przez to, że mi wyszło.

Wtedy przed szereg wystąp, jak umiesz to salutuj,

Nasze tracki są jak miny - wypierdalają z butów.

naturalnie źli

a ja, a ja

uczuć przecież masz już w brud

tylko czy to niebo czy już piekło

strasznie słabi

decyzje moralności

rozglądają się

nie odrzucaj pomocy

tylko ta, tylko ta

Ta scena jest śmieszna jak nigdy wcześniej

Pora uciszyć te pizdy wreszcie

Zrobić inspekcję w mieście, to tester jakości

A leszcze są wszędzie, nie będzie litości

Siema słabi, mam nowinę dla was - ej, wypierdalać

Moja piwnica mała, już nie mieszczą mi się ciała

To nie porachunki mafii, lecz pora rachunki spłacić

I porapować poraz ostatni, potem kogoś zabić

Kaleczenia rapu nienawidzę, daj mi jeden strzał


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga