Alfabet słów:

Słowo żołądź w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery ż: Zemła, zaśmiecać, zakopiański, Żółkiew, zespoić

Kto w Polsce śpiewa o żołądź ? To między innymi A.J.K.S., Adam Strug, Adam Strug. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Przed podwyżką obrona - już mu uśmiech zszedł z pyska

Przypadek drugi - wielki piewca transformacji

Nie ma co się chłopu dziwić, stagnacji nikt nie lubi

Ideały lider zgubił, już go nic nie obudzi

Tu nie chodzi o długi, nawet nie ma z czego zdzierać

Zaczynać ma od zera pan profesor z przeszłością

Mimo że był buntownikiem legend trochę urosło

Kij w ryj osłom on teraz bada ulice

Pod kątem obecności substancji dających życie

Wiedzą ciała, do kogo należą,

Gdy po ciemku obok siebie leżą!

Warga — wardze, a dłoń dłoni sprzyja —

Noc nad nimi niechętnie przemija.

Świat się trwali, ale tak niepewnie!…

Drzewa szumią, ale pozadrzewnie!…

A nad borem, nad dalekim borem-

Trzebaż było życie

Z ową dalą skuć?…

Późny wieczór stroni

Od zielonych bruzd.

Dłoniom zbrakło dłoni,

Ustom zbrakło ust!

Szczęście, co od słońca

Wzięło czar i kres,

Dobiega do końca,

Na dowód istnienia

Masz imię, nazwisko

I datę: od kiedy to wszystko

Na dowód istnienia

Masz zdjęcie w d o w o d z i e

Na którym wyglądasz ciut młodziej

Na dowód istnienia

Biel ścian i sufitu

I noc, która trwa aż do świtu

Każdego dnia, tysiące ran otwierały się

Opadam, zastygam, na nowo sam oddycham

Próbuję swego życia niechcianego przez świat

Ja niby głaz, niby czas zatrzymał się i umarł

Miliony spraw, nieważnych tak, a jednak ważnych - tak kopało dół

Na jego dnie miałem leżeć sam

Mów!

Mój kolejny raz, mów!

Naiwne lustro milczy - pełne słów

I rzucił w okowy samotni

Gdziekolwiek będą nie zapomni świat

Kimkolwiek będą nie wybielą dat

Niezatapialną łódź zatopi czas

Przebite ciało, dłonie, stopy, serce

Zapłacze...

Gdziekolwiek będą nie zapomni świat

Kimkolwiek będą nie wybielą dat

Niezatapialną łódź zatopi czas

Zobacz jak Benio umie spokój zachować

Wyjebane, wywalone, olane, je, je, je

A ty obgryzaj z nerwów paznokcie dalej he, he, he

Aż ci serce pęknie, zmięknie fala

Żołąd ci już się rozstraja, a ja

Też mam zapierdol i za mało godzin w dobie

Ale zbędnych problemów człowiek sobie nie robię

[x2]

Suma sumarum na każdy temat to

Jesteś słońcem znad morza,

Które świeci od rana

Powiedz gdzie cię szukać mam

O POWIEDZ

Miłość dąrzy ku nam

Chociaż jesteś zdala.

Miłość zawsze będzie ku nam.

Uciszamy myśli zbiegane

Omijają nas horyzonty

I obszary zabudowane

A kiedy noc złapie nas w drodze

Położę dłoń na twojej głowie

Nie powiem nic ty nie odpowiesz

Zdobywcy świata wiecznych lodów

Poszukiwacze nowych wzgórz

Bohaterowie epizodu

O wielkich fortunach i braku pieniędzy

O tym, że ktoś kradnie i o życiu w nędzy

Gasnącej lampie, wypalonej świeczce

O głupiej miłości, Bóg wie o czym jeszcze

Straconym czasie, o długich rozstaniach

Wiem o chwilach złości, smutnych pożegnaniach

Nieprzespanych nocach, byciu na zakręcie - wiem

Wiem, co myślą morza, góry, oceany

Wiem o każdym marnym słowie wyszeptanym

A ja ciąglę w miejscu tkwię

Chcę z nim biec do ciebie

Choć nie czekasz dobrze wiem

To moja wina

Wszystko mogło dłużej trwać

Mogłam cię zatrzymać

Staje z prawda twarzą w twarz

Tak mijają dni bez ciebie

Z ciszą pośród czterech ścian

Na polach śnieg, a nad śniegiem druty I ślady co nigdzie nie wiodą

Pola nam zdeptały kopyta koni

Twarze nam chłostały słowa co dzwonią

Gdy wodę piją

W kieszeni żołd, i w czerwonej zbroi

Gdzie indziej sięgają po swoje

Dudni ich krok, a za nimi stoi

Rząd zielonych pancernych koni

Zimno ci króliczku. Nieme ptaki latają

Fenomenalna

Eko-owoc

Eko-płyny

Kasztan

Żołądź

Łyk uryny

Eko-owoc

Eko-płyny

Kasztan

Kiedy nad ranem czuje, że jest jak chce

Wiem, że nie lubisz, że się nie uzewnętrzniam

Ale tylko w muzyce widzę dla tego sens

Lubię słońce po burzy i słońce po zimie

I ciepło dłoni, które wiem, że są ze mną

Zbyt często zamykam się w sobie i nie wiem przez co

Nie wiem co powoduje we mnie blokady

Te rady przyjmuje jak najgorsze obelgi

W śmieci zamieniam swe kolejne plany

Szukam szczęścia na innych półkach i dlatego nie jestem z drewna

I nie szukają mnie na wyższych półkach popkultury

Pod struktury wnikam jak kurz, który zamiatam pod dywan i już

Myślą że znikam, łoops! Surprise! Prezent od przyjaciół

Długo o nic nie pytał, tu wyszedł po latach, gdy zapomniałem o długu

Powiedziałem mu jak typowa babcia - Wnusiu ale żeś urósł!

[Ref]

To nie mój rock, jak chcesz to sobie go weź

Bo ja i tak za rok, zrobię to jeszcze raz

Otwarte wrota do gwiazd,

Tęczowe dni bajecznych wrażeń, w nich my skąpani,

Prawdziwy ziemski nasz raj.

Wnet się spełniło i to wystarczyło, by

Czekać, by tęsknić co sił, o, Dżoana.

Nie, nie, nie zapomnę cię z oddali.

Już kres wakacji, bądźmy więc wytrwali.

Nie, nie, nie wylewaj łez tak w ciemno.

Ja wiem, że wrócę tu za rok na pewno.

Co miało byc bylo tylko chwilą

Nie mogło dłużej trwac

A stało sie co stalo sie i tyle

Od dzisiaj nie ma nas

Niewygodny jest swiat

Na prozno zyla milosc

kładłaś się by gasić dziewcząt pragnienie

z tobą moja słodka i piękna

bawi się teraz złota Afrodyta

dziewczyno o słodkim głosie

od liry dużo dźwięczniejsza

bardziej złocista od złota

i od mleka bielsza

i od wody bardziej miękka

od liry bardziej śpiewna

Co ty mowisz Madmike, czy ty nie stoisz z drugiej strony?

Biją dzwony, Monola się wydziera: Czekam na zbawiciela!

Kolana jej się ugięły, usiadła bo musiała coś przemyśleć.

-No i wiesz co kilka spraw widze teraz bardziej oczywiście.

-No fakt, bo rano było dżdżyście i mgliście.

-A teraz powietrze jest czyste.

-Wiesz co, Mała?

-Muszę Ci coś powiedziec Madmajk.

-Ja tobie tez kochana.

Nie chce żeby nigdy wiecej wróciły te czasy,

gdy hajsu się miało mało albo się nie miało

i propsy rzadko dawano moim nielegalom

Ja nawet wtedy się nie czułem od nikogo gorszy

bo miałem w sobie cos co mi pozwalało dążyć

do moich marzeń, słuchałem sokoła z taśm

dziś siedzę u niego w furze mówi: wydajemy was

Każdy się pruje, że dissuje –taka gra

ciekawe jaki byś był wychowując się jak ja

Wiesz jak to jest, gdy odchodzi ktoś bliski

Odchodzi na zawsze, a nie pakuje walizki

Po to by wyjechać na tydzień i wrócić

Nie mówię o tym, mówię o dłuższej podróży

Bóg tu nie potraktował wszystkich tak samo

Ale kim jestem, by sprzeciwiać się jego planom?

W końcu to On jest właścicielem czasu

Wierzę w niego, nie w zbiór pustych paragrafów

Ciężkie chmury kołują nad miastem

Życie nie smakuje tak jak chleb z masłem

Dużo siły trzeba czasem by zrobić krok

Ciągle gra się o wszystko i o nic

Mało szczęścia jest i tak dużo dłoni

Tyle trzeba odwagi na jeden skok

Oooo, skok!

Wielki mały człowiek

Zalękniony tak

Usnąć nie pozwól mi, połóż na czoło dłoń,

ręka niech dobra twa matko złe sny odpędza.

Ucisz tych skrzydeł szum, lotek bomb oddal gwizd,

niechaj do portów swych flota wraca.

.......Nie pytaj czemu krzyczę w noc, te bomby lecą na nasz dom.

Wznieś oczy wysoko nad głowę

Nie sztuką jest bluźnić, pluć w ciżbie stać

Sztuką jest wierzyć w to gdy jesteś sam.

Wierzę zmysłom - słuch, dotyk, wzrok

Mów mi Tomasz, gdy włożę dłoń w skuty bok

Mów mi Jonasz trzewia bestii są mi domem

Połknął mnie konsumpcjonizm, żyjemy w symbiozie

Czynie swoją wolę, gdy nie muszę nie krzywdzę

Lecz obetnę dłoń, co by chciała mi wymierzyć policzek

Choć mniejsze rzesze fanów na trybunach widać,

trwa corrida, dbam o dżihad jak rufijok w rydach(?).

Mam w co i co wbijać, w Tychach też wpychają w żiba (?),

lecz oczekiwania nie są przestarzałe jak Amiga.

Jaki tam Hiszpan, czytaj, Polak też potrafi,

gdy poluję, przy okazji samobóje wsadzić.

Witom serdecznie, choć przyszło długą drogę pokonać,

Drogę, by wreszcie zad na dobre w studio ulokować,

Nim wrócę do Mikołowa, kaj drugo połowa,

Chata i robota, którą tak trudno pokochać,

Tychom pamięci oddanie- salwa honorowa,

Świat się wokół nas wciąż mniejszy staje,

Kontynenty na odległość dłoni są,

Samoloty jak z dziecinnych bajek,

Ponad głową coraz szybciej niebo tną.

Ludzie wciąż wędrują wielkim, głośnym stadem,

Z pomieszania mowy słychać jeden głos

Świat się wokół nas wciąż mniejszy staje,

Kontynenty na odległość dłoni są,

Samoloty jak z dziecinnych bajek,

Ponad głową coraz szybciej niebo tną...

Ludzie wciąż wędrują wielkim, głośnym stadem,

Z pomieszania mowy słychać jeden głos,

Zaciskam lejce, a słońce na niebie.

Odgania, odsłania, nadrabia bakaniem,

zabrania, powala, pozwala, wymiatać.

Oddaje mi hołd, potem znów cel wyznacza,

ja płacę swój żołd, kiedy cień mnie otacza.

W te pałace wkraczam, choć z dnia na dzień,

sprawdza się fatamorgana, to dalej kraczą.

Nie straszna Sahara, sawanna i kara,

artefakt posiadam i gnam, by ratować świat.

Gdybym miał co zechce, od tak, nic po za tym

Gdybym miał taki pilot, co steruje ludzikami

A w domu taki monitor z ich psychiką i statami

Kontrolowałbym ich żywot, tudzież namieszał im w bani

Tak by nigdy już nie było dłużej nienawiści do nas samych

Gdybym miał taki pad man co zatrzymuje czas nam

Przewija, zapamiętuje, co dyktuje wyobraźnia

Gdybym miał taki punchline, co podbija miasta

Gdybym miał fun club od Śląska do Gdańska

I godnym krokiem z mieszkań - na ziemię,

Taką wiadomą, taką okrągłą.

I oto idą, zapięci szczelnie,

Patrzą na prawo, patrzą na lewo.

A patrząc - widzą wszystko o d d z i e l n i e:

Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...

Jak ciasto biorą gazety w palce

I żują, żują na papkę pulchną,

Aż, papierowym wzdęte zakalcem,

Wierszem, wodą i powietrzem

namaluję dla nas świat- tam

będziesz właśnie ty, i co tylko

jeszcze zechcesz. Chcę odszukać

każdą myśl, ciepło dłoni twych

bridge

Na moście wiary w siebie spotkajmy

się, bo przecież to nam dodaje sił,

cokolwiek znów się zdarzy- ty

1.Jeszcze wczoraj blisko tu, ciepło dłoni, dotyk ust, Dla niego umierać chciałeś co złe zmieniać,pomalować świat.

Ref. Dlaczego to rozbiło się jak szkło, rozbiło się nam tysiąc samotności nocy i dni, dlaczego to zmieniło wszystko w mrok,pośrodku nocy trudniej znaleźć siebie zrobić krok.

2.Dziś kto inny blisko tu, teraz jego ciepło, dotyk ust, Dla niego chcę umierać, to co złe zmieniać,zatrzymać czas.

Ref. Teraz to on, rozbitą w ciemną noc, zamienił w stały ląd, ogrzewa słońce każdego dnia, teraz to wiem rozkwitem zbudził mnie odmienił czarne myśli,poukładał nowy sens

Teraz to on, rozbitą w ciemną noc, zamienił w stały ląd, ogrzewa słońce każdego dnia, teraz to wiem rozkwitem zbudził mnie odmienił czarne myśli,poukładał nowy sens

3.Przemija czas, życie jako zimny głaz

toczy się wśród chłodu ludzkich serc.

Lecz gdy wiarę masz, to siły znajdziesz też,

aby żyć, by dla ludzi ludzkim być.

Ref. Więc twardą pięść, zmień w ciepło dłoni

i pokaż uśmiechniętą twarz swym braciom

przecież wiesz, że oni

pragną tak jak ty, by przyszły lepsze dni,

aby świat od cierpienia głodu wolnym był.

Śledzi ją, widzi ją, szpera w osobistych rzeczach.

Słaby facet, emocjonalny dzieciak,

Mąż paranoik wciąż za darmo gnoi.

Krzyczy, grozi. Życie boli, kto ją obroni?

O dłoni oprawcy, cichy dzień to zaszczyt.

Luksusowy czas, kiedy kat jest w delegacji.

Właśnie dziś ona może pobyć sama,

Jednak cienki lód męki już dziś może się złamać.

Idzie do łazienki, robi kąpiel. Chyba ostatnią.

Mogę dać ci ciepło dłoni.

Przyobiecać moje myśli.

Do rękawa się przytulić

I spróbować ci się przyśnić.

I spróbować ci się przyśnić.

Kanonier McCarthy to łajdaków król.

Do gry zasiadł Oskar zwalisty jak tur

I garść złotych monet wyrzucił na stół.

Rzucali na zmianę - McCarthy i on,

I przegrał wnet Oskar swój półroczny żołd.

Ref.: Kanonier McCarthy to bitny był chłop.

I łeb miał na karku, i pięści jak młot,

I dziewcząt bez liku od Rio do Hull.

Kanonier McCarthy to łajdaków król.

Dziś ryby właśnie nakarmicie wy!""

Na stanowiska! Trza nadstawić łba.

Niech dobosz werbel alarmowy gra!

Więc do lin, na marsy, obsady do dział!

Król nam nie powie, że żołd darmo dał.

O piątej rano gruchnął pierwszy strzał.

Bój do wieczora, do zachodu trwał,

A po wschodzie słońca, kiedy wstawał świt,

Tureckich bander nie zobaczył nikt.

Ciao mama Seniorita

mów mi Lova i nie pytaj

ciao mama Seniorita

mr. lova chyba chwytasz

A światło LED uskuteczniało dźwięk

Tylko ona tylko ja i jej kobiecy wdzięk

razem nadzy w namiętności bliskości pościg

ja wiem jej chcę

Ciao mama Seniorita

"

Opowiem historię o długu publicznym,

Nazwijmy go długiem kosmicznym.

Można wysłać - nie, to nie farsa,

Za te pieniądze Polaka na Marsa.

Warto zapytać kto dług zaciągał,

Ty zawistny hejterze co mówisz że nic nie jestem wart, to jakiś żart?lepiej zamknij ryj,Spróboj dotrzymać mi kroku,skurwysunu, Doba RSA wjeźdza na scene,mam wene nigdy tego nie zmienie,sposobu myślenia i twardych zasad,otwieram napalm i płoniesz łaku nie jeden twój koleżka nie oszczał by cię teraz,wjedzam tak od tak i rozpierdalam temat,tu uliczny poemat,a nie jakas hujowa ściema,to mój rap moje zycie i moja scena pluje na majku jadem i napierdalam wersami,wyczuj to podniecenie,rapu ciśnienie, Gdy Dobo stoi na scenie,sanockie podziemie ten przekaz we mnie drzemie i ja tego nie zmienie płonie majk,dudni bass ,stopa werbel i trzask słychac wrzask pierdole co mówi jakis łak, robie rap napierdalam jak karabinem,ty giniesz gdy ja nawine, puszczam na ciebie liryczną lawine,moje rymy sa niezwyciężone w nich zatoniesz,nie bez powodu mam orła w godle i w korone logo rozpierdole cie nawet gdy wstane lewa nogą,masz ogon to zamykaj sa sobą drzwi,prosty rym prosty przekaz od dzieciaka z sanoka,właśnie Tak Dobo RSA,robi rap aha,jeszcze raz powtórze pierdole to co mówi jakiś łak,rozpętałem burze,,z zasadami zawsze zyć sie staram,czasem Lolka sobie zajaram,nie woże sie jak Tede,nie miałem wpływu na to z jakiej pochodze chaty,pierwszy T-Shirt stoprocent kupiłem sobie gdy skończyłem osiemnaście lat,za własny cieżko zarobiony hajs,w żyłach adrenalina,we krwi rap i hemoglobina, niewpierdalaj sie gdy nawijam nieśmiertelny przekaz od zwykłego człowieka , Dobo RSA moja ksywa,gdy to słyszysz to łeb ci urywa,no bywa bywa,94 mój rocznik urodzenia,ciągle przekaz daje przekaz z podziemia,blisko 20 lat mój staż an tym swiecie to juz wiecie,nie zagrożą mi jakieś jebane śmiecie którzy mówia że jestem nikim,ciągle robie swoje powpadacie w paranoje,mam naboje nie skończone,w sercu rap płonie,że innym ubliżasz,masz whuj hajsu i wożisz sie dla lansu?, nie moja wina że przed zapłodnieniem byłeś tydzień w kondonie,złoż dłonie bo jestes bezsilny niszczą sie moje rymy wpadasz prosto z deszczu pod rynne mam whuj bolesne pańcze na twoim grobie zatańcze,bo ja kurwo o swoje zawsze walcze,a nie się poddaje jak wy pierdolone gnoje!!! , nie wmawiaj nigdy nikomu że jest nikim,bo cię opierdoli i narobisz w pory kilo stolca stojąć na środku dworca,jak sie wtedy czujesz gdy pod kimś dołki kopiesz a sam w nie wpadasz,jestem jak szatan wyzssam twoją dusze i zostawie tylko susze,będę czuł stabilny puls,wypije przez słomkę możg,piła mechaniczna juz sie kręci czujesz zapach śmierci arive derci jebana cioto mieszam cie jak błoto,obcinam ci nogi i rece tonierz we własnej krwi , biorę topór,podnosze głowe szybki strzał w szyje odpada łeb strawdzam czy nie żyje reszta ciała,cała zmara senna mara i po co ci to było patrz teraz z piekła jak cie to dopierdoliło,byłeś bliski wygranej a odwróciło sie wszysztko,bardzo mi przykro!!!

Ciągle w wierzącego w hardkor, a jak leci

Moda na sukces, to płaczesz na napisach

I zdarzy ci się z grasem majeranek wdychać

Powiedz ile razy jeszcze okłamiesz ich w rapie

Mając żołądź w japie, jaja w gardle, się drapiesz

Myśląc o rapie, myślisz jak pospłacać długi

Zaciągnięte od rodziców na konfitki i szlugi

Jara cię złodziejka, miasto, gruba pęga

Tylko mi nie gęgaj, że to tylko wizerunek

Ref.: Wie o wiele więcej o mnie niż ktokolwiek, postaw się na jej miejscu. Kochanie, poznaj mnie lepiej, przestań wierzyć plotkom, zostawmy kłamstwa, fałsz na drugim planie. Rozumie pojęcia jak zaufanie i lojalność w przeciwieństwie do wielu dzisiaj. Odłóżmy kartki, porozmawiajmy. Nie znam takiego, który nie narzeka na problemy.

1. Nikt, nic mnie już nie obchodzi. Kochanie, chodźmy się popierdolić, potem zaśnij koło mnie pewna, napełniasz wiarą mnie w jutro i koisz każdym uśmiechem najtrudniejszy ból we mnie czy to Konrad, czy Duchu, czy chuj we mnie. Nauczyłaś doceniać i siebie, i siebie, i po stokroć siebie. Ale nikomu, nikomu nie pokazałabyś łez, po co, kurwa podnoszę tą brew, zdziwiony, że tak silni ludzie jak ja jeszcze nie wyginęli, bo tak pilnie pilnujesz by nie zgubić mnie. Moje ambicje próbują mnie pobić w tej bitwie o moją charyzmę, a Ty trzymasz na wodzy mój głupi egoizm i jakoś Ci idzie, Kochanie. Tyle razy mówiłaś mi 'podołam', tyle ile razy jak wierzysz we mnie, dla mnie. Coraz częściej chcę uwierzyć w to, by poradzić [..? ]. Nawet nie wiesz jak chujowo i smutno mi przez to, że nie mogę wziąć na miasto Cię i kupić cokolwiek co zapragnęłabyś mieć. Za frajera sie nie dam mieć,się to mało. Rande-vu, staram ból skracać, próg, spłacam dług, bo to niby potknięcia na mecie, i to u niby Pana Diabła za piecem. Płacę za błędy biernie, edukacja, Kochanie nienawidzę siebie za to, że potykam się w miejscu, uciekam, by tu łez nie łykać. Kochanie, chyba szleję na karuzeli życia.

Ref.: Wie o wiele więcej o mnie niż ktokolwiek, postaw się na jej miejscu. Kochanie, poznaj mnie lepiej, przestań wierzyć plotkom, zostawmy kłamstwa, fałsz na drugim planie. Rozumie pojęcia jak zaufanie i lojalność w przeciwieństwie do wielu dzisiaj. Odłóżmy kartki, porozmawiajmy. Nie znam takiego, który nie narzeka na problemy.

2. Byle co, byle wszystko naprawić, byle zabić strach i nie martwić się, byle tylko by poradzić w matni sobie, byleby nawzajem pomóc, nauczając się zdmuchiwać popiół potem jak spalony co na mnie siedzi, po tym jak spalamy błędne odpowiedzi, biegle błądzę simano witaj w moim świecie. Czuł jak ja byś się poczuł rano schodząc do kuchni, a na blacie stołu jak czarno na białym widnieje wiadomość z Europy o długu tysięcy złotych. I nie boisz się o siebie, a raczej o to, że o Twoją babcię zahaczy komornik, a kilka lat później ujrzysz starych - bezdomnych. Skarbie, widzisz, mówiłem Ci dobrze, ogarniam. Przepraszam, musiałem Ci skłamać. Strach mnie zjada od środka wypływając pauzy na dramat. Nie, nienawidzę zdjęć nie od wczoraj. Kiedy widzę jak ten dureń chowa problemy za krzywym uśmiechem, napada mnie ogromna ochota wymiotować. W drugą wole wpada mi to w resztę, zgasić błędów, wstrzymać je w sobie na inne okazje, na inny bit, na inne wykrętów losy, losy. Na pizdę zaklęty liczy, liczy to, co, kurwa dotyczy Nas. Skoro wiem, że nie muszę się spisać, pragnę tego, że mogę na Ciebie liczyć.

Ref.: Wie o wiele więcej o mnie niż ktokolwiek, postaw się na jej miejscu. Kochanie, poznaj mnie lepiej, przestań wierzyć plotkom, zostawmy kłamstwa, fałsz na drugim planie. Rozumie pojęcia jak zaufanie i lojalność w przeciwieństwie do wielu dzisiaj. Odłóżmy kartki, porozmawiajmy. Nie znam takiego, który nie narzeka na problemy.

Wie o wiele więcej o mnie niż ktokolwiek, postaw się na jej miejscu. Kochanie, poznaj mnie lepiej, przestań wierzyć plotkom, zostawmy kłamstwa, fałsz na drugim planie. Rozumie pojęcia jak zaufanie i lojalność w przeciwieństwie do wielu dzisiaj. Odłóżmy kartki, porozmawiajmy. Nie znam takiego, który nie narzeka na problemy.

wbijał do studia normalnie , problemów po nim nie widać

widać takich nie miał , bo ojciec robił interes życia

normalny dzień tak jak dzisiaj , było tak pięknie jak zawsze

do czasy gdy wszyscy zasneli w tej pieknej chatce

tata nie wytrzymał wyszło dług jak skurwysyn

nie widzi sensu życia przyszłości nie widzi w niczym

ostre nerwy bez przerwy nie ma czasu wybucha

cała rodzina tak wybrał niech się nie męczy posłuchaj

kostucha źli ( źli ) ludzie życie często ich zmienia

Ciężkie chmury kołują nad miastem

Życie nie smakuje tak, jak chleb z masłem

Dużo siły trzeba czasem, by zrobić krok

Ciągle gra się o wszystko i o nic

Mało szczęścia jest i tak dużo dłoni

Tyle trzeba odwagi na jeden skok

O-o-o, skok

Ref.

Wielki tak, mały tak

powiedz: nawijasz fatalnie, a podrę kartki, spalę,

wspomnienia w rzece wódki, utopię w utopii dzisiaj,

przeniosę się w świat, gdzie wszystko jest dla nas na chwilach,

i choć będę wspominać, nie wiem co i po co,

życie klęka przede mną o dłoń kurwa prosząc,

nie miej mi tego za złe, dla mnie życie to jest chwila,

świat to nie jest bilard, wbijasz czarną i wygrywasz,

to nie takie trudne ziomuś, bycie jest proste,

to jak zycie w tej liryce, która jest tym rzemiosłem,

I to co widzieć jest wam dane.

Strach co wam w gardłach tkwi jak kołek

Próżność, co nigdy w was nie słabła

Grosz odłożony dla anioła

Z żołdów płaconych wam przez diabła.

A gdy się już ten jad uwarzy

Niech każdy czerpie go w swą czaszę

Przejrzyjcie się w tej lepkiej mazi

A potem pijcie, bo to wasze.

Zetrzeć tatuaże, wytrzeć kurz na zawsze

Poruszać się bezgłośnie

Mieć wystające kości

Bez zębów i paznokci

Czerwony żar prosi o dłoń

Moją dłoń, prosi o rękę by lepszy był cug

Bezsenność, bezprawie, bezguście

Bezdomna, bezkres myśli o bezbarwnym ego

Bezlitosne uderzenia ciśnienia

miej ambicje, mimo iż to się psuje

czekałem, ćwiczyłem i teraz kontratakuję.

Imperium obrońca, prawda aż do samego końca

po to tutaj by naprawić ten rapowy bajzel.

Mogę działać dużo dłużej jak baterie Energizer.

Spytaj tych co już polegli, wiedzą że to skutkuje.

""Te słowa"" są jak bomba w ryj, na pewno je poczujesz,

więc na noc, czy na rano płyta Eldo, Eldo ma moc.

To samo uczucie, miłość w świecie PLN-ów.

grające w muszlach

Wypisane na korze

Wiersze i gusła

Między nami ciepłe blisko nocy

rozciągnięte na odległość dłoni

jestem w tobie - broczysz oddechem

szeptem skonał płomień

Między nami zawstydzenie

piekące pod powiekami


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga