Alfabet słów:

Słowo Głąb w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery G: genueńczyk, Galileusz, głupstwo, Godek, Giovanna

Kto w Polsce śpiewa o Głąb ? To między innymi A.J.K.S., Jacek Kaczmarski, Natural Dread Killaz. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Ni to marzy, ni to chrapie

I przed światłem łeb zasłania,

I nieskory do śniadania.

Pikowaną kryje kołdrą

Gębę dobrą, gębę mądrą,

Ale jakby niepotrzebną,

Bo niezdolną trafić w sedno.

Może szkoda na to czasu?

- Zachar, miłyj! Nalej kwasu!

Jestem ciapaty i mam inne nazwisko, ale przez to nie jestem kryminalistą.

Chcecie zabrać mi wolność, zabrać wszystko, ale nigdy nie upadnę tak jak jak wy: Nisko!

Bóg mi życie dał, Bóg mi rozum dał, Bóg mi siłę dał, bym przed tobą stał, patrzeć w twoje oczy jak [...] puknąć się mi dał, a ty zamykasz nas za to.

Więc uciekam w stronę życia i temu ""Malafor"".

Chciałbym zobaczyć tą gębę plus gębę Suharto.

Tu się pali ciur, nie masz wpływu na to, łap morderców, a nie kradniesz kwit małolatom i katujesz ich pałą na komendzie i krzyk w całym mieście, słychać wszędzie. Ja dopalam gwizdek, mam pełną pizdę. Cały czas...

(Ref.) Policja goni nas, my jaramy Grass i w Babilonie nie mamy szans. Oni powinni bronić nas, atakują naszych braci, są postrachem dla nas...

Policja goni nas, my jaramy Grass i w Babilonie nie mamy szans. Oni powinni bronić nas, bronić nas, powinni bronić nas...

"

Kreowana na fachowców banda amatorów,

Wolne media, wolna prasa, mam je poniżej pasa,

Jeśli tak ma wyglądać wolność, to kładę na nią kutasa,

Jebane mechanizmy do robienia sieczki w głowach,

Miały bawić i uczyć, nie bandę głąbów kreować,

Dosyć już stagnacji, wyzysku wielkich korporacji,

Powierzchnia tej planety wymaga puryfikacji,

Wyczyśćmy ten świat z tego co go zanieczyszcza,

Nic tak duszy nie oczyszcza, jak widok na zgliszcza,

"

Ekstremalny ostracyzm z racji własnych poglądów

Banalnie tłumaczysz stosowność swoich sądów

Banda głąbów przyklaśnie niesiona siłą prądów

Zniewolona iluzja, trąd wdarł się do narządów

Odpowiedzialnych za procesy, zmysł obserwacji

Idioto, chcesz kreślić wykresy, swojej dominacji

Nie będzie rewelacji kiedy splunę w twoja stronę

I kilku opcji hajsu na boku, swojego lokum

Zwrotek, nie pisanych na odpierdol w chwile

Numerów, specjalnie nie pisanych pod single

Kobiet mądrych, z większą wiedzą niż obcas

I monet z naszą gębą w losach (Ejj)

Chcemy przyjaźni, ale tej nie skażonej biznesem

Wyobraźni tej, co nie przechodzi z wiekiem

Jedyne czego nie chcemy, no to czekać - proste

Ja tylko czekam raz w roku i tylko na wiosne.

Taka chłopie jest już dola twa

Gdy cztery skończone klasy masz

Tak jak ja

Bo ciężkie jest życie chłoporobotnika

Gdy morgi dwie, a gęb w chacie sześć

Zwłaszcza gdy nie masz jak sąsiad bzika

I nie harujesz na roli co dzień

Ref.:

Piękna jest latem wieś

Jesteś przy nich królem, jedziesz, takim audi że cała ulica pyta, kurwa który to był numer?

Co świeci nawet jak wjeżdża w tunel,

śmigasz nim przez to życie jak lecące kule, i to się czuje

Masz kumpli na liście Wprost-u,

swoją gębę w każdym piśmie w kiosku,

Nie musisz nawet ciąć kosztów, i ściemniać lasek,

Zresztą twoje panny kiepsko mówią po polsku

A jak czasem spotykasz jakiś kumpli ze szkoły,

mówisz, sorry chłopaku, i wyrywasz żony chłopaków

Wycieczki w głąb własnego snu

Miewają urok nieodparty

Zmieszany zapach białych bzów

Z życiem wesołym niczym żarty

Dlatego aż za często chcę

Które musiałem urzeczywistnić

Gram o coś więcej niż dupy i cycki x2

2. Spokój- na sama myśl aż śmiać się chce

Powrót- sram na każdy nie patrząc wstecz

Co róż masa głąbów otacza mnie więc

Sojusz ze samym sobą, choć chciałbym mieć

No cóż, nie było mi to dane przez długi okres

Długi rosły w chuj, a ich spłat brak od lat

Nie zrozumie tego ten, kto się umie podnieść

Wtedy baca, stróż czy juhas

Młynarz, stolarz, nawet kucharz

W czułych chwilach tkliwych zwierzeń

Zachowuje się jak zwierzę,

I przez prostą analogię pełną gębą w głos się drze

Używając słówek: wole,

Ole, małpo, tchórzu, psie!

To przesłanie nie za mądre nie za mocne

Aktualne zwłaszcza w wigilijną nockę

Nie ważna żadna strata

Ani dzieląca nas krata

3.

Gdziekolwiek jesteś oczy patrzą przez kraty

Patrzą gdzieś w głąb w głowie rodzą się tematy

Przyjaźń jest jedna nie rozmienisz jej na raty

Gorsze niż baty bywają moralne straty

Gryzę się w język kiedy mówię że pamiętam

Wiem ciężko było wysłać kartkę na święta

Gorzkie dymy nad miastem mym kiedy rano opuszczamy dom i schodzimy w noc schodzimy w głąb naszej ziemi bo jesteśmy stąd

W moim mieście tak niewiele barw i słońce chmurno świeci się i nie lekko jest kochać miasto to ciemny węgiel gorzki dymu smak

Lecz każdy hoduje w swym domu choć uśmiech choć listek choć śpiew jak kwiatek na każdym balkonie i jak dobroć co w ziemi tej jest

Nasze miasto kocha pieśni swe bo pieśń jest niczym trawy źdźbło co zerwałeś je i w ustach masz albo trzymasz schodząc w ziemi głąb w moim mieście mało mówi się i lekkich słów nam może brak ale kiedy tu ludzie mówią NIE to jest NIE a kiedy TAK to mówią TAK

Lecz każdy hoduje w swym domu choć uśmiech choć listek choć śpiew jak kwiatek na każdym balkonie i jak dobroć co w ziemi tej jest

Gorzkie dymy nad miastem mym kiedy rano opuszczamy dom i schodzimy w noc i schodzimy w głąb naszej ziemi bo jesteśmy stąd jesteśmy stąd

Co ochrzczone jest łzą

Z balkonu patrzę na to co się dzieje

Świat pod nogami pęka na pół

Kolejne bydlę, któremu nie wierzę

Wyciera swoją gębę w mój stół

Mijam tęczowe kobiety buchalterów

Płynące z prądem truskawkowych rzek

A każda z nich ma swojego psa

I muszkietera zza siedmiu mórz

Tu za dwa mecze sprzedane mam dwie działki budowlane

Stary mówie Ci po prostu ekstraklasa

Threnuj przecież za ghranica jedziesz ciulu

Graj za funty byle nie dla Liverpoolu

Jeśli tylko się podłożysz worek z farbą w gębę włożysz

Na boisku go przegryziesz i po bólu

Tu dyplomy oprawione wisza w holu

A w pokojach specjaliści od Footbolu

Z talonami na paliwo co by dobrze się jeździło

Która będzie miała w plecach, plejstejszon 3

Gdy zechce naleśników, nigdy nie odmówi mi

Która zabije kogoś i się nie zawaha

Która wie ze wolność, jest lepsza niż flacha

Która zanurkuje ze mną, w głąb własnej psychiki

Która sprawi ze, poczuje się jak dziki

Takiej która świetnie tańczy, gotuje i pływa

I przede wszystkim żeby kurwa była ŻYWA!

Będzie fajna impreza, stare wspomnienia,

kumple, koleżanki, wszystkie zachcianki.

Radość i łzy, objawy patriotyzmu,

bo ci którzy wracają zawsze, stawiają!

Pan i władca radny, całą gębą władny,

by do rządu przystać z żalem wykorzystał,

pijackie możliwości małej miejscowości.

I obiecał radiu, że sam nic nie ukradnie.

Tak tu kraj nad Wisłą, daje synów i córy,

każdy polski klip nominował bym do Oscara!

Zaraz, zaraz, jeszcze bity, sztampa, jaka sztampa

nie słyszałem jeszcze w Polsce źle dobranego sampla.

Producenci maja sprzęt i przede wszystkim chęci i oryginalne pomysły

aaa wściekam się kiedy słyszę że, raperzy to głąbów banda,

wszak solidna edukacja to standard.

Stary powiedz czy ty kiedyś do tego dojdziesz, żeby o węgorzach rozmawiać o Frojdzie.

Wszyscy dobrze rapują w końcu cienia szans by nie miał,

Każdy ładnie cztery elementy jednych tchem wymienia i ja też je wymienię co tak będę głupio stał to: pieniądze, forsa i oczywiście szmal.

Wiedz, że prognozują nam tu los ślepi jak kret,

Lej na TV, nie ma w mediach miejsca gdzie masz przekaz.

Z nieba zwiedzam teraz troposferę, to powietrze trzeba czerpać z męstwa,

Ułożymy wał na tych bębnach!

Polska z tego samego powodu korowód głąbów ma kopać nam orła? Morda!

Bierz szalupę, wkładaj sztormiak, sztorm nadciąga,

Kropla potu spływa Ci po skroniach, to meteorologia Boga,

Płacz, stań pod naszym parasolem jako człowiek

Bo stać na to wszystkich chłopie,

To był pierwszy raz,

teraz mówi: już nie liczę,

teraz ma życie, bez moralnych ograniczeń.

Nie jesteś jedną z tych, które dają tak łatwo,

Ale po kilku drinkach klaszcz gębą w fellatio,

Ty, lubisz smak kremu? Wiem o tym bejbe,

Ty, lubisz to trzymać w gębie zanim przełkniesz,

I tańczysz przy tym, kręcisz przy tym tyłkiem,

Wiem pokazujesz wdzięki wszystkie i bieliznę,

Słuchajcie, przyjaciele, historii wzruszającej

Historii o Aniele - Aniele kulejącym

Gdy Anioł dwoje dzieci przez kładkę przeprowadzał

To potknął się, w dół zleciał, skrzydłami pozawadzał

I siedzi sam na brzegu, wykrzywia gębę w bólach

Bo skrzydła do niczego i jeszcze patrz - okulał

Słuchajcie, przyjaciele, historii wzruszającej

Historii o Aniele - Aniele kulejącym

Nie wzleci już do nieba, już nawet się nie łudzi

Cincini słodkie

Cycki i włoskie towarzyski

Jak to mówią orgiet

Możesz być głąbem a i tak poznasz o co dobre

Zresztą dziś głąbów nie ma

To o problemach jaka na temat

Temat w myśli zamieniam

Mógłbym przecież nawinąć że mam miliard kasyno

Tłuste rymy jak Beata Maksymow

Bo odtwarzacz od tandety wywali ci chatę w kosmos

To nie karate a Kombo, syntezator plus sample

A ty nie zgrzytaj zębami jak byś miał wibrator w gardle

Diable, co to konkurs kto ile ma pieprzyć

Zestresowanych głąbów jakby rok byli bez dziewczyn?

Tematów nie ma lepszych?

Czy wam mózg się ugina pod ciężarem życiowym, którym huj i kokaina?

Chwila, widzę tę zazdrość, urażoną dumę w klęskach

Że teksty mieszkają we mnie, a ja mieszkam w tych tekstach

Chcesz miłości, to płać, za godzinę trzy stówy

Chwila w objęciach złudzeń i tak to tylko kurwy

Widać po Twoich dłoniach bladych, jak się zmienia los Twój

Nie od pracy, a walenia konia i kręcenia lolków

Czas nie docenia głąbów, ona zrozumiała pierwsza

Że ma swoje życie, a nie Twoje problemy do wzięcia

Wyjebałeś jej na koniec, diler nie odbierał, bywa

Skurwielu, miałeś wszystko, poza szacunkiem do życia

Widziałem ją, nie chcę Ci mówić, wygląda zabójczo

Czy reflektujesz śmiech? czy ciśnienie już wrze

To na ratunek hemp, cały szacunek w zen

Mamy naturę, cień się odnajduję w niej

Czy to twój human race? czy brat umiem tak biec?

Bez rządów USA, bo głąbów tu nie mniej

Tu żałuje ten sęp albo też chujem jest

Dobra starczy tych przemyśleń

Częstuję, bucha chcesz?

[x2]

Mamy czas, Mamy czas bez pośpiechu

Człowieku porażki to szczeble sukcesu

Gdy każdego dnia staje sam przed sobą w lustrze (w lustrze),

przyrzekam sobie w duchu że szansy nie wypuszczę z rąk,

choćbym klął , dalej w głąb w tą betonową puszcze

a w perspektywie dłuższej, wiem że bywa różnie

dlatego na później nie odkładam zadań,

zrobię to zaraz albo się postaram,

nie podpalam się jak palant,lecieć z motyką na słońce

Ciszej nic nie słyszę wasze wersy

Nie czuje dreszczy weź przestań pieprzyć

Nie jestem z tych co jak festy pełni planów niecnych co do

Muzyki swojej chcą robic nie ją a z gęby logo

Głąbów ogon cały za hardkorem który dzisiaj niewidoczny mały w tłumie gówna bez pokrycia man

Muzyka życia dla mnie dla nich lansowanie

Dla mnie klimat przed przedstawianie tego co realne

A nie tworzenie bajek i nie spektakl jak w kinie

Gdy się czegoś wstydzę zachowuje się prawdziwie

Wiec na wrażenia

Apetyt nam rośnie

Trudno się nie wkurwić potem

Czytając ankiety na Kolskiej

Szczypta nihilizmu, żeby gnoić snobizm albo głąbów

Wina wódy czy mam to w sobie w samorodku

Od lat mnie to ssało w środku

Już sam się dziwie jakich używam

Usprawiedliwień, by o kant dupy to potłuc

Nie każdy ma odwagę wybrać drogę na całe życie

By za chwilę już nie myśleć o powrocie

A więc z fartem, Bogiem i czystym sumieniem bracie

Uwierz damy radę choćby strzały swe pognali

Choćby ze śmiercią w parze, z gębą w bagnie, pętlą na gardle

To z uniesioną pięścią ku wygranej

Każdy chciwy uśmiech – pierdolić

Każdy fałszywy uścisk dłoni nastawionych na zysk

Damy radę bez tego

A taki wizerunek akceptacje wkręci i zyskasz szacunek

Posłuchaj, to nic nie kosztuje, a tak wiele znaczy, tak wiele znaczy…

Wystraszone społeczeństwo, dzieciaki gęsto na dzielnicy siedzą często,

Ludzie twierdzą dzisiejsza młodzież jak przekleństwo

Nie wiedzą co to bezpieczeństwo i kurwa chlapią gębą w koło,

Pozbyć się a nie zrozumieć wolą tych,

Ulica dla nas szkołą, kolejny dzień kolejną podręcznika stroną,

Nocy cień ulubioną porą doby, a rap to nasze hobby,

Nastukane mordy, oblegają klaty, schody,

Idemy dalyj kuple siedziom na ławce

Łobok bajtle robiom namiot przy huśtawce

Co tak siedzicie?! Ruszcie rzycie, co robicie

Nie widzicie, idzie picie, kej ruszycie?

I jus dwadzieścia gębów we słońcu się praży

Do tego chyba ze pięćdziesiąt tatuaży

No i zimniutko kista we słońcu błyscy

Nikt sie nie łozre, ale napijom się wszyscy

Wściekłym hejterom lepszej pogody

Skacz skurwysynu! Skacz skurwysynu! Skacz!

2. Mama zawsze mówiła, że kiedyś będę kimś

Wybija bęben rytm, ja jestem Brain Dead King

Zamieniam brednie w pył, nagle ci blednie ryj

Jak Mikser jebnie bit zamykasz gębę w mig

Twój super MC znikł, bordowa krew z niego tryska

Kłamstwa jak kutasy rosną łakom w pyskach

Nie pomoże czterolistna koniczyna i podkowa

Bo wyżynamy wszystkich w pień jak Ottoman

znalazłem ją, w niej puste kartki, nic nie ma

chciałbym znaleźć futerał a w nim skrzypce

na nich zagrać melodię, którą usłyszeć dziś chcę

aby umilkły wszystkie te zakłamane brzmienia

odeszły w głąb, w stronę zapomnienia

by iść do przeznaczenia po pięciolinii zdarzeń

kluczem wiolinowym otwierając drzwi do marzeń

bieg do wyobrażeń był wtedy moją siłą

znalazłem go, skrzypiec nie było

znalazłem ją, w niej puste kartki, nic nie ma

chciałbym znaleźć futerał a w nim skrzypce

na nich zagrać melodię, którą usłyszeć dziś chcę

aby umilkły wszystkie te zakłamane brzmienia

odeszły w głąb, w stronę zapomnienia

by iść do przeznaczenia po pięciolinii zdarzeń

kluczem wiolinowym otwierając drzwi do marzeń

bieg do wyobrażeń był wtedy moją siłą

znalazłem go, skrzypiec nie było

Nie dźwigam złotej kety, chowam złote serce

Peno :

Z butów nie wystaje słoma chociaż widać ostrogi

Ten mikrofon to mój winchester, wiec bądź ostrożny

To zdolny zachód, żadna banda głąbów

Czuje dumę jak w diabli, siema Gorzów

Witam 125000 serc

Czystych, brudnych dla mnie to nieistotne jest

To my cowboyu wchodzimy na salony

Kiedy się napiła kwachu

Nasza mama spadła z dachu

Narobiła nam obciachu

Nasza mama wlazła na dach

I zleciała gębą w piach

Kto ma szczękę jej nastawić

Komu przyjdzie dach naprawić

Nic nie zwróci jej siekaczy

Będzie wyglądać inaczej

Dobra okej mam parę wyjątków

Dlatego od początku mam tych samych ziomków haaa

Dlatego od początku nie rzuciłem jointów

Dlatego od początku jestem w porządku było by jeszcze kilka wątków

Spinka głąbów leje na to jak monsun, wole na pizgać jointów się

A ty montuj se jak chcesz ja ruszam w daleką podróż, zabiorę Cie jak chcesz ahaaa

Mówiłaś, ze lubisz nowe miejsca, nowe życie ciągle czeka na nas gdzieś tam łołoo

Tam gdzie nie ma nas cały czas, cały czas

Płynę po bicie

Ref.: Zostaw, zostaw mnie, ach oddaj klucz od drzwi,

Ja na morze ruszyć chcę tak dłużą mi się dni.

Raz bosman spotkał mnie, do Cape Town płynąć czas,

A ona na to: Nie, nie będziesz mi tam lazł.

Zapiłem gębę w barze, byłem jak ten flak,

A gdy Sue zobaczyłem, powiedziałem tak:

Pewnego ranka wziąłem wór, wymknąłem cicho się,

Tam w porcie stoi kliper mój, tam tylko zostać chcę.

Choć robota ciężka czeka mnie, a bosman krzyczy wciąż,

Tam gdzie ludzkość jest duszno, tam gdzie bóstwo jest pusto,

Więc gdzie jest ten jedyny co ma moc zamieniania słów w czyny?

To czy klęknę czy nie klęknę jest mu idealnie obojętne,

Może lepiej dla mnie będzie gdy nie będę szukał na niebie,

I zajrzę w głąb, w swe wnętrze, by odnaleźć tam wiarę w siebie.

Moc bogów krąży z tym, który nie zna pojęcia litości,

Dostąpisz łaski gdy nigdy nie będziesz o nią prosić.

Wiatr jest niespokojny nie lubi takich opowieści,

Posłuchaj a zrozumiesz może odnajdziesz go jako pierwszy.

"

Bez kotwicy i bez dna;

Gardło zedrę i obcasy,

Kiedy pójdę w tan.

Jeśli ktoś zastąpi drogę

(gęba w gębę, face to face),

znaleźć wyjście mu pomogę,

żeby mi nie wchodził w rejs.

Ref.:

Sam dziś sterem, oficerem…

Niech tam skrzypi, trzeszczy, huczy,

Niech tam trzęsie się od uciech!

Niech się noga z nogą splata,

Pępek w pępek niech się wgniata,

Niech całuje gębę gęba,

Niech języka język sięga!

Niech się kłębi pod pierzyną –

Od miłości nikt nie zginął!

Daj da da, daj....

I dziś właśnie nadszedł ten czas

I dziś właśnie nadszedł ten czas

Ej słuchaj stary trochę się pozmieniało

Życie stwarza koszmary, a tym ciągle kurwa mało

Pamiętasz jak mówiłeś, że trzeba walić w gębę?

Umiem żyć, więc umierać tez w spokoju będę

I dalej biegnę, rozpędzona machina

Nikogo nie oszczędzę , nie zdołasz mnie zatrzymać

Za dużo było kurew, żarli dania z naiwności

Nadgnite gwiazdy, podstarzały repertuar.

Do tępych społeczności gówno pasuje jak ulał,

Żeby było wszystkim lepiej, na podatek będziesz ciułał.

Na pierdolony śmieć na bankietach widzisz hula,

Nie będę zamulał, wejdę i rozwalę gębę.

Skopie ścierwu ryj, dewiacje w chuj przegięte,

Prowadzone siła woli, a nie, kurwa, owczym pędem.

Dzień jakoś dajesz rade przeżyć psim ?.

Rząd traktuje jak przybłędę, kurwa, renta głodowa.

Przyznaje się, że gardzę większością tego cudu

Co go wielki Bóg w niebiosach chyba sobie wysrał z nudów

Wyrzeźbił z gówna ludzi, bo śmierdzą na kilometr

Nie zabronisz mi mówić i mam w dupie te garść monet

Którą chcesz mi zatkać gębę, marzenia są już zwiędłe

Nie przejmuje się sam sobą, więc tobą tez nie będę

Mocno popierdolone myśli kłębią się w czaszce

Bezlitosny wściekły wyścig, czyli znowu nie zasnę

Nie zgasnę, nie odpłynę, każdy ma swoja dziedzinę

Pomalutku pamiętnik zbiera tony kartek

Wasze są pełne słów, a te puste, nic nie warte

Bo co tu wspominać, samotnie rok po roku

Wiem, muszę się trzymać, przynajmniej mam spokój

I nie przeginać, wiesz, tylko zajrzeć w głąb głowy

Pełna przemyśleń ślina, ja ciągle jestem gotowy

Opowiadać o tym co mocno szczypie moje serce

Każdego ranka w zsypie zmarnowanych dni jest więcej

Sprawdzasz na zegarku czy kończy się już tydzień?

Tętno wzrasta na ulicach mego miasta,

Nowohudzki rewir, dzielnica osiemnasta,

jebać policyjnę grupy wszędzie takie hasła,

chodź biorą nas pod lupy, dzieciak właśnie tak dorastam.

Taa, dalej w głąb Huty prowadzi mnie szesnastka,

szybko na Szczuty przez aleje tam gdzie mieszka moja matka,

W głowie zagadka którędy będzie lepiej,

jak natknę się na grupę to na pewno się przyjebie , (proste).

Między bolokami znikam, kocham to miejsce,

Znasz mnie tylko z widzenia, teraz poznasz jaki jestem,

Mocne odbicie buta na twej twarzy! Fellow!

Liryczne morderstwo R.S.M. zrównany z ziemią!

Tak! To ABI wydało komendę zabij!

ABI to jest nasza czwórka, co wam knebel w gębę wsadzi!

To mój rym, to mój styl,

No a teraz Dyzio krwawi!

W ciemnym lesie rozebrany, Fellow go zostawił!

Ooo! To ten dym, co wam zrobi z dupy garaż!

ahahahahahahaha...

Tak to robimy, budujemy napięcie! x2

2.Baku baku byłem i bankowo baku baku będę.

Z WSZ, CNE, na tym tracku wszędzie.

Tak jak w Iraku wódz trzymał za gębę.

To właśnie jest klucz móc trzymać napięcie.

Baku baku skład. Całym rozpędem.

Za kolejnym zakrętem, życie jest piękne.

No chyba, że pusty.

"

Bezpośrednio... Bezpośrednio

1. Co mnie dotyczy, o tym mówię pełną gębą.

Nie inni za mnie, sam jestem samcem, a nie królewną.

Podam ci jedno, nie chcę bawić się algebrą.

I tak wszyscy w ch... robią mnie jak okiem sięgnąć.

Mówili mi, że przez (szzz) będę nikim.

Mój ostatni wyskok,

Skręcam, widzę urwisko, ono

Jest tak blisko, a ja wybieram

Swoją przyszłość i...

Spadam, chustę na gębę zakładam,

Ciemne okulary na oczy,

Bo dzisiejszej nocy wszystko się

Zacznie i skończy.

I skończy.

Zajrzyj w głąb, powiedz mi,

Czy odbity bezkres dnia nigdy już

Nie zabije mnie.

Modlę się

Wieczny sen jak ornament tysiąc lat,


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga