Alfabet słów:

Słowo Jerycho w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery J: junkierski, jednaki, jadeit, jerozolimski, Jagodowo

Kto w Polsce śpiewa o Jerycho ? To między innymi Emilia Rabczak, Gospel, Julia Frączek. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Gdzie są do kariery drzwi

2.Piosenkarką będę może

Mam szalenie mocny głos

Kiedy śpiewam ,to zagłuszam

Odgłos jerychońskich trąb

Moje solo wciska w glebę

Ja mam pałer, ja mam sand

Trzecie miejsce w Sochaczewie

Do kariery pierwszy krok

Hejtujcie mnie lub wypierdalać. WYPIERDALAĆ!

- To ma być sztuka? Chyba coś go jebnęło. To jak nasrać na płótno i niby wielkie arcydzieło.

- Gość przedawkował marsjanki i vibovit,

nauczyłem się, że z upośledzonych żartów sie nie robi.

- Typ wygląda jak trąba jerychońka, gdybym był jego starym to bym go wysłał do wojska.

- To spierdolina końska i gimbo-hipster. Szkoda, że nie jest żydem, to by go odpierolił Hitler.

- Niech on lepiej trzyma swoje prącie w kącie. Ziemia nie jest gotowa na spotkanie z jego potomstwem.

- Bardziej zjebanej to nie mógł mieć tej fryzury.

- Na pewno pedał - Fredi Merkury.

Gdzie są do kariery drzwi

2.Piosenkarką będę może

Mam szalenie mocny głos

Kiedy śpiewam ,to zagłuszam

Odgłos jerychońskich trąb

Moje solo wciska w glebę

Ja mam pałer, ja mam sand

Trzecie miejsce w Sochaczewie

Do kariery pierwszy krok

Bo tak mówiąc szczerze między nami

To nie każde usta są różami.

Czas pokuty głoszą trąby

Gra załoga motopompy

Zda się trąby jerychońskie,

Słychać je na całe Końskie.

Napisano w mlecznym barze:

przyjechali bigbiciarze.

Grają po przestępnej cenie.

Każdy następny dzień kryje z sobą tajemnice,

niby mówią będzie pięknie, a ja różnicy nie widzę.

Powiedz czemu każdy raper dzisiaj musi być bandytą,

ja całe życie staram się iść wbrew stereotypom.

Jak Jerycho, wszystko ma swój początek,

i powód do istnienia ma swój plan i porządek.

Nic nie dzieje się bez celu, to moja dewiza,

każdy ma tu jakąś wizję, ale śmierć się ciągle zbliża.

Możesz mi ubliżać, krytykować, poczuj się lepszy,

I nie zasnę spokojny, póki miasto nie zgaśnie.

Pod moim jarzmem lud ugnie się jak żyto,

Ich jaźnie znam na pamięć, jako ziemię zdobytą.

Świat przede mną jak mur, ja nie umiem być cicho,

Biorę ten pierwszy wdech jak trębacz pod Jerycho.

2.

Upadły chód wyśpiewał mi Wasz ból w trzewia,

Stoi ze mną Wasz Król - nas dwóch się nie da nie bać.

Ciemna zemsta nieba, Panie natchnij mnie i przebacz,

Stojąc z Panem

Twarzą w twarz

Bądź pochwalony Boże nasz

I widział z góry z woli Pana

Jerycho i zielone palmy

Które na ziemi obiecanej

Z całego serca Boga chwalmy

Lecz kraju tego wraz z innymi

Nigdy nie tknęła jego noga

Jak Mojżesz uderzył trójzębem w ziemię

Jej rozstąpienie uwolniło zniszczenie

Złowieszcze cienie, leci szarańcza

Pustoszy pola, zapasy wykańcza

W rytm tańca muzyki trąb jerychońskich

W wykonaniu głodu, śmierci, zarazy i wojny

Urbi et orbi, wysyła kompanie karne

By razem z ludźmi tańczyły danse macabre

Trzy szóstki na ziemię plują napalmem

Bunkry kruszą się na kark

Zabłąkana kula w brata szyi tkwi

Spoczął przy wartowni III

Nad hełmami artylerii zgubny śpiew

Jerychońskie trąby - krew!

NIE! nie złamią nas...

NIE! nie pojmą nas...

NIE! nie zniszczą nas...

Westerplatte dalej trwa! X2

Nie daj boże, wejdź mi w drogę , upokorzę cię na pętlach

Słowem własnych racji bronie poddam cię eksterminacji

Tętnią skronie, dłonie umoczone w kałamarzu pasji

Nie poddaję się stagnacji, rzucam bomby, ruszam, kończę

Niczym trąby jerychońskie, zburzę mury dawnych wspomnień

I na gruzach chujstwa, stawiam swój rap stempluje usta

Krucjata rusza, zmusza niewiernych do męki

Pokuta cierni w uszach, zadana dla od ręki

Kolejki biernych pogna na kolanach aż do mekki

Od ciebie zależy czy wykorzystasz to

Czego życie za młodu zdołało cię nauczyć

Zamknięte drzwi przed nimi ty

Chcesz otworzyć musisz użyć właściwych kluczy

Wiara burzy mury jak trąby Jerycho

Bóg darci rozum byś dbał o swój żywot

W co wierzysz walcz o to nigdy za późno

Zbyt wielu odeszło już nigdy nie wrócą

Jeśli bardzo chcesz do tego brniesz

My wojownicy dźwiękiem

Jeżeli ktoś będzie chciał pozbawić ciebie słów

Nie daj się, pokonaj rzeczywistość, brzuchem mów!

Brzuchem możnych pompowanych biednych nędzą ..

Jak mury Jerycha wcześniej czy później pękną

Będziemy chodzili, dźwięku głodne stado lwów

Żądając głów, robiących dług świętych krów

Świętym jest ten, który obdarza ludzi przędzą

Pomaga z labiryntu wyjść nie będąc sędzią

A wokół tylko cisza,

To jedno co nam zostało

To ta muzyka, muzyka, muzyka.

A gdy jest mądrość Salomona i miłość Dawida,

To ona, ona, ona, ona rozbiła mury Jerycha

Żyjąca muzyka, żyjąca muzyka, żyjąca muzyka,

Poczuj jak ona oddycha! x2

A why why whoi... Czy Ty czujesz to: a li li whoi?

A why why whoi... Bębny i bas odmierzą czas.

Jeśli przyjdzie taki dzień

Runą marzenia jak mury Jerycha

Do ręki wezmę cię

I odetnę strumień życia

Dobranoc, tonę w purpurze,

Zasypiam powoli

Mur!

On musi runąć, zamienić w gruz

Otacza nas wysoki mur

Mur!

Trąby Jerycha potrzebne znów

Wbijam pazur

I budzę się

Nie mam żalu

Powrócę, wiem

Które aby przesadzić Ludzkość nie znajdzie sposobu

Włócznią twego rumaka zeprzem jak starą ostrogą...

I powleczem korowód smęcąc ujęte snem grody

W bramy bijąc urnami gwizdając w szczerby toporów

Aż się mury Jerycha porozwalają jak kłody

Serca zmdlałe ocucą - pleśń z oczu zgarną narody...

Dalej - dalej

to nie jest pasja św. Mateusza

to jest pasja moja własna

to jest krzyk, co burzy ciszę gabinetów

i nie pozwala ludziom zasnąć

i może runą mury Jerycha

może się zatną zamki w karabinach

to nie jest pasja św. Mateusza

to jest pasja moja własna

Do Europy, do kultury, każdy tędy trafić mógł

Chór: Tyle już za nami murów…

Przyjdzie czas, że ludzki geniusz za lat pięć lub za lat dwieście

Kładąc kamień na kamieniu zreflektujesz się nareszcie

Padły mury pod Jerychem (no, no)! I w Berlinie, Janku mój! (To ja już nie wiem, czy lepiej jest trąbić, czy lepiej jest milczeć)? No, to w zasadzie jeden pies…

Chór: Tyle już za nami murów…

Odpowiedzieć nie da się, nie da się, nie da się, nie da się!

(????????) i zrobił się potoczek

tak ich zostawiasz, nastąpił atak psa

ugryzie ciebie a jego kosa pchła

żyły przecięte, pies spada i zdycha

nadzieja runęła jak mury Jerycha

powiedziała (???), uraniona psycha

paliwem twym prochy i twoja własna pycha.

Nocą wszyscy boją się

tak na jawie jak we śnie

Opuścił z daleka:

Aby pobitego, na poły żywego,

Uzdrowił człowieka.

Który z Jeruzalem szedł był z wielkim żalem,

Do Jerycha złości:

Tam go szatan srodze, zraniwszy na drodze,

Odarł z niewinności.

Ten przyjaciel prawy, krom wszelkiej zabawy,

Dodał mu ochłody:

Nie wiem kiedy i jak nauczę się znów żyć.

Ktoś umrzeć musi by docenił życie ktoś.

Jak żyć nie wiem, nie wiem, nie wiem,

Odpowiedz mi.

Ruiną staną się Jerycha mury w nas,

Ognistym znakiem słów zakreśli koło czas.

Przymkniętych powiek sen zetrze Twój każdy ślad,

Zło otwiera ramiona.

Ref.

Wierze wciąż że to wszystko sie uda

że nie upade, że nie zawarłem paktu z diabłem.

4#

Nie chce być marionetą pociąganą za sznurki

słaby jak mury Jerycha bez swego zdania uncji.

z jednego kielicha doszło do konsumpcji gorzkiej prawdy wina z owocu ewolucji.

Wszystko działa jakby z celem egzekucji,cała machina w którą wiare daje umysł ludzki.

Taka maksyma daje obraz rewolucji,trzeba się obudzić zanim dojdzie do destrukcji..

którzy mimo trudów mają swoje zdanie chcą je mówić

nawet jak utną mi język kiedy nie będę mógł krzyczeć

słowa pozostaną zapisane na kartce w zeszycie

lub inni którzy zrobią hałas będzie ich słychać

zburzą tą chorą nienawiść niczym mury Jerycha

chce oddychać pełną piersią nawet gdy dusi cenzura

oczekuje prawdy będę do niej dążył tak jak trumacz

czas wolności nadejdzie wkrótce, zrzucą kajdany

ci którzy od małego byli w nich wychowywani

Spójrz ile wokół przeszkód,

To twoja droga do egzegi monumentu.

Michajah:

Pójdź do Babilonu i stań u jego bram,

Skanduj swe imię z mocą trąb z Jerycha.

Gdy wyjdą po ciebie, walcz do ostatnich ran.

By choć na chwilę posmakować swoich praw.

Nie ma takiej siły, z którą by przegrał czas.

Twój Syjon, jak Babilon, jest wśród nas.

Wezmę garść panczlajnów, drogą nieprawości pójdę,

Twój sarkazm, parskasz jak pławiony kundel,

Moje życie to nie jedna blizna, zimny kraj Ojczyzna,

Dobry wieczór Polska, na koncertach feedback,

Burza Piha, w gruzach Jerycha mury,

Niech krwawią kurwy, z każdego pora skóry,

Czas wojny, czas pokoju, wiem do czego piję,

Jesteś martwym skurwysynem,

Chca dotrzymać kroku, ale gubią buty,

szare twarze bez uśmiechu, w grymasie bólu

ref

Chodź i dotknij mnie, niech poczuję twoją bliskość

Chodź i przytul się, niech poczuję naszą miłość

Mur Jerycha leży w gruzach, bramy raju są zamknięte

To co było nie powróci , do szczęścia brak mi ciebie

Miłość gaśnie w nas, nim zacznie się naprawdę

Wyciągnij swoją dłoń, ona innym szczęście da

ref

I nikt, nikt nam nigdy nie pokaże

Tysiące twarzy i papierowych zdarzeń

Kiedy niebieskie się niebo rozpłakało

Lecz tworzyliśmy wtedy diamentową całość

Darem nie słyszeć trąby Jerycha

Chodź mury powalone w sercu jednak masz

Ogrom miłości co niszczyć też potrafi

Żywioł co może całe myśli strawić

Kto

Patrzysz tak spokojnie, a ja w głowie mam

siedem trąb, co we mnie brzmi jak u Jerycha bram

każde twe spojrzenie, każdy drobny gest

niepojętą, wieczną tajemnicą dla mnie jest

twoje usta, plecy, dłonie – ósmy świata cud

tak twe słowo hipnotyczne, widok twoich ud

Runęły mury Jerycha

Dźwięk złotych trąb to sprawił

Niech wszystko, co oddycha

Pana naszego chwali

Nie bójcie się głośno śpiewać

Łapię oddech, ty, daje ci ten syf za drobne

Słucham, to saks czy trąbka, w tym mieszka dusza

Bóg dał mi moją chociaż mówisz o niej Eustachiusza

I tego co gra tutaj, na stówę u nich nie słychać

Mózgi odporne bardziej niż mury Jerycha

Kluby, nie pytaj, w nich dzisiaj grywa DJ Ipod

Co drugi hit to jakby Psycho wpadł z wiertarką

I w sumie wiesz, mam to gdzieś, ja mam tylko uraz,

Do tego w którym kierunku idzie ta cała popkultura

Łapię oddech, ty, daje ci ten syf za drobne

Słucham, to saks czy trąbka, w tym mieszka dusza

Bóg dał mi moją chociaż mówisz o niej Eustachiusza

I tego co gra tutaj, na stówę u nich nie słychać

Mózgi odporne bardziej niż mury Jerycha

Kluby, nie pytaj, w nich dzisiaj grywa DJ Ipod

Co drugi hit to jakby psycho wpadł z wiertarką

I w sumie wiesz, mam to gdzieś, ja mam tylko uraz,

Do tego w którym kierunku idzie ta cała popkultura

Niech trąbią dziś w trąby Jerycha

I tylko to niech będzie słychać

Niech dowali dzwon

Z hukiem armaty

I potężny ton ryknie światu

Rap to karcer, na kartce dla słów bez znaczeń

Cień nadziei, martwy element w układance życzeń

Gdy los zaciera granice i obraca w proch życie

Znów kwitną czarne kwiaty przegranych bitew

Znów krucha wiara jest moim Jerychem w walce

Zaiste, zimnym pomnikiem, niemym curriculum vitae

Napisem, wydrapanym własnymi rękoma w płycie

Pod lawiną przemyśleń zapisanych w życiorysie następstw

Kreślę wersy w moduł kolejnych szesnastek


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga