Alfabet słów:

Słowo Kij w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery K: kibić, kocurek, Karola, kraterowy, kryształowość

Kto w Polsce śpiewa o Kij ? To między innymi A.J.K.S., Abradab, Adam Nowak. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Ideały lider zgubił, już go nic nie obudzi

Tu nie chodzi o długi, nawet nie ma z czego zdzierać

Zaczynać ma od zera pan profesor z przeszłością

Mimo że był buntownikiem legend trochę urosło

Kij w ryj osłom on teraz bada ulice

Pod kątem obecności substancji dających życie

Przypadek trzeci - skoro tak się fajnie leci

Według pięknych polskich norm ma za zadanie rodzić dzieci

Zapomnieć o tym, że chciała swiecić jak gwiazda

I są emocje, które chciałbym kopnąć w anus

spece z ekranu prezentują dawkę szlamu

płyną jak z kranu porady i przytyki

jak się trzymać planu, być bogatym a nie nikim

i kij w oko zbokom, co dadzą się pochlastać

by móc wyglądać spoko, w cudzym mniemaniu plaskacz!

Panowie, Panie słowo ku nauce

warto mieć swoje zdanie aby móc szanować cudze

I posłuchaj, dla każdego jego raj

wynika to ze słów jej wysokości stewardessy

majestatycznej jak Aerofłot.

Kolejny komunikat zabrzmiał znów,

że nad Murmańskiem wyż i niebo szczere,

przyjmuje Kijów, Kiszyniów i Lwów,

a ja tam nie chcę, mnie tam po cholerę?

Radzili mi - pod inne leć adresy

i nie licz bracie, że się stanie cud

i co też ci odbiło? Komunikat był z Odessy,

mój t-shirt poza kontrolą społeczną,

prawdy bolą. No logo, słuszność ma mniejszość.

Spójrz no - wokół konsumpcyjny system,

Walcz, tu masz prawo, tu masz przebojów listę:

Davos, Kijów, Tybet, Irak, nuda.

śpiewam, idę, marsz lewą, śpiewam Pablo Neruda.

Odrzuć mieszczańskie ego. Witaj w nowej erze.

Układam swoje credo litera po literze,

Choć to na ugorze orka kijem, hasła wznoszę,

To jest ten flow na freestylu

Dziś już mam to co musi być tu

To jest mój skład, dla ziombla Analogia

Wiesz słuchaj, dla szmulki i bobka

Anal orgia, kij w odbyt

Jeszcze ssij po tym

Dla was wszystkich mam skit dobry łooo

Rób dupę...

znów budzę się w środku nocy

biorę psa i nie biorę kosy

jakiś ty pod klatką pod wpływem alko zacznya gadać głupoty

ławki do łóżka ławki to kluby ławki to monopolowy

tak żyję się tutaj kiję w nogawkach i typy co szukają wojny

nie mogę skończyć z tym to Polski film

nie rozumiesz to nie gadaj co jest dziś i czy to trap czy to trill

w chuju mam ten cały hip hop ty ważne by pierdolić nie dbam serio już o rap-grę

chcesz towar to Ci ogarnę i niech się to nigdy nie kończy jak fani i tego tu pragnę

w okolicach ust chyba. rozmazał Ci się makijaż.

ja studiuję książki Ty w klubie masz plan konkretny,

i studiujesz każdą dupe, czytaj od deski do deski.

taki z ciebie tygrys, pf synu

tiger to jest woods, nie zaliczysz tylu dziur nawet z jego zesawem kijów.

zaintryguj, poflirtuj, spraw by przyszła,

gooolf nauczył gooo, że trzeba koooontrolować dystans..

Ty masz papugę na ramieniu, co to zmienia,

na mnie mówią Ara gorn, czytaj król wśród podziemia.

Jeden świat, marzenie aby wybić się nareszcie

Ileś wart to cenie aktu zatruwa powietrze

Nawet Biggie Smalls zaczynął od tych fristajli na mieście

Kilka chwil na scenie nauczyło paru rzeczy tu

Że albo wbijasz kij w podziemie albo chowasz łeb pod stół

A jeśli do końca nie wiesz jak należy poruszyć tłum

Zdaj się na siebie, swoje crew, śmiej się z lebieg, wykładaj chuj

Jesteście tu? Wszyscy co przybiją piątke mi

Masz KO-LE-GÓW? no to podbijaj z nimi na free

Wiem, gdzie jest zapisany mój los, wykwitły z bólu o marzeniach dziecka.

I ciągle stamtąd dobiega mój głos pełen prostego pragnienia szczęścia.

Wciąż chcę pokonać niemoc wobec świata, który łamie mi palce.

Jego bezinteresowną przemoc, która uczyniła mnie kaleką na starcie.

Nawet sobie mogę powiedzieć: ""nie znasz mnie"". Wciąż tkwi kij w szprychach mojego życia.

Tamto dziecko dzisiaj znowu nie zaśnie z twarzą w poduszce, próbując oddychać.

Ile to już lat wciąż to samo stanowi moją siłę i największą słabość?

Brutalnie walcząc, rozrywa tożsamość i cokolwiek zrobię, to zawsze za mało.

Mimo że to tylko rzep na ogonie to

To strasznie cię to wkurwia, gdy spotykasz ją rok później.

Wychodzisz z hukiem, bo nie była w sumie sama,

A w słuchawkach głos mówi: ""Módl się za nas"".

W klubie zaraz ""pij kurwa, pij, chlej"" - mówiłaś bez hamulców,

Wódka jak kij w łeb, wypita gdzieś na murku.

I dzisiaj plan masz, że idziesz po nieśmiertelność,

Jakiś typ do ucha szepcze: ""On nie wie, że jesteś ze mną"".

W jego pokoju gasną lampy, on czekał,

Miałaś zadzwonić, ale padł ci telefon.

jak ty postrzegasz mnie.

Niektórzy uważają,

że jestem nawet spoko,

są tacy, że nie

a takim to kij w oko.

Ludzie uważają,

że ja to ta wariatka,

która skacze z mostu

i morduje swego dziadka.

klops na jaźwe mordo, strzącham papierosa,

trzymaj swój full control bo po co nam jest kosa,

lepiej zostaw to kolombo póki jeszcze nie jest ostra,

bo te tematy niektórych nie dotyczą,

i kij w dupę tym którzy na tym języki ćwiczą,

tu nie śpi licho, nie ma takiej opcji,

na raz dwa trzy na komendę spocznij,

to mój interes to ciii do tego wykropkuj, pomiń,

wara od mojego, robię to samo co mnie ty jak to ja,

To fakt, choć bym mógł, choć ich znam, wolnym być

Wole tak, robię rap, czy ktoś go puści gdzieś tam?!

Sam go puszczę, niedługo radio PROSTO wam dam

Mamy się, mamy plan i odbiorców od Tatr aż po Rygę, przez Haknę po Kilbu jest ZiP

Śródmieście, Kijów, Kraków, Moskwę oraz Serbie

Będziemy u ciebie, w twoim mieście

Więc weźcie wreścię rozejrzyjcie się poza, komercyjnym gównem

Pożal się boże......

Ref.

Damy rolnikom na zagraniczne wczasy.

My rozdamy jabłka i bułki.

U nas gospodarka jak za Gomółki.

My będziemy was mieć głęboko.

Kto nie jest ze wsi, temu kij w oko.

Walka z układem albo o krzyże.

A u nas dziołchy są całkiem chyże.

Byle się dostać na posady w Unii.

Oficjalnie u nas już Moskwy się nie lubi.

patrzysz mi w oczy, wiesz już kim dokładnie jestem.

Najlepsi w Polsce, postaw ostatnią forsę,

brutalny język, setki uszu są go głodne.

Kiedy widzę surowe mięso wrzucam je na grill,

rap, muzyka nienawiści, kij w gniazdo żmij.

katusze, haki, na stołach flaki, dłoń daj mi,

chodź oprowadzę Cię po mojej prywatnej masarni.

Tu spada temperatura, milczy ciśnienie,

sześć stóp pod ziemią, masz swoje podziemie.

Nie chcę za nic w świecie odgrywać roli chwasta,

A srogim mina mówię, więc stop i basta.

Nie mam jednak chęci oczyszczać z brudów jak do zębów pasta,

Niech robi to deszcz, co oczyści ulice mego miasta.

Nie używam pięści, noży, kijów nawet do wałka ciasta.

Srogim minom mówię stop i basta, aha

Srogim minom mówię stop i basta.

Po co mi ta sroga mina, a patrzę się w lustro

Moja twarz wielki nadymany balon przypomina oj oj oj oj

Życie płynące.

Ze śmiercią

Jak z równym

Gra w kości.

A oni z dwóch kijów

Krzyż zbudowali.

U krza stoi olsza!

żyjesz w tej szarej warstwie, chcesz polegać na państwie

jeden człowiek na nich liczy wszyscy jesteśmy w klatce

większość liczy na zyski, większość ma lepkie palce

ty masz za to więzienie, a on kurwa wakacje, a on kurwa wakacje

Kij w mordę kurwom przy rządowym stoliku

ej polityku obiecujesz nam, że się poprawi

a jak narazie to nas trawi prywata i biurokracja

wykryta kolejna korupcyjna akcja

jakiś sprzedany przetarg nasze głosy to narracja

Polityka z założenie jest oparta na kłamstwie żyjesz w tej szarej warstwie chcesz polegać na państwie jeden człowiek

na nich liczy wszyscy jesteśmy w klatce większość liczy na zyski większość ma lepkie palce ty masz za to więzienie a

on kurwa wakacje a on kurwa wakacje.

[GANDI]

Kij w morde kurwą przy rządowym stoliku obiecujesz nam że się poprawi a jak narazie to nas trawi prywata i

biurokracja wykryta kolejna korupcyjna akcja jakiś sprzedany przetarg nasze głosy to narracja słowa krytki dla

waszej brudnej polityki emeryci i ręciści pojechali po całości doczekali się wkońcu spokojnej starości szkoda tylko

że przy chlebie i zupie na kości od wieków nic się nie zmieniło troska o własne korzyści dobro narodu przyćmiło nie

liczycie się wogóle z szarą masą dla was się liczą tylko typy z kasą mieć dziwkę z klasą pierdole wasze obietnice

- To spierdolina końska i gimbo-hipster. Szkoda, że nie jest żydem, to by go odpierolił Hitler.

- Niech on lepiej trzyma swoje prącie w kącie. Ziemia nie jest gotowa na spotkanie z jego potomstwem.

- Bardziej zjebanej to nie mógł mieć tej fryzury.

- Na pewno pedał - Fredi Merkury.

- Macha tymi łapami jakby połknął minę, chciałby być wyluzowany, ale ktoś wsadził mu kij w tyłek.

- Zienia, stara się być śmieszny na siłę.

- Chujowe, nie sprawdzałem.

To by było na tyle.

Ref. Wyjmijcie język z mojej dupy. O TAK!

prawicowi ekstremiści

już mi wcale nie przeszkadza

to że zmienia nam się władza

gdy tak jesteś przy mnie blisko

to jak wbity kij w mrowisko

czuję dreszcz pełen słodyczy

sąsiad zmęczon już nie krzyczy

wino burzy bicie serca ...

pada tak że strach wyjść z domu

W niebieskim przeszła obok urocza stewardessa,

Niczym księżniczka dumnie prężąc tors.

Nad Murmańskiem pogoda pierwszy sort,

Do Aszchabada można choćby zaraz.

Kijów, Kiszyniów to nie dla mnie lot,

Otwarty Lwów, lecz ja się tam nie staram.

Powiedział ktoś, dziś bracie nie polecisz,

Żadnej nadziei, znów wstrzymano start,

Nagle z głośnika słyszę, nici z rejsu do Odessy,

W niebieskim przeszła obok wyniosła stewardessa,

Niczym księżniczka dumnie prężąc tors.

Nad Murmańskiem pogoda pierwszy sort,

Do Aszchabadu można choćby zaraz,

Kijów, Kiszyniów to nie dla mnie lot,

Otwarty Lwów, lecz ja się tam nie staram.

Powiedział ktoś, dziś bracie nie polecisz,

Nadziei żadnej, znów wstrzymano start,

Nagle z głośnika słyszę, nici z rejsu do Odessy,

pod wiatr przejdę wiem co gadam,

rymem władam sens mu nadam,

specyficznie to nie wada,

przeciw tym co źle mi życzą,

kij w ich mordą nas policzą,

kim są Ci co pop-y ćwiczą?

dla mnie każdy z nich jet cipą,

dla nas robić coś swojego,

to kolego coś ważnego,

klops na jaźwe mordo, strzącham papierosa,

trzymaj swój full control bo po co nam jest kosa,

lepiej zostaw to kolombo póki jeszcze nie jest ostra,

bo te tematy niektórych nie dotyczą,

i kij w dupę tym którzy na tym języki ćwiczą,

tu nie śpi licho, nie ma takiej opcji,

na raz dwa trzy na komendę spocznij,

to mój interes to ciii do tego wykropkuj, pomiń,

wara od mojego, robię to samo co mnie ty jak to ja,

Zawracają kijem świat

Niech się święci 8 marca

Lecz po zmroku, nie za dnia

Kiedyś zjadą się tu wszystkie

Miliard kijów cofnie Wisłę

Popchnie świat, popchnie świat

Naprzód, naprzód, popchnie świat

Nocna Zmiana Kobiet

Ciemna strona dam

Hajda na Wołmontowicze

Przodkom - kule między oczy!

Krótką rozkosz dać sikorkom!

Po łbie - kto się napatoczy,

Kijów sto - chudopachołkom!

Potem picie do obłędu,

Studnia, śnieg, my z tobą, Jędruś!

Hej, kto szlachta - za Kmicicem!

Hajda na Wołmontowicze

Choć telewizją i radiem władał

I każde dziecko z nazwiska zna go,

Niewdzięczny elekt już o to zadbał

Żeby go skreślić z całą powagą.

Nie chciał go Kijów, nie chciała Moskwa,

Londyn i Pekin pychę pokruszył,

Nawet w Chicago Polonus powstał

Dowieść, że naga prawda - ma uszy.

Ale nie wszędzie przegrał z kretesem;

Wynika to ze słów jej wysokości stewardessy

Majestatycznej jak Aeroflot

Kolejny komunikat zabrzmiał znów

że nad Murmańskim wyż i niebo szczere

Przyjmuje Kijów, Kiszyniów, Lwów

A ja tam nie chcę mnie tam po cholerę

Radzili mi pod inne leć adresy

I nie licz bracie że się stanie cud

i co też Ci odbiło

Z samym sobą, własną bronią

Strzał przeładowanie,

Oddaj moją siłę, ziom

Ze mną się nie napijesz, to żywy nie wyjdziesz stąd

Nie chcę, nie będę więcej, kij w to

Polej, to ci siły doda

Nie będę sięgał na dno

Wypierdalaj krótko, ty ze swoją wódką

Z wczutką do chlania nie zbliżaj się do mnie

by ziścić wizje, które żyją w Bogu

myślę, biorę swoje, mam plan i ambicje

jak BC nie idę sam, idę w bliskich asyście

dokąd, dokąd, dokąd, szukaj nas na szczycie

kij w oko wszystkim tym co patrzą zawistnie

Biorę, biorę, biorę swoje

dawaj ten kwit, moje WaWa, miejski projekt

Biorę, biorę, biorę swoje

światem rządzi sos, zatem chcę go cały stos

Jest jeszcze żal i ani go weź

Ten żal jest nieutulony

A żal w serduszku to koniec

To jakby piasku nasypać w maszynę

To jakby kij włożyć między szprychy

To tak jak kapelusz w kominie

Dymi i dymi dymi i dymi

Dymi i dymi się strasznie ten dym

I nie wiem wcale co zrobić z tym żalem

Nie wymagam za wiele.

Fałszywi przyjaciele i skurwiele- jebać ich.

To Ci sami co w każdą niedziele w kościele na mszy

Patrzą z uśmiechem jak tu z tacy zajebać kwit.

Milcz! Kij w dupę Ci, nażryj się gównem.

Twoje słowa zatrute jak jad nosorogich żmij.

Tak, nie ma litości dla takich kurew,

Dla mnie jesteś trupem - umarłeś, w święta zapale znicz.

Czym jest szacunek? O czym mówi Kajman, Bisz?

Ej!

Jedna miłość!

Kijów – Warszawa!

Enej, Kozak System, Maleo Reagge Rockers!

Witaj!

1. W amoku pośród codzienności,

zakłamanych zdarzeń

Bo wszystko co daliście mi to wartości.

Bez naiwności podchodzę do świata.

I czuję dumę, że właśnie taki jest mój tata.

Bo nauczył mnie zasad, szanują mnie ludzie za to.

Jeżeli nie to sorry, ale kij w dupę katom.

Potrzebuję smaku domowego obiadu.

Zjeść go w gronie... Prawdziwym* chłopaku.

Nie chcę kozaków i nie szukam przyjaźni.

Potrzebuję tych, dla których jestem ważny.

Na ulicach miasta nie biorę życia w zastaw,

Jednym ciśnienie spada innym gwałtownie wzrasta,

Gramy psom na nerwach, nie mają na nas ścierwa,

Na nocnych manewrach, aż włączy się rezerwa,

Ja wkładam kij w mrowisko, wychodzę z tego czysto,

Nieraz urwisko było tak blisko,

Utrzesz nosa w nocy policyjnym dziwkom,

Melanż się kończy gdy robi się już widno.

Siema to ja, ja,

Magik byłby ze mnie dumny Przynieśliśmy ogień

Też wierzymy że zmienimy jeszcze raz ten świat

Choć zginiemy zostawimy jeszcze jeden ślad

Zmarnowanych tyle szans nie moge przez to spać

moge mówić chyba kij w to i się wreszcie śmiać

Zanim przestrzeń mnie pochłonie chciałbym poczuć sen

Ubrać słowa w czyny i po prostu zabić lęk

Gdzieś wysoko zapisane w gwiazdach Jest

Że ten moment właśnie teraz nastał, wiem

Inni włączą taśmę i znów się wkurwią

Patrz! Ich kolana dziś znów się ugną

Bo jestem tu, weź ich płyty i spuść to gówno

Ulice mówią, że jestem już blisko

I wpadłem, żeby włożyć kij w mrowisko

Chcę pokazać Ci Hip-Hop i wypuszczam tą epkę

Bo wiem, że nikt nie zrobiłby tego lepiej

Daję Ci kolejne wersy, choć miałem to rzucić

Daję Ci słowa do pętli, choć miałem to rzucić

Inni włączą taśmę i znów się wkurwią.

Patrz! Ich kolana dziś znów się ugną,

Bo jestem tu, weź ich płyty i spuść to gówno.

Ulice mówią, że jestem już blisko

I wpadłem, żeby włożyć kij w mrowisko.

Chcę pokazać Ci Hip-Hop i wypuszczam tą epkę,

Bo wiem, że nikt nie zrobiłby tego lepiej.

[Ref.]

Daję Ci kolejne wersy, choć miałem to rzucić,

Inni włączą taśmę i znów się wkurwią

Patrz! Ich kolana dziś znów się ugną

Bo jestem tu, weź ich płyty i spuść to gówno

Ulice mówią, że jestem już blisko

I wpadłem, żeby włożyć kij w mrowisko

Chcę pokazać Ci Hip-Hop i wypuszczam tą epkę

Bo wiem, że nikt nie zrobiłby tego lepiej

(OXON)

Czy to będzie mój sukces, gdy ten rap będzie wszędzie tu wkrótce

wynika to ze słów jej wysokości stewardessy

majestatycznej jak Aerofłot.

Kolejny komunikat zabrzmiał znów,

że nad Murmańskiem wyż i niebo szczere,

przyjmuje Kijów, Kiszyniów i Lwów,

a ja tam nie chcę, mnie tam po cholerę?

Radzili mi - pod inne leć adresy

i nie licz, bracie, że się stanie cud

i co też ci odbiło? Komunikat był z Odessy,

Zrozumiałem to nagi król, wolę swój dźwięk robić i pościć

Przyjadę na pewno tam będę, jeśli tylko chcesz mnie ugościć

Prawdziwej sceny wartowników

Swój swojego zawsze pozna pysku

Kij w dupę wszystkim, co się nie znają

I co robią to tylko dla mody i zysku

Ja kocham słuchać rymów kładzionych po mistrzowsku

Ciągle dystans, ciągle świeże odbiorcy ucho

Zawdzięczam to głucho, z resztą olać to

Rufijok :

Oni szli i szli durf przed siebie uparcie,

Bez jakichkolwiek barier, lecz gotowi na wszystko,

Na każde, najbardziej niewiarygodne zjawisko,

Mogłoby wyjąć disco, jak włożą kij w mrowisko,

I ni stąd, ni z owąd ukazał im się-

Bu-4 He, czemu żeście beze mnie ruszyli,

Może byście za taxi zwrócili, kuknęli mój biling,

Skorup :

więc mnie oskarż, za to że preferuje time-out w formach różnych.

Widzisz? W mojej krainie zbakany chodzi nawet Rydzyk.

Prosto ze społecznych nizin, filis porcja, widać po mordach,

i dogaszonych lolkach,

a więc...kij w dupę policji, ja się dalej bawię,

za te brednie, co na co dzień słysze,moje życie zawijam w bielisie,

za te brednie w których uczestniczę, moje życie zawijam w bielisie

za te brednie o których nie śnicie plu, plu, plum...

Duży lolek dla funkcjonariuszy!

dojedź hama, bo czym to jest dla nas?

Nie dam się okradać

Do przejścia jeszcze kilka metrów, tu wyłania się ekipa

zza winkla, z projektu tych kilku rzezimieszków

Trzymamy kij w rękach, tak idziemy do koleżków

dać w ryj i po nerkach, do wind i na piętra.

Chcesz być tu? nie stękaj. W takim budynku tych mieszkań

panie setki. Gdy jedni nie mają nic, drudzy całe sejfy.

Element strategii, z czterech stron na raz, góra dół balkon

Nie staram się być kreatywny, to samo idzie ze mnie

Nie mam ciśnienia na fame więc mogę zejść w podziemie

Cienie przeszłości wokół liczą na odpowiedź albo atak

Widziałem i słyszałem gorsze rzeczy przez te lata

Próbujesz wsadzić kij w mrowisko, ale nie umiesz

Może lepiej wsadź go sobie gdzieś, kiedyś zrozumiesz

Na razie ubieraj życie w ideologie trefne

Kiedyś obudzisz się i załgasz, to jest pewne

Do ludzi nie mam żalu o nic poza grubiaństwem

Powinieneś to wiedzieć, zanim otworzysz tu pysk

Oprócz zdania moich bliskich nie obchodzi mnie nic

Ty, możesz już iść, weź na forum się wpisz

Jeśli nie stać cię nawet na to kim możesz być

Wielu gadało mi, dziś kij w nich wbijam

Wielu z nich pogubiło się w swych rozkminach

O skutkach, przyczynach, potrzebach, powodach

O dupie typa, którą ktoś bajerzył na schodach

O prawdzie, przekazie, stylu i klasie

Nie rób z siebie błazna , ten styl to nasza jazda

Nie żyjesz tak jak ja, Nie zrozumiesz tego BASTA

ref,

Chcieli nas zniszczyć na to nie pozwolimy nigdy

Myśleli że koniec jest bliski (kij w nich)

PTP znów uderza z materiałem Proste

Grają to i-pody, fury i sprzęty w całej Polsce [x2]

Zamykamy pewien etap otwieramy nowy rozdział

Bo nie zawracamy, bierzemy co los dał

Ale pomyśl chociaż co by było gdybyś nie pomyślał

Gdyby nie wspólne rozkminy i streetball przy rapie

Nie słyszałbym jak winyl DJ igłą przydrapie

Nie znałbym smaku kpiny, że hip-hop potrafię

I nie miałbyś tej miny typu kij w to, nie łapię

Gdybym wpadł na ten patent przed PFK

Z czasem ty zwałbyś mnie Magiem, a ten numer follow up'em

Czy gdybym urodził się z pięć lat wcześniej

Byłbym jak Tede, spadłbym z własnym deszczem

Co dał mi Zamość, to głód

To moja tożsamość po grób

Tyraliśmy jak niewolnicy osiedli czas napchać się szamą jak król

Jestem głodny ale będę wybrzydzał

Byliśmy skromni ale kij w to

Pełne brzuchy ze wstrętem do życia

Mają instynkt zabójcy jak lwy w zoo

Przejmujemy ich bistro

Biorę większe talerze i większy stół


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga