Alfabet słów:

Słowo Kosiec w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery K: kalifornijski, kątownik, konfidencjonalny, kurek, kartka

Kto w Polsce śpiewa o Kosiec ? To między innymi A-Front, A.J.K.S, Mieczysław Szcześniak. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

gdy twe ciało myśli o tym, co tu zrobię.

Obie źrenice wielkie,

wielkie żarcie pewno miałyby zmysły,

te moje zmysły wszelkie

i ten rozum nie do końca końców ścisły.

Lecz jutro cię, ach, przed śniadaniem… No nie,

nie spotkam, nie, no bo za długo śpię.

Jestem luźny, luźny tak,

niby podróżny, niby niebieski ptak,

Jest on dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo więcej wart

Jest on dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo więcej

Ogień i woda, rzeki i lasy

Gwiazdy i góry, morza i sny

Bez końca walka o lepsze czasy

Zamiast się z tego cieszyć, w tym żyć

Kiedy w jednej kropli tonie świat

Gdy od jednej iskry płonie świat

Czuję, że... naprawdę czuję, że

No i możesz się śmiać, bez skrupułów zrzucać winę

Jesteś pustym, zepsutym, aroganckim skurwysynem

Przez całe życie lecą ścierwa - do celu po trupach

Jak chcesz poczuć, czym jest świat, to może przejdź się w moich butach?

To wtedy zrozumiesz do końca, co się stało

Dopracowany plan, ale spierdolone tao

Na dachu budynku wszystko wygląda inaczej

A projekcja punktów zwrotnych nadaje nowych znaczeń

Multum - i nie dla buntu - w sumie to się trochę wstydzę

Dziękuję tak bardzo, że potrafisz mnie zrozumieć,

Tak bardzo mi przykro, że dobrze wiem co teraz czujesz,

Damy radę, rozumiesz ? Nie możemy się poddać,

Ktoś z nas musi dojść do celu, ktoś musi kurwa dotrwać,

By pokazać, jak walczy się do samego końca,

Nie chce sam siebie pocieszać, bo dla mnie zabrakło słońca,

Ty też masz w oczach zimę, czy ktokolwiek z nas zginie,

To niech ten drugi kurwa, rozsławi jego imię,

Jestem tak bardzo zmęczony, totalnie wyczerpany,

[A.J.K.S.]

i nie wódz mnie na pokuszenie ale zbaw od życia wśród tysięcy takich samych barw

i nie strasz mnie swym świętym ponad ludzkim trybem życia jak straszyłeś od tysięcy lat

I chociażby plułby mi w twarz każdy z was ja wiecznie będę darł pysk nie zamknie mi ust już nikt

wierzyć że walczyć trzeba do samego końca aż zabraknie we mnie sił

bo nienawiść napędza tak mocno ze jeszcze żyje bo to by patrzeć jak gnije świat

i nie mów nic więcej nie próbuj mnie oceniać bo nie jestem jednym z was

nie jestem jednym z was

zapchane kurwa parkingi samochodami na raty ,

Dla wyższej klasy jesteś szczurem, zlej to, wiesz dlaczego?

Uciszyć nas - nic z tego, cała armia gryzoni

Pędzi i goni ofiary, kąsa, nic tu po nich

Przestań się dąsać zamknięty w czterech ścianach

Wiem, że jesteś bliski końca, ej, nie możesz się poddawać

I przestawać stawiać opór, to naprawdę ważna sprawa

Zabawa się skończyła gdy zaczęli łamać prawa

No bo ile możesz znosić ingerencję w Twoje życie?

Wraz z tysiącem innych gardeł zdołasz gnojów zakrzyczeć

Mała strata bo chłopak nie był nikomu potrzebny, tak brzydki, cuchnący, bez zębów i biedny

A gdybyś go poznał lata temu, to inaczej traktowałbyś gościa, najlepszy przyjaciel to gniew

Gniew

Bo zawsze będzie z Tobą razem

Bo do końca idziecie w parze .

"

No i możesz się śmiać, bez skrupułów zrzucać winę

Jesteś pustym, zepsutym, aroganckim skurwysynem

Przez całe życie lecą ścierwa - do celu po trupach

Jak chcesz poczuć czym jest świat to może przejdź się w moich butach?

To wtedy zrozumiesz do końca co się stało

Dopracowany plan, ale spierdolone tao

Na dachu budynku wszystko wygląda inaczej

A projekcja punktów zwrotnych nadaje nowych znaczeń

Multum, i nie dla buntu, w sumie to się trochę wstydzę

Całe życie zawieszani,

Całe życie zawieszani,

Też nienawidzę słońca, gdy pluje mi w twarz,

ślina jest gorąca, jak staż moich ran,

walczę do końca, jak zostanę sam,

to stworzę od nowa, swój świat i życie wam dam

Sztucznym postaciom dam drzewa i wiatr

urojonym uczuciom wgram najlepszy smak

bede tak trwal ,bo zyc nie potrafie

(nie pytaj o sens życia, bo po prostu nie wiem)

Jedna armia jeden głos

(potężny chór co mocą otwiera piekło)

Każdy dzień przynosi zło

(i smród tego co wczoraj do końca w nas zdechło)

Legenda głosi, że wieszano tu przegranych

a wasze oczy widzą w nas dokładnie takich samych

gdzieś po cichutku budujemy swoją iluzje

A Ty krzycz aż do skutku, jebać to co później

i poznasz radość gdy zobaczą własny strach

za dużo lat tłamsili, za wiele Ci zabrali

masz kurwa obowiązek wściec się i ich rozwalić

w przerażonym człowieku łatwo obudzić niewolnika

niepokoje końca wieku, siedzą w głowie, nie znika

nigdy strach przed samotnością,rezyduje lat piętnaście

no a osiągnięciem życia jest fakt, że się nie zbłaźnie

kiedy będę krytykował, a koktaile mołotowa

wznięcą pożar, wolą boga jest namieszać w podłych głowach

Połamany kręgosłup, gały na wierzchu jak sowa,

Nienawiść jest zdrowa, stanowi swoiste katharsis,

Więcej ciepła maja ludzie, co na dworcu zamarzli,

Bo byli twardzi, hardzi wiedząc co to jest życie,

Walczyli do końca, a ty w swojej norze skrycie,

Piszesz w zeszycie postanowienia noworoczne,

Zafunduję ci człowieku świetną odskocznię,

Doświadczysz naocznie, tak ma być najwidoczniej,

Jeb na ryj marzenia jak, kurwa, polskie stocznie,

Jestem jego żołnierzem oraz podwójnym agentem

Bo odkąd pamiętam to z szatanem mam wkrętę

Czyny nie święte i wróg empatii

Jak w matni wpadłem w mentalny matrix

Bliżej mi do końca nie opłaca się zawracać

Swoją moc spłacam w ratach twoja śmierć to zapłata

Pytam dla kogo? Ja im wszystkim powiem

Jak bardzo nasrane masz swojej głupiej głowie.

"

ateista na usługach kurew z radia maryja.

plująca jadem żmija, powinieneś być skończony

nieoficjalny guru ""Polskiej Ligi Obrony""

to ci co budują schrony ze strachu przed inwazja

w sumie lepiej ich odjebać , zanim się do końca zbłaźnią.

Prewencyjnie dla ich dobra, debilizm nie zna granic

Francja widzę jest podobna, z purchawki robią dynamit

trzy dni męczenia bani, stronnicze opinie

przeżyje ten co z nami a ten co przeciwko zginie

Z językiem na ogolonej na niedziele grdyce

Ogolona fajnie, łatwiej ją zębami chwycę

Przebiję jak dziewicę, chodź, chodź kupo gówna

W poziomie jebnięcia, trudno mi dorównać

I bądźcie świadomi, końca czasów deklaracji

Jak Martin Luter dokonuję reformacji

I jak 95 tez powieszonych w Wittenberdze

Ja powieszę 95 serc w mej prywatnej kawalerce

Zrobię ołtarzyk mojej własnej nienawiści

nie bądźcie zawistni, ja naprawdę swoje płacę

przybieram tylko maski, tak bo jestem pajacem

Przychodzą nocą – pokusy otwartego okna

znowu pada deszcz i ulica jest mokra

a ja będę nią uciekał aż do samego końca

do czasu aż poczuję promienie słońca

Z boku na bok, pracuje jak wahadło

tyle samo marzeń wzniosło, ile na łeb upadło

Zaciska się imadło, bez amoku żyj

nie zmyje porównania aborcji do holocaustu,

I szczerze mam w dupie teraz wolny rynek,

lewicę , prawicę i całą te rozkminę,

jeśli myślisz , kojarzysz, znasz historię , trochę wiedzy,

lata trzydzieste, Niemcy, tam do końca nikt nie wierzył,

Nie widzicie podobieństwa, kryzys, rośnie frustracja,

bezrobocie narasta, Wałbrzych ,pełna porażka,

lubią szukać winnego , ten kraj jest jeszcze jednolity,

z poderzniętym gardłem nie da się odnaleźć kurwa przyczyn,

Traktuje się jak dziwkę, więc zmów za mnie modlitwę

Szukam wszędzie ratunku jednocześnie raniąc wszystkich

Dalekich i bliskich, po prostu zajebisty, co?

Czy czerpie zyski? Powierzchowna symbolika

Nie poznałeś mnie do końca, więc błędów nie wytykaj

Bo mimo, że zmęczone to ciągle je posiadam

Oczy, które widziały niejedno, naprawdę błagam

Wyciągnij mnie stąd i przebij się przez twardy pancerz

Sen zniczy, swąd, groby przyjaciół, a ja tańczę

łykiem zapomnienia

(???) ukojenia

przywłaszczenie mienia, cios ze skutkiem śmiertelnym

schowani w norach, margines społeczeństwa biednych(

kiedyś tak bardzo wiernych dzisiaj do końca przegranych

a ty jakbyś się czuł, gdyby każdy miał cię za nic

znowu trzeba się omamić uśpić własne sumienie

już nie ludzie tylko cienie

żyją na klatce schodowej

Trzeba będzie odkazić bo czuje mocny smród

Tych wrednych pustych suk, szmat, dyspozytorów losu

Lubisz dobre żarcie, co? To spróbuj porcji chaosu z mego łba

Ile tak się da, jak długo to już trwa,

A i tak nie widzę końca, chciałbym trochę słońca

A walczę odkąd pamiętam, ci co pragną mieć święta, nie myślą o prezentach

Uważasz ,ze chciałem stać się chodząca agresją?

Tak wyszło, rozwalę, nie będę żyć pod presja

Bo gdy ciągle ktoś trzyma pistolet przy skroni

Raz , dwa test mikrofonu. Bla bla abrakadabra prawda od Abla ..to czar dlatego sprawdzaj co nagrał polskiego rapu Watykan. Habemuspapam to tylko ja ,biały dym słabych łapie katar kiedy gra tak mój klan , lecą lata w radiu leci padaka w kościach czuję nasz czas nie ważna data wiesz kto tu wymiata znowu łapie ten stan ostatni sarmata początek końca robię to tak nie ma tu wejścia żadna flądra .Moi ludzie pomagają mi wydać ten kompakt ,laserowe floł przybita piątka jakiś leszcz wybucha śmiechem nie wie co znaczy tytuł a stracił połączenie z Internetem leci rap eter żeby to pojąć zadbaj o TGL bo to nie dla rozumu równego z parapetem ,słabe zawsze masz taki pretekst .Ale nie wiem kto wychodzi na kalekę w górę rzucam monetę i tylko czekam kiedy będzie tu lepiej .W między czasie pisze teksty jardam bity klepie pit i mops na bity ambicji meseser ma cidiki ,pliki ,winyl , kasetę wszystkie nośniki na każdym wyginam słów bibliotekę .Hiper linki król hiper bada hip-hopowy weekend nadzieja dla mnie tańczy ona byle by nie skonać hip hop moją bibliom święty rap to mój koran .Kowal losu żelazo jest gorące rozmowy w toku kiedy będzie hajs na koncie .To co robię słychać niezły komplet dlatego dzienny wątek .Na tej płycie mam wiele do powiedzenia szukaj sensu gdzie niby nie ma znaczenia grammy rap na każdy temat .Abel nie adepter to rapu weteran. Studio moje mal Buckingham (malbakingam) nie trafiłbyś na tracki tam labamba ta banda to każdy tam jenosori marinero soy capitán. Sarmata zasad ,siła złote ślady świat nie daje się ich trzymać . Ocenisz zobaczysz jaki będzie finał sam zrobisz bilans .Jestem koniem pewne to moja stadnina sęp jest za nami zostaje padlina ja biegnę przed siebie galop ! Cały czas nie przestaję się wspinać ….(się wspinać ..wspinać)

1. Samochód już przed siebie gna, zalany słońcem cały świat. Ty siedzisz tu, tuż obok mnie i dobrze wiem, że tego chcesz. Uśmiechasz się, popijasz gin, dotykam kolan Twych...

Ref: Jak zajebiście dziś wyglądasz. Gdy jesteś Tu ja znów mam w dupie cały świat. Zróbmy dziś wszystko tak do końca i niech ta chwila całą wieczność jeszcze trwa.

na na na na na na na...

2. Wieczór już, gorąca noc, rozłóżmy gdzieś pod niebem koc. Już whisky smak pod płaszczem gwiazd, więc zróbmy co kolejny raz. Twe ciało już przykrywa zmierzch, Kochanie, przecież wiesz...

Ref: Jak zajebiście dziś wyglądasz. Gdy jesteś Tu ja znów mam w dupie cały świat. Zróbmy dziś wszystko tak do końca i niech ta chwila całą wieczność jeszcze trwa. x3

na na na na na na na...

Bo nie wiem kiedy serce chce ostatni raz uderzyć.

II

Jeden moment taki,dla którego żyję,

To ujrzeć swoje dzieci,mieć dom i rodzinę.

Błagam Boga o to by z fartem już do końca,

Iść razem z tym co najbardziej kocham.

Przez chwilę jedną ujrzeć to piękno,

Piękno życia które jest dla mnie wszystkim.

Przez moment jeden zobaczyć swoich bliskich,

I wyjebane mam, jeśli coś Ci nie pasuje, ja hardkorowy dobrze się z tym czuję. Nie wiesz nic na temat, a sie kurwa prujesz. Te wasze komentarze na zajebanej wrzucie. Komentuj jeszcze, pokomentuj sobie fiucie. Ja lache na to . - popierdolona szmato . Bo kurestwo zdechnie samo. x 2 Zastanów się nad słowami pało.!

Ref...

3. Każdy zna, kto tu gra. Mam wasz chłam, nie dla nas. Dobre chłopaki, pokażą na co stać. Abi skład. - bądź dla brata jak brat. I to nie przez kilka dni, tylko przez cale kope lat. Bo gdy stracisz swych braci to Bóg dla Ciebie kat. x 2

A tu każdy nasz track to czystej prawdy smak. Dzieciak.. dzieciak.. Ty to przecież znasz. Gwizdaj od tak i felonowej kłotni czas. Więc jak najszybciej sprawdź i powtórz jeszcze raz. - "" Bądź dla brata jak brat. "" . Bądź dla brata jak brat. To prostej drogi szlak. Ja zostaje jaki jestem i zostawiam na niej ślad. Tu zostaje moje miejsce bo wybrałem drogę rap. Który niesie te głośniki, jak porządne 1000 VAT. Teraz kończe zwroty, ruszam już w swój świat. Właśnie tak chłopak .! Właśnie tak chłopak ..

4. Coraz więcej ludzi zna, coraz więcej rozpoznaje ten skład, Ta drużyna A B I im daje . Niczym wspaniała czwórka, tworzymy rap podwórka. Nagrywanie rape to jest wspólna wizytówka. Młode pokolenie- wielka siła w nas drzemie. Krocząc tą samą drogą, do przodu lecimy dżemie. Idąc po ulicy nasze tracki słyszę. Kolejny dowód na to że też przerywamy ciszę. A B I, krąży juz na mieście, za to na koncercie, łapy w górę podnieście.Piona dla tych ludzi którzy nas tutaj wspierają, by wyszło wszystko dobrze, z wlasnej woli pomagają. Małymi krokami rozwijamy te taleny. Obiecuję ziomek będzie projekt następny. Wielu zna i wielu jeszcze pozna , tworzony dobry rapu od początku do końca.

Ref...

"

Teraz wam tutaj jadę,

Nie zdołacie mnie zatrzymać!

Dalej słuchaj jak na majku cię tu niszczę!

ABI was rozjebie - to jest chyba oczywiste!

Chcecie naszego końca, lecz tak się nie stanie!

Słuchajcie pedały, nie wiecie co to rymowanie!

To jest wasz koniec, to jest game over!

Nawijam do skutku, by takim zamknąć mordę!

Jesteście łatwym celem, ja snajper jak hitman

2.

Ośnieżony górski szczyt,

ciepło mimo braku słońca.

Chciałabym by chwili tej,

nie było nigdy, nigdy końca.

Ponad nami wielki ptak

rozpościera skrzydła swoje.

W jego wolność, w jego lot,

wpatrujemy się oboje.

Wkoło tłum nieznany mi

Cos woła

Ćma do lampy szybko mknie

W głowie wino kręci się

Bez końca

Refren

I tak każdego dnia

Czekam na zmiany

Ile minęło lat nie wie nikt

Wkoło tłum nieznany mi

Cos woła

Ćma do lampy szybko mknie

W głowie wino kręci się

Bez końca

Refren

I tak każdego dnia

Czekam na zmiany

Ile minęło lat nie wie nikt

(A może tak będzie już)

Daj mi kilka chwil, nie chcę tu już być

Weś mnie stąd i uratuj

W labiryncie nić podaj szybko mi

Po cóż mam błądzić bez końca?

A może tak będzie już

Kombinacji własnych milion masz

Sytuacji każdej znajdziesz klucz

Którą drogą jutro trzeba iść?

Dookoła nas jeździ shit

Wciska kit wcale

Nie łykam tego bo

Znam cos lepszego co

Choć jak do końca nie wiem

Sprawia, że jestem w niebie

Nie łykam tego bo

Zawsze wiedziałem to

Że to co wam przytoczę

Rodzą się jak króliki - ziom, wbijam chuj w to!

Joka:

Tematem tej nawijki, nie będzie książka, którą dostałem dawno temu od ojca,

Dużo humoru, erotycznie mocna, demoniczna powieść o życiu chłopca,

Każda kolejna strona wciąga mnie do środka, każdy kolejny rozdział mógłby nie mieć końca

Coś o zarwanych nockach, spalonych mostach, autor ponoć nieznany - chociaż ja znam gościa

Na każdej kartce papilarna jest pieczątka, tych przeczytanych jakieś dziesięć tysiąca

Co to za książka? Nie wie profesor gąbka, W11, Komenda i Pomorska

Mam ją i czytam, bo w tym tekście każda kropka, zaczyna zdanie z dużej litery jak Śląsk,

Gdy cudzołożę śpiewam pieśń.

Hieny wymarłe, stada wilków, braci krew.

Kain, Kain ma, na palcach blizny jad.

Abel, Abel ma, w objęciach cały świat.

Gdybym choć raz mógł przeżyć do końca taką śmierć.

Gdybym choć raz pokochał się.

Moje grzechy są jak świt,

Otwieram oczy i nie mówię nic.

Poznanych imion żądzy brak,

Moja śmierć jak mistyczne gówno kopuluje z ust.

Tam, krążę tam,

By z nicości wcielić się w matczyny płód.

Chcesz złamać sen,

Lecz unikasz końca, nie przestając żyć.

Deszcz zbawia kwiaty, by życie gdzieś utkwiło.

Czy czas się zatrzymał?

To, co odchodzi, kiedyś nadejdzie.

Ludzie nie wiedzą, jak żyć.

Jest taka biel, jest taka czerń, jest taki szał, jest taka płeć.

Jest taka śmierć. Patrz...

Do końca bez drogi w dół, do końca na jednej z lin.

Bezpieczniej nie mówić nic, przestrzenią oplatać ból.

Reakcje, reakcje, reakcje

Chcę wiedzieć, co czeka mnie.

Arkana przykładam do ust, a tarot już wie.

Chce całować Twoje usta

Chce czuć krainę rozkoszy

Patrzeć Tobie w oczy, widzieć w nich swe odbicie

Nie chce więcej bo dzięki Tobie lepsze życie mam

Z Tobą do końca świata i nikt więcej tylko Ty

Chce byś sobą odwiedzała każdej nocy moje sny

Przy Tobie zasypiać i budzić się rano

Przy Tobie w ubraniu i być przy Tobie nago.

Refren :

Ty nie daj się zabić, kiedy płyniesz lewym pasem,

Kiedy goni Ciebie śmierć, plując kwasem!!

Ty... Odkręć manetkę, pizda, do końca,

tylko w momencie, w momencie kiedy można!

Wariuje wariograf, kiedy mówisz - latam z głową,

chciałbyś tak jeździc i.. myśleć przyszłościowo!

Ale nie da się, czesto, za czesto nas ponosi,

nic na to nie poradzę, ja wykorzystuje chwilę.

nadarzające się okazję, żeby być przy Tobie bliżej,

wiemy o tym tylko my, cztery ściany i ta cisza,

i zatrzymałbym momenty te, jak na starych kliszach,

jak te stare fotografie, przeglądałbym bez końca,

a gdy do Ciebie dzwonie, to aż żal mi się rozłączać,

daj mi tylko bit, ja poruszę Twoje serce,

poruszę je tak, że będziesz chciała więcej

rozpalam ogień w Tobie, w środku i na zewnątrz,

Myślałeś że ja kocham cię...

Myślałeś że to miłośc...

Myślałeś że będziemy razem do końca...

Myślałeś że cię nigdy nie zostawię...

Nie mówiłeś że ci źle...

Nie mówiłeś że ty tak bardzo kochasz mnie...

Nie mówiłeś jak będziemy życ...

Noc bez ludzkich uczuć, bez nędznej miłości

Świat ogarnia mrok przeciera me oczy

Staje się bestialskim wojownikiem sił ciemności

W mym sercu gniew, nienawiść

Chęć krwawej walki do końca

W twoim zaś strach i litość

Boisz się spojrzeć w ogniste oczy śmierci

Jesteśmy armią Diabła, zastępem księcia ciemności

Naszym celem ostateczna zagłada

* Wrzesień narodzin dla życia nowego

W oknie tłum ludzi czeka na niego

Szum prosto z gazet, wprost z pierwszej strony

Przez życie me młode wprost zniewolony!

* Ostatni ten dzień, tylko jeden do końca

Zapomnij się proszę i daj coś bez końca!

Zapomnij o życiu tym poza nami

Przygarnij, porzuć, zostaw lub wyrzuć !!!

Kochaną być,

Nierozważną i niemądrą,

Kochaną być –

Na okrągło!

Dać zwariować się do końca,

Oszołomić, omotać!

I kochać!

I kochać, kochać, kochać,

Kochać!

OK - na górze dach...

Na górze dach, to świata dach - i ty

nie każdy chce tam dojść, gdzie my,

lecz mimo gór, nareszcie runął przeszkód mur

i kwitnie to, co końca nie ma, nie ma, nie ma.

Gdzie ty - tam ja. . . itd. / x 2

będę kochać cię co dnia.

Czy całe życie miłość trwa,

gdy kradnie wolność nam co dnia,

Śnił mi się cyrk podziemny w piwnicy miejskiego teatru

miasta nie pomne ni nazwy sceny

orkiestra grała do taktu

publiczność stała półkolem przy arenie

nie było końca rozgłośnym śmiechom

dawano słynne przedstawienie

dawano słynne przedstawienie

Z hotelu Houston wyskakuje Lechoń

Miałam na sobie białe spodnie i zmiętą bluzkę w czarne pasy

Na niebie dwa słońca

Nie trzeba już nic

Kartofle bez końca

No cóż - trzeba żyć

Od rana w zakręcie

Przygięty na pół

Na straty, na ścięcie

W taką noc i w taką ciszę

Tylko Ty i Ja

Ze mną bądź nim promień słońca

Przerwie dla nas ciał gorących

Niech ta noc bez końca

Dla nas trwa

2. Chciałem być na zawsze Twym

Chciałem oddać każdą z chwil

Poczuć dotyk Twoich ust

To się zwykle tak zaczyna, właśnie tak

Pytasz mnie co ci dam, roztańczone cienie ścian

Widok z okna, ciszy drugi brzeg

Oczu blask, światło świec i szalony bieg dwóch serc

Aż do końca, aż po krótki sen.

Nie mów tak, nie mów , nie

Już nie zmienisz ani siebie ani mnie

Wokół nas jeden świat

To się zwykle tak zaczyna, właśnie tak

A ja sobie śpiewam...

Wiosną jak niedźwiedzia budzi mnie ze snu

Ciepły promyk słońca

Świat mi daje radość, no i wiem że znów

Życie jest bez końca

A ja sobie śpiewam...

Dłoniom zbrakło dłoni,

Ustom zbrakło ust!

Szczęście, co od słońca

Wzięło czar i kres,

Dobiega do końca,

Unikając łez.

/Oto zlękłe ciało —

Oto gwiezdny kurz!

To, co stać się miało,

Wiem że nie chcesz o nich słuchać, tak samo jak ja o twoich,

Chociaż w sumie opowiedz, lubię słuchać historii

Trochę się nie widzieliśmy, pewnie dużo się stało.

Ja posłucham, Ty mów na chwilę odwróćmy dialog.

Nie do końca rozumiem co chcesz przez to powiedzieć.

Nie masz podstaw by zarzucać, że mówię nieszczerze

Nie masz podstaw mówić, że zdradziłem coś w co wierzę

Masz dowód? Pokaż! Ja się wycofam z tych stwierdzeń.

Zauważ że nie twierdze, że jestem krystaliczny, błędy popełniam jak wszyscy.

Ref.2x

Czasem nie wiadomo,jak,

Czasem nie wiadomo,tak jak iść,pokonać własny szlak,

Czasem nie wiadomo,wskazuję drogę,

Sobie i tobie,aby do końca być w formie.

[Roli SCA]

Wbijam tutaj z Frontem,właśnie od frontu,

Wyczuwalny spadek napięcia,spięcia,miasto bez prądu,

W oparach jointów,w akompaniamencie tortur,


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga