Alfabet słów:

Słowo Krzysia w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery K: kropielnica, kabelek, konkubinat, kryjomy, kapralski

Kto w Polsce śpiewa o Krzysia ? To między innymi BAS Tajpan, Czesław Niemen, Doktor Albonista. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

a dziewczyny chcą nas w domach

gdy kończy się balanga.

śnimy im się od wieczora, aż do ranka.

chcą Basa i Miuosha

a nie Krzysia i Janka.

chcą tych przy majkach.

tych w wysokich najkach.

w ciuchach od sponsora.

bez fryzur z teleranka.

W domu święto, Krzyś jest dzisiaj

Ośmioletnim jubilatem

Każdy przyniósł coś dla Krzysia

Ten pistolet, ów armatę.

Dostał Krzyś automat nowy

Całkiem jak prawdziwy, z tarczą

A do tego czołg stalowy,

a nam się chce.

To z wydatkami,

liczymy się.

Na kino, teatr, lody, misia

i dla rodziców i dla Krzysia.

Poważny problem dość często mam,

gdy chcę być z żoną sam na sam.

Ref:

Mieszkamy razem w małym M3,

Tylko po to żeby wciągnąć mnie

Ej ty dobrze wiesz, że to Fandango Gang

A dziewczyny chcą nas w domach gdy kończy się balanga

Śnimy im się od wieczora aż do ranka

Chcą Basa i Miuosha, a nie Krzysia i Janka

Chcą tych przy majkach tych wysokich Nike'ach

W ciuchach od sponsora, bez fryzur z teleranka

Tych co podpalą parkiet, co podnoszą innych ręce

Tego wieczoru chcą od życia czegoś więcej

Jak kwiatka Kocham Cię

Jak matka Kocham Cię

Jak babcię Kocham Cię

Jak kapcie Kocham Cię

Jak Krzysia Kocham Cię

Kolego- Ciebie nie

Jak misia Kocham Cię

Białego Kocham Cię

Jak słonia Kocham Cię

Pamiętaj o przyjacielu swym, on zależny dziś od ciebie jest

Posłuchaj więc:

Bo to piękno jest przygody, co właśnie zbliża się

Ulewy, mróz i niewygody urzekają mnie

Pan nie idzie z nami ratować Krzysia?

Nie, nie, zostaje tu

Warto iść, warto ruszyć już dziś

Uszy więc w górę brać, was na wiele stać

List przyślijcie albo dwa i zadzwońcie jak się da

Dzisiaj chce sprawdzić twoją wytrzymałość

chodź do Krzysia kochanie zgaśniesz małość

zapaliłaś we mnie uczucie czuję się pewnie

jutro powrócę znów kielich napełnię

twoje nogi już za 15 trzecia

czas płynie wolno nie chcę by szybciej leciał

Stój, stój, stój i korek po fakcie

I czarny worek ten swojski jak kapcie

Życie jest darem, czasem prezent się zwraca

Klnę w imieniu dzieci, co nie poznają świata

Poznaj Krzysia, ma misia i raka

To jest prawdziwy twardziel, choć dzisiaj zapłakał

Więc jeśli powiem kiedyś, że mi ciężko to skłamie

Ciężko mówić Krzysia mamie, dobranoc kochanie

Drugi dzień, więcej niż jem

dlatego że miał dobre serce, ze chciał w końcu się zakochać jak w

tej wymarzonej scence, ja powiem dlaczego ten chłopak dzisiaj nie żyje,

bo chciał kochać był zdradzony i tego nikt nie ukryje.

A ten trzeci i 200kilo żywej wagi, dla twej uwagi odszedł 2 lata temu

i nie pytaj czemu, choroba ludzi nie wybiera, świętej pamięci Krzysia

Anioł już zabiera, był mordą ponad mordy latał śmiało ulicami,

by uczcić twoja pamięć Krzysiu dziś to nagrywamy i najgorszy dzień

pogrzebu dla jego ziomali, pożegnali go łzami, obstawili grób zniczami

no i dziś przyznam, że ten czas szybko leci Krzysiu światłość wieku

Dlatego, że miał dobre serce, że chciał w końcu się zakochać, jak w

tej wymarzonej scence. Ja powiem, dlaczego ten chłopak dzisiaj nie żyje.

Bo chciał kochać, był zdradzony i tego nikt nie ukryje.

A ten trzeci i 200 kilo żywej wagi. Dla twej uwagi odszedł 2lata temu

i nie pytaj czemu. Choroba ludzi nie wybiera. Świętej pamięci Krzysia

Anioł już zabiera. Był mordą ponad mordy. Latał śmiało ulicami.

By uczcić twoją pamięć, Krzysiu dziś to nagrywamy. I najgorszy dzień

pogrzebu dla jego ziomali. Pożegnali go łzami, obstawili grób zniczami.

No i dziś przyznam, ze ten czas szybko leci. Krzysiu, światłość wiekuista niechaj do końca ci świeci.

Bo chciał kochać, był zdradzony i tego nikt nie ukryje.

A ten trzeci i 200 kilo żywej wagi.

Dla twej uwagi odszedł 2 lata temu

I nie pytaj czemu. Choroba ludzi nie wybiera.

Świętej pamięci Krzysia Anioł już zabiera.

Był mordą ponad mordy. Latał śmiało ulicami.

By uczcić twoją pamięć, Krzysiu dziś to nagrywamy.

I najgorszy dzień pogrzebu dla jego ziomali.

Pożegnali go łzami, obstawili grób zniczami.

Wrogu mój nie przepraszaj tylko wstań

Nigdy już wrogu mój

Nie przepraszaj tylko wstań, nigdy już]

Odpowiedział na choć jeden zarzut prostego Rysia

Tylko oczy wam zamydla jak w czasach Kozaka Krzysia

Zniżkowa forma, na co dzień wpierdalasz prozak

I po jaki chuj w to wciągasz swojego chłopaka Mroza?

Słowo za słowo te pięć tracków cię poniża

Szósty zrobi męczennikiem nim przybiją cię do krzyża

Wrogu Mój, Nie przepraszaj tylko wstań

Nigdy już, Wrogu Mój, Nie przepraszaj tylko wstań

Nigdy Już.

Odpowiedział na choć jeden zarzut prostego Rysia

Tylko oczy wam zamydla, jak w czasach Kozaka Krzysia

Zniżkowa forma, na co dzień wpierdalasz prozak

I po jaki chuj w to wciągasz swojego chłopaka Mroza

Słowo za słowo te Pięć tracków cię poniża

Szósty zrobi męczennikiem i przybiją cię do krzyża

Bo to dieta dla kobiety

Która rano już stęskniona

Czeka na cię do wieczora

A we wtorki zmiana diety

Podają z Krzysia kotlety

W łóżku tosty a'la Krycha

Kobitka wie, że to pycha

Więc skorzystaj z naszej diety

Bo to dieta dla kobiety

Chłopakom, z którymi klepię tą samą dolę

Na patio codziennie kręcę lolki na szkole

W piątek, sobotę zaprawiam goudę

Trzymamy razem, poznamy się, nie od dzisiaj Szopena

Bity mam od Krzysia, mistrzem w swym fachu

Specjalistą od hi-hatów, stóp, werbli i basów

Już niedługo narobimy w blokach hałasu

Mój album wkrótce na legalu szukaj chłopaku

[x2]

i nie mogę Cię ostatnio nigdy zastać w domu.

Powiedziałaś, że nie mogłaś, zapytałem: jak to?

No wiesz, Zdziśkowi popsuł się traktor.

No więc zaproponowałem: może się spotkamy dzisiaj,

na przystanku pekaesu, obok w barze u Krzysia.

Powiedziałaś, że będziesz o czwartej pod szkołą,

bo spotykasz się z Waldkiem, Markiem i Jolą.

I jak chce to niech wpadam, powiedziałem że będę

i zacząłem się szykować do spotkania pędem.

Raz na tydzień, na obiedzie on mnie gości.

I choć mieszkam sobie w bloku mała łza się kręci w oku,

bo tej willi moja klasa mi zazdrości.

REF:W naszej klasie, w naszej klasie,

poznasz Krzysia i przypomnisz sobie Basię.

Tu poczujesz się jak malec z podstawówki.

Włóż mundurek, nałóż swe podkolanówki.

W naszej klasie, w naszej klasie,

tutaj wisi moje zdjęcie -

Gdzie wtedy byłeś?

Los sprawił mieszkam tu nie w Los Angeles

ale gdy masz braki mogę być GhostRiderem

jakbyś chciał wiele pisać o czasach

gdy mieliśmy owoc rapu ty Krzysia Antkowiaka

słuchałeś 2Paca? chyba Curta Cobain'a

to nie tak, że wchodzisz, gdy furtka otwarta

tamte czasy - kopalnia wspomnień synek

The Roots pytali pytanie gdzie ty byłeś

Ten kraj jak padlina, wpierdalany przez larwy,

Jebane hieny, trupożercy, dla was stop procent pogardy,

Nie powstrzyma nas nic, silniejsi z roku na rok,

Smród spalonych zwłok, zdecydowany szybki krok,

Płoną stosy nagich ciał, płoną łacińskie krzyże,

Z zadanych przez nas ran, nikt się kurwa nie wyliże,

Demoniczna Armia Jednocząca Komanda Seth'a,

Strzela słowem w wasze mordy, odbezpieczona beretta,

I magazynek pełny, jak twoje gacie skurwielu,

Rozkurwię twoje życie, zrobię mega porutę.

Jesteś lepszy ode mnie? Stul lepiej pysk kurwo.

Pierdolisz o normach, wjebię ci ryj w gówno.

W przeciwieństwie do ciebie, własna filozofią jadę,

Mogę zesrać się na krzyż i obrzygać twoją flagę.

A ty dasz temu radę? Przełkniesz tę zniewagę?

Odpuścisz bliźniemu? Czy pojedziesz z tym gadem?

Katolicyzm, do prawdziwych chcesz się porównać?

Oni modlą się do boga, nie kremówek na Krupówkach,

Zwrotka 1

Widzisz jak łatwo można wleźć ci do ucha

Kolejna część nawiedzeń ducha, padaj na twarz i słuchaj

manifest bestii, kto widział u diabła rogi

z kopytami nogi, z krzyżem w tle przestrogi.

obejrzyj się za siebie, zajrzyj w małżowinę.

Poczuj swoją winę, powiesz a ja nie przeminę

tylko będę pełzał, jak najgorsza kupa ścierwa.

Piekielna werwa, nalej nienawiści do pełna

Czy wiem coś o tym? Wiesz, nie będę publicznie prał brudów,

Spodziewałeś się cudów z taniego ekshibicjonizmu,

Może coś się wydarzyło, i tak poszło w pizdu,

Ślady we łbie zostają, bo diabeł mnie jęzorem liznął,

Odgórne przyzwolenie na ostry wpierdol w imię krzyża,

To małżeństwo zbliża, po wódce nie jest taka spięta,

Nie rozkraczysz nóg, kurwa, jak matka pierdolnięta,

Jebnę w pysk, jestem mężem, płodzić dzieci to rzecz święta.

Wypierdalać chuje, rzygam na wasze zasady,

Brat spierdolił się z nieba, kutas szybko się pozbierał

Teraz chce dokończyć dzieła, kolejna afera

Jebane zera, z tragedii ciągną profity

Karłowaty senat, kurwo dla myślących jesteś nikim

Na przyzwolenie, na walkę o białą Polskę, pod potęgą krzyża

I ryjem kurwa matki polskiej, dzień sądu się zbliża

Ostrzał, aryjskie ostrze, Gmurczyk, czy ONR nie wiem co kurwa gorsze.

Splamione manify, kurwa brunatnego gówna,

Pod ochroną policji bilans się wyrówna

których pewnie nie darujesz swojej kochanej żonie

ślubowała przed ołtarzem - twoja własność i koniec

jebać, że bolą skronie, ważnym jest w spodniach twardziel

nikt nie stanie w jej obronie, takim społeczeństwem gardzę

krzyże wiszą na ścianach w biblioteczce pismo święte

modlitwy od samego rana, ze śmiechu pęknę

wielbisz swojego pana, a powiedz mi kolego

myślałeś kiedyś o tym czym jest miłość do bliźniego ?

Ja Twoja żona wzięłam Ciebie za męża i ślubuję Ci być posłuszna, zgadzać się na to żebyś walił mnie w pysk i jebał kiedy tylko będziesz miał ochotę, nie zważając na moje uczucia, na to czy jest mi źle, nie myślał o tym dlaczego płaczę nocami i pozwalam ci mną gardzić,

Lucyfer, Jahwe, Allach, z tego samego miotu psy

Już jesteś zły? Ej Ty, dostaniesz w pysk za free

Jak Święta Trójca, to i strzały kurwa trzy

Symbol, który pokonał system totalitarny

Krzyż zabił komunizm z czerwonego na czarny?

Truizm? Przecież te gówna niosą to samo ze sobą

Jebaną, skurwiałą odpowiedzialność zbiorową

Jak możesz winić ludzi za to, że się urodzili

Grzech pradziadów mnie też brudzi od lat tego was uczyli

pod prąd też czasem płyną, ale takich sie ostudzi

i damy dumę z pochodzenia i ojczyzne

historię udekorujemy w kolejną bliznę

wgramy im misję ratowania świętych cnót

orzełek, żołnierzyk, krzyż, kościół i grób

po drugiej stronie wolnościowe biadolenie

odrzucenie wszelkich norm zawsze pozostaje w cenie

wyżej w hierarchii ten co bardziej się wyróznia

minus redukuje plus i pozostaje próżnia i już

Sens szybko znika, gdy w grę wchodzą miliardy

Bomba coraz głośniej tyka, a nóż ucina żarty

No cóż, taka taktyka przefarbowanych elit

Możesz w damskich ciuchach brykać, nie zdołasz się wybielić

A Ty idź na wybory, krzyż pasuje do nazwiska

Ale tylko gdy śmieć wisi i mu jucha z brzucha tryska

Nie zamknę pyska, co track to bardziej podkurwiony

Nowoczesna galeria, a w okół rozjebane domy

Brukselskich kurew szpony niszczą malutkie marzenia

Licznik zamknięty, przeklęte przekręty,

Świat chemią wygięty, wciąż tak bardzo wstrętny.

Nienawiść? Bo ja wiem? To błogosławieństwo Boga,

Sześc tysięcy RPM, w podłogę wbita noga,

Nasza ostatnia droga, jedna już była krzyżowa,

Zdechły gwiazdy nad miastem, ludzi ogarnęła trwoga,

Słyszysz płacz aniołów? Na razie łkają cicho,

Ziemia pluje umarłymi i nakręca się ryzyko,

Zasrane kurwisko ze sprofanowaną cipą,

Zerowy bagaż wrażeń, zawistne stare kurwy,

A jeśli śmierć istnieje, to i tak będziesz mieć spokój,

Gdyby jej nie było, to efektem amoku,

Jest piekło, to chyba jakieś bajki dla obsranych,

Bachorów wychowanych w majestacie kultu krzyża,

I siekło, bo mózg raczej lubi takie stany,

Samym gniewem najebany, nie wystarczy naubliżać tym kurwom!

A może to nas(...)

Obżarci z godności, emocje gniją na ziemi,

Zapłakany Tomasz Lis, kurwa, przeszły cię ciarki?

Mnie też otrzepało, tylko wiesz, z obrzydzenia,

Nie szukają Boga w lesie, w wąwozach czy kamieniach,

Tylko w odpierdolonej za chuj wie ile oborze,

Napluję im w pysk i krzyż w mrowisko włożę,

Dałeś wolną wolę Boże, trzeba było to przemyśleć,

Może pójdę dziś do nieba, pogadamy bez ciśnień,

Jeden z drugim zawiśnie na przykościelnej latarni,

Marność nad marnościami, kurwa, to wy jesteście marni!

Stałem się radykałem, odkąd robak we mnie umarł

Powiem ci, że to wspaniale, kiedy rozpierdala duma

No co, tak ciężko skumać to, że zabito we mnie

Spokój ducha, no to słuchaj, bo się zrobi nieprzyjemnie,

Jestem martwy dla świata, w którym Jezus schodzi z krzyża

Dziury w dłoniach, z bólu płakał, ale zdołał się wylizać

Mógł wam naubliżać, żenada na dwóch nogach

Armageddon się nie zbliża, tylko siedzi w waszych głowach,

Trudno się dziwić, jest naprawdę sporo miejsca

A opcja polityczna, będąc szczerym, to niewiele

Mnie obchodzi, bo złość szepcze cicho mi do ucha

Nic nie szkodzi, że zabytki też utoną w wybuchach

No bo co my mamy czcić, powiedz, kulturę łacińską ?

Zbrukany krwią krzyż, czy inne skurwysyństwo ?

Zniewolone kolonie i papieża Polaka ?

Co dziesiąty może wierzył, ale kurwa każdy płakał

No bo przecież tak trzeba, właściwy model reakcji

Stworzony do kontroli i bezwzględnej dominacji

Frustracja wkurwienie, tak niezmiennie już przez lata,

Jeden stracił sumienie, jak mu rozjebało brata,

Jestem w stanie zrozumieć, no bo w sumie to rodzina,

Ale za nic już nie skumam siwego skurwysyna,

Co to wieki temu trzepał kapucyna pod krzyżem,

Podejdź zakłamana dziwko, na parę kroków bliżej,

Dzieci mają co jeść, głód w miastach nie istnieje,

Zakneblować i uwięzić, będzie żarł własną nadzieje,

I rzygał żółcią, z resztą zawsze mu to wychodziło,

musimy wybrać miejsce i znaleść czas

bo trzeba się umówić, żadnego z nas

nic już tu nie trzyma, zapomnij o rodzinach

a myślałeś, że kochasz, ale uwierz mi że nie

Jezus Chrystus ze wstydu zlazł ze swojego krzyża

bo nie mógł już wytrzymać tego, że go chcesz poniżać

i ja go ,wiesz , zastąpie, niosę dobrą nowine

przybij mnie do tych dwóch desek łatwo znajdzie przyczyne

taki piesek jak ty co zawsze będzie słuchał pama

nadzieję cię na pal i mocno cię rozbujam

Potem z pełną świadomością karzę ci wypierdalać

Możesz się starać. Oczyszczanie świata jara

Prawda jak Dostojewski, gdzie zbrodnia tam kara

Jezus zawisł na krzyżu a ja mu w twarz haram

Za co? Bluźnierco. Za stracone ideały?

Miłosierdzie i współczucie mi to lata kolo pały

Świat jest doskonały i inne dyrdymały

Trzym ryj, ale matoły się nabrały

udający babe facet co się lubi jebać w tyłek

wiem, że miłość to poważna rzecz, nie moja sprawa

ale wiesz medialna wesz nie będzie ustanawiać prawa

o tym gdzie się zaczyna i kończy ludzka godność

sram na róż, pierdolę krzyż i pluję proto w godło

i co , może ubodło? to dopiero introdukcja

odpalone aplikacje? Autodestrukcja

REF:

Nadchodzi dzień, kiedy we mnie gotuje się krew

plują , kręcą , jęczą, kłamią no a potem każdy znika

za Polskę, wiesz za nią nie oddałbym życia

równoleżnik i południk i czym mam się tu zachwycać

nienawiść do tradycji, i kultu warcholstwa

wypierdalaj mi z tym krzyżem bo go mogę tylko osrać

gdyby Jezus zszedł na ziemie to sam załamałby ręce

świętobilwe pierdolenie, żeby się nachapać więcej

i wiem, że nie przesadzam, masz czelność się pytać czemu ?

kler to chyba piąta władza, skąd wiem? byłem w Licheniu.

A polityczne frakcje, robią logiki ekstrakcje,

Zaogniają reakcje, tworzą świetna atrakcje.

Przejrzyjcie na oczy, bo to kurwa pośmiewisko,

Przestańcie jad toczyć, jak można upaść tak nisko.

Wciąż kalacie swoje godło, już nie krzyż, a 2 deski,

Życie w raju wizją podłą, obdarzy ojciec niebieski.

[REF - 303]:

Odrzucając społeczne normy i medialną papkę,

Mam komfort ogromny po swojemu żyć zacznę

Jeśli mogą mnie okradać to ja mogę dawać feedback,

Usiądą mi na dupie to po prostu zniknę,

Kurwa wstałem, te same miejsca kultu,

Gdzie nie ma kurwa prawa do najmniejszego buntu,

Rzygam na krzyż, ześcierwiony śliną karła,

z drugiej strony sepleniący skurwiel - różnica marna,

Kurwa wstałem, muszę wpierdolić się w schemat,

Nie jesteś trybikiem ? Yo przecież cię nie ma,

Zapierdalaj, przez osiem godzin, sześć dni na tydzień,

Wierzę, że pośród milionów mieszkań i tysięcy domów,

Jesteś ty jedna osoba, co potrafi myśleć,

Jednostka, która mnie zrozumie, wiesz, tak mówiąc ściślej,

Ale z każdym dniem nadzieja staje się bardziej zgnita,

Umiera do krzyża przybita, w moim świecie witaj,

Związków chemicznych i farmakologicznego snu,

Tak będę się truł. czuł myśli złamane na pół,

Noc pierwsza trzydzieści, to w głowie się nie mieści,

Jak bardzo mocno chciałbym komuś moje życie streścić,

Młotem stworzonym z prawdy, a zębami głowy wyrwać

Krzywda, pokłony ciągle oddawane Bogu

Z szacunkiem do płodów bez litości dla wrogów

Umowa między plebsem i ustawodawcą

Zakażone smrodem krzyży nawiedzone miasto

Trudno będzie tutaj wyżyć bo robi się zbyt ciasno

Gdzie nie spojrzysz tam wyzysk, czas rozprawić się z tą kastą gnid

[II.]

Totalitarne marsze co tydzień w południe

Zamknięty

Układ posłusznych i już bardzo prosto

Jest tkwić, pysk na kłódkę, żryj

taplaj się w chlewie, udław się gównem

Nieś krzyż, gwoździe wbij

Fabryka poddanych i każdy z nich utnie

tę myśl co rodzi bunt

marzenia spuszczone w kiblu jak płody

a syf już był tu

A ty chcesz być bogaty? super, a może duchem

Ustne przekazy, kto u władzy ten jest dupek

Droga do celu dla tak wielu jest zbyt stroma

Nie powiesz chyba, że przeszkodzi ci byle Roman?

Rozumisz, musisz nieść własny krzyż

Bo nie uciągnie pusty łeb grubej dupy wzwyż, yo

Szkoda słów na to co jest oczywiste

Abra D.A.B. living la vida zajebiste

Łyczka dziekciu na chlebciu

Zniknie czas,

Tylko łza na lubieżnej szacie zła

Skryje litość z twarzy mej

jestem sam jak skazaniec

krzyż przygniata serce me

czuję pustkę

objawiony pierwszy tren

Słodka śmierć duszy mej

nie zapłakał nad nią nikt

nie zdoła nastać świt

Bo w tej fałszywej nucie

serce dzwonu to my

Ref:

Czymkolwiek jesteś błagam odsuń ten krzyż

Bo nie wiem czy nam wystarczy sił

Konsekwentnie zatruwa krew

wiecznie głodny obłędu kleszcz

Schowana pod płaszczem mojego ramienia

I drogi nam Swaroga znak.

A człowiek miarą jest wszechrzeczy,

Nic ponad naszą myśl i dłoń!

Z klęczeństwa Polak się uleczy,

Na zaćmę krzyża ma już broń.

Odzyszcze naród własną duszę

I sobą snów zapragnie być,

Koło historii drgnie - i ruszy,

Bezdziejów gnuśnych zerwie nić.

Na pewno Cię dogoni, obyś nie wylądował w piekle...

Cztery kółka poruszają ciało, a dwa

a dwa poruszają duszę raz dwa..

Nie panujesz nad mocą, to spróbuj troche niżej.

Nie popisuj się, ja nie chcę stać pod krzyżem

Nie szastaj życiem, bo jesteś tu potrzebny,

a jak potrzebujesz przerwy, to po prostu ją zrób!

Zwolnij trochę, daj emocjom upust!

Chłoń otoczenie, wszystko co spotkasz na trasie,

Ale kiedy trzeba wierzyć, to potrafię dodać gazu.

To nie podrabiane ""Wrum"", które zwalnia i przyspiesza.

Skąd on się wziął? Nie wiem, tylko tu namieszam.

Zostawię po sobie tylko czarny ślad na drodze.

Oby to nie był krzyż kolejny ku przestrodze.

Kiedy jadę to wyłanczam myślenie o problemach.

Moto-terapeuta. Tylko jemu się tu zwierzam.

Ciepłe noce, długie noce, długie trasy w nieznane.

My nieprzygotowani, ale co my mamy w bani,

Miałam zniknąć już na amen przestali już wierzyć wiem

Ostracyzm za nie kochanie przeżyłam napędził mnie

Brak kontaktów co jest grane ? Nie ma bitów! Wena ? Jest!

Wszystkie ziomy to nie ziomy już mi nie zbijają pięć

Stracili do mnie szacunek postawili krzyż tak jest

Minimalne ząłamanie do tego przyznaje się

Biorę zielony atrament piszę szmaragdowy tekst

Nie było mnie w waszym planie lecz 12 znów jest w grze

Z moim damskim potencjałem dam świeżość jak blenda med

Z hukiem runął w dół świątyni ciężki dzwon

Nie pozostał nikt z zakonu, który kłamstwem zdobył tron

Za łgarstwo, które drwiło z natury twardych praw

Płaciłeś Krwią, by krzyżowy podbój trwał

Nieuchronny zmierzch zwiastuje hańby kres

To końcowe dni zaboru nieustannie niesie czas

Od wojowniczych mieczy upadł krzyża mit,

Zwycięstwa hymn rozbrzmiewa w imię Krwi...


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga