Alfabet słów:

Słowo Malec w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery M: Marciny, Markow, macao, mechatroniczny, Mariuszowy

Kto w Polsce śpiewa o Malec ? To między innymi Arski & Zielichowski, Bartosz Porczyk, Bohdan Smoleń. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

wszyscy znów mnie obwiniają, chcą mych uczuć

nic nie mają, tak, jestem zły, ale czemu mi tak robisz?

Strach uciekł przede mną, gdy pierwszy chciał mnie poznać

jesteś moją kukiełką, moje trzecie imię Klątwa

jesteś małą igiełką, nikt nie widzi Cię, choć malec

w końcu wku*wi się i wbije Cię w środkowy palec

w księdze ""Skargi Zażaleń"" nie zobaczysz moich wpisów

żalić się? Mam wyje*ane, żal mi długopisów

chcesz, płacz mi na ramieniu i myśl ""ale go ranię""

W krainie mlekiem i wodą płynącej

Pewnego dnia obudziło się słońce

Mały człowiek wykluł się z promienia

Pewnego dnia wielki świat oniemiał z wrażenia

Ale nikt nie wie, że malec z brzuszynia

Swoją intryżkę po cichu wyczynia

Wkrótce się dowie mama wraz z tatusiem,

Że nie przyjdzie na świat czekany maluszek

Nie będą nigdy kwilić doń w półsłówkach

Polski święty, Polski święty z codziennością się mozoli -

- Pospolity szary człowiek, polski święty...

Spóźniona od rana,

Bez przerwy zaspana,

A malec w wózeczku wciąż płacze,

Więc szepce do ucha:

Maleńki, posłuchaj,

W niedzielę pójdziemy na spacer...

Po pracy znów biega,

Spuchnięte powieki, policzki zalane łzami

Chciałby żyć normalnie z normalnymi rodzicami,

ale może tylko chcieć, częściej widzi twoją pięść,

Złość i gniew w tym wyrasta za to mógłbym cię pochlastać,

I nie mrugnąć przy tym wcale, czym zawinił taki malec,

przecież na świat cię nie prosił po co wpoisz w niego ty,

Potem na świat wynosi, a ty dajesz mu nienawiść,

Zamiast ojcowskiej miłości, brak czułości i uczuć,

Ciebie mógłbym wypatroszyć, dziecku mogę tylko współczuć,

bo choć pociecha rośnie jak dąb,

ale na Olimp Hercules wstęp wzbroniony ma,

O ząb już zgrzyta ząb

zdradzieckie łoże ściele mu stryj,

lecz malec nie jest byle kim,

zaprawdę wierzcie mi,

o, wierzcie mi!

Odpadasz w eliminacjach ja jestem w ścisłym finale

Ty masz swoje rozwiązania na mecie stały bywalec

I nie robisz nic z tym tkwisz w tym jak muchy w kale

Znów karetka na sygnale, znów szpitalną widze sale

Widze jak ze mnie był malec, wszystko robiłem za pare

Dziś nagrywam te wokale, wypierdalam ponad skale

I za nic z tąd odejde jeszcze swoje tu odwale

Ref. -Iskra/Czepas 3Styl

Wstań z ławki, ogarnij się

by nie stracić tego, co już masz,

tylko więcej zyskać, więcej zyskać!(x2)

Chciałbym znaleźć złoty środek na partactwo i chorobę,

chciałbym móc wojnom zapobiec i złych zdarzeń zmienić obieg, chciałbym być jak człowiek,

który strachu nie zna wcale, chciałbym być jak malec, co nie patrzy na detale!

Chciałbym kiedyś zmądrzeć, z uśmiechem witać każdy dzień,

w końcu dojrzeć, o nic nie martwić się!

Chciałbym wierzyć stale i choć wierzyć nie przestałem,

chciałbym widzieć siebie, wierzącego właśnie w Ciebie.

dusza krzyczy go, go, go,

a rozsądek no, no, no,

lecz to teraz nie ma chłopcy już znaczenia.

III Syn mnie przerósł o trzy cale,

a niedawno taki malec,

jest podobny tylko do mnie każdy powie.

Czasem widzę kiedy w bramie

coś tłumaczy swojej mamie,

ja nie słucham, lecz wszystkiego też się dowiem.

Patologia za dnia, nocy- między starymi haje

Z góry tej kurwy, los zapodaje

To nie rozwiązanie rozwiązaniem jest walka

A ty sie poddajesz!

Chartuj swój charakter i nie dawaj za wygraną malec

Nad Betlejem gwiazdka, pulchna i odświętna

Już umyła w chmurkach rączki i oczęta

Żeby tam w żłóbeczku, malec jak okruszek

Spojrzał na nią pierwszy jak na bratnią duszę.

Ref.: No a ten aniołek najładniejszy

Biegnie tam w ubranku swym najbielszym

Biegnie tu, rozchmurza ciemne chmury

Czy to ten malec sprzed lat paru

Tak urósł czy nie dziwne to?

Ja w duszy swojej dzieckiem widzę go...

Ranek,

Wieczór,

Timon: Czy to ten malec sprzed lat paru?...

Pumba: Tak urósł, czy nie dziwne to?...

Timon & Pumba: Ja w duszy swojej dzieckiem widzę go...

Ranek - wieczór.

Wieczór - ranek.

Pamięta o swojej matce i ciągle ma jej za złe, że nie broniła się dopóki miała okazję,

Myśli o swoim bracie,

Urwał się im kontakt,

Próbuje go odnaleźć, ale sprawa nie jest prosta,

Czy tamten dawny malec sobie daje jakoś radę,

Zostały jej po bracie tylko stare fotografie.

Ref.

Wiem co czujesz, bo przeszłam to samo co ty,

Widziałam bójki, kłótnie, krew, lamentno i łzy,

wciąż płaczesz? ale tylko już tylko ze szczęścia

płacz, nie wstydź się łez, powstań [x4]

może powiem Ci jak ja sobie radzę

parzę herbatę, kładę podkładkę na blacie

zrzucam ubranie, pluskam się w wannie jak malec

słucham Sade, puszczam chandrę w niepamięć

gorzej w pogodę, poznaj meteoropatę

sny na jawie, zdycham centralnie na kanapie

bierze sen, gadam wspak, wpadam w trans

Żar lał ciekły asfalt na głowę,

kleił miasto i myśli jak sen

Mój stan wiele zbyt nie stanowił,

gdy zły refren jak noc dopadł mnie.

Hej-hej, krzyknął z rowerka malec,

A Szwed walnął mu znów pięścią w nos

Tak, tak, dobrze wiem, co słyszałem,

gdy na karku chłód jeżył mi włos

To znowu nie tak, jak chcę

Umieram niczym kwiat w słońcu bez wody,

Tlen już nie wystarcza, pragnę Ciebie, twojej urody,

Jestem młody! Oooo tak, być może to jest znak,

Młodość, tak już ma musi się wyszaleć,

Kochać pragnie każdy, starzeć a nawet malec,

A świat nie ma znaczenia, gdy masz sny i marzenia,

Posłuchaj to miłość i wolność w beacie ukryta,

Kłamstwem się brzydzi, jest tylko z prawdy uszyta,

Bo płynie prosto z serca gorącego,

kim chcesz być fakt szkoda, że często los taki

przykry, że nie tylko w Ruandzie sąd na ciele

wykrył rany u dziewczynki i u chłopca lub że

ojciec potrafił zabić za browca no nie

trzeba coś zrobić z tym aby malec się śmiał i

spokojnie śnił, marzył o karierze i też by mógł

żar nienawiści zamienić w lód wiem potrzebny cud

żeby życie jak miód było słodkie polskiej

młodzieży milenium dlatego pytam kto znajdzie

Ona stoi za bufetem jak Martyna Jakubowicz

To już standard henesi, na pewno się ucieszysz

Chcesz ze mną zgrzeszyć, jesteś pewna? przemyśl!

Ja stały bywalec, gram koncert, zgarniam szmalec

Być wielki nie malec, grać ten rap doskonale

Zapewniać wygrane, nie przegrać, to na stałe

I żyć ze świadomością, że się nigdy nie powalę

Ok, ok, wszystko w porządku, pięknie

Żyć pełnią życia, jak każdy kiedyś zdechnę

Bo nie była taka mocna, by się przeciw tobie zwrócić

Przyniósł wstyd swemu miastu, a skurwysyn jeszcze sapie

Wróciłeś z tych wakacji? No to do zoba w Warszawie

Był na wczasach po sezonie, panie gwiazda, jak ci nie wstyd?

Gdzie ten przepych jest?, Gdzie ten styl? Słaby malec w tej Tunezji

Tak bardzo cię wkurwia, że zarabiam szmal z muzyki?

Bo sam nieudacznik musi chałturzyć w TV

Powiedz dokąd zaprowadzi cię ten beat?

Powiedz mi co po nocach tobie się śni?

Ona stoi za bufetem jak Martyna Jakubowicz

To już standard henesi, na pewno się ucieszysz

Chcesz ze mną zgrzeszyć, jesteś pewna? przemyśl!

Ja stały bywalec, gram koncert, zgarniam szmalec

Być wielki nie malec, grać ten rap doskonale

Zapewniać wygrane, nie przegrać, to na stałe

I żyć ze świadomością, że się nigdy nie powalę

Ok, ok, wszystko w porządku, pięknie

Żyć pełnią życia, jak każdy kiedyś zdechnę

bo nie była taka mocna by się przeciw tobie wzrucić

przyniósł wstyd swemu miastu a skurwysyn jeszcze sapie

wróciłeś z tych wakacji no to do zoba w warszawie

był na wczasach po sezonie,panie gwiazda jak ci nie wstyd?

gdzie ten przepych jest?gdzie ten styl?słaby malec w tej Tunezji

tak bardzo cie wkurwia że zarabiam szmal z muzyki?

bo sam nieudacznik musi chał dużyć w TV

Powiedz do kąt zaprowadzi cie ten beat?

Powiedz mi co po nocach tobie się śni?

Pod jedynką on do lustra szczerzy mordę,

pod dwójką ona dupsko pryska oksykortem.

Numer trzy potem szykuje flotę na ten balet,

to jest ta noc lakierki trzyma w futerale.

Malec pod blokiem już się grzeje on idzie,

z kumplami na przytupówę w remizie.

Cztery, pięć Ania i Basia obie bez matur,

na wieczór ustawione z gośćmi z szatu.

Anie sponsoruje tatuś Basia zdejmie pingle,

Ta gra nie jest dla mnie nic warta ziomuś, dla mnie to moc i siła,

Zjem każdego łaka, łaka ,eee #shakira

Trzeba dać ogień, so fresh so clean, trzeba mordy zrobić to teraz,

Bo fresh chyba byłem naprawdę od zawsze, a klin jest tu moim ziomkiem co melanż.

Czuję się jak malec gdy patrzą na mnie i liczą moje niepewne kroki,

Sapiesz do mnie kurwo? ASAP jak Rocky.

I mi nie tłumacz, bo twoje gadanie, dla mnie to ""too much"", sranie w banie,

Tych typów spuszczam w kiblu razem z dorobkiem płyt, które znacie na pamięć.

Ref:

Wtedy na pierwszym jamniku grałem pierwszą taśmę

""Schody do nieba"" Zeppelinów, którą dał mi brat, wiesz?

Chciał mnie nauczyć kilku riffów, wziąłem tą gitarę

Nie polubiłem gryfu, po dziś dzień mu mówię - sorry Darek

Rosłem jako skromny malec, stawiałem dalej kroki

Przed ósmych klas balem, byłem dumny, palę jointa

Środkowy palec coraz częściej stawał się dewizą

Złe towarzystwo - narkomani, jak cię widzą tak cię piszą

Jak gdzieś słyszą to nie zrobią głośniej

Wtedy na pierwszym jamniku grałem pierwszą taśmę

""Schody do nieba"" Zeppelinów, którą dał mi brat, wiesz?

Chciał mnie nauczyć kilku riffów, wziąłem tą gitarę

Nie polubiłem gryfu, po dziś dzień mu mówię - sorry Darek

Rosłem jako skromny malec, stawiałem dalej kroki

Przed ósmych klas balem, byłem dumny, palę jointa

Środkowy palec coraz częściej stawał się dewizą

Złe towarzystwo - narkomani, jak cię widzą tak cię piszą

Jak gdzieś słyszą to nie zrobią głośniej

1. Mam ogromny walec, wyglądam w nim jak malec

Gdy siedzę w kabinie to czuję się jak w młynie

Gdy mi się zepsuje to go zreperuję

A jak nagle stanie to go popchnę!

Ref.

I choć mieszkam sobie w bloku mała łza się kręci w oku,

bo tej willi moja klasa mi zazdrości.

REF:W naszej klasie, w naszej klasie,

poznasz Krzysia i przypomnisz sobie Basię.

Tu poczujesz się jak malec z podstawówki.

Włóż mundurek, nałóż swe podkolanówki.

W naszej klasie, w naszej klasie,

tutaj wisi moje zdjęcie -

cienkie w pasie.

Ze snu zerwany wlepiałem wzrok zaspany w mówiące ściany

Słyszałem głos kobiety nadęty facet krzyczał bez przerwy miał nerwy

Płacz dziecięcy niewyraźny choć tak ważny dla tysięcy rodziców

Tutaj był zbędny nie jak spirytus i goście

Ja owinięty w pościel myślałem bogu ducha winny malec, po co komu łzy wylane

Pytanie za pytaniem przecież mogłem to być ja u mnie arkadia tam impra trwa

Huk szkła łamane krzesła słyszałem jak prosił lecz nikt nie przestał

Rano widziałem go pod brama z podrapana twarzą

Siedział na piłce pamiętam na rączkach sińce miał

Mimo to zawsze boleśnie doświadczamy

Że nic nie jest wieczne, życie jest niebezpieczne

Sam mówiłem, że moje życie będzie krótkie, ale zajebiste

Dla życia środkowy palec nim ten palec zwichnie

Po nowotworze jeszcze malec błyśnie

Ciągle myślałem, że już go nie mam, ale 35 i mam remisję

Znaczy od 31 lat mam go w remisji, na płuca przerzut

A myślałem, że na bank jestem czysty

Jest nieoperacyjny, więc mój rzeczy stan oczywisty

Energię wyzwala, palę blala, wiem co czujesz

Zapamiętujesz to jak w szkole

Ja, wagaruję, żeby było miło, jak Bolec

Tak, aby system mógł polec

Mój, palec, nie po to by ssał go malec

Bo, swoje stale, walę dalej jak zgagi smalec

Nie balet, rap brudny jak miejski szalet

No bo to, nie kabaret, ja widzę więcej wad niż zalet

Ty, to zalew hip-hopolo, kumasz?

Dziesięcioletni dzieciak pochował ojca z matkom

Człowiek uczy się na błędach droga kręta koniec letarg

Lojalność szczerość honor to prawdziwość człowieka

Dobra z historią nie zwlekam dzieciak został sam jak palec

Wokół cały bród świata a w środku jeden malec.

Wiele życia kalek, nie mający barbie lalek

Klocków lego z domu złego tylko pijackie wojaże.

Sam też coś kojarzę bo bez ojca wychowany

Chociaż jedna krew w nas płynie zostaniesz rozjebany

z nałogu sie wydostać

-nie masz wiele szans

-nie masz wiele szans

1 zwrotka:

Malec wała na wale stale wale ale

pewien malec o którym wspomniełem już

zapomniał zapomnieć o banale tuż tuż

żerowanie na kasie

przy nim każdy dobrze ma sie wiem

Rozrzucona na dywanie

Kolorowych klocków garść

Cisza, jak makiem siał

I skupiona malca twarz

Kiedy dzieci układają

Z wielkich marzeń mały świat

Wtedy są z nami za pan brat

Życie z klocków Lego

Samotność długa lista,

siedzę na drewnianym krześle i widzę jak ucieka ciągle jedno od drugiego.

Dwudziesty czwarty marca, dzień chłodny jak zwykle,

wiatr gra walca, świat zaraz zniknie.

Patrz na tego malca, samotnie kopie piłkę,

sam sobie wystarcza, tak trenuje zmyłkę.

Ona gdzie indziej, inna kultura, język.

Sama stoi w windzie, sama jak rówieśnik.

On po lewej muru, Ona po prawej stronie,

Samotność długa lista,

siedzę na drewnianym krześle i widzę jak ucieka ciągle jedno od drugiego.

Dwudziesty czwarty marca, dzień chłodny jak zwykle,

wiatr gra walca, świat zaraz zniknie.

Patrz na tego malca, samotnie kopie piłkę,

sam sobie wystarcza, tak trenuje zmyłkę.

Ona gdzie indziej, inna kultura, język.

Sama stoi w windzie, sama jak rówieśnik.

On po lewej muru, Ona po prawej stronie,

Dlatego się tniesz gdy mówisz o starej szkole.

Mega przypał koleś, wiem to sentyment,

Bo jej jak i swojej jeszcze nie zaliczyłeś.

Historie tak, wszystkie są z palca,

Bo wróżka jeszcze nie tknęła twego malca,

Więc nawijasz że się bujasz po bibach,

To niemożliwe bo na wszystkich bibach bywam.

Słyszysz jak lecę? Totalny chillout,

A ty chyba się za bardzo spinasz.

Jak o tych, którzy już odeszli, których nie ma wśród nas

Nos czerwony, czerwony od kłamstw, ja kieruję tylko sobą

Przezwyciężyć strachu nie mogą dzieci

Im wpajane złe nawyki znów

Szepty, głosy polityki, sędzia skazał malca, mają wtyki

Oczy mówią dużo, szacunek czy pogarda

Od nowa oczyszczony, bo skoczą do gardła

Wiedzą, że się poddasz, a ty padasz jak kłoda na glebę

Dzielę się chlebem, bo tak mnie nauczono

To dedykacja dla każdego mego malca

Na wakacjach nowa akcja sprawdzaj

Starczy piłka , by walczyć i grać

Ej , marsz czy kiwka , kilka kroków na przód

Na przód życie jest Twoje

Przykładowa impreza, przypadkowa panna

Wypadkowa spotkania – przypał w roli malca

Żaden z nich już nie dojdzie do celu zbyt łatwo

Nikt nie chciał być ojcem, nikt nie chciał być matką

Mam zioma, który rucha co dzień

W domu, w parku, w samochodzie

Będziemy grali i wszyscy będą walnie hasali

A ja chcę tylko żeby pamiętali

Pamiętaj!

Pamiętaj! Nigdy nie pokazuj palcem,

Byś nie był malcem, zakalcem co zginie w walce, marnie

Pamiętaj! Nie ujdzie ci to bezkarnie,

Zanim siądziesz na tą zjeżdżalnię dwa razy pomyśl

Jak Nowy Tomyśl, plecie koszyki, pleciesz androny

Chcesz mieć wyniki? Nie kłam! Będziesz skończony.

Wierzę w zasady, wyznaję pewną wartość

Przez te zasady balansuję nad przepaścią

A sukces sprawia tylko satysfakcję

Gdy suchą nogą przechodzę kolejną sytuację

Nigdy nie byłem zbytnio ułożonym malcem

Dzięki temu zebrałem już bagaż doświadczeń

Poglądy zawsze wyrażam bez żalu

Ale nienawiść posiada dużo więcej wymiaru

Ref. Znam takich co za innych by życie oddali

1. Dziadek nasz uwielbiał psoty,

Bo figle w głowie ma , kto malcem jest,

A kto na wsi był dawno wie już o tym,

Że nie ma to , jak spokojna wieś.

Ref. : Duduś , Ferdek , Tasia i Mela

Na wsi mają swój ukochany dom,

1991 rok, dzień 13 marca

Żyrardowski szpital, za 15 osiemnasta

Pierwsze światło dzienne widziane oczami malca

I ziemia jest bogatsza o jednego mieszkańca

Dziś, dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień

Ale nie cofnął bym zegara nawet minutę wstecz

Póki za wydechem wdech i serce pompuje krew

Czuję jak ciśnie under-raper sport na wierzch (?)

Ka do eN - na razie embrion jak Tet

Ale rodzi się legenda na centro, wiesz

Rób swoje, możesz stać albo biec

Możesz walczyć z systemem jak Malcom X

Goście widzą klatkami, bo na klatkach przyjmują

Klatkami chmur, z których nie pada deszcz

Rafał dał bit legendę jak kiedyś

Kasety, gdzie Skandal i WYP3

Wiatr unosi wyżej, cel podróży bliżej/

Tuzin trosk wróży czas rokrocznie/

Czemuś wyższemu ma to służyć widocznie/

Ja upadam, podnoszę się i walczę/

Chce kiedyś umrzeć wielki, póki co to jestem malcem/

Ci co mnie znają mówią o mnie – dobry ziomek/

Moje serce mocno dudni na równi z metronomem/

Jeśli masz cel no to wybierz dobrą stronę i/

Przyłącz się do mnie zanim świat ogłosi koniec/

Palili fajki pili wódkę no chlej penerze

Skończyło się to w nocy któregoś dnia

Lecz nie całkiem pusta melina została

Po paru godzinach z wielkim kacem

Obudził się facet zwany Malcem

Nie było wódki był bardzo zły

Trzeba dziś ruszyć na łowy

Wyszedł z meliny w środku nocy

Zebrał ze sobą parę kocy

Ref.

N nienawiść stop chłopaku, P przestań dziewczyno mówić o strachu, W wydobyte dla własne słowa M masz dowody ,że warto kochać .

N nienawiść stop chłopaku, P przestań dziewczyno mówić o strachu, W wydobyte dla własne słowa M masz dowody ,że warto kochać.

Dembuś:

Nadszedł dzień pogrzebu ,każdy w bólu pogrążony nad mała trumienka bukiet kwiatów złożony , w kościele wielka cisza słychać upadanie łez: smutek, żal i rozpacz tylko to widoczne jest nikt nie może się pogodzić z tym co się stało czemu tego malca życie tak skarało chodź by się tak chciało to czasu się nie wróci kochana pani Maria w myślach sobie mówi ulubiona bajeczkę która Piotruś strasznie lubił chciała by bardzo w ramiona się w jej tulił. Matka razem z ojcem docenili co stracili pluli sobie w twarz też znienawidzili nie było nawet czasu by się z nim pożegnać powiedzieć sobie kocham cię złe myśli odegnać teraz już za późno w pokoju niech w spoczywa może już odetchnąć ciężar życia już wydźwigał.

Ref.

N nienawiść stop chłopaku, P przestań dziewczyno mówić o strachu, W wydobyte dla własne słowa M masz dowody ,że warto kochać .

N nienawiść stop chłopaku, P przestań dziewczyno mówić o strachu, W wydobyte dla własne słowa M masz dowody ,że warto kochać.

Woro:

Ref.

N! Nienawiści stop chłopaku. P! Przestań dziewczyno mówić o strachu. W! Wydobyte dla was te słowa. M! Masz dowody na to, że warto kochać .

N! Nienawiści stop chłopaku. P! Przestań dziewczyno mówić o strachu. W! Wydobyte dla was te słowa. M! Masz dowody na to, że warto kochać.

Dembuś:

Nadszedł dzień pogrzebu, każdy w bólu pogrążony. Nad małą trumienką bukiet kwiatów złożony. W kościele wielka cisza, słychać upadanie łez. Smutek, żal i rozpacz, tylko to widoczne jest. Nikt nie może się pogodzić z tym co się stało. Czemu tego malca życie tak skarało? Chodź by się tak chciało, to czasu nikt nie wróci, kochana pani Maria w myślach sobie mówi ulubiona bajeczkę, którą Piotruś strasznie lubił. Chciała by bardzo, by w ramiona się jej wtulił. Matka razem z ojcem docenili co stracili. Pluli sobie w twarz, wręcz znienawidzili. Nie było nawet czasu, by się z nim pożegnać. Powiedzieć ""Kocham Cię"", złe myśli odegnać. Teraz już za późno, w pokoju niech spoczywa. Może już odetchnąć, ciężar życia już wydźwigał.

Ref.

N! Nienawiści stop chłopaku. P! Przestań dziewczyno mówić o strachu. W! Wydobyte dla was te słowa. M! Masz dowody na to, że warto kochać.

N! Nienawiści stop chłopaku. P! Przestań dziewczyno mówić o strachu. W! Wydobyte dla was te słowa. M! Masz dowody na to, że warto kochać.

Woro:

Ale, wracając do sprawy,

To stryjasek tes jest klawy,

So patsy na mnie ukośnie

I mówi: - Basia nam rośnie!

Pamiętam, jak była malcem!

I sturka mnie psy tym palcem,

A potem sybko oddycha,

Znowu sięga po kielicha,

Powącha, do dna wychłepce

Strofuje mnie sąsiadka gdy ze szkłem wystawiam worek

Zamiast szalika ja dziergam nocami

Te wersy na bitach by słuchać ich strugami

Nawet gdy przegrywamy w walce z oczekiwaniami

To i tak malce będą dumne bo nikt nie ma takiej mamy

Kiedy sufit się wali

Kiedy pali się podłoga

Kiedy pobite gary

No i nie masz gdzie się schować


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga