Alfabet słów:

Słowo Mary w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery M: monarchista, Mikołajowie, monarcha, mona, marihuana

Kto w Polsce śpiewa o Mary ? To między innymi Andrzej Dąbrowski, Harcerska, Wojskowa. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Hej! Wódko, wódko, wódko czerwona!

Któż cię wódko będzie pijał,

Jak ja będę Mochów bijał?

Hej! Wódko, wódko, wódko czerwona!

Maryś, Maryś, Maryś kochana!

Hej! Maryś, Maryś, Maryś kochana!

Któż cię Maryś będzie kochał,

Jak ja będę w wojsku szlochał?

Hej! Maryś, Maryś, Maryś kochana!

Mary Ann, Mary Ann...

Tylu naraz serc bez strachu

nie znał dotąd Dziki Zachód,

Tylu koltów, co za chwilę będą grzmieć,

Mary, Mary Ann, kochanie,

tu za chwilę coś się stanie,

Wsiadaj w pociąg i gdzie indziej może jedź.

Ta mieścina jest zbyt mała,

by to wszystko wytrzymała,

Wychowawców mają... w domu

Wychowawców mają w domu

Niepotrzebni są nikomu

Nie umieraj...

Maryś, Maryś, moja Maryś

Maryś nie zamiataj izby

Bo po izbie lata mucha

Ona wpadnie ci do ucha

Nie umieraj...

Wychowawców mają... w domu

Wychowawców mają w domu

Niepotrzebni są nikomu

Nie umieraj...

Maryś, Maryś, moja Maryś

Maryś nie zamiataj izby

Bo po izbie lata mucha

Ona wpadnie ci do ucha

Nie umieraj...

1. Bilon

A Mary, Mary, Ah, piękna Mary, Mary,

Człowiek jestem szczery więc,

powiem Ci bez ściemy,

że pełnaś uroku,

co noc mi dajesz spokój,

Spotkałem znów kolegów swych, co lubią dawać w gaz,

po piwku tylko miało być, bo rano trzeba wstać.

Wypiłem jedno, drugie lecz złapałem na nie smak,

do domu jeszcze zdążę, więc poszedłem z nimi chlać.

O Mary, Mary nie złość się, tak bardzo kocham Cię!

Mężczyzna czasem musi wyjść z kumplami napić się.

O Mary, Mary nie bądź zła, daleko mam do dna!

Wypije jeszcze kilka piw, a Ty się połóż spać.

Łobuzie jeden nie mam sił już słuchać Twoich kłamstw,

Wczoraj łach, mundur dziś!

Ściśnij pas, pora iść!

Ruszaj, Pierwszy Korpus nasz,

Spoza gór i rzek - na Zachód marsz!

Czekaj, Maryś, nas -

Niedaleki czas,

Gdy zmora przepadnie zła,

Będzie radość aż błyśnie w oku łza...

Nie płacz, Maryś, nie -

We dnie i w nocy coś we mnie krzyczy,

że nic na świecie już się nie liczy

i żadna chwila nie jest przyjemną

od czasu, kiedy nie jesteś ze mną.

Zagłuszyć muszę dni pustych mary

i smutku obłok odpędzić szary,

niech krzyk mój siłą echa wzmocniony

popłynie w świata najdalsze strony.

Krew w skroniach tętni jak morskie fale,

Nie wspomnę o tekstach i kiepskim flow

Pow, Pow, Chyba zaraz zniknę stąd łoł

To chwila ironii tylko, żartowałam

Kocham robić im na przekór, a więc ciągle działam

Czary mary kici kici dajcie mi jeszcze więcej

Wasze ostre słowa zjadam coraz częściej

Tyle już pracowałam, że jest to bezcenne

Czy można chcieć jeszcze, jeszcze, jeszcze więcej

Czuję smak zwycięstwa między tymi co tchórzą

-Co jest?

-Weź mi powiedz coś, gdzie są te dni które nie wrócą, powiedz mordo.

-Trzeba patrzeć w przód i tylko w przód.

Dostałem od Boga dary, by nie puszczać z japy pary,

by nie jak nocne mary mieć nieodsiedzianej kary.

Kar się namnożyło, choć było ich znacznie więcej,

jak z takim podejściem żyć? z pewnością na prędce.

Dostałem dar od Boga, moja rodzina,

moja matula, rodziny głowa, historia zawiła.

Wsiąkł jej stres

Za mało pary jest już w nas

Choć na trzy pary

Żeby z losem móc się brać za bary

Więc my pas, na czary mary nie czas

Nas jest trzy pary, nas jest sześć

To nie do wiary

Któż poważne chciałby mieć zamiary

By nas zjeść

Rozpierdala myśli twe

Zwierasz pieść z radością dziką

Krew i wódkę spijasz z niej

Dziwisz się, ze to smakuje

Krwawą Mary z dłoni chlej

Rozpierdole wszystko wkolo,

potem sam powiesze sie

I nie wierz nikomu, rzadko ufaj sobie,

zaśniesz na moment, obudzisz się w grobie,

Odbijało się w jej oczach

I płynęło w słodkiej pieśni.

Więc mnie zawsze przy jej boku,

Wpatrzonego w jej oblicze,

Kołysały śpiewne mary

Czarodziejskich brzmień słodycze.

Czegom uchem nie dosłyszał,

Czegom wzrokiem nie doczytał,

Tom z usteczek koralowych

O-ho, hello, Mary Lou, jak się masz

Och, jaki wiatr cię przygnał właśnie tu?

O-ho, hello Mary Lou, taki już świat

Strony dwie medal ma, Mary Lou

W drodze od dziesięciu dni

W małym zachodnim miasteczku,

Nad rzeką Rio Grand.

Na pościelonym łóżeczku

Śpi śliczna Mary Brown.

Wszyscy kochają tą Mary,

Bez niej nie pełny jest świat.

Kocha ją Dicky i Gerry,

Tom, Terry i jego brat.

Słowami, nogami, rękami w ryj damy tutaj!

Gdy halny dmucha trza gdzieś zabaciarzyć,

Ucieka kostucha gdy górale idą na baby,

Żadne z nas Dziady, daleko do Mickiewicza,

Ee, Cheboj Maryś, uwidzis prowdziwego zbójnicka!

Piykne dziewuchy, nose śwarne góralki,

Niosą bunc, oscypki i kwaśnicy pełne garki,

Klimat góralski, poznaj go bliżej,

Chcesz wpaść na wesele? Weź sobie urlop na tydzień!

Co tego jest przyczyną?

Zobaczysz sama dziś.

Chyba się trochę boję...

Nikomu nie mów nic.

Czary... Mary...

Co to?... Kto to?...

Duszek w głębi

Szczerzy zęby.

Czary... Mary...

super żel skręca mnie

zakładam na me gały

siory okulary

by stare jare

straciły kolor mary

i choć nie mogę zasnąć bez twojego brzmienia

sens istnienia ciągle mnie ściemnia

otwieram dziś oczy bez twojej pomocy

już się nigdy nie dam tak zaskoczyć

Czarowniku mój tu są lepsi niż my

każdy ma swój strój robi fajniej niż Ty czary mary (czary mary!)

wynik dwa i dwa, trzy i, jak masz chęć,

a jak trzeba to może także być pięć czary mary (czary mary!)

znają zegar tu i kalendarz lecz

coś tu nie gra bo czas nie biegnie wstecz czary mary (czary mary!)

Czyżby opary marihuany tak działały,

że przez samo wdychanie taką jazdę dały [x4]

To nie czary-mary tylko ganji opary

Snują się po pokoju wyszukując ofiary

Ty nie palisz? (nie) przecież jara tyle wiary

Przez taką postawę nie unikniesz kary

Zdziwiona twarz faceta, który przecież nie jarał

Fatamorgana stan uniesienia klatka 25 tutaj nic się nie zmienia

Tutaj życie inaczej, tu ziszczają się marzenia

Dla wszystkich szanujących się leń śle pozdrowienia

Pięść do pięści z tymi co na co dzień

Wiem że pale mary, nie jestem tego godzien

Boże! Nie jestem z tych co chodzą po ulicy z nożem

Mam długopis i kartkę a więc rymy tworze nie najgorzej

A może by tak spalić po śniadaniu lufę?

Przemo ma towar, uzupełniamy się z mym druhem

Jak za czasów Beat Squadu pamiętacie? - pamiętamy,

Pijemy zdrowie mamy, bo jak mamy to pijemy,

Parę piw, parę batów, parę słów ze sceny,

A dzisiaj w planach wizyta na Koziegłowach,

Będzie dobry balet, Mary Jane i mocny browar.

ref. 2x

Prosimy o zapięcie pasów, bo to laidback,

Jak za starych dobrych czasów i nie wejdę,

Tam gdzie jest dużo hałasu, tylko będę,

(Czarny)

Mary Jane mój umysł już unosi, w inny wymiar mnie przenosi.

Ja i moje myśli to są z dymu czaszki,

Odlotu, igraszki, sensacja po joiach (?), cała trawa moja.

Czy ty kochasz Mary Jane tak jak ja ?

Moja mowa, nie dokona nigdy złego słowa.

Kiwa z uznaniem glowa, widac, ze ma dobry gust

Zaraz zacznie tanczyc, taniec faluj z Wasyl

Od razu po nim widac, ze towar jest pierwszej klasy

Nasza klatka pelna ludzi, choc pala tylko niektorzy

Uchylone drzwi wejsciowe, widac jak Mary sie chmurzy

Stezenie Jumanji jest tutaj tak potworne, ze

Nawet psy odzyskuja swoja dawna forme

[Refren]

[Wers 3]

Na tych prawdziwych Rafi pomysł ma przedni

Pierwszej klasy, wiara, zrzućmy trochę kasy

Zakupimy trochę worów, wypalimy bez oporów

Dla takich chwil żyję, gdy palę i piję

Gdy dym Mary Jane w mojej głowie się wije

Więc zamknąć kurwa ryje, z nami jara cała wiara

Z nieba leje się gara, idę przypalić, nara.

Chwile takie w życiu są, kiedy mile spędzam czas

Kiedy nie brakuje was, kiedy lufę wypełnia grass

Ref.: Ali Baba, Sala Maia, Sala Ma, czary - mary, tysiąc i ta jedna noc.

Ali Baba, Sala Maia, Sala Ma, hokus - pokus.

Za karawaną po wydmach kroczę ja.

Witaj księżycu, co w oczach gwiazdy masz.

Pani pustyni, oazę pokaż mi, wśród piramid tak bardzo chce się pić.

co o swą kobiecość nie dba, na głowę pierdolnięta,

między udami jarmark, w robieniu lachy Harvard,

tylko w kwestii komu tydzień temu pamięć marna,

szacunek prawdziwe damy, za was zdrówko tu łykamy

z BT chłopakami w górę kielonek od Mary

1. Maryśka jest panna ma dupę jak wanna

I kochać się z nikim nie chce

Ma nogę jak belę i dosyć gładką cerę

I minę jak głupie ciele

2.Dwa ciała na przodzie jak dynie w ogrodzie

Znaczy cały świat.

W lecie człowiek dosyć ma spiekoty

I żłopania piwa dla ochłody.

Gdy po uszy miejskiej mam duchoty

Biorę Maryś na jagody w las.

Chodź, Marysiu, na pieszczoty...

Gdy nadejdzie wreszcie jesień złota

Na prawdziwka wezmę ją do lasu.

Po sezonie mija mi ochota

Czy pamiętasz, moja Maryś,

Jakem tobie wsadził,

Pierścioneczek na twój palec,

Hej, jo się nie bawił.

Czy pamiętasz moja Maryś,

Co nie ma chałupy.

Co to za dziewczyna,

Co nie daje... wina.

oj dana...

Cieszy się Maryśka,

Że jej cycki rosną.

Przedział też ją swędzi,

Będzie dawać wiosną.

oj dana...

Co to za gospodarz,

Co nie ma chałupy.

Co to za dziewczyna,

Co nie daje... wina.

Cieszy się Maryśka,

Że jej cycki rosną.

Przedział też ją swędzi,

Będzie dawać wiosną.

Widać ci to, widać,

Oj, dana...itd

Co to za gospodarz, co ni mo chałupy,

Co to za dziewczyna, co nie daje wina.

Oj, dana...itd

Maryś moja, Maryś, coś ty za niechluja,

Że przy mojej mamie trzymasz mnie za ramię.

Oj, dana...itd

"

Używajmy póki czas,

Bo za sto lat nie będzie nas.

Siekiera, motyka, piłka, młotek,

Chodżże, Maryś, tu za plotek.

Siekiera, motyka, piłka, gwóźdź,

Puść się ze mną, Maryś, puść.

Co użyjem, to dla nas,

Bo człowiek żyje tylko raz.

Ludzie jak naćpani żyją odizolowani

W hermetycznych światach pozamykani za nic

Nie skończę jak oni, nie dam w kleszcze złapać się

Tej powolnej agonii bez nadziei, bez wiary

Przemierzają miasto zdezelowane mary

Totalna pustka otacza nas stary

Aby nie zginąć razem trzymajmy się za bary

Kurwa kosmos nawet nie jest tak bezkresny

Widok przyszłości beznadziejnie żałosny

W miasteczku Knox pewnego dnia

Zdarzyła się szczęśliwa historia ta:

Do Mary Lou przyjechał ktoś,

Na głowie miał cylinder jak wytworny gość.

Błyszczących rząd guzików miał,

To był kominiarz Johnny, chłopak na schwał.

Gdy dawał Mary Lou kosz pełen bzu,

Czy wiatr łamie drzew konary:

Zawsze, wszędzie głos jej słyszę!

O! to pewno, pewno czary!

W dzień się myślą przy niej stawię,

W nocy kształt jej biorą mary:

Ona przy mnie w snach, na jawie!

Jestem pewny, że to czary!

Gdy z nią śpiewam - czuję trwogę;

Gdy odejdzie - żal bez miary;

Jak tu sprzątnąć wszystkie dutki, żywot twardy i za krótki

Ja za wodą, ty za wodą, jak jo ci twe serce oddom

Ja za wodą, ty za wodą, jak jo ci twe serce oddom

Podom ci je na listeczku, że me serce w ogródeczku

W ogródeczku mojej Mary co mo dutków od cholery

Hello Haneczko, hello Haneczko, amerykańska gra

Jednemu weźmie, drugiemu da

Hello, hello, tra la la, amerykańska gra

I zadowolony że na sile wzrasta,

przekaz stołecznego miasta i naszego państwa.

[Bonus RPK]

Biorę to na bary, zielone dolary,

To nie czary mary, Osiedlowy zarys,

dużo wiary w ludzi, odsłaniam kotary,

pierdolę policje jak heleny ćwiary.

Wyprawy, najebki, znika obraz szary,

szczam na przesteleńców i na lambadziary,

To za ziomów, którzy są tego godni

Kojarzysz to od spodni marki dżinsy

Wiesz cin cin to zwierzęcy instynkt

Korek odpalił gorąco jak Hawai

Ten numer na fali wiesz jak ich mary

Lekko się pieni, ale smak słodki

Na nic go nie zamienisz joł, więc go dotknij

Butelka sszroniona

Brx onar cc to jakby o nas

To za ziomów, którzy są tego godni

Kojarzysz to od spodni marki dżinsy

Wiesz cin cin to zwierzęcy instynkt

Korek odpalił gorąco jak Hawai

Ten numer na fali wiesz jak ich mary

Lekko się pieni, ale smak słodki

Na nic go nie zamienisz joł, więc go dotknij

Butelka sszroniona

Brx onar cc to jakby o nas

wracał, jak król - prezentów furę miał,

nosiło go, był zawsze uśmiechnięty -

i taki obraz pozostawił w sercach nam.

Ref:

Ach, Maryś moja, ach, Maryś moja miła,

oj, nie płacz, tutaj też jest dobrze mi.

Uśmiechnij się - masz jeszcze swego syna

on bardzo kocha cię

Ach, Maryś moja, ach, Maryś moja miła,

wychodził w nocy pusty bez pieniędzy

wracał jak król prezentów fury miał

nosiło go był zawsze uśmiechnięty

i taki obraz pozostawił w sercach nam.

Ach Maryś moja ach Maryś moja miła

oj nie płacz tutaj też jest dobrze mi

uśmiechnij się masz jeszcze swego

syna on bardzo kocha Cię

Ach Maryś moja ach Maryś moja miła

W miasteczku Knox pewnego dnia

Zdarzyła się szczęśliwa historia ta:

Do Mary Lou przyjechał ktoś,

Na głowie miał cylinder jak wytworny gość.

Błyszczących rząd guzików miał,

To był kominiarz Johnny, chłopak na schwał.

Gdy dawał Lou kosz pełen bzu,

Słychać, jak zegar kradnie chwile cenne

Może zmieniłem życia drogowskazy

Uczucia nasze jakże są odmienne

Kochać - to słowo pisane na wietrze

Sen z oczu spędza, przywołując mary

Po co ja czekam, sam nie wiem, na kogo

Może w miłości zabrakło mi wiary?...

Kochać - to słowo za mną szło przez życie

Dławiąc rozpacze i smutki codzienne

"

Gdy sztorm rozłupał ""Małą Mary"" niewielu uszło z życiem

W szalupie jednej majtków trzech z jedyną wody beczką

Do lądu było wiele mil a krucho było z piciem

Wiosłował John i George i Bill w ostrego słońca piekło

I przyszedł czas że zobaczyli - na trzech nie wystarczy

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze

Na próżno czekały na słońca oblicze...

W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,

W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą...

Odziane w łachmany szat czarnej żałoby

Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...

Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną

I światła szarego blask sączy się senny...

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze

Na próżno czekały na słońca oblicze...

W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,

W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą...

Odziane w łachmany szat czarnej żałoby

chcesz mnie skrzywdzić ?! to stań w kolejce...

wrogów w bród - jestem zimny ja lód

pierdole krytykę i nie liczę na cud...

zbyt wiele słów brałem na swe bary

czary mary - znikły już te ciężary

zimny jak lód w tłumie zwykłych suk

lepiej nie mieć emocji , to proste jak drut

Chio

Dziś zimny jak lód tylko cud może mnie ogrzać

Ale nikt do tego nie wymyślił stróża

Jak wygląda ten paskudny świat

Ja to wiem i oni wiedzą jak

Napiętnowany marzeniami x2

Patrzą żyły, strute mary

Na spróchniałe mózgi ich ofiary

Jest ich wszędzie coraz więcej

Czekam zaplątany w chore ręce

Jak wygląda...


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga