Alfabet słów:

Słowo Prada w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery P: przetarg, pijaczka, pd., pośmiewisko, poblask

Kto w Polsce śpiewa o Prada ? To między innymi Afromental, Dizkret/Praktik, Dj Tuniziano & B.R.O. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

jak na czerwonym dywanie zostawiam błoto z podeszwy Najka

Pewnie myślisz, że mam downa pod czachą

bo wpadłem tam w korkach jakbym grał na Ołtraford

Widać z bliska VIP z nazwiska

Dupy lecą tu jak do delo wizazysta Gucci ? Prada ?

Basta ! I tak wyglądam jakbym opierdolił z szafirów Madagaskar

To nie są bzdury patrzeć się będą gbury jak z drem obrócę kristal dnem do góry

Nie zapomni świat o mnie będzie legendą,że Bill Gates wpadł pożyczyć hajs do mnie

Pewne się tobie to śni jak on wpadł do mnie na tą posesję

Miała ojca wysoko na liście Wprost

Wychowywała się sama, nie znała mamy

Tata fundował jej kursy Warszawa - Paryż

By dotrzeć do niej używał słów kluczy

Prada, Dolce & Gabbana lub Gucci

Nie chciało się jej uczyć, zawsze miała chwilę

Żeby komuś przez telefon poobrabiać tyłek

Obracała się w kręgu tak samo zepsutych sztuk

Miały dwa tematy - plotki i ciuchy

Za-za-za-za-za-zabójcza broń.

Nie czuję presji, a stres i wątpliwości zostawiam.

To jest miejski prestiż, ja kiepskich pozdrawiam.

Co do większych pensji, to znam z opowiadań,

mam wersy i teksty warte więcej niż Prada.

Wiem, nie wypada rzucać słów na wiatr.

Przez to zobaczyłem setki ściętych głów, jak kat.

I nie mów, że wyrzucisz kilka stów na blat.

Tylko wyrzuć w swoim rapie kila gul na track.

Kiedys bilem sie jak rycerz z La Manchy z wiatrakami,

a teraz wole o swoje walczyc, to mi starczy.

Rap ma sie dobrze w blokach.

27 lat La Vida Loca.

Pod Prad 27 lat pyskowek, zalozylem sie na trojce

i wygralem stowe.

I wiem, ze czasami zbyt dosadnie mowie "" Ej Eldo ty Ch** "" Tak, tez Cie lubie..

Medrcy z kosmosu nie przestaja gadac.

Frustraci losu, ja kolejny wers skladam.

jak płytki oddech twój,kiedy brak ci słów

niespokojny sen w którym grasz tysiąc ról

a kiedy budzisz sie widzisz ze droga wiedzie przez gnój

dlatego jestem tu od zawsze byłem

dlatego szukam,błądze i pod prad płyne

z życiowych niepowodzen próboje czerpać siłe

więc zabij mnie lub zamilcz zrób dla mnie chociaż tyle

2.Mam dekalog wyryty na plecach,tępym nożem

wciąz nie moge spać i ciągle brudze krwią pościel

idac przez oskarzenia, nic dla aplauzu,

to fucha modelek, z rozkladowek penhauzu

dezaprobata jak klatwa, na projekcie zaciazyla,

rozbierzne mozliwosci, alternatywa

chce plynac pod prad, jak smieci az pradem nie splywac,

choryzonty rozwijac , akceptowac paradoksy

byc o krok przed maratonem, jak Korzeniowski

realizacja w toku niezaleznie czy chcesz

kiedy ty pauzowałeś ja kontynuowałem bieg

Nawijam o tym, o czym innym nie wypada

Gucci Gucci

Louis Louis

Fendi Fendi

Prada

Ja nawijam o tym, o czym innym nie wypada

To holly? Gedz i jego brygada

Wszystkie moje mordy w tym momencie robią hałas

Styl gorący jak lawa, gorący tak, że słońce się poci

Łaz Boss skurwielu ja prędzej umrę niż ściemnię

I nadaremnie zawistni będą pluć znów jadem

Jadę ze swych słów gradem król stylu jest tu ma diadem synu

I mam odwagę by kontynuować sagę

Jakby opętał mnie diabeł choć nie ubrany w Pradę

Mam sagę, mam rymów plagę, dam radę wiesz to

Na przyjaźń dumę godność nacisk kładę chuj z resztą

Ref.

Dopóki nie opuszczą trumien nie trudno to zrozumieć

ziomki, deskorolka, buchy plus tanie wina (a-a!),

wiem, to już nie wróci, z tego miejsca pozdrawiam tamtych ludzi,

w oku kręci się łezka, to trochę smuci,

teraz każdy z nas zbiera na Gucci Gucci,

Louie, Louie, Fendi, Fendi, Prada,

ja wspominam chwile o których teraz gadam,

nigdy już nie będzie jak wtedy,

dlatego żyję tak żeby móc powiedzieć kiedyś..

REFREN x2

Każdy tutaj wie, że kwit to żaden problem

Jak walem to walem - chuj, jebać drobne x2

ALBI

Każdy tutaj ma wam coś do przekazania

Każdy tutaj ma styl Louie Gucci Prada

Każdy z nas wali dinx, prąd, kode, wiadra

Nie żałujemy hajsu - kochamy go rozpierdalać

Nagrywamy bangra choć nie było tego w planach

Każdy tutaj wie, że z truskuli beka grana

Ej DJ, DJ! Dzisiaj nie daj przestać grać głośnikom (grać głośnikom)

Z tą muzyką (z tą muzyką), rodem z Puerto Rico (Puerto Rico)

Ty wiesz, że mam moc, teraz u! u! ten klub

Ja jestem big boss, b-b-b-b-b big boss

Dolce & Gabbana, Prada, Armani czy Louis Vuitton

Weź ubierz to, bo my lubimy, lubimy, lubimy, lubimy to

Perreame on dancefloor

Perreame on dancefloor

Perreame on dancefloor

To by w naszach rodzinach bylo zdrowie i zgoda by bez przypalu jebnac jeffa gdy ladna pogoda

Towar pierwszy sort od chlopakow stad

NoN NoN

Odpalony lad

Slabi plyna z prad my idziemy pod prad

NoN NoN x2

Jak jest naprawde nie musze tu oklamywac

Licza sie te litery drapane noca na szybach

O blokach co wszystko wiem o nich od urodzenia

Bezcenne, wiem, Master Of Cremony wchodzi wnet

Zróbcie huk, hałas, hałastra wychowana na serialach

Zamykamy was w alcatraz światła

Wykraczę na kartkach karę, Krakatau wybuchnie

Prada, wny świat powróci jak stary Big Band ci zrobi pobudkę

Wielki wybuch, bum, neutrina cieniem światła

Blask, rap dopiero nagram do niego aranż

Będę w oazach, fatamorgana w obrazach

Obrażasz Pana, ta gwiazda w pasażach

"

Wyznaczam w rapie trendy jak w świecie mody Prada.

W świecie rapu Mi-La -- dla bliskich po prostu Magda.

Czuję nadmiar lukrowanych bzdur w mediach,

A oni nie przestaną dopóki kręci się sprzedaż,

Dopóki płytkie gusta będą twórców targetem,

Walczę za tych, których ksywy już pokryły się kurzem, PYK PYK.

By być na przodach czujnie kryłem im plecy,

Z dzielni chłopak kołował towar, dałem posmakować lepszy.

Gruby Mielzky nadal pierdolić Gucci envy,

Fendi Fendi Prada mój ziom Gedziu to rozpieprzył.

Pyk, czy ktoś chce dodać coś,

Nocą nie chowam się po rogach, chodź i dodaj wprost.

Lećmy na melanż, Robert Mateja krotki lot,

Ale długo nie mogę po nim się pozbierać, co jest ziom.

To dla ciebie ziom robię, dla ciebie ta nauka,

Żebyś mógł wyjść w końcu spod mojego buta…

2.

Z moich ust słowa to fason i klasa

Dobra marka jak Versace, Prada,

Namierzam jak radar, niszczę Cię jak hazard

Znajdę Cię nawet w najlepszych kamuflażach

Ja gadam, cios zadam ty padasz haduken,

Na stawach kość pęka człowieku tu z hukiem,

wielcy outsiderzy zyjacy w hipokryzji

nie gryzie sie reki ktora byt zapewnia

kukielek rebelia sterowana przez media

mowia hipokryci jak sie masz zachowac

ciezko isc pod prad, tchorze kaza sie schowac

fellatio zamiast hostii, krzyki zza ambony

solidarnie pala teczki falszywe ikony

festiwale niezalezne politycznie sterowane

podstawieni idole na srebrnym ekranie

Hladziš na mora hladziš na chvalau bieły šum,

A bačyš horad, jaho stalovuju dušu.

A dzie šukać i dzie znajści i dzie schavać?

A jak ubačyć, jak pačuć, jak nie praspać?

Jak utrymać, jak nie pradać, jak nie prapić?

Kudy iści, čaho chacieć i što rabić?

Kalady blizka - pramień čarounaha vahniu

Tvajo dziacinstva by abudziłasia ad snu

I niedzie pobač sakret suśvietnaha śviatła

I nie liczy się hajs, wiesz?

Tu nie liczy się hajs..

Lubię ten uśmiech, który wiele zdradza

Znowu szał zakupów

Gucci i Prada

„Paweł, nie przesadzaj!” nawet słyszę nieraz

Tylko niejeden chciałby te ciuchy z niej zdzierać

To jest ta różnica: Ja mam, Ty się patrzysz

Sponsoruję niunie, które wygrywają casting

Twój przyjaciel Siemens? rozpierdoliłbym go o kafelki

Resztę, wierz mi, wyrzuciłbym bracie w kibel

Ja cię widzę jak się trzęsiesz, cześć

-Cześć, oddzwonię, ale streść się, ty, bo moneta idzie

Ty nie pierdziel, twoja kochanka Prada?

Co można ją ładować na przystankach w tramwajach

W kiosku, na bazarach, to po prostu blachara

Się starać brat nie trzeba, chcesz z nią porozmawiać?

Pięć dych poszło się jebać

Wkurwiony przytakując chcę rzucić krzyczący ciężar

Pewnie gdybym kurwa chciał, to robiłby za plecak

Bardzo chujowo- tak oceniam sytuację

Przyciągam ich uwagę, na ucieczkę tracę szansę

Świecą tanim lansem, dupy z targową Pradą

Brak jakichkolwiek zalet jest ich jedyną wadą

Jebie jak miejski szalet typ z przepoconą pachą

Ma w bani niezły balet i zjarany jest ma mahoń

Zajmuje drugie ramię i drze mordę jak megafon

Z fusów przyszłość wróż lecz ja wiem że będzie czarna

Nikt dzisiaj nie ma farta, B.O.R karawana

To nie fatamorgana, wilki znów wyją na alarm

Poznaj siłę mego stada, z ciemnych zakątków miasta

Marka lepsza niż Prada, ciężka jazda poznańska

Nie Gucci bandana, dla banana pusta gadka

Wersy dorastały w klatkach, spuszczam je ze smyczy #AMSTAFF

REF.(x2):

Wszystkie bloki wiedzą kto dziś mówi (too) - PALUCH!

spogladasz w okno a tam wyscig szczurow w kolo,

jak miec checi i wiare w poprawe

gdy to samo nastawienie wiruje we mnie stale,

ciagle jakies ale chyba swieci kreca horror

a ja jako bohater musze zapierdalac pod prad,

komu sie wyzale ratuje mnie mikrofon

przy nim spuszczam pare aby mnie to nie przeroslo,

tak to odbieram i nic z tym nie zrobie

tylko muzyka mnie laduje gdy rozżalony chodze,

Gdy wchodzimy do klubu pęka słupek rtęci

Na nogach Reebok Classic, pierdolić Martensy

Mówią, że nie mamy klasy i nie mamy stałej pensji

pierwsze fałsz, drugie w większości prawda

Tommy Hilfiger, Boss, Joop, Burberry, Prada

Styl z osiedla gdzie uważasz na to co gadasz

ale nie chcą go w mediach, bo robi bałagan

Gdy wchodzimy do klubu na pewno nas rozpoznasz

Mamy ten styl na twarzach, nie tylko na spodniach

Wygodne życie, szampan w nocnych klubach

A my?

Przekręty i w zawiasach pucha

A Wy?

Louis Vuitton, Prada i La Perla

A my?

Prima sort sport, rap na ciętych werblach

A Wy?

Na salonach klasa, wyuzdany seks

Uwazaj, bo on wciaga tak jak biale zloto w proszku, haha

Ej co jest gosciu?

Mamy na to w chuj patentow

Chcialbys mieć w [Ta!] staini naszych producentow

Plyniemy pod prad i nie bierzemy jencow

Jak Firma i Hemp Gru wojna przeciwko kurestwu

Bez szans na przestuj , widze nowych projektow

Dajemy towar co kopie w banie

Dzieciaku testuj

Rap robie dla siebie pieniadz nie jest moim celem

nie kazdy przyjacielem moze nawet wiecej wrogow

mialem wiecej upadkow niz wysokich wzlotow

Lecz ide do przodu ziom ze mna dobrych ludzi krag

z daleka juz widzimy lad razem mozemy isc pod prad

Miasto Klodzko jestem z tad pozdrowienia dla tych mord

Ktorzy byli beda i są zawsze tam gdzie walki front

Zawsze bede wdzieczny tym ktorzy wyciagneli reke

Iwan mordo zaszczyt byc twym przyjacielem

brak kasy wkolo wykancza z przepasci skok

twoj szary obraz odbicie scian dopadl cie cien

zacisnal szpony przegrany dzien

niewytlumaczalny blad w twoim umysle pod sad

impuls nie dochodz i stad przenika twarz jak prad

wchodzisz na stopien nie wazne jak nie wazne gdzie

takie zasady poddajesz sie

zmeczone oczy na swiat wpatrzone w ten syf od lat

liscie spadaja jak grad niesprawiedliwy mial start

tu na tej ziemi , nieustannej karulzeli

gram ten rap z nadzieja ze cos zmieni

Ref: wybralem droge, czy wybrales tez ty

Ja wierze w zycie a nie kolorowe sny...

zdobede cel nawet biegnac pod prad...

Nie zatrzymasz mnie , mam w slowach moc..

Nie jestem typem , beztroskiego studenta

Mam juz rodzine,nosze syna na rekach...

jak bumerag wraca do mnie ta przeszlosci

nocny letarg nawlekam go na me ego.. czujesz?

to pulsuje niknie w katalogu ujec

chwytam dlon twa chodz pokaze ci tu jak tu jest

znika lad stad a ocean wywoluje echo

wnika w prad skad konstruuje fale

bijace w daleki brzeg niszczace detale

i plaze i mnie nie boj sie chodzmy dalej

odrzuc zale gdy mosty pale by wzmocnic echo

az po wiecznosc bo to jest moja cecha

Kocham Cię...

Jesteśmy tutaj dwaj, tylko ja i on,

Ja mam torbę Wielkie Joł, Ty masz Louis Vuitton,

To może być inne coś, jakaś Prada czy Gucci,

Teraz odłożyć ją musisz, potem wziąć go do buzi.

To jest mój tryumf,ściągam twój Triumph,

Daję Ci 5 minut, pokaż trochę stylu i skillów,

Zniknijmy w próżni pożądania, mam zamiar Cię tam zabrać,

Ty weź te ręce, bo skończę wdeptany w beton

Mam trzydzieści sześć problemów, każdy jest związany z kobietą

Schowaj ten dekolt, ( jak to, czemu? )

Bo mam alergię na dziunie, diablica jest jeszcze straszniejsza, jak się pomaluje

Nie obchodzi mnie gdzie się ubierasz, Prada czy Carrefour

Będę musiał użyć wody święconej zamiast tych perfum

To już któryś raz, ale nie dziwne, że wolisz pokutę

W kraju gdzie już Rokita lubi robić Borutę

Lepiej mi nie słodź!

Wole wybrać mniejsze zło, niż dać innym wybrać za mnie,

Bo często mniejsze zło to dobry wybór, paradoksalnie,

Wybór, tak niewiele ich zostało nam,

Tybet, Palestyna, Irak, Afganistan,

Wybór, Louie, Gucci, Fendi, Prada,

Lubie mówić o tym o czym innym nie wypada,

Bo każdy ma wybór i każdy ma inny,

I to tylko Twój wybór czy jesteś winny czy nie winny,

Czy masz w dupie świat,

Ona i On

aha...Wiem ze kiedyś nagram rmx tego kawałka, wtedy go nazwe Ja i Ty

1.Ja i Ty dzis zamieńmy na my,

połączmy nasze drogi i sny,

i chodzmy stad, nawet pod wiatr nawet pod prad,

odnajdziemy wspolne szczescie,

wspólny kąt.

I niech zawsze juz nas chroni ciepło naszych dłoni,

gdy beda chcieli ukatywnic sie ONI,

Oddał się w jej czas i hajs,

Z nadzieją, że to nie tylko jeden raz

Postawiłem parę złotych sam

Na to że przekręci go szybciej niż złoty strzał

Gucci w Walentynki, Prada na dzień kobiet

Żeby tylko oddala ten dzień tobie, co?

I nie mam słońca, masz cień w głowie,

To nie spowiedź

Ale powiedz co jest z tobą ziom co?

Znów kartkę w kalendarzu na nową zmień

I nie zapomnij że to musi grać to jest jak pozytywka

Jedni śpią do dwunastej drudzy zryw o piątej

Jednym przychodzi hajs drudzy gonią tą forsę

Jedni Prada Orsay Porshe i kaszkiet białą kaszke a w sobote na parkiet

Drudzy w czapce z daszkiem handel za parkiem tą białą kaszką popijając Warke

Trzeci wzywają wspracie, Czwarci są w drodze

Bo z tych piątych drugi wpadł skos

Tak to sie kręci, każdy tryb jak trzeba

Polej mi lufę na drugą, jestem lekko rozchwiany

Okulary za siedem baniek, zegarek za trzy kafle

I kochanie, z którą wyglądamy jak żadnych zmartwień

Za wcześnie, by odpadać, czas na reaktywację

Alchemik na własnych zasadach, Prada pakty z diabłem

Chyba urosłem w siłę, chyba straciłem siłę

Razem zadrwijmy z życia, tak by nie było Limes

Chcą postawić na nas krzyżyk, tu widzisz to samo w kółko

Całe życie na tej ławce, to już wtedy brzmiało głupio

Lubie patrzeć jak przeżywasz odnajdywać czułe spoty

Nie wstydź się wiem że znasz ten dotyk

Gną się jak koty jak pies za nimi latam

Też mam fetysz na stopy ssij mi palec kiedy wkładam

Opaska na oczy prada odbite klapsy na pośladach

Opalona jak na plażach Rio Copacabana

Zmiany lokacji dla większych satysfakcji

Brutalny bakcyl w podduszanej akcji

Skóra jak kaszmir na co dzień cicha skromna

Ona wpadła się wygadać, że jej nie układa się z rodziną,

Na twarzy blada, reszta bardziej latino,

Pod okiem blady siniak, coś jak tygodniowe limo,

Rzuciła szybko, że już spada, choć jest miło,

I wiedziałem skąd ta Prada, gdy podjechał po nią limuzyną,

Minął rok i słuch po niej zaginął,

Podobno hera i koks były tym co ją zabiło,

Widziałem ją raz, w jej oczach widząc łzy,

A jej życie to nie film, choć tytuł jej zna - Dom Zły

Cos się spalilo , jebane De Ża Wu

Zyciowy Dawca nieszczescia na bicie jest znów

Kochalem Cie i zrozumialem błąd

Nie wiem czy cos to da ale ja ide stad

Pod prad , już mnie nie zobaczysz

Przez okno co codzienie patrzysz.

Nienawidze cie niby chce widziec dalej

Bez ciebie sens trace , barman whiskey nalej

Tylko nie zalej bo nowe spodnie mam

(Polska transliteracja piosenki)

Ty chodzisz w niżnem belie po kwatirie majej

Ja ponimaju: leta – żarka na mienia pożelaj

Tak izdiewatsja nelzja i ja naćnu skara wyt

A ty nie słyszysz mienia i pradałżajet chadzit.

Ja niciewo nie chaciu, chaciu liż tolka tiebia

Maja gitara w pyli tri miesjaca i tri dnia

Ja abarwu tieliefon, ja patieraju kljuczy

No wsjo, tiepier nikuda i jesli chocież kriczi

Jak na czerwonym dywanie zostawiam błoto z podeszwy Najka

Pewnie myślisz, że mam downa pod czachą,

Bo wpadłem tam w korkach, jakbym grał na Old Trafford

Widać z bliska, VIP z nazwiska

Dupy lecą tu jak do delo wizażysta - Gucci? Prada? Basta!

I tak wyglądam, jakbym opierdolił z szafirów Madagaskar

To nie są bzdury, patrzeć się będą gbury ,

Jak z Drem obrócę kristal dnem do góry

Nie zapomni świat o mnie

Na kolanach

Przez Europę i Afrykę

Zawsze na kolanach

Codziennie rano otwierałem drzwi

Salonów mody Luwru i Prado

Gdzie Rubens i Picasso kłócili się o ciebie

Jak czarny anioł wołający o deszcz

Wołałem o napój z twoich łez

Kiedy tak daleko było tak źle

59% - tak podaje komputer

Miasto potrafi kusić i stawiać barykady

Szczęśliwi są ci głusi, inni nie dają rady

Wystaw i marek wrzeszczące parady

Stary i Prady, pobicia, napady

A głupek jeden z drugim szuka w ludziach patologi

Przecież wyrzucony z pracy człowiek kurwa brudzi chodnik

Jak jest mało czasu to zamiata się pod dywan

Bezimienny grób w chuj tragedii ukrywa

firmy premier

wytarł chusteczką spocone czoło

sunie do nas jak wodolot, solo

choć na imię nie ma han

ten diabeł nie ubiera się u Prady

bo to nie Paryż

ma taki nawyk

że lubi pięść całą wpychać w nie swoje sprawy

więc proszę nie straszyć mnie ekskomuniką

ale mam to gdzieś bo i tak to ocenzuruje dla radia

[Zwrotka III]

Kocham panny na wysokich obcasach

są wtedy jak T-Mobile po prostu Ekstraklasa

Perfumy oraz nowy model od Prady

takim jak one nie wystarczy postawienie kawy

Chcą czegoś więcej full opcja bentley

Bejbe emanujesz swoim seksapilem jak Minka Kelly

chce się ciebie oglądać jak grę aktorską Jerzego Treli

Weź się wyluzuj czego tak boisz się,

przecież Cum-Shoot na Twej twarzy tylko ozdobą jest !

Weź się rozluźnij czego tak gorszysz się,

przecież walenie w dupę to piękny gest .

Mówisz nam że masz zasady , że torbiszcze masz od prady .

Ale dziś jest czas zabawy , czas analu i czas gały .

Mmmm . Nie będę śpiewał serenad pod oknem twym,

byś się dla mnie wypięła to nie mój styl .

Więc proszę otwieraj , weź otwórz drzwi !

Na niebie księżyca noc ona idzie na łów

Na ustach szminka Chanel łatwo zdobywa Cel

Bez prady nie umie żyć , brylantami chce lśnić

Sposobów na pęczki ma i u stóp cały świat

Zatrzęsie tym i owym udane będą łowy

Kto da się w sidła złapać ten gorzko będzie płakać

Nim minie księżyca nów ona idzie na łów

Jestem w totalnej rozsypce

Ucinasz plotki, to już nie jest tylko twoja sprawa

Zaalarmuj mi jeśli coś jest nie tak

Masz jakiś problem to rozwiążemy go razem

Diabeł ubiera się u Prady

Nie chcesz mieć nikogo

Za kim będziesz tęsknisz

Rzucamy się w wir

By tylko czymś się zająć

Bilet na Bali, interview w ,,Gali'', znajomych - och i ach!

Od Kenzo szmatka, zegarek Patka i w Wilanowie dach!

Są takie rzeczy dziś, które trzeba mieć...

Bo bez nich czujesz się jak ostatni cieć...

Buty od Prady, Merzów zasady, perfuma, że ho - ho!

Ja nie Miyaki, jesteś nijaki, no, krótko mówiąc - dno!

Są takie rzeczy dziś, bez nich głowy ból...

A gdy je wreszcie masz, wtedy jesteś cool...

/(2x)/: /Gdy w siebie wdusisz na obiad sushi, czujesz się wreszcie naj!


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga