Alfabet słów:

Słowo Wiedeń w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery W: wypróżnić, Witek, wywarzyć, wysiadywać, wyściełać

Kto w Polsce śpiewa o Wiedeń ? To między innymi A.J.K.S., Abradab, Adrian Wiśniewski. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

i w dupie ma co kurwa chuju teraz czujesz

dopóki tych jebanych szmat czymś nie zaszokujesz

posłuchają cię gdy gównem własną mordę wysmarujesz .

gg Allin z 41-209 (czterdzieści jeden kreska dwieście dziewięć)

miasto na południu polski a nie pierdolony Wiedeń

wypełza ze mnie gniew żeby włazić wam w uszy

żeby obrażać tak mocno byś rzygami się dusił

wypełza ze mnie niechęć do produktu waszych rodzin

przegrałem swój czas a i tak to nie obchodzi

Proś posła by Polska to zniosła,

Dab i Tede do ‘Miasta’ podkładu,

Państwa nie starczy – napadnę sąsiadów.

Szukaj śladów tam gdzie macham flagą:

Wiedeń, Londyn, Nowy Jork czy Chicago.

Polska jest nasz – to chyba proste,

Ja nastawiam się na szybki postęp.

Był odstęp, a teraz słychać w głośnikach,

-sprawdź co na Ciebie czyha,

Dzisiaj Wiedeń oferuje wrażeń moc .

Spójrzcie jak jego blask opromienia wszystkich was!

Szczęście i dostatek Wiedeń wszystkim może dać

pod warunkiem, że ktoś będzie o to wszystko dbać.

Ja potrzeby kraju tego znam.

a my tak jak dzieci...

Sreber nikt nie czyści,

a my jak artyści,

aż do rana bania,

wiedeńskie śniadania,

sety dwie do szklanki, ech!

Co ja mówię...? Boże!

Ktoś usłyszeć może...

To wszystko przez niego!

Niech na minutę, chociaż na minutę, wreszcie skruszę Twoją butę, przez minutę czyń pokutę, każde słowo, jak szpicrutę, przez minutę będę wrażać prosto w serce Twe, w to serce, które dotąd ani drgnie, bo miara wreszcie się przebrała, przez minutę, przez minutę, Twą cykutę, Twą cykutę, Twą cykutę dam Ci pić do dna,

bo nazbyt długo już to wszystko trwa, lecz teraz w sobie się zebrałam, kurze pościerałam, włosy zakręciłam, rzęsy przykleiłam, służbę odprawiłam. Zawsze mnie słuchałeś, wciąż potakiwałeś, więc minutę jeszcze słuchaj mnie. Zacznę od początku, już gdy byłam w Lądku, po zrobieniu wrzątku, szeptał głos rozsądku, że na widokówkach czułe Twoje słówka tylko oczy mydlą mi. Znam Cię jak złe ziele, więc nie myśląc wiele, przerwałam kąpiele i w którąś niedzielę całkiem niespodzianie wpadłam tu, mój Panie, przed drugim śniadaniem i cóż widzę, cóż?: na pianinie starka, wino marki ,Warka’, klatka bez kanarka, w kącie jakaś parka? Nagle głos z pokrowca, ktoś gra w salonowca, to kabaret ,Owca’ (?), czy mój dom? Daruj mi ostry ton, lecz swe szmatki spakuj i won! i won, w czas (?) będziesz mógł się śmiać, lecz kto inny już walca dla mnie będzie grać… A ja wtedy przez minutę, wspomnę może Twoje oczy, mą zasmutę (?) i zamarzę, żebyś spojrzał jak pacholę nieokute; przez minutę, przez minutę, żebyś przy mnie był, i tulił, tulił, tulił z całych sił, i żeby parkiet się nie świecił,… parkiet się nie świecił, a my jak dzieci, sreber nikt nie czyścił, a my jak artyści, aż do rana bania, wiedeńskie śniadania, sety dwie do szklanki. Ech. Co ja robię, Boże, ktoś usłyszeć może, to wszystko przez niego, ale dosyć tego, takie przyszły czasy, że dziś tracą klasy nawet wielkie damy, tak, jak ja. Czas się w sobie zebrać, polerować srebra, nastawić Chopina, poznać gentlemana… który to zrozumie i docenić umie mnie, ostatnią z Wielkich Dam.

Z historii tak wszystkich walk sumarum suma

Dziś na osiedlach, w tych szarych murach

Polskość tworzy naród, nasza duma nas rozsławia

I rusza do boju jak husaria

Jak Jan III Sobieski na Wiedeń

Tak teraz na mecz piłkarski na Wembley

Widać tą dumę na gębie, a w ręce biel i czerwień

Serce bije jak bęben, by zagrzać do walki

Jak te wszystkie Gołoty walki

Ref.:

Bo najpiękniejsze i nie bez przyczyny

Są nasze polskie, polskie dziewczyny

Na całym świecie lepszych nie znajdziecie

Od San Francisco, po Wiedeń, Tokio, Rzym (2 x)

To wam, drogie panie, składamy uznanie

Za uśmiech na co dzień, za miłość, oddanie

Co znaczyłby bez was ten nasz męski świat

Kochajmy dziewczęta, lecz polskie, o tak

sprawiają że serce do serca wciąż gnie

ref,Bo najpiękniejsze i nie bez przyczyny

są nasze polskie ,polskie dziewczyny

na całym świecie lepszych nie znajdziecie

po san Francisco ,po Wiedeń Tokio, rzym 2x

3.To wam drogie Panie składamy wyznanie

za uśmiech na co dzień za miłość oddanie

co znaczyłby bez was ten męski świat

kochajmy dziewczęta LECZ POLSKIE O TAK

By w kmieciach zwiększyć krzepę

Sobieski też znał piwa czar

By pobić Tatarzyna

Telexy do browaru słał

Pod Wiedeń export trzymał

Ref.:

Tę piosenkę niech z nami zaśpiewa

Ten, kto piwo żywieckie zna

Choć od piwa głowa się kiwa

tam ze wschodu nadciąga horda

na ich czele sławny moczymorda

na każdej głowie zmierzwiona czupryna

niezły harmider sie rozpoczyna

powoli zdobywają Wiedeń, Rzym i Paryż

swoje nosy wsadzają między spaghetti a ryż

kto żyw niech ucieka gdzie rośnie pieprz

horda już się zbliża i ty to wiedz, łocz mi!

mam dwie ręce, to jeszcze będzie

tam ze wschodu nadciąga horda

na ich czele sławny moczymorda

na każdej głowie zmierzwiona czupryna

niezły harmider sie rozpoczyna

powoli zdobywają wiedeń, rzym i paryż

swoje nosy wsadzają między spaghetti a ryż

kto żyw niech ucieka gdzie rośnie pieprz

horda już się zbliża i ty to wiedz, łocz mi!

mam dwie ręce, to jeszcze będzie

TAM ZE WSCHODU NADCIĄGA HORDA

NA ICH CZELE SŁAWNY MOCZYMORDA

NA KAŻDEJ GŁOWIE ZMIERZWIONA CZUPRYNA

NIEZŁY HARMIDER SIE ROZPOCZYNA

POWOLI ZDOBYWAJĄ WIEDEŃ, RZYM I PARYŻ

SWOJE NOSY WSADZAJĄ MIĘDZY SPAGHETTI A RYŻ

KTO ŻYW NIECH UCIEKA GDZIE ROŚNIE PIEPRZ

HORDA JUŻ SIĘ ZBLIŻA I TY TO WIEDZ, ŁOCZ MI!

MAM DWIE RĘCE, TO JESZCZE BĘDZIE

Uwielbiam gdy drżysz na zimnym wietrze jak kwiat,

piat element - Twój uśmiech, ponętny krok i lok ...

Odbijasz w bok? Tą drogą nie dojdziesz do domu...

Błagam...! I tak wiem w którym mieszkasz bloku!

Dotrzymuje kroku jak w wiedeńskim walcu,

prowadzę ja - sztukę mam w jednym palcu -

Twój krzyk muzyką, usta liryką, ciało rzeźbą,

strach ujmuje fantastyką ...

Chcę Cię tylko słyszeć - nie odkładaj słuchawki,

I bardzo lubił nabijać je na rożen

Fritzel zarabiał na życie jako hycel

Wyłapując bezdomne burki

A po robocie w czoła pocie

Robił wiedeński sznycel z dupy swojej córki

Choć tajemnice zachować się starał

Raz jego stara wystrzelała się mamie

Obie zajebał pałą w potylice

Poćwiartował i zamurował w ścianie

magnatom lud ucztę zgotuje,

Piekielną muzykę zaprosi do grania,

a szlachta niech wtedy tańcuje.

(Refren)

Powstańcy nie znają wiedeńskich traktatów,

nie wchodzą w układy z carami,

lecz biją Moskali, wieszają magnatów,

i mścić się umieją stryczkami.

(Refren)

"

Wszystkie walce śpiewają

O błękitnym Dunaju,

Praterze, Grinzingu i winie,

Sentymentem wiedeńskim

Oddychają i łkają

cesarska krew w żyłach ich płynie.

A ten walczyk się wyrzekł

Wszystkich węzłów rodzinnych

Może ktoś coś za nas zrobi

Raz, dwa, pięć, raz, dwa, pięć

Idź do domu, gdy masz chęć

Pięć, dwa, jeden, pięć, dwa, jeden

Ale Meksyk, ale Wiedeń

Tra la la, tra la la

Panna Zosia szczęście da

Trzy minuty trwa piosenka, trzy minuty

Więc się staraj, stań na rękach, zdejmij buty

Bo to jest walc, warszawski walc,

walczyk Szwajcarskiej Doliny.

Naprzód panowie z polska, z warszawska,

łyżwa o lód niech zadzwoni!

Z tańcem wiedeńskim rasa słowiańska

i damska dłoń w męskiej dłoni.

Choć wiele tańców już było w modzie:

polki, fokstroty, sztajerki,

zawsze rozgrzewać będzie na lodzie

Dzisiaj Wiedeń oferuje wrażeń moc

Spójrzcie jak jego blask opromienia wszystkich was

Szczęście i dostatek Wiedeń wszystkim może dać

pod warunkiem że ktoś będzie o to wszystko dbać

Ja potrzeby kraju tego znam

Najpierw były karty i planszówki - jak pomyślę

Wojna, Świnie, Chińczyk i Eurobusiness

Nie przychodzi mi do głowy, żeby upić siebie

Ważne jest odkrywać szanse, zebrać szmal i kupić Wiedeń

Mam to gdzieś na vhsie, że chce grać na komputerze

U Chrzestnego w stolicy, w domu przy Wareckiej

Trzyletni chłopiec - zafascynowany Atari

Nie liczy się nic innego, byleby grać na nim

Może to tylko punkt na mapie, dla mnie to zaszczyt

dziś patrze na te miejsca oczami wyobraźni

może widział je każdy, dla mnie to przeżycie

najlepsze wyjazdy zawdzięczam najlepszej ekipie x2

Maj 2006 powtórzyliśmy Wiedeń

typowo turystycznie CD-ik z przemytem jedzie

dobrze się nie wiedzie jedną masz przyczynę

żeby polskie szlugi w Austrii zarobiły na benzynę

witamy Dominike, parkujemy pod akademikiem

Ktoś przez radio mówi mi,

Że dziś w Wiedniu deszcz i mgły.

Skąd to wzruszenie i dreszcz,

Wiedeń i ty i deszcz.

Naddunajski mokry bruk,

Kroków twoich znany stuk,

Blade latarnie na gaz,

A w tle zapewne walc.

O, tak w Polskę iść

W takt wiedeńskiej piosenki przez noc...

O, tak w Polskę iść

A powodów po temu jest moc

O, chociażby dziś

Ruszyć jeszcze za dnia, póki czas

Więc testuję, eksperymentuję, kolekcjonuję,

Mam sex-foto album, a tam zaliczone niunie,

się wiją aż je gdzieś ukłuję? tego nie wiem,

mistrz bara bara po nim przejąłem schedę,

Romantyczny Wiedeń, na chuj to wolę w domu,

Łap bejbe za kabel i śpiewaj do mikrofonu,

Nie zamierzam zejść z tronu, tu moje miejsce,

Cipki, cipki, chcę tego jak najwięcej,

Wiesz rasowy kot jednej dziury nie pilnuje

Mam sex-foto album, a tam zaliczone niunie

się wiją aż je gdzieś ukłuję

tego nie wiem,

mistrz bara bara po nim przejąłem schedę

Romantyczny Wiedeń, na chuj to wolę w domu

Łap bejbe za kabel i śpiewaj do mikrofonu

Nie zamierzam zejść z tronu, tu moje miejsce

Cipki, cipki, chcę tego jak najwięcej

Wiesz rasowy kot jednej dziury nie pilnuje

Ja Polak mam Warszawę, a Romę mają Włosi

Ref.:

Jazz grają Murzyni, rocka grają wkoło

A my wszyscy, my Polacy, kochamy disco polo (2 x)

Paryż, Wiedeń, Rzym i Sofia nie zagrażają jej sławie

Polubiłem ja tę Romę, lecz serce oddałem Warszawie

Młody, stary, babcia, dziadek, nawet śpiewa solo

Gdyby teraz żył Łokietek, też by śpiewał polo

Ref.:

Czy Wandzie zły los ktoś wykrakał?

Czy Kraków to wieś była mała?

Siu-baju-baju-baj

Siu-baju-baju-baju-baju-baj

Jan III pod Wiedeń Turkom z odsieczą

Stolica choćby w Suwałkach

Stańczyk do cyrku, Bona do wrzecion

A my - od morza po Kaukaz

Góry do morza, Azja na wyspach

graffiti ponad prawem, respekt ponad sławę

kear deluks kru wszyscy tu damy rade jak jadę

to na jednym kole od świateł do świateł

to metafora stylu i na grunwaldzkiej znany patent

jest sjesta mógłbym żyć i umrzeć (?wiede eska?)

najpierw praca potem na rewirach Wrzeszcza sjesta

3.Tu rodziły się me córki tu rodziły się zajawki

trueschool kingsdown w smokers mafii

Północ Centrum Południe to nie lekcja geografii

Mam sex-foto album, a tam zaliczone niunie

się wiją aż je gdzieś ukłuję

tego nie wiem,

mistrz bara bara po nim przejąłem schedę

Romantyczny Wiedeń, na chuj to wolę w domu

Łap bejbe za kabel i śpiewaj do mikrofonu

Nie zamierzam zejść z tronu, tu moje miejsce

Cipki, cipki, chcę tego jak najwięcej

Wiesz rasowy kot jednej dziury nie pilnuje

Niejaki Albrecht Hohenzollern.

Gdy już nadzieje wszelkie prysły,

Europy jęk w błagalnych słowach,

By Jan Sobieski, król znad Wisły,

Prze Turkiem Wiedeń uratował,

Uratował,

Uratował.

Czy myślał pan, doktorze Frank...

Pierwsze tagi na murach, lata 90

Kojarz to, to przygoda, czyli piękny początek

Co to Chrom, Co to legal, Dalej BWS na bloku

Farba, Farba i tyle tego, że jesteś w szoku

Warszawa, Wiedeń, Sztokholm, Roterdam

Blanty, wóda, seks, dawaj ziomuś więcej srebra

Oslo, Milan, Madryt i Llion

Pomaluj ten świat, tak by pięknie błyszczał chrom

Londyn, Paryż, Hamburg, Bukareszt

Swobodna władza nad warsztatem

Obycie z pędzlem i ze światem

Wszak prawda - jest autoportretem.

Patrzył na jego różne twarze

Madryt i Nowy Jork i Wiedeń

A on był Żyd warszawski jeden

Lecz przede wszystkim był malarzem

A kiedy poznał szczyty sławy

Odwiedził matkę - jak co roku

Przedni czy tylni napęd do wyboru, ale nie wyrwiesz tego z kim na polu

Kołuj awionetką aż dam sygnał do startu i odleć tam, gdzie nie widzieli hajsu, może kupisz coś na Co tu trzeba pracować

Nie wystarczy mowa by rapować Polski połowa, Polski ¾ robi taki rap, że idź utop nad wartę, flow Martwe tylko 2 metry pod glebę 1,2,3,4,5,6,7

Nie jeden miał takie marzenia by stąd uciec a wszystko kończy się w kostnicy albo w domu uciech, Gdzie ludzie chcą odskoczyć od swej codzienności w krainę, gdzie dość im mdłości, gdzie się nie Pości

Oo to nie jest kraj dla ciebie to może wyjedziesz i osiedlisz się na stałe na Kretę, bo to twój eden jak Wiedeń tu biedę chwytasz jak lepen gdzie paszę hoduje lepper i charczysz jak dave gahan ..

Znów zapada wieczór, znowu wstaje poranek, mówisz znów szare bloki chociaż gdyby była atamer Na twoim stanie, lecz przejebane są te betony, które znane na pamięć

Wiesz nie raz przechodziłem tą drogę przez zakamarki mego miasta

A wokół deszcz, który zabierał wraz ze sobą stres, co obwieszczało problemów kres

Wiesz nie raz przechodziłem tą drogę przez zakamarki mego miasta

Zajawka kwitnie i widać to dobitnie,

znów jakaś parówa powie: ,,Zbyt mało ambitnie""

Pierdolę czy to klikniesz, kup lepiej CeDek,

A będziesz wciskał replay, dopóty aż się zjebie,

Nadciągam tam z odsieczą jak Sobieski na Wiedeń,

A ci co mi złorzeczą - klepią umysłową biedę,

Wyglądają jak przez sedes i wyrzucają żale,

Ten brąz to nie Wedel - oni sa po uszy w kale,

chcieli być na piedestale, niech idą do mam talent,

strzała już w ruchu, doleci = zabije.

To nie sa żarty, nie używa gardy,

do walki jest twardy, bo ma diaxowe barki!

Wymachuje mieczem, diaxowym mordercą,

zaraz pokaże im odsiecz wiedeńską!

Trochę obrywa! Czekajcie chwila!

Na chwilę ora, bo musi zjeść refila.

Wszystko wraca do normy, nie trzeba pomocy,

dzielni wojownik zostaje do nocy.

Oto kanibale rapu, scena to jadłodajnia

Bluźnię jak Kajman, bluzgam jak Pyskaty Skurwiel

Wpadam w furię, jebać wszystkie pedalskie wytwórnie

To nie durne teksty niczym te z dialogów Na Wspólnej

Jestem jak Jack Unterweger, wiedeński kurier

To są chore melodie, to czysty odjeb

Reprezentuję godnie to co nosimy w godle

Bez sezonowych podniet mamy posraną wiksę

Shellerini, Słoń, DJ Taek i Mikser

Nie stać mnie na nic tylko na miłość

Z piękną dziewczyną

Z piękną dziewczyną

Z dziewczyną z piękną dziewczyną

Wiedeń zimą sylwestrowa zadyma

Nie stać mnie na nic tylko na miłość

Z piękną dziewczyną

Z piękną dziewczyną

Z dziewczyną z piękną dziewczyną

i wachlarz możliwości, jeśli tylko jesteś bystry

Nabyte doświadczenia oraz wrodzony instynkt

Są Twoim przewodnikiem, kiedy zawodzą zmysły

Od bogactwa po biedę, to zero, osiem, jeden

Lublin nie Wiedeń - swego pochodzenia pewien

Kocham to miasto, które dla mnie jest jak tlen

To nie sen, to ciągła walka, witam w L B N

gdzie w chuj czai się patroli, wyczuleni na kiboli

Atmosfera na meczach ich boli, gdzie psy się pierdoli

I tak gimby nie znajo, tak jak z kamerą wśród zwierząt

Plując na mnie totalnie uprawiacie nierząd

Idźcie sobie do Bonusa, albo piszcie MC Sowa

Ja zwyczajnie nie mam czasu nawet chujem pomontować

Żyły wyprówam z dupy, bronię jak Sobieski Wiedeń

Byś mógł widzu jedyny wpisać se przed 301

Takie życzenia raz na sto o lat

Sto, sto, sto o lat, sto, sto, sto o lat

Lepsze niż country z szajsem w pornolach

Wszystkie walce śpiewają

O błękitnym Dunaju,

Praterze, Grinzingu i winie,

Sentymentem wiedeńskim

Oddychają i łkają

cesarska krew w żyłach ich płynie.

A ten walczyk się wyrzekł

Wszystkich węzłów rodzinnych

List nie traci ciepła przez tysiące mil

Choć nie każda dłoń czuje to

W dniach gdy jak powietrza tak brakuje go

Złość na cały świat, bezsilna złość

Niech sobie więdnie Wiedeń wśród porcelany z mgły

Czemu mi zabrał Ciebie, nie odpowie nikt

Złość na Antypody, Los Angeles los

Wiem – u Ciebie znów bezsenna noc

Gdy porwie Cię nostalgia

o, slicznie

von Jungingen zbieżnym zezem

złe tatarstwo hordą lezie

a Batory, to pod Pskowem

a Sobieski, to pod Wiedniem

Szczerbiec komu

Akcja ""Chochoł w każdym domu""

Niech przy spodniach, kurtkach, swetrach

będą zamki typu ""Reytan""

Wodorosty - topole

I moje serce drżące.

Znieruchomiał wiatr

Popołudnia bez ptaków o piątej.

W Wiedniu jest dziesięć dziewcząt

I łkania śmieci brzmią zewsząd

I jest las wypchanych gołębi

Są chłodnych poranków fragmenty.

W srebrzystym muzeum szronu

Niech inni se jadą gdzie mogą gdzie chcą

do Wiednia Paryża Londynu

A ja się ze Lwowa nie ruszę za próg

ta mamciu ta skarz mnie Bóg

Bo gdzie jeszcze ludziom

Tak dobrze jak tu?

stapalem po queens bridge który nas tak kocha

zrozumialem wszystko, dlaczego tak to wciąga

jeden sen się spełnił teraz ja to tak kocham

Z sama muzyka mam styczność od lat siedmiu

Znam nuty, harmonie, za Mozartem byłem w Wiedniu

Chciałem składać to wszystko w jedna całość

Połączyć to co kocham stworzyc co ludzi będzie bralo

Skromnie wbrew kloda rzucanym pod nogi,

Obralem drogi i ide do przodu by tworzyc

stapalem po queens bridge który nas tak kocha

zrozumialem wszystko, dlaczego tak to wciąga

jeden sen się spełnił teraz ja to tak kocham

Z sama muzyka mam styczność od lat siedmiu

Znam nuty, harmonie, za Mozartem byłem w Wiedniu

Chciałem składać to wszystko w jedna całość

Połączyć to co kocham stworzyc co ludzi będzie bralo

Skromnie wbrew kloda rzucanym pod nogi,

Obralem drogi i ide do przodu by tworzyc

w światłach reflektorów

umyka twój wzrok

dłoń kuli się

„Mamo a jak skoczymy

to wrócimy do Wiednia?”

podwiewana obłokiem melodii

sukienka

unosi się do góry

„teraz

Nikt na siłę Cię nie trzyma tutaj, a więc znikaj,

Broniliśmy Europy twardo i wytrwale,

To my powstrzymaliśmy Turecką falę,

Jan III Sobieski dowodził doskonale,

Odniósł zwycięstwo pod Wiedniem, wiesz? na ogromną skalę,

Ktoś o tym pamięta, ktoś to sobie wyobraża,

Kobiety chodziłyby dziś z chustami na twarzach,

Byliśmy potęgą, często niedoceniani,

Za obronę Europy nam dziękowano rozbiorami,

i tu widzisz ja piszę tylko teksty do bitów.

[Ten Typ Mes]

Jedni chcą hitów, drudzy mówią: ""pierdol media"".

Jedność to ferwor, nie to ledwo średnia,

bo dla mnie piękno Wiednia jest niczym przy pięknie Hip-hopu.

Platforma rapu, szczyty i kopuł

Reprezentuję ją, gram w to i nie skomlę.

Oni chcą żebym narzekał, płakał jak niemowlę.

To jest jak: zjedz omlet jak skończył ci się kawior

Król mórz powraca na ląd jako żebrak

Zwrotka 3: Golin

W wieku 5 lat nie opuszczałem mego podwórka

Widocznie nie byłem cudownym dzieckiem Salzburga

I tak spotkamy się razem w Wiedniu

Józef nie pozwoliłby nam rządzić klasyką we dwóch

Niby jestem arystokrata w kościółku

Ale To wnioski wysunięte naprzód jak wargi Habsburgów

Słychać geniusz kiedy naciskam klawisze


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga