Alfabet słów:

Słowo Wien w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery W: wielekroć, wyprawka, wąglikowy, wilkom, woltaż

Kto w Polsce śpiewa o Wien ? To między innymi DetonacjA, DonGuralEsko, DonGuralEsko. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Przed telewizorem

Prowadzą twoje życie psychologicznym torem

Zamknięty jesteś

W parku rozrywki taniej,

dezinformacji, wszelkich innych gówien

Zobacz, poczuj co się wkoło dzieje

Jak kradną ci siebie wszystkiego złodzieje

Widzisz, czujesz, umiesz sam oceniać

Pobudka więc zatem zacznij sam coś zmieniać

Zagra coś czemuś i Dziadzia jest w domu

I gra bo jest komu, pamiętam kto komu pomógł

Na brzuchu chłód podłóg, na plecach gniew bogów

Na rękaw krew wrogów i potu odór

Sprzątamy miliony gówien z Augiasza obór

Pizgamy w opór i tnie jak topór kata

Staranny dobór kata, pełna starych kotów chata

Ref.

Al Bundy, gotówka lata w powietrzu

Nie bądź półgłówek, kto nie słucha nas traci

Kamraci piją wódę, brzdęk - pięć połówek

I wiesz jak gram? Gram bez panicznych pucówek

I wiesz co mam? Mam ten magiczny ołówek

Spec od specyficznych gówien, co wkłada tu ogromną harówę

A skromny pochówek po tym, przed tym tłusty plik stuzłotówek

Piec grudę jak grill karkówę, kapisz?

Bo nie od dziś coś mi mówi pisz brachu, słyszysz bit - rapuj, nie napinaj się, no bo na chuj?

W komorzę nabój, ja kocham hip-hop na zabój, robię kolejny przebój

[Zwrotka 1: Rado Radosny]

Rado Radosny, nie dam zaznać ciszy sąsiadom

Obcy język, czarny bit; dziki lokator

Nie wiń mnie za to, że podbuduję liczniki łakom

Bo na YouTubie wysłuchuję gówien i wszystkim daję łapki w górę jak Adolf

Nic się nie stało, ale wpadam w cug, kłopoty zewsząd

Ludzie coś pieprzą, rzygam na chwilę, biorę ciechana i tak miodowy miesiąc

A jak popiję, to może się trafi, by coś rozjebać akurat

A więc przypadkiem nie podnoś poprzeczki, bo zrobię z nią to, co sędzia Laguna

wkładane do ust biletem wstępu do nieba

naprawdę nie trzeba też potrafię być kapłanem

mimo tego, że drę mordę i tak mam wyjebane

pierdole to miasto chuj wbijam w szacunek

do kościelnego smrodu i biurowych gówien

pamięci po Wojtyle wszędobylskim kulcie zwłok

zabiorę was wszystkich na dno

Nikt przecież nie chciał być zły

lecz wskaż mi kogoś kto pragnął tak żyć

'Rusz te dupę negusie, tylko w komputer się gapisz!

W końcu prać ci przestane i będziesz chodził bez gaci!

Weź mi pomóż z torbami, przynieś zakupy z sionki!

Dla kogo są te golonki i oranżada z biedronki?

Przecież nie jem tych gówien, to wszystko dla was nieroby!'

'Mama co jest na obiad? Znowu kurwa podroby?'

'Jak ty mówisz do matki? Zamknij pysk darmozjadzie?

Powinieneś na ulicy wylądować w zasadzie!

'Janusz!' mówi do ojca 'byś mu coś powiedział!'

kiedy jadę po bicie lepiej nie stój na szynach.

Zarzynam mikrofon, robię to z gracją jak chirurg,

rap dla życiowych ludzi z miejskich rewirów.

Hip-hop jak wirus wdarł się do polskich dzielnic,

zamiast cukierkowych gówien masz słowa pełne cierni.

I wiem, że nie cierpisz tak tu, że nam się udało,

świat należy do nas, a ty się goń ty pało.

Dawidzior;

Chcesz być taki jak każdy, czy byłeś i jesteś sobą,

Radio co puszcza te gnioty mówi trudno

Noi gówno dalej tłoczy wespół z ułomnych MC wytwórni

Ja nie lubię hołoty więc jadę z tą chujnią

Po pierwsze niechce więcej słyszeć o UMC

Po drugie Kielce nigdy nie były fabryką gówien

Po trzecie wiem co mówię nawijam prawdę

Kocham tę rap grę jak żaden inny skurwiel

Ref.

Wciąż w jedną stronę z pętlom idę

"

Coraz częściej zapominam co jest dla mnie ważne

ponownie mijam się sięgając wiedzy elementarnej

przeważnie, osiągam szczęście bez próbówek

zwyczajnie , eksperyment? nie tykam tych gówien

mówią pasożyt , nie potrzebuję milionów wypustek

żeby żyć wystarczy mi tu kartka i ołówek

każdy młody raper dziś czeka na solucję

niedługo przeczyta książkę ""Jak osiągnąć sukces?""

daje dwa kroki już pierwszy nad kałużom sus niefartowny kurwa przed chwilą myłem but

skąd w ogóle woda? czwarty dzień nie pada sąsiad musiał chyba przekompać kaszlaka,

jebać to, czeka trasa lecę dalej kurwa znowu woda chociaż mam tu pary ujebane

czas na decyzje którędy dotrzeć około chodnikiem czy prosto przez łąkę

po co mam nadrabiać, myślę na wprost mierz przez łąkę wśród kundlich gówien slalomem

wewnątrz osiedlowe ścieżki to pewnik odkąd pamiętam kładą chodnik

tam gdzie nikt nie chodzi spec brygady ze spółdzielni znasz je

drużyny piłkarskie gdzie dziesięciu lata jeden robi

lecę po wydeptanych szlakach , po ludzkich śladach, tu każda babka po omacku trafia

Teraz ja - Rozłam zaczynam wymiatać

Wymiotę wszystkie zasrane pierdolone śmieci

Wasze miejsce jest w kiblu studenckie duże dzieci!

Bo każde wie że miejsce wasze jest tam szczylu

Takich ćpunowskich gówien jest tutaj bez liku

Rozjebiemy wasze mózgi ale nie marychą

Rozjebiemy was słowami i naszą muzyką

Nie ma w naszych słowach przesady aż tyle

Kiedy już skończymy rozpierdolą wam się ryje

nie pozostawił mnie dopóki nie skończy się świat

Żeby całe to życie, każdy jego dzień następny,

były pasmem sukcesów, zapisanych w pamięci.

2.Aniele Boży, Stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój,

kiedy wokół gnój (gnój), kiedy wokół pełno gówien,

Nie jestem święty, przede mną ostre zakręty,

Daj mi mądrość w tym świecie, który pędzi bez przerwy,

żeby móc spokojnie zasnąć, kiedy przyjdzie mój czas (czas!),

Żeby móc, codziennie rano (tak!) spojrzeć sobie w twarz (twarz!)

W rapie nie mam przekazu, kurwa, to w pytę nara

Mam jeden przekaz: jak jesteś słaby to wypierdalaj!

[Verse 3: Zygson - Patokalipsa]

Tłusty bit jak Akebono, czas tym Macklemorom

Skopać dupę, całkiem sporo gówien nam pierdolą

Głównie durnie tworzą chujnie, biorą za to typie hajs

Dumnie w trumnie niech się wiozą, chujnie skoro lubią grać

Ich riposty są tak cięte, kiedyś powiedziałem to

Penektomia - mają chuja do gadania wciąż

Junes, Laik, Jeżozwierz nagle czujesz ból jąder

Pochopnie sobie oceń jedną z przeszłych płyt

Jamen już nie ma gangów, tylko kliki w IP

Powiedz trzy razy: „Kidd” przed lustrem w klubie

I na bank się nie zjawie, bo nie niszczę gówien

Rap Addix, rap kadysz, padaj na kolana, goju

Jak przesadzisz, nienawiść odkup znakiem domu

Albo ksyw anonymous, nie muszę was kojarzyć

Żeby wraz z chłopakami daź wam bitchslap po twarzy

A to co czuje, jest dla ciebie teraz obce

Nikt mi nie zabroni, że skuna sobie kopcę

Chcę!..., więc się degustuję smakiem

Czystym skunem, a nie polakie

Jestem cwaniakien i wien co jest dobre, tak

Ciągle ten sam holenderski smak

Ej dzieciak co powiesz na kilka dymow

Sprawdż jak to działa, posłuchaj moich rymów

Ej synku, jeśli nie chcesz to nic nie rób

Nie zatrzymasz nas jak wódka na solówie

Na stówę, czysty rap daje mi dumę

Od gówien z dala wątkiem, bo to mówię

Byś poczuł swąd od jebanych podróbek

(To) To eS dwa Pe duet, mocne uderzenie

Rap gra w mieście, gdzie przekręt się wiedzie

Bębny na pędce, napędzają serce

Łonowy łupież, grzybica i szkorbut

Od środka jej korpus powoli gnije

Roznosi kiłę, cuchnie jak tyłek

Nie dotkniesz jej kijem, wiem to na stówę

A są tacy którzy płacą za jedzenie jej gówien

Mmmm... Scenariusz jest czarny

Młoda Koreanka, osioł i dwa karły

Wartości umarły, człowiek to zwierzę

Pielęgniarki wkładają niemowlaka w kieszeń

To liryczny anal fisting, poczujesz się jak Muppet

Rap to nie lament, ani zabawa dla miękkich

Nie jestem trendy, jak Ci pseudointeligenci

Parodia MC's, śmieszą mnie jak Eddie Murphy

Mogą w wannie moich gówien pizgać salta jak delfin

Kolejne chore LP, kolumbijski krawat

Mów mi Issei Sagawa, ludzkie mięso to moja strawa

Nadal przynoszę śmierć powolną jak Beatdown

Jak popełnienie harakiri szczotką do kibla

czy może nie potrafisz sie odegrać, w huju to mam, słyszysz ?! w huju!

jedno jest pewne , zabawie się z tobą, kanibal grubo sobie z tobą

potańczy ugrzeczniona suko.

aha, miej oczy dookoła głowy kurwa dziwko,

bo przeważnie nie kończę tego typu gówien jedynie za pomocą rapu,

spij spokojnie , spij spokojnie

Jesteś uczonym miękkim dydolem, na utrzymaniu starych

stoisz w miejscu jak na półwiejskiej sady mary

nie brak tobie chęci lecz na pewno brak talentu

Jestem grubasem, prawie jak Biggie,

mam klasę, nie schodzę niżej pierwszej ligi,

więc nie licz na to, że ci odpowiem,

bowiem świadomie tego nie robię,

Wiem co mówię, szkoda mi czasu dla gówien.

Sam wiesz, ile kutasów miałeś w dupie,

nie muszę ci wymieniać, nie muszę ich wyliczać,

przecież sam wiesz, że masz nick 'bicza' ,

droga do wybicia nie prowadzi tędy,

jakbym dostał kratę Perły w letni wieczór.

Jestem pewny swoich reguł, inaczej bym się tu wykańczał.

Choć jak coś się jebie to pierdolić grupy wsparcia.

I nie powiesz mi, że to niesłuszne.

Miejsce gówien jest w kiblu, ja naciskam spłuczkę tylko...

"

Oto Wielka Grabież Na Ludzkich Pragnieniach

Pieprzone Stosy Rachunków, Których Ciężar Cię Przygniata

Nie Wypełnisz Pit-ów Wierszem, Naucz Się Języka Martwych

Towary Na Półkach Straszą, Bo Rozum Znowu Ma Wychodne

Wolny Wybór Spośród Gówien Będących Czyimś Już Wyborem

Nic Się Nie Zmienia, Żenujące Pop Bezguście

Poprzez Audiotele Wybieramy Swych Idoli

Pustkę W Naszych Głowach Tą Samą Pustką Wypełniają

Właściciele Naszych Mózgów, Znów Zabili Go I Uciekł

Milczenie to rzecz święta a policję się tu jebie

Ty znasz dobrze opowieści, bo u Ciebie jest to samo

Nie paplaj byle komu co w sekrecie powierzano

Nieważne jakie siano i nieważne jakie plony

Za pierdolenie gówien to karą będą zgony

Znałem nie jednego co dodawał jakieś baśnie

Potem szybko zgasł jak żarówka na klatce

I po jego bajce nie zostało już tu nic

Zapamiętaj ziomek cicho sza trzeba być

Mam wrażenie, że to teraz wyobraźni pozbawia

Ten brzuch od urodzenia? Nie masz na co liczyć

Nie zapomnę od ojca bagażnika słodyczy

Jak był w Niemczech to zostawiał zawsze marek stówę

I śmieszyły mnie nagrody typu Poldek pełen gówien

Ref. 2x

Baltony, Pewexy - byłem tam razy setki

Przychodziłem po Matchboxy nie po Rolexy

Przychodziłem zazwyczaj tylko na to popatrzeć

Ponieważ obu nas w cyc zrobiono, z zemsty

Bo mieliśmy być zwycięscy

Zakładam ja i Malone listonosz dla ciebie

Korespondencyjny kurs klęski

Przyjdzie wymówienie pracę stracisz

Przyjdą rachunki, których nie zapłacisz

Przyjdą listy odmowne i pogróżki

Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki

Gwałtownie zamkną się za tobą kraty

które robią coś jedynie dla taniego rozgłosu

błyszczy w nich kicz, niczym tania tandeta

to ich etat w disco ale to nie nasz etap

tacy słabi ludzie walczą z naszym systemem

bo ambitny tekst nie jest tu na zamówienie

chyba na takich ludzi mam już alergię

czasem czuję ze to flow zamienia się w strzelbę

amerykański styl i dziewczynki z getta

przecież nie w tym kryje się rapu koncepcja

Przeczkole, podstawówka, potem, gimnazjum.

Już przy tym ostatnim dałam wszystkim do wiwatu.

Mimo wielu kłopotów ciągle była dzieckiem.

Nie chciałam dorosnąć wybierałam prostszą kwestię.

W drodze do dokonałości chciałam czerpać orzeźwienie, lecz pod twardą maską czułam ciągle zmęczenie.

Plany miałam ambitne już podczas liceum.

Zdać maturę i studiować by dotrzeć do celu.

Życie odkrywało jednak kolejne karty

i nie raz padło pytanie czy świat jest tego warty.

Byle było, byle mniej

Magia domniemań

Mania mienia rozpłomienieniem

Zaognieniem dla tylu chceń

Niedomówienie, nie mniej

Poniechaniem zakochania

Może nawet kończyć się

Pieniądze szczęścia nie dają i szczęście to już dobrze jest mieć wcześniej (x2)

Mimo upomnień

Mówić o czymś czego nie można złapać

Malować obraz którego nie można zobaczyć

Słowa nie zawsze zostawiają ślad

Dotyk ręki pozwoli urzeczywistnić uczucie

O którym mówienie jest słabością

Więc proszę nie mów nic gdy spyta ""Czy to już to?""

Dotyk ręki pozwoli urzeczywistnić uczucie o którym

Mówienie jest słabością

"

Kasa, kobiety, zaufanie przepierdalam, horyzontu końca drogi dostrzec się nie staram.

Mały krok (mały krok), i już po drugiej stronie.

Prowokacja, kradzież, cios taki ze mnie mały gnojek.

Zawieść rodziców to moja dyscyplina. W innych kategoriach też jestem na wyżynach.

Małe zamówienie, ręce idą w ruch, potem procenty i uspokojony duch.

Boję się i jedna, druga kreska do kreski,

Bóg w tej konfrontacji powali na deski. Nie ma ucieczki to nie waga lekka.

W końcu Ave na murze mej ostaniej wyjebki. Wykraczam i wracam koło się zamyka.

Ascetoholika żywot przeklęty na wieki. Teraz krok miarowy, a może być kaleki.

Szanuję bliskich moich życia towarzyszy

A ty szanuj swoich, bo to się liczy

Zobojętnienie wobec innych znieczulone spojrzenie

Ja ci tak nie powiem, bowiem to co dobre cenię

Szacunek o tym będzie przemówienie

Na życia arenie czy na hip-hopowej scenie

Zrozumienie to podstawa, to oparcie

Tak na mecie jak na starcie

Bez tego jedziesz jak na jednej narcie

bo mam wyjebane no i nie chce dać ci więcej czasu

choć żyjesz dłużej ja chce żebyś dorósł potem

bo kiedyś mi pomogłeś no to będziesz mógł mi pomóc potem

Zawsze chciałem być kimś a tego co mnie życie nauczyło

to mówienie rzeczy niedosłownie

A jeśli mówisz że on nie zna się to przestaw się i załóż jego buty

zakładając przy tym jego spodnie

Ref. x 4

Gadają za plecami- Hipokryci

"

Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać

Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie

Po co mam czas tracić na mówienie do ściany

Ściana i tak zawsze swoje wie

Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać

Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie

Po co mam czas tracić na mówienie do ściany

Mam już dość - braku perspektyw na jakiekolwiek jutro,

Mam już dość - gadania o tym, że na zmiany jest za późno !

x2

Mam już dość, mam już dość.

Mam już dość - ustaw pisanych na zamówienie,

Gdzie garstka ma hajs, reszta ludzi tonie w biedzie,

Mam już dość - układów zamkniętych i innych,

Które niszczą nas, my jesteśmy bezsilni,

Mam już dość - działań naprawy w tym państwie bezprawia,

spowolnione tempo powoli słońce jara.

To taki dzień nawet umierać powoli trzeba,

powoli życie się toczy końca szybkiego nie ma

i wokół to samo leniwe spojrzenie,

czekam na czas kiedy przyjdzie orzeźwienie.

Ciągnie się nudnie - to popołudnie,

leże na grzbiecie oglądam twarze w pudle,

pilota guziki przyciskam nagminnie

i tak jak na wiejskiej czas leci bezczynnie.

To jest normalne, nie ku*wa, to jakaś brednia

Jeśli tak ma wyglądać Hipoklub, to kto się sprzedał

Myślałaś, że tego nie zrobię, nie mam nic do stracenia,

Przynajmniej nikt mi nie mówi, o czym mam rapować lub śpiewać

Myślisz ku*wa, że to koniec, trzymałem wku*wienie w sobie

Myślałem, że się zmienisz, ale ty nadal swoje

Zachowywałaś się niedobrze, tak się nie robi Ola

Jakbyś była chłopakiem, już dawno bym jechał na Poznań

Sprawa jest prosta, gdyby nie mój mastering, promocja

"

Dzień dobry, proszę złożyć zamówienie

To co zwykle: szesnaście BigMaków, dziesięć dużych frytków,

osiem HappyMealów tych z Barbie i jeszcze pięć kol tych bez cukru

Trzysta czternaście siedemdziesiąt, zapraszam do drugiego okienka

REFREN:

Życie, życie, dragi, flota ludzi nęci (x2)

Obrał kierunek magazyn, uzupełnia zapasy,

Szare ulice Warszawy dziś trasą jego pracy,

Tranzyt między magazynem a klientem jest,

Jeszcze wcześniej spore zamówienie pęknie,

Pięknie, jaźwa uśmiechnięta,

Cyfry w bani liczy by się nie przeliczyć,

Zgarnąć sos nie wyjść z niczym,

Koks, koks, koks, weekend z życia dilera.

"

Zapomnieli, że myślenie ma tu świetlaną przyszłość

Chociaż próbowali dzielnie, to chyba im nie wyszło

Sprawą oczywistą, że to są tylko cienie

Nafaszerowane gównem każde jedno przemówienie

Aplikują nadzieję, Jan Kowalski to wpierdala

Polityku jeden z drugim, od nas trzymaj się z dala

Opozycyjny taran, nie szukaj porozumienia,

bo wiesz, gdzieś wyjebałem swoją klauzulę sumienia

Do miasteczka Owocowo

na ulicę Malinową

jechał całą noc listonosz

by doręczyć list

Zamówienie na piosenkę

jak najbardziej owocową

takiej które każde dziecko

nauczy się w mig

Na zebraniu rady miasta

ja już tobie nie uwierzę

chociaż dajesz to co masz

ja już tobie nie uwierzę

chociaż czekam na twój płaszcz

znienacka globalne odmówienie

siedzę w pokoju, siedzę sam

lampka i żarówka słaba

za oknem wspomnień wiatr

lampka i żarówka słaba

Spróbuj się ukryć, to może dasz radę,

przetrwać do końca. Żyć spokojnie dalej.

Jest niedaleko, powoli się zbliża,

waszej drużynie została chwila.

Odmówienie modlitwy, bo koniec już blisko.

Poddaj sie wkońcu, Jaxa naciskom.

Znowu zwyciężył, potężny niszczyciel.

Chwała otacza Jaxa należycie.

Kolejny już raz, pokazał kto rządzi.

Za mówienie do mnie

grozi pięć lat w zawieszeniu

Za jedno dotknięcie

Obcięcie rąk

Za patrzenie na mnie

ukradkiem dopada cię twój bankier co za kretyn

odrzuć połaczenie bo to twoje marzenie

i wracaj z nią do gadki a czeka Cie spełnienie

ale niektóre z nami piją, mają być na scenie

jeszcze tego wieczoru więc tonuj wytrzeźwienie

pili pili

pili do samego dna

nie znają umiaru już

pili pili

Ooooo x4

1.Pośród labiryntów ścian błądziłem bez przerwy sam jak marionetka grałem tych. Ktoś żądał czegoś chciał. Na zamówienie smutek, śmiech już w głowie kręci się. Życie dziś teatrem jest najlepiej o tym wiem.

Ref: Jeśli tylko wierzysz uwierz w siebie uwierz. Możesz wszystko zmienić, wszystko zmienić wszystko stań na środku drogi. Łap marzenia, łap marzenia.

Ooooo x4

2.Starczy jedna chwila by... To co najgłębiej chowane w serca uwolnić i nie czekać dłużej już. Wystarczy jeden moment i po prostu zmienisz wszystko zostawisz nagle cały świat daleko poza sobą.

Ref: Jeśli tylko wierzysz uwierz w siebie uwierz. Możesz wszystko zmienić, wszystko zmienić wszystko, stań na środku drogi. Łap marzenia, łap marzenia.

namalować swój obraz bez idealizacji

by ktoś mówiąc o mnie miał choć odrobinę racji

nikt o mnie nie wie i być może się nie dowie

bo zadając złe pytanie słyszysz złą odpowiedź

to nie kłamstwa a niedomówienie

zdeformowana prawda nie istnieje

prawda jest jedna każdy z nas jest jeden

chora opieszałość stanowi barierę między nami

pytaj o co chcesz aż się zaczerwienię

Polityków nie podmyje.

Mają gdzie pokazać ryje.

Przed kamerą matkę na rękach nosi,

Nie dlatego, że ją kocha, tylko słupki podnosi,

W sondażach na zamówienie 120 procent,

Duże powodzenie.

Wszystko teraz obiecują,

""Zgoda buduje"" nagle nawołują,

""Polska jest najważniejsza"", ""Dialog i Porozumienie"",

dwa dni potem wytrzeźwiał, poszedł i z nią zerwał.

on zaprzeczała, dziwką ją nazwał, i nigdy się już do niej nie odezwał.

pseudo dziwka, umiejętności podobne do psiska.

wyliżą wszystko, a na lodówce wisi rozpiska.

tylko miejsce, data i godzina, dziś na zamówienie.

wsiadają w samochód, i jadą, jak kurier gdy ma zlecenie.

stoi taka przy latarni, i czeka na klienta.

który wpadnie by jej wsadzić, takiego co ma talenta.

sex bez ograniczeń, tylko dla tych co mają forsę.

Zostawiam wczoraj, ważne tylko to co jest przed nami.

2.

Opętani niewolnicy podporządkowani miarą,

Zmierzyli się ze światem nadzieje pękły jak balon,

Otrzeźwienie miało być tak pięknie.

Cóż, miało...

Świadomość, doświadczenie - wszystko na nic sie zdało.

Tak bywa - powie ten co przywykł przegrywać,

Ja postawie wszystko, ta karczma ""Rzym"" sie nazywa.

1.Czemu spełniasz każde me życzenie,

czemu chcesz zafundować nowy ciuch?

Stawiasz wina w nietanim bufecie

i owoce chyba z za siedmiu mórz.

Czemu jesteś na moje zamówienie?

Gdy chcę wolno to dodajemy gaz

samochodem z salonu marzenie,

co w reklamach go widziałem nie raz.

Wszystko moje, kiedy nie chce nic,


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga