Alfabet słów:

Słowo biblioteka w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery b: bazgrała, bronić, bezbarwność, butla, bieżeć

Kto w Polsce śpiewa o biblioteka ? To między innymi Abel, Cool kids of death, Dwora. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Raz , dwa test mikrofonu. Bla bla abrakadabra prawda od Abla ..to czar dlatego sprawdzaj co nagrał polskiego rapu Watykan. Habemuspapam to tylko ja ,biały dym słabych łapie katar kiedy gra tak mój klan , lecą lata w radiu leci padaka w kościach czuję nasz czas nie ważna data wiesz kto tu wymiata znowu łapie ten stan ostatni sarmata początek końca robię to tak nie ma tu wejścia żadna flądra .Moi ludzie pomagają mi wydać ten kompakt ,laserowe floł przybita piątka jakiś leszcz wybucha śmiechem nie wie co znaczy tytuł a stracił połączenie z Internetem leci rap eter żeby to pojąć zadbaj o TGL bo to nie dla rozumu równego z parapetem ,słabe zawsze masz taki pretekst .Ale nie wiem kto wychodzi na kalekę w górę rzucam monetę i tylko czekam kiedy będzie tu lepiej .W między czasie pisze teksty jardam bity klepie pit i mops na bity ambicji meseser ma cidiki ,pliki ,winyl , kasetę wszystkie nośniki na każdym wyginam słów bibliotekę .Hiper linki król hiper bada hip-hopowy weekend nadzieja dla mnie tańczy ona byle by nie skonać hip hop moją bibliom święty rap to mój koran .Kowal losu żelazo jest gorące rozmowy w toku kiedy będzie hajs na koncie .To co robię słychać niezły komplet dlatego dzienny wątek .Na tej płycie mam wiele do powiedzenia szukaj sensu gdzie niby nie ma znaczenia grammy rap na każdy temat .Abel nie adepter to rapu weteran. Studio moje mal Buckingham (malbakingam) nie trafiłbyś na tracki tam labamba ta banda to każdy tam jenosori marinero soy capitán. Sarmata zasad ,siła złote ślady świat nie daje się ich trzymać . Ocenisz zobaczysz jaki będzie finał sam zrobisz bilans .Jestem koniem pewne to moja stadnina sęp jest za nami zostaje padlina ja biegnę przed siebie galop ! Cały czas nie przestaję się wspinać ….(się wspinać ..wspinać)

Mówcie ""nie"" swoim rodzicom

Plujcie w twarz nauczycielom

Ref.Pożyczone uczucia...

Zburzcie każdy gmach publiczny

Bibliotekę, dom kultury

Na ich gruzach nowe państwo

Stworzą wściekłe psy i szczury

Zaczynamy, czas na sygnał

Każdy z was jest chyba gotów

Którego dzisiaj brak w tym waszym świecie bez wojen

MKS i nie ważne że wszędzie daleko

Jazda w Polskę czymkolwiek choćby w kilkadziesiąt

Znasz te mordy robicie kino to nic nowego

Gdybym pisał książki z trasy byłbym biblioteką

Gamonie ślinią monitor, cyber chuligani

Jesteś kozak to stań na piachu z chłopakami

Trening czyni mistrzami choćby odpadły ci gały

Nikt nie chce paść jak pet kiedy dojdzie do walki

Z tyloma asami, stylu pionierami, majka mistrzami

You know what i mean

Ziom jak nie to za nim

Będziesz chciał coś powiedzieć

Sprawdź Hip-Hopową bibliotekę

Się nie zawiedziesz a poszerzysz wiedzę

Bądź w gotowości bo zaraz Cię wyprzedzę

Ref:

Nasz król nie umarł stanął z boku i duma

Doskonałego dzieła Stwórcy

Trochę to przypomina zarzucanie wędki

Ryba należy do tego, co ma lepszą przynętę

W towarzystwie cytują te same trzy zdania

A półki domowych bibliotek

Uginają się pod ciężarem

Babskich czytadeł w różowych okładkach

Trochę to przypomina zarzucanie wędki

Ryba należy do tego, co ma lepszą przynętę

W cieniu katedry przenikają się

Zwątpienie i wiara, smutek, miłość, gniew

Pasja i kamień w górę wzniosły ją

Bibliotekę uczuć, sanktuarium ksiąg

Ileż to historii zna jej każdy mur

A ile marzeń spadło wprost na bruk

Ile łez szczęścia zmyło wielki żal

Ilu straceńców znów przygarnął świat

W hałasie dyskotek - ja Cię mam

I w nudzie bibliotek - ja Cię mam

I w porze szarlotek

Zerkając przez płotek

Nie miałabym, kim byłabym?

W powadze szpitali - ja Cię mam

Odyseja przygód ogrzewa me serce

Jestem McS i choć nie brak mi talentu

Nie stworze epopei takiej jak Pan Tadeusz

Miliony moich wersów, które trafiły do ciebie

mogły by zapełnić nie jedną bibliotekę

Spisane atramentem myśli stały się lekiem

Dla tych wszystkich, którzy stracili nadzieję

Miliony moich wersów, które trafiły do ciebie

mogły by zapełnić nie jedną bibliotekę

"

Co wiem o rapie?

Wiem, że jest moją biblioteką myśli - myślnik

Powiedziałaś mi w pokoju z naszych myśli, widzisz go?

Widzę wieżę na płyty I wierzę w każde CD

Tam zrozumiałem miłość do muzyki w tym pokoju cisza

To jest mouvement Iza, muszę wyznać, że wspominam

dzień po dniu filtruje inny świeży nowy pomysł

wierzysz czy nie, udowodnię ile jestem w stanie zrobić

postawie swój wieżowiec w stolicy (nazwij to jak chcesz ) Pierdolić!

chcę tworzyć, swoje płyty, książki, szkolenia

bibliotekę w domu dziecka, może być Twojego imienia

żyje dla marzeń w ideach, pieprzyć co reszta twierdzi

'Historia będzie łaskawą gdy ją skończę tworzyć' jak Churchill

dam swoim dzieciom lepszy świat niż ten, dziś

„odpowiedzialność' „gdy umrę nie chce niespełnionych obietnic""

choć książek nie nosze nigdy, w czarnych walizkach

jednak wierze tez, ze ten czas to inwestycja

w moich ambicjach, dobra pozycja

nigdy nie bylem literatury amantem

nie molem książkowym czy bibliotek okupantem

ani geniuszem z wczepionym wiedzy implantem

kolaborantem w lekcji, nie raczej konspirantem

jak melancholik jestem jak alkoholik

ref.

więc poszedłem raz sam wieczorem na Mokotowskie Pola.

Do parku, powspominać te czasy,

jak w lato, trzy lata wstecz tu biegałem o szóstej rano przed pracą.

Dziś moja praca, to muzyka tylko i aż

bibliotekę, w której pisałem licencjat szybko mijam.

Bo przestałem uczestniczyć w tej zabawie

przez muzykę moje życie zmieniło się w sen na jawie.

Za pierwszą zwrotkę jak pędzę gdzieś,

wyjdę z domu do taxi

Dlatego cofam się do przeszłości będąc w rapie.

Mam nadzieję, że rozumiesz, znajdź w tym siłę

Czas przemija, lecz Ty nigdy, nigdy nie przeminiesz.

Ref.x2

Ciągle w Twojej głowie biblioteka wspomnień

Wykorzystaj chwile, choć, bądź tutaj koło mnie.

Czas przemija nieustannie, nie może przestać

Choć ze mną razem, damy radę jakoś przetrwać.

CHMIELAK

(Emil Blef)

To w nie patrzę zwykle kiedy mówię

I nie mam kłopotu nigdy by je unieść

Biblioteka, ekran dołożyły dronty

Ale dzięki nim, nie wszystko znam z autopsji

Widziały wiele zła, natknęły się na dobro

I nauczyły się byś nie dojrzał słowa dobroć

Czasem, chowają się pod czołem

pies potajemnie zaprasza młode jamniczki z rodowodem na popcorn i program MTV

tańczą sobie na stole, palą skręty i pijąc wódkę i punk rock i szabada

wraca nagle pan i jego żona co jak łodyga się dyga

otwierają drzwi, a w mieszkaniu zastają istny burdel

jamniczki, samba i w strzępach cała biblioteka

pan z piana na ustach swoim okiem wycelował psa

a pies jak gdyby niby nigdy nic szybko siada na kanapie

i nóżka na nóżkę i rozpala wielkiego, ogromnego lolka

co ciężki jest jak 1000Mb.

A Mój talent przestał raczkować dopiero na głębokich wodach

Ruszam do Chin, mam 25 lat

Nici porozumienia ze wschodem to nie tylko jedwab

Każdej nocy nowy język to moja mantra

Prywatna biblioteka której nie ma nawet Aleksandria

Chodzący słownik tak mnie nazwała cesarzowa

Bowiem jej wysokości nie pozwoliłem dojść do słowa

Bękartem wśród języków mówią w Donostii

Choć nie mam 0 rh docenili moje umiejętności

Nigdy nie pił, nie rozrabiał tak nie wiele chciał, Zawsze dobry, kochający, tak o dzieci dbał.

A ja pytam się, kto zasłużył na śmierć?!

Gdy bandziora kiedyś chwycą, system pójdzie w ruch, może dziesięć lat dostanie, wyjdzie po dwóch.

Każdy zbir się szkoli, żeby wiedzieć jak kraść, zabijać i gwałcić, gdy rozrywek brak.

To darmowa edukacja - każdy o tym wie. Telewizor, biblioteka, na widzeniach seks,br> Pełna micha i opieka przez okrągły rok - wymarzone to warunki, by planować skok.

Więc nie wychodź na ulicę, nie otwieraj drzwi, bo pewności nigdy nie ma - celem możesz być ty.

Oto twoje bezpieczeństwo darowane przez rząd, postępową koalicję, niezawisły sąd,

Komendantów policji opłacanych przez gang, bo dla tego towarzystwa jesteś chuja wart.

Oni prawo do życia dają dziś zygotom i bandytom a ty ziemię gryź!

Jeśli tak, to chyba powinni wiedzieć, co chciałbym dostać.

A jeśli my się nie znamy, to chyba nikt się nie zna.

I to jest dopiero przejebana opcja.

Widać nie ma rzeczy, która jest pewna.

Moja biblioteka nie powala,

fakt, mało się staram,

i spalam hajs i topię go w browarach.

I tracę ten czas przy kompie,

przy którym pracuję i się relaksuję,

Szowinista? Kłaniam się bo singiel jest fajny łuuuu

Mam swój skład jak 3W lepiej trzymać sie grupą

Mam też fart Bo w składzie jest Kozak Upo

Super Mistrz jak Super Sajan Vegeta

Eureka biblioteka pro rymów Czeka !!!

Ref x 4 :

WYbrałem swą droge to dźwięki i słowa

Panienki i browar bez rozczarowań

Dźwięki i słowa mój strzał był celny

mam już dosyć tych problemów, mam już dosyć wszystkich plag.

właśnie tak zamierzam żyć, czy się uda? zobaczymy,

Boże, spełnij me marzenia, ospuszczając przy tym winy.

przyszłość czeka, choć daleka, przez me życie płynie rzeka,

a w mej głowie, w tej sekundzie, zmartwień biblioteka.

Chociaż złych ludzi, tak bardzo unikam,

to chyba za często spotyka mnie krytyka.

Myślisz tylko o sobie zapominasz o innej osobie

2.A, gdy życie przez palce

Ci ucieka i na Ciebie nikt nie czeka

Odpowiedzi szukasz lecz

nie zna jej nawet biblioteka bo za duża jest twa kartoteka

Bo życie przez palce Ci ucieka

A twoja miłość przestała czekać,

Gdy zaczął czas uciekać.

Bo..

Palcem pomazane ubikacje publiczne

Smród smród w autobusie ocierają się ludzie

Przez dziurę podglądane dziewczyny rozebrane

Prysznic tryki tryki wlazły baby z fabryki

Gruba książka fałszywa biblioteka

Jeśli nie rozumiesz to może poczekasz

Smród smród w ubikacji potrzeba reperacji

Idą dziurą liczne odory publiczne

Prysznic tryki tryki autobusy z fabryki

Uwierz, za chwile będzie dziesiąta

Ta bomba pod jointa, następna pod Hortexa

Czuję w sobie ducha Johna Wayna

Moja kobieta tego nie popiera

Melanż jest dla mnie tym czym dla mola biblioteka

Wchodzę za kulisy gdzie zmrożona flaszka czeka

Po niej będą blisy, karniaczki, bruderschaft'ciki

Procent zawsze dziwnym trafem kielona przechwyci

I jak to się dzieje?

Uwierz, za chwile będzie dziesiąta

Ta bomba pod jointa, następna pod Hortexa

Czuję w sobie ducha Johna Wayna

Moja kobieta tego nie popiera

Melanż jest dla mnie tym czym dla mola biblioteka

Wchodzę za kulisy gdzie zmrożona flaszka czeka

Po niej będą blisy, karniaczki, bruderschaft'ciki

Procent zawsze dziwnym trafem kielona przechwyci

I jak to się dzieje?

Lecz delfin wśród mórz spojrzał na mnie nie tak!

Mam dość! To wpadam w złość!

Trzymaj się, delfinie, lub wiej!

Ojej.

Biblioteka to spokój, lecz próżny trud.

Choć książki pożyczali, nie zwracali.

Dość! Bo wpadam w złość!

Książkę zwróć i z nami nuć!

Bywam zimny jak lód całe dnie,

Latają po klasztorze zakonne ciuszki

Impreza w klasztorze

W klasztorze dyskoteka

Bawi się kościół

Bawi biblioteka

Bo to nie jest pora

Na Ora et Labora

Porzućmy kompletację, gdyż wciąż są wakacje

Kończy się zapas benedictine

wiosną jakiś okularnik,

skradnie swej okularnicy pocałunek.

Wtem okular zajdzie mgłą,

przemarznięte dłonie drżą.

Potem razem w bibliotece,

i w stołówce, i w kolejce.

Itp., itd.,

itd.

Wymęczeni, wychudzeni,

wiosną jakiś okularnik,

skradnie swej okularnicy pocałunek.

Wtem okular zajdzie mgłą,

przemarznięte dłonie drżą.

Potem razem w bibliotece,

i w stołówce, i w kolejce.

Itp., itd.,

itd.

Wymęczeni, wychudzeni,

wiosną jakiś okularnik,

skradnie swej okularnicy pocałunek.

Wtem okular zajdzie mgłą,

przemarznięte dłonie drżą.

Potem razem w bibliotece,

i w stołówce, i w kolejce.

Itp., itd.,

itd.

Wymęczeni, wychudzeni,

Skradnie swej okularnicy

Pocałunek.

Wtem okular zajdzie mgłą,

Przemarznięte dłonie drżą.

Potem razem w bibliotece

I w stołówce, i w kolejce.

Itp., itd., itd.

Wymęczeni, wychudzeni,

Z dyplomami już w kieszeni,

wiosną jakiś okularnik,

skradnie swej okularnicy pocałunek.

Wtem okular zajdzie mgłą,

przemarznięte dłonie drżą.

Potem razem w bibliotece,

i w stołówce, i w kolejce.

Itp., itd.,

itd.

Wymęczeni, wychudzeni,

Gdy najem się

Ubierze mnie

Bym nie niszczyła rąk

Ale co tu kryć

W bibliotece być wolę pośród moich ksiąg

Ja tak ja Ty

Coś łączy nas

Pragniemy zmiany chociaż raz

By stało się

W marzeniach śpię, nie budzę się, bo w marzeniach ciepło mam.

Gdy śniadania czas, zadzwonię raz, pokojówka wnosi je.

Srebrna taca, z porcelany dzban i ciasteczka, ile chcę!

Gdy najem się ubierze mnie, bym nie niszczyła rąk,

Choć co tu kryć, w bibliotece być wolę pośród moich ksiąg.

Ja tak jak ty, coś łączy nas.

Pragniemy zmiany chociaż raz.

By stało się, co tylko nam się śni.

Tak samo ja i ty!

wieje wiatr, czekałem na to każdy ma marzenia

i choć wszystko się zmienia to ta jedna rzecz jest we mnie od lat

ciągle na coś czekasz, choć życie to dzika rzeka,

taki los człowieka, ciagle gdzieś uciekasz

rap to wiersze których nie odnajdziesz gdzieś w bibliotekach, tomikach,

ich treść leży na chodnikach,

nie chcę z marzeniami upaść tak jak Ikar

choć z każdym dniem jest mnie mniej, znikam!

Sam najlepiej wiesz kim chcesz być,

Postawy godne oraz każdy jakże smaczny obiad

Iloraz inteligencji jest jaki jest

I wiedz iż żyję jak człowiek nie jak robak

Język cięty mam, jak trzeba bywam elokwentny

Edukacja w bibliotekach była czymś podrzędnym

Temu jazda w dyskotekach miała swoje względy

Mówię i lubia sie pogodać trendy w strzępy

Puenta upadłego pokolenia - pierdolnięty

Wierny, oddany sypialni górnego śląska

Zaczynomy w Tychach, pochodzę stąd jak powstańcy,

Sam się karnij na kole nad zalew Paprocański,

Sprawdź hale Mosiru nim przebudują stadion

I na wylocie z miasta browaru część muzealną

Potem poszerz wiedze w Mikołowskiej bibliotece

Rolada, żur i kluski wracają na ryneczek

Ku najmłodszych uciesze mój szlak turystyczny

Wiedzie przez Żory gdzie stoi westernowy TwinPigs

Pozdrawiam Rydy, Rybnik za tak zwany szpil szybki

Czeka tam ubrany golas na boso w butach z gaśnicą i zapytał się czy nie pójdą do kina na zakupy

Był wieczór, około ósmej rano po południu, więc zaczęli pić kanapki i zagryzając wodą niegazowaną z gazem

Po niesytym posiłku byli bardzo najedzeni, więc poszli jeść dalej, gdyż byli głodni

Po drodze spotkali małą dziewczynkę o dużym wzroście z kwadratowymi trójkątami w kształcie koła na plecach, więc nie zapytali jej 'co się stało', a ona nie odpowiedziała im, że dziadek ma zielone sandały

Wpadli w szok po zobaczeniu tej wiadomości i zaczęli krzyczeć z całych sił po cichu, żeby nie przeszkadzać ludziom, bo byli w bibliotece na stadionie, gdzie odbywał się mecz bicia się kablami od telewizora, w którym uczestniczył wielki tłum ludzi liczący jedną osobę, która siedziała na drewnianym kamieniu zrobionym z aluminium opalając się w cieniu

W tym samym momencie, trzy dni później, nastał upalny mróz

Chłopak pobiegł nad jezioro, gdzie nad brzegiem stały trzy łódki - jedna cała, drugiej pół, a trzeciej wcale nie było

Wpełzł na rzęsach do trzeciej i poleciał na bezludną wyspę, gdzie była wioska węgierskich indiańców z północno-południowej Afryki

Wszedł na palmę, poślizgnął się i zleciał z jabłoni na wierzbę

W lampach miasta i w moich oczach.

Na własnych rękach mogę stać i klaskać,

Czasem tylko trudno przykryć piersi

Przeznaczonego życia,

Wychowana w bibliotekach,

Zamykam oczy w warszawki księżyc uciekam.

Przeznaczonego życia,

Wychowana w bibliotekach,

Zamykam oczy w warszawki księżyc uciekam.

Co, co, co to jest?

Sporo zabite jak na wiadro i za sztywne też jak na tancerke.

I nie potrafi klaskać, bo niestety tylko jedną ręke ma.

Nie wiadomo też czy macha na dzień dobry czy na do widzenia.

I w bibliotece się nie sprawdzi, bo alfabet też nie dobrze zna.

Co, co, co to jest?

Nie umie pojąć prostych zasad choćby w kamień, papier i nożyce.

Nie sprząta śmieci, ale do dmuchania cudzych nosów to aż się rwie.

Nie wie na czym polega baseball, piłka nożna ani nawet bierki.

Domyśl się, ten klan trwa nie bez powodu,

Przypuszczam Gwardiowy atak, ten ded to rzeczowy dowód.

Chelsji:

Swe legi już dawno zaprzedałem, cyrograf już dawno obrócił się w wiór,

W bibliotece egzemplarz expiącego w zbożu,

Jest parę metod by wywalczyć sobie denara,

Jeśli ich nie znasz lepiej skończ grę ziomuś,

To hołd dla Gwardiowych domów, tańczy na gąsie demon,

Wali demon, do twych kont puka niemoc,

Postawią miasta sierocińców,

Nabierze mocy życia smak.

Nim wyjrzy ludzka twarz zza sińców:

Mów mi, ach mów, że będzie tak!

Przy podpalonych bibliotekach

Lud sine ręce będzie grzał

I odnotuje to bezpieka

Kto przy rym płakał, kto się śmiał.

Dawnych znajomych nazwiskami

Julka z Bartkiem, Bartek z Julką

w szkolnej ławce, na podwórku,

w bibliotece, na basenie

zawsze razem, razem wszędzie.

Bartek z Julką, Julka z Bartkiem

chodzą razem nie przypadkiem,

bo nagadać się nie mogą,

Wtedy zaczęła brać,

brała po kryjomu,

brała by się łudzić

i nie mówiła nikomu.

Towaru nie da się załatwić przecież w bibliotekach.

Zaczęła szlajać się i puszczać gdzieś po dyskotekach.

Matka wysyłała hajs na książki i korki,

ona wydawała to na lufki, działki i worki.

Teraz nie ma nic i zrozumiała szybko,

Gramy va bank

Nie cofnę się metra setną część nawet

Ja, Ty, my razem spalmy się w pył i zmieńmy go w diament

Ja, Ty, my, gwiazdy i w nich zapisane

Dzika mantra złota karta w bibliotece marzeń

i snów już od dawna oczy krzyczą i milkną realia

Wymyślmy ten jeden oparty na faktach

Jesteś piękna, otwarta, inteligentna, odważna

i siebie pewna i chcę Cię tu teraz

u nas ostatnio sa zmiany.

Znikli mezczyzni, co mieli gest,

znikly kobiety kobiece,

dzisiaj zaleta przecietnosc jest,

a reszta w bibliotece...

Tam sie na panski czyni rachunek wazne odkrycia:

calvados - to cos wiecej niz trunek, to sposób bycia.

Za oknem Paryz i brzeg Sekwany z mgielka poranna

i przez króciutka chwile, kochany, jestem Joanna.

skradnie swej okularnicy

pocałunek.

Wtem okular zajdzie mgłą,

przemarznięte dłonie drżą.

Potem razem w bibliotece

i w stołówce, i w kolejce.

Itp., itd.,

itp.

Wymęczeni, wychudzeni,

""Czy to był Mungo? Czy raczej Nikiel?

A może po prostu i ona, i on?!""

Kiedy w sieni brzęk słychać szkła

A koty wypadają z niej dwa.

Gdy w bibliotece coś robi „bink!”

To tylko waza z dynastii Ming….

Wszyscy łamią głowy: „Który to kot?”

A to… Mungojerrie

i Pumpernikiel.

Na Mokotowie od lat

Spokojnie padnij na kolana spokojnie tutaj dzień trwa do rana

Spokojnie nie potrzebujesz biletu tutaj każdy cię zna o królu parkietów

Spokojnie ona znów płacze spokojnie za prawdy wasze i nasze

Spokojnie już jesteś na mecie zagubiony gdzieś w Narodowej Bibliotece

Tonie niebo jesteś na Mokotowie

Tonie niebo jesteś na Mokotowie

Tonie niebo jesteś na Mokotowie

Powiedział, że nie jest tak źle

I sam sobie wypisał receptę

I imię wymienił w niej twe

I zamknął się sam

W bibliotece a tam

Z naszych nocy doniesień miał stos

Dowiedziałem się wnet

Że skończony to człek

Że praktykę zaniedbał już swą

Stu trzydzieścioro było nas na pierwszym roku

Myśleliśmy, że nogi Boga złapaliśmy

Że oto nas przyjęto do szkoły poetów

Szkoła poetów dżizus, kurwa ja pierdolę

Przez pięć lat stron tysiące, młodość w bibliotekach

A potem bida, bida i rozczarowanie

A potem beznadzieja i starość Pariasa

I wszech porażająca nas wszystkich pogarda władzy

Od dyktatury aż po demokrację


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga